środa, 26 lutego 2014

"Nigdy nie napiszę opowieści z gatunku fantasy"
* wywiad z Krzysztofem Spadło *

Od pierwszego wywiadu, który pojawił się tu, na blogu, minęło sporo czasu, bo z Renatą Kosin rozmawiałam jeszcze... we wrześniu. Do moich planów rozwojowych (którymi pomęczę Was za jakiś czas), dorzucam więc jeszcze jeden punkt: przeprowadzić jak najwięcej rozmów z pisarzami, których twórczość i poglądy mnie ciekawą. 

Po lekturze powieści Skazaniec. Na pohybel całemu światu! pomyślałam, że to jest właśnie ten moment, ta książka, ten autor, któremu chciałabym zasać kilka pytań. Historia Ropucha wciągnęła mnie przeogromnie, o czym możecie poczytać w notce Za każdym wyrokiem dożywocia czai się śmierć. Przy pomocy Kwiatusi, Bartka Grabowskiego, Beaty T, Darii i Moniki Piotrowskiej-Wegner powstał poniższy wywiad. Dziękuję! W sprawie audobooków z autografem autora, skontaktuję się z Wami wieczorem.

A tymczasem...

Panie i Panowie, przed Wami Krzysztof Spadło, autor zbioru opowiadań science-fiction Marzyciele i pokutnicy oraz powieści Skazaniec. Na pohybel całemu światu!, który (mam nadzieję) siedzi w tej chwili i stuka w klawiaturę, tworząc dalszy ciąg historii Ropucha i pozostałych skazańców osadzonych we wronieckim więzieniu.

Krzysztof Spadło
[fot. dzięki uprzejmości autora]


***

Na dobry początek, pytanie o… początek.

Kwiatusia: Kiedy narodziła się u Pana chęć pisania? Czy w tej chwili spontanicznie chwycił Pan za długopis, usiadł przed klawiaturą komputera; a może wrócił Pan do tego pomysłu po pewnym czasie?

Moja przygoda z literaturą zaczęła się bardzo dawno temu. Gdzieś w głębi duszy zawsze nosiłem w sobie marzenie, żeby zająć się pisaniem zawodowo ale moje życie toczyło się krętymi ścieżkami i zajmowałem się innymi sprawami. Jakiś czas temu nastał w moim życiu taki etap, że mogłem się poświęcić pisaniu i po prostu zacząłem to robić.

Kwiatusia: Czy przed przystąpieniem do pisania książki ma Pan już stricte określoną fabułę; czy bohaterowie, ich losy, zwroty akcji powstają dopiero z chwilą tworzenia powieści/opowiadań?

Kiedy zasiadam do pisania, to wiem o czym chcę opowiedzieć i jak ma potoczyć się dana historia. Czasami jednak pojawia się nagle dodatkowa furtka przez którą warto przejść ale w wypadku mojej twórczości, jest ona jedynie dodatkiem. Nigdy mi się nie zdarzyło w trakcie pisania zmienić ideę całego pomysłu. Zapętlić nieco akcję, dodać jej niespodziewanej pikanterii, zaskoczyć czytelnika i przy okazji siebie samego to i owszem, jednak dla mnie cel do którego zmierza finał opowieści zawsze pozostaje ten sam.

AnnRK: Zadebiutował Pan zbiorem opowiadań science-fiction Marzyciele i pokutnicy, ale nie pozostał Pan przy tym gatunku na dłużej. W jakiej tematyce lepiej się Pan odnajduje?

Nigdy nie myślałem o tym z jakim gatunkiem literackim chciałbym być związany, że tak to ujmę - na stałe. Lubię opowieści poruszające się na pograniczu grozy i zjawisk nadprzyrodzonych, uwielbiam historie o podróżach w czasie, ale nie stronię również od dramatu, sensacji czy thrillera. Wiem, że nigdy nie napiszę opowieści z gatunku fantasy. Nie lubię tego nurtu. Tematyka którą poruszyłem w opowiadaniach Marzyciele i pokutnicy jest mi bardzo bliska i wiem, że któregoś dnia wydam kolejny zbiór takich historyjek.


  
AnnRK: A prywatnie czyta Pan najchętniej…? Książki jakich autorów można znaleźć u Pana w biblioteczce? Czy są pisarze, których twórczość ma dla Pana szczególne znaczenie?

To może się wydać nieco dziwne, ale czytanie książek porzuciłem bardzo dawno temu. Będąc nastoletnim chłopcem nie odbiegałem od przeciętnej i fascynowały mnie książki przygodowe. Pamiętam jak początku lat 90-tych polski rynek wydawniczy wpuścił na nasze podwórko zagranicznych autorów i zalała nas literatura wszelkiej maści. Wtedy też zderzyłem się z  prawdziwą powieścią sensacyjną i upatrzyłem sobie twórczość Roberta Ludluma. To był kiedyś jeden z moich ulubionych autorów. Znajdzie się w mojej biblioteczce również kilka pozycji, których autorem jest Stephen King. Mam natomiast sporo literatury faktu, dotyczącej działalności służb wywiadowczych. Co do innych pisarzy to odpowiem inaczej, dla mnie najbardziej genialnym okresem w dziejach literatury był romantyzm. Wtedy we wszystkich opowieściach pojawiało się owo przenikanie światów, fantazja mieszała się z rzeczywistością i niewątpliwie twórczość tamtych autorów ukształtowała moją wyobraźnię.
  
Wróćmy jednak do Pana twórczości, a konkretnie do książki, na której kontynuację czekam niecierpliwie (tego cliffhangera nadal nie mogę wybaczyć!). Skazaniec opowiada historię Stanisława Żabikowskiego oraz innych więźniów odsiadujących wyrok w więzieniu we Wronkach w okresie międzywojennym.

Bartek Grabowski: Z jakich źródeł korzystał Pan przy tworzeniu książki?

Większość informacji, które były mi potrzebne odnalazłem buszując w internecie. Korzystałem jedynie z wiarygodnych stron sygnowanych przez instytucje rządowe i cyfrowych archiwów, które udostępniają swoje zbiory. Pozyskałem wiele archiwalnych zdjęć związanych z wronieckim więzieniem, zarówno z samym obiektem jak i z życiem codziennym strażników i więźniów. Ujęcia na czarno-białych kadrach przedstawiały skazańców pracujących w pralni, stolarni, piekarni, w warsztacie ślusarskim. W międzyczasie nawiązałem kontakt z kilkoma polskimi historykami lecz uzyskałem od nich jedynie namiastkę informacji. Jest kilka publikacji dotyczących polskiego więziennictwa w okresie międzywojennym ale ja szukałem wiadomości na temat konkretnego więzienia. Dzięki uprzejmości rzecznika prasowego ZK Wronki nawiązałem kontakt z emerytowanym pułkownikiem służby więziennej  Panem Krystianem Bedyńskim, który okazał się dla mnie prawdziwą skarbnicą wiedzy. Spisałem całą litanię dociekliwych pytań i umówiłem się nim na spotkanie w Centralnej Bibliotece Więziennictwa w Kaliszu. Pan Bedyński przygotował mi rzetelnie opracowane wiadomości, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny. Przy okazji skorzystałem również z zasobów biblioteki i w ten sposób pozyskałem swą wiedzę.

Beata T: Czy był Pan w więzieniu i czy rozmawiał ze skazanymi? Czy sugerował się czyimiś przeżyciami, czy to czysta fikcja?

Dwa razy w swoim życiu miałem okazję być w murach więzienia. Pierwszy raz, kiedy uzyskałem zgodę od Dyrekcji ZK Wronki na możliwość nakręcenia materiału filmowego i zjawiłem się tam razem z Hektorem Werios, by wykonać zdjęcia planów na potrzeby materiału filmowego. Drugim razem byłem tam podczas kręcenia filmu. Nie przeprowadzałem żadnych rozmów czy też wywiadów ze skazanymi. Sytuacje opisane w I części powieści są fikcyjne a ich ewentualne podobieństwo do przeżyć osób trzecich, o ile takowe istnieje, jest z mojej strony niezamierzone i zupełnie przypadkowe.

Daria: Film, który ma powstać na podstawie Pana książki wydaje się dość interesujący. Mam dla Pana następujące pytanie: Czy boi się Pan, że film zbierze więcej "laurów" i odbije się większym echem niż pierwowzór? Czy może wręcz przeciwnie, uważa Pan, że ekranizacja tylko zachęci więcej osób do zapoznania się ze Skazańcem w wersji papierowej?

Hmmm, nic mi nie wiadomo na ten temat, że na podstawie mojej książki ma powstać film...

AnnRK: A gdyby taki film miał powstać, komu powierzyłby Pan reżyserię? Czy zastanawiał się Pan nad tym, jacy aktorzy mogliby najlepiej odegrać rolę najważniejszych postaci ze Skazańca?

To bardzo niebezpieczne pytanie :-) Zawsze twierdziłem, że należy mierzyć wysoko i skoro miałoby dojść do takiej sytuacji, to chyba należałoby to zadanie powierzyć komuś, kto jest mistrzem w swoim kunszcie. A tak poważnie, to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. W filmie krótkometrażowym, który promuje powieść, główną rolę zagrał aktor Marcin Zarzeczny znany szerszej publiczności ze swojej kreacji jaką stworzył w filmie Układ zamknięty. Kiedy przystąpiliśmy do montażu materiału tak bardzo opatrzyłem się z jego twarzą, że teraz kiedy piszę o moim bohaterze to widzę twarz Marcina.

film krótkometrażowy promujący powieść Skazaniec

Kwiatusia: Czy po wydaniu zbioru opowiadań Marzyciele i pokutnicy oraz książki Skazaniec Pana życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia pisarzem?

To zależy o jakiej sferze życia mówimy. W tej duchowej bardzo sporo się zmieniło, moja pasja i motywacje stały się jeszcze silniejsze, chociaż wcześniej wydawało mi się, że osiągnąłem już najwyższy poziom. Satysfakcja jaką odczuwam po każdej recenzji którejś z moich książek jest po prostu nie do opisania. Natomiast jeśli idzie o sprawy przyziemne na przykład materialne, bo  domniemywam, że ten aspekt życia budzi pewne zainteresowanie, to niestety nie zarabiam na swojej twórczości żadnych brutalnych pieniędzy. Bycie pisarzem to też nieco kontrowersyjne określenie. Cóż to właściwie znaczy być pisarzem? Jeśli ktoś napisze książkę, to może się obwoływać pisarzem? Wydaje mi się, że być pisarzem to znaczy tyle samo, co poświęcić się pisaniu i móc z tytułu tego zajęcia zarobić na własne utrzymanie. Myślę, że na polskim rynku literackim jest niewiele osób, które osiągnęły taki stan. Jeżeli kiedyś dołączę do tego grona, to wtedy będę potrafił odpowiedzieć jakie są plusy i minusy bycia pisarzem. Dziś jeszcze nic nie wiem na ten temat.

Kwiatusia: Co czuje autor, który pisze ostatnie zdanie/słowo swojej książki?

To jest tak jakby wdrapać się na Mount Everest bez lin, bez raków i czekanów. Nie taszczyć z sobą butli z tlenem i ciepłej odzieży, zdobyć w dwanaście godzin ten najwyższy szczyt, stanąć na jego wierzchołku i krzyknąć – dotarłem tutaj bez żadnej pomocy!

Kwiatusia: Czym jest dla Pana pasja i czy wyobraża Pan sobie życie bez niej?

Uważam, że pasja jest tym czymś, co nadaje sens ludzkiemu życiu. Nie wyobrażam sobie swojego istnienia bez pasji i bez dążenia do samorealizacji. W dzisiejszych czasach dla wielu ludzi praca stała się wiarą a pieniądz został Bogiem. Kult sukcesu i osiągnięcie pewnej pozycji społecznej bardzo często kuszą człowieka konsumpcyjnym trybem życia. Moim zdaniem to jest pułapka i bardzo się cieszę, że w nią nie wpadłem.

kadr z filmu promocyjnego Skazańca
[źródło]

AnnRK: Już wiemy, że taką pasją nadającą sens życiu z pewnością jest pisanie. Co jeszcze Pana interesuje? Czy pasja literacka pozostawia miejsce na inne hobby?

Kocham kino. Film darzę bezwarunkową miłością. Nie wyobrażam sobie współczesnego świata bez historii opowiedzianych na ekranie. Kino to wspaniała rozrywka, to coś magicznego, co potrafi nas porwać i zabrać w krótką podróż pełną niesamowitych wrażeń. Odpuszczam sobie jedynie filmy psychologiczne, bo takie obrazy katują mi umysł, a ja staram się unikać rzeczy, które mnie męczą.
  
Monika Piotrowska-Wegner: Gdyby znalazł się Pan na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pan mieć ze sobą i dlaczego właśnie tę?

Zawsze kiedy słyszę stwierdzenie „bezludna wyspa” kojarzy mi się to z brutalną walką jaką człowiek musi stoczyć z naturą, tylko po to by przetrwać. Myślę, że w ekstremalnych warunkach staję się zatwardziałym realistą i w takim wypadku zabrałbym z sobą jakiś sensowny podręcznik, traktujący o sztuce survivalu.

Monika Piotrowska-Wegner: Jeżeli Niebo istnieje, to co chciałby Pan usłyszeć od Boga u bram Raju?

Cześć kolego, zapraszam, czekałem na ciebie.

AnnRK: Zejdźmy jeszcze na moment na Ziemię, a konkretnie do Norwegii. Mieszkał Pan w tym kraju prze jakiś czas. Czy miał Pan okazję porównać funkcjonowanie polskiego i norweskiego rynku wydawniczego? Wielu debiutantów skarży się, że ciężko jest u nas zaistnieć, czy z podobnymi problemami borykają się ich norwescy koledzy?

Mieszkałem w Norwegii przez wiele lat. To zupełnie inny świat a mnóstwo spraw funkcjonuje kompletnie inaczej niż Polsce. Nie wiem jak droga wiedzie młodego norweskiego pisarza żeby zaistniał. Na pewno też jest trudna. Wiem natomiast, że jeśli już się pojawi a jego twórczość zostanie doceniona, to świat takiego twórcy zyskuje nowe oblicze. Pisarze w Norwegii, oczywiście nie wszyscy, mają wsparcie ze strony państwa. Musi być tylko spełniony jeden warunek, ich twórczość ma nosić znamiona wartości kulturowej. Norwescy autorzy książek których akcja rozgrywa się w Norwegii i w jakimś stopniu opowiada o obyczajach, mentalności, miejscach, historii czy też jest ściśle powiązana z ich krajem i dotyczy też innych aspektów życia, mają szansę na owo wsparcie finansowe. Nie chciałbym, żeby moje słowa zostały nieopatrznie zrozumiane w jakiś patetyczny sposób, ale są takie państwa w świecie, które doceniają i jednocześnie dbają o ludzi wnoszących wkład w kulturę danego narodu.

kadr z filmu promującego Skazańca
[źródło]

AnnRK: Postawił Pan na self-publishing, sam wziął w swoje ręce promocję, m.in. obdarzając zaufaniem blogerów, umożliwiając im dotarcie do książek, czy to w wersji papierowej, elektronicznej czy audio. Pana zdaniem blogerzy „książkowi” mają siłę przebicia? Dzięki nim pisarz dotrze do szerszego grona odbiorców?

Self-publishing daje autorowi nieograniczony wachlarz możliwości. Ci, którzy podążają tą ścieżką wiedzą jednak jak wyboista jest ta droga. Blogi o książkach mają niewątpliwie jakiś tam wpływ na popularność danej pozycji. W dzisiejszych czasach informacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi. Aczkolwiek z blogami jest podobnie jak z książkami, niektóre są świetne, inne dobre, są też złe, fatalne oraz takie, które należałoby umieścić w kategorii – porażka. Autor bloga nie różni się zbyt bardzo od autora książki, oboje muszą umieć pisać. Blogi kojarzone są przede wszystkim z recenzjami, ja natomiast dostrzegam fakt, że wiele osób prowadzących bloga myli pojęcie recenzji z opinią. Blogosfera na pewno jest jakimś łącznikiem pomiędzy autorem a potencjalnym czytelnikiem. Jak to powiadają w handlu – dobry produkt obroni się sam – ale nawet dobry produkt potrzebuje rekomendacji.
  
AnnRK: Pracuje Pan nad drugim tomem Skazańca. Czego możemy się w nim spodziewać?

Może na to pytanie odpowiem inaczej. Ci, którzy mieli okazję przeczytać I tom powieści wiedzą o czym on traktuje i w jakim klimacie został osadzony. Ja sam dość często powtarzam, że ta część opowieści została ukazana w romantycznym duchu. Z mojej strony było to celowe i zamierzone, tak zakładał plan. Natomiast II tom Skazańca porwie czytelnika w wir burzliwych wydarzeń a wartka akcja rusza od pierwszych stronic. Razem z Ropuchem wkroczymy w brutalny, bezwzględny świat pełen przemocy i wściekłej walki o przetrwanie. Pojawią się opisy autentycznych wydarzeń do jakich doszło w wronieckim więzieniu, będzie również o miejscach, które wyryły się mrokiem na kartach historii naszego narodu. Tym razem akcja opowieści będzie się toczyć na przestrzeni kilkunastu lat a sam tytuł oddaje namiastkę wrażeń jakich możemy się spodziewać. Skazaniec tom II Z bestią w sercu.

Fragment II tomu:
Refleks naoliwionej stali błyska wąskim, ponurym uśmiechem.
Strzał!
Głowa człowieka przede mną nienaturalnie rzuca się w przód. Pocisk z morderczym impetem rozłupuje potylicę, wdziera się do organizmu i drąży tunel o idealnej średnicy w miąższu kremowego mózgu. Ostatnią barykadę wzniesioną z kości czołowej niszczycielki intruz roztrzaskuje na strzępy. Ja tego nie widzę, ale mam nadzieję, że po środku twarzy, tuż nad nosem zostawia za sobą rozłupaną dziurę wielkości trzeciego oczodołu.
  
AnnRK: Jak zachęciłby Pan czytelników do sięgnięcia po Pana książki? Dlaczego warto się zainteresować twórczością Krzysztofa Spadło?

Niejednokrotnie powtarzałem i chyba zawsze będę powtarzał, że autoreklama to moja pięta Achillesowa. Staram się nie pisać rzeczy z jakimś potężnym przesłaniem, nie poruszam tematów, które będą miażdżyć czytelnika psychologicznymi wariacjami. Moim celem jest zapewnienie rozrywki, każda opowieść jest skonstruowana środek-początek-zakończenie. Fakt, nie unikam pewnych niedomówień zostawiając tym samym odbiorcy furtkę dla własnej wyobraźni. Mogę powiedzieć jedynie tyle – jeśli potrzebujesz na chwilę wyrwać się z tego świata, który cię otacza, jeśli oczekujesz zaskoczenia i chcesz poczuć dreszcz emocji, to zapraszam :-)

AnnRK: Dziękuję za rozmowę!

***

Przypominam, że oferta otrzymania e-booka Skazańca w zamian za recenzję, jest wciąż aktualna. Szczegóły znajdziecie na dole notki Za każdym wyrokiem dożywocia czai się śmierć.
Nieśmiało napomknę, że naprawdę warto tę książkę przeczytać.

***


(co prawda w trakcie przebudowy, ale warto o niej pamiętać)

38 komentarzy:

  1. Nie znam (jeszcze!) twórczości tego autora, ale z pewnością kiedyś to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do lektury "Skazańca". :)

      Usuń
  2. Fajna rzecz, takie wywiady, trzymam kciuki za powodzenie planów, chętnie przeczytam kolejne rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Mam nadzieję, że znajdą się chętni do rozmowy. :D

      Usuń
  3. Wywiad ciekawy i cały czas zastanawiam się nad książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko zachęcać, bo bardzo mi się podobała.

      Usuń
  4. Gdybym nie miała takich zaległości w czytaniu, na pewno skusiłabym się na tego e-bokka. Wielka szkoda, a wywiad super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na drugi tom, to machniesz obydwa za jednym zamachem. Przynajmniej nie będziesz musiała czekać niecierpliwie na dokończenie finałowej sceny z pierwszego tomu. ;)

      Usuń
  5. Wspaniale się czytało wywiad. Ann RK łączę się z Tobą w bólu i nie mogę doczekać kontynuacji "Skazańca"!

    OdpowiedzUsuń
  6. Po tytule wywiadu spodziewałem się jakiejś krytyki gatunku fantasy. Chciałem wkroczyć, obronić, w ruch miały pójść pięści i brzydkie słowa, a tu okazało się, że to wszystko niepotrzebne ;) Fajny wywiad. Fajnie też, że pojawiło się pytanie o blogosferę książkową. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Dobry tytuł to jednak potęga. :P

      Cieszę się, że wywiad się podobał i nikt nie ucierpiał. :D

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wywiad :) Kolejnych takich Aniu życzę i cieszę się ...ale ze mnie szczęściara ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przyłączyłaś. :)

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o mnie to już czekam na drugi tom "Skazańca" z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Porównanie do wspinaczki na Mount Everest - idealne! Ja się tak czuję...po egzaminach :P
    Dyskusja o tym, czy blogerzy piszą recenzje, czy opinie już mi naprawdę obrzydła. Dla mnie to określenia umowne. Czasami trudno wydzielić granice.
    Norwegia...marzy mi się, oj marzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zapomniałam jak się czuje człowiek po egzaminach. Chlip. :(

      Umówmy się, że jedni piszą to, inni to. ;)

      Usuń
  10. Świetny wywiad. Właśnie zaczynam czytać "Skazańca". Słyszałam o nim same pochlebne recenzje, więc mam nadzieje podzielić to zdanie.
    Pozdrawiam serdecznie jeśli można zapraszam do siebie:
    www.nieidentyczne-polki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy wywiad:)
    ,,Skazańca,, na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wywiad powstał ;)
    Mogę się dopisać do Twojego wyzwania? Gdzie linki przesłać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrałaś mi część pytań! :D

      No pewnie! Najlepiej w zakładce "Polacy nie gęsi II". :)

      Usuń
    2. Oj tam ;) , tylko troszeczkę się rozpędziłam z zadawaniem pytań :D
      Jutro podeślę linki :)

      Usuń
    3. Pffff! Ja tu jestem szefem! :D

      Usuń
    4. Tak jest szefie! ;) :D

      Usuń
  13. Świetny artykuł. Po przeczytaniu książki, najbardziej zainteresowały mnie pytania o inspiracje/źródła czerpane w trakcie pisania książki oraz krótki opis tego co czeka nas w II tomie. Teraz pozostało spokojnie czekać na II tom :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto spokojnie ten spokojnie. Ja się niecierpliwię. Nie dość, że jestem ciekawa co dalej, to jeszcze obawiam się, że za dużo zapomnę. :(

      Usuń
  14. Wywiad świetny, a "Skazaniec" dopiero przede mną. Juz nie mogę sie doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...