poniedziałek, 17 lutego 2014

Brandon W. Jones "Wiosenne dziewczęta"
Nie pasujemy do tego świata

Brandon W. Jones
Wiosenne dziewczęta
Wielka Litera
2014
446 stron
Biorę do ręki książkę. Z okładki spogląda na mnie ładna dziewczyna o egzotycznej urodzie, ubrana w ludowy strój. Zielony, kwiecisty, wiosenny. Cała książka jakby pachniała wiosną, budzącym się życiem. Otwieram powieść. Czytam pierwszą, drugą, piętnastą stronę i już wiem, że w tej książce nie kwitną kwiaty, nie śpiewają ptaki, życie staje się walką o przetrwanie.

Okładka powieści Wiosenne dziewczęta Brandona W. Jones'a nie przygotowuje na to, co kryje się wewnątrz.

Ta historia ma kilku bohaterów. Żaden z nich nie jest szczęśliwy, choć niektórym władza nad innymi daje tego szczęścia pozory. To opowieść obwarowana nakazami, zakazami, przesycona strachem i ideologią. Korea Północna, kraj drżących kolan i spuszczonych głów, nad którymi czuwają Wielki Wódz, Kim Ir Sen, i jego syn, Umiłowany Przywódca, Kim Dzong Il. W tym kraju wszystko może być powodem represji. Posiadanie Pisma Świętego, marzenie o kawałku wieprzowiny (podczas gdy podawana w miejscu pracy papka z trocin jest najwyższym dobrem, za który winno się dziękować Umiłowanemu Przywódcy), brak plakietki z podobizną Kim Ir Sena przypiętej do ubrania, jakiekolwiek potrzeby, których posiadanie sugeruje, że wielcy przywódcy nie dbają należycie o swych małych podopiecznych. Nawet kurz na obowiązkowo zawieszanych w każdym domu obrazach z podobiznami jaśnie wielkich i umiłowanych dyktatorów, może być przyczyną, dla której trzy pokolenia rodziny umieszczane są w łagrach. Wszak od drobinek pyłu do działalności wywrotowej godzącej w interes państwa, poddającej wątpliwość lojalność i niszczącej tak idealnie skonstruowany ustrój, jest niezwykle blisko, prawda?

Na szczycie ramy znaleźliśmy ślady kurzu, a portrety nie wisiały równo. Wasze zaniedbanie wskazują na brak lojalności oraz rzuca na was oskarżenie o działalność wywrotową. Wszyscy jesteście aresztowani za brak należnego szacunku dla władz państwowych[1].

Dwunastoletnia Gyong-ho nim znalazła się w sierocińcu, wraz z rodzicami i babcią trafiła do obozu. O wspomnienia stamtąd lepiej nie pytać. Gi zresztą i tak niewiele powie. Zanim zaprzyjaźniła się z krnąbrną Il-Sun, szukała ukojenia w posłuszeństwie, milczeniu, ciężkiej pracy w szwalni, klepanych na pamięć regułkach zapewniających o jej miłości do przywódców oraz liczbach (Gyong-ho dokonuje skomplikowanych obliczeń z szybkością Rain Mana). Cicha, spokojna była łatwym celem i to na niej Il-Sun wyładowywała swą złość. W przeciwieństwie do Gi, Il-Sun urodziła się w bogatej, szanowanej rodzinie. Miała szansę na znalezienie dobrego męża i wygodne życie. Przewrotność losu sprawiła, że jej położenie diametralnie się zmieniło. Niełatwo było się z tym pogodzić, stąd w nastolatce tyle goryczy, wrogości i agresji. W sierocińcu tak jak inne dziewczynki, tak i ona musiała podporządkować się surowemu regulaminowi. Od swych koleżanek różniła się jednak brakiem pokory. Gdy w Gyong-ho przestała widzieć ofiarę, dziewczynki połączyła przyjaźń i być może to właśnie ona sprawiła, że charakterna nastolatka nie popadała po uszy w kłopoty, które sama na siebie ściągała. Temperamenty przyjaciółek doskonale się uzupełniały i pewnie dziewczynki miałyby szansę przetrwać niełatwy czas wspierając się nawzajem, a po opuszczeniu sierocińca ułożyć sobie życie, ale cóż... obydwie wpakowały się w tarapaty i to dużo poważniejsze niż można by przypuszczać.

Dzięki łasce Umiłowanego Przywódcy jestem tutaj, choć wcale na to nie zasługuję. Jestem warta mniej niż błoto. Jestem gorsza od szlamu. Mimo to nasz Umiłowany Przywódca okazał mi tyle szczodrości i zezwolił na pracę w jego fabryce odzieży. Jestem mu tak bardzo wdzięczna[2] - deklamowała Gi, by nie spotkała ją kara za opieszałość zajęciu stanowiska. Wszak wynik pracy wyznaczał wartość obywatelską pracownika, ociągająca się szwaczka z pewnością nie jest lojalna wobec wodza. Taka była codzienność bohaterek, na którą składały się obowiązki i posłuszeństwo.

okładka wydania
amerykańskiego
[źródło]
Życie w kraju, w którym obowiązuje kult przywódcy wydaje się koszmarem. Czy nasze bohaterki może spotkać coś gorszego niż wieczny strach, upokorzenia, praca ponad siły i brak świadomości tego, że można żyć inaczej, mieć własne zdanie, stanowić o sobie? Okazuje się, że tak. Marzenia Il-Sun o lepszym życiu łatwo wykorzystać, Gyong-ho będzie miała po prostu pecha. Obydwie wylądują w innym kraju i tam zacznie się prawdziwe piekło.

Ta książka szokuje w wielu momentach, począwszy od pierwszych scen, w których pojawiają się raczej zaprogramowane na posłuszeństwo istoty, niż kobiety z krwi i kości, przez każde kolejne, pełne strachu, upokorzeń, bezwzględności  i męskich lepkich rąk obrazki, na ciężkim emocjonalnie finale skończywszy. Za granicą, bohaterkom przyjdzie skonfrontować wtłaczaną w ich głowy propagandę z rzeczywistością, w której wciąż najwięcej zła spotka je z rąk rodaków. Ku ich zaskoczeniu okaże się, że kraj Umiłowanego Przywódcy nie jest tak idealny, jak im wmawiano, a Amerykanie nie zjadają własnych dzieci. Ich podróż z Korei nie jest jednak podróżą w stronę światełka, lecz w krainę mroku i budowania biznesu na strachu i wykorzystywaniu słabszych. To ciężka wyprawa nie tylko dla Gi, będącej uosobieniem niewinności, ale także dla pewnej siebie Il-Sun, czy innej nastolatki - Cho, która doskonale już zna męskie potrzeby i ma pewne pojęcie o tym, co czeka dziewczyny.

Powieść Wiosenne dziewczęta robi ogromne wrażenie. Kryje w sobie takie pokłady smutku, niesprawiedliwości, bólu i strachu, że ciężko po lekturze przejść do porządku dziennego. Tyle w niej zła i okrucieństwa, tak wiele krzywd. Takie historie żyją w czytelniku jeszcze długo po zamknięciu książki, a świadomość tego, że nie są nierealne, nie daje spokoju. Brandon W. Jones nie pozostawia złudzeń i bardzo skąpo rozdziela nadzieję. Ciekawa byłam jak zakończy tę historię, czy jego bohaterki dostaną szansę na szczęście? Ogromnie tego chciałam, ale cóż - nie dla każdej postaci występującej w tej książce, autor był łaskawy. Nie czekajcie więc na wspaniały happy end, tylko trzymajcie kciuki za swoją ulubioną bohaterkę. Może to właśnie jej uda się przeżyć, może to właśnie ona na końcu powie: Ale już jest lepiej. Pomału coraz lepiej[3].

Życie potrafi rozdać karty tak cholernie niesprawiedliwie, że my, którzy czytamy o takich historiach jedynie w książkach czy gazetach, powinniśmy czuć się jak mali zwycięzcy.

***

Książkę polecam
miłośnikom niezwykle poruszających historii
ciekawym życia w Korei Północnej
czytelnikom, którym niestraszne bolesne tematy
niestroniącym od trudnych tematów

***

[1] Brandon W. Jones, Wiosenne dziewczęta, przeł. Anna Zeller, Wyd. Wielka Litera, 2014, s. 62.
[2] Tamże, s. 20.
[3] Tamże, s. 442.

***

Wiosenne dziewczęta [Brandon W. Jones]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

***

egzemplarz recenzencki

***

A na koniec zapraszam Was serdecznie do Karriby, która zaprosiła mnie do udziału w cyklu "Oko w oko" --> KLIK, a naszą rozmowę zatytułowała jakże trafnie: Mąż ma ze mną przerąbane

50 komentarzy:

  1. Widziałam tą książkę tylko w zapowiedziach, ale bardzo możliwe, że po Twojej recenzji kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi tylko mocno Cię do tego zachęcać.

      Usuń
  2. Opis książki jakoś nie bardzo mnie zaciekawił, tym bardziej nie spodziewałam się tak trudnej historii:) Cóż, może kiedyś po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Autor nie odpuszcza ani na moment.

      Usuń
  3. Widzę, że trafiłaś na mocną i dobrą książkę. Teraz akurat potrzebuję książkowego pocieszenia, a nie zdołowania, ale kiedyś na pewno sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to lepiej po nią nie sięgaj. Optymizmu tam tyle, co kot napłakał.

      Usuń
  4. Jak być może pamiętasz, całkiem niedawno temu też czytałam książkę, której postacią nr 1 był Koreańczyk... To straszne, co się tam dzieje... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę o obozie? Pamiętam i kiedyś na pewno ją przeczytam.

      Usuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej powieści. Widziałam programy dokumentalne na temat życia w Korei Północnej, ale nie czytałam żadnej powieści na ten temat. ,,Wiosenne dziewczęta" z pewnością są trudną historią, dlatego tym bardziej mam ochotę się zapoznać z tym tytułem.
    P.S. Gdyby nie dopisek na okładce, to w życiu bym się nie domyśliła, o czym traktuje ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie emocjonujące książki. Na pewno do niej zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią kiedyś do niej zajrzę, zapamiętam sobie tytuł

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś czytałam książkę o podobnej tematyce,na pewno jest to bardzo poruszająca powieść i wzbudza wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie ją przeczytam, lubię mocne historie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się fabuła, ciekawi mnie ten temat. Przeczytam w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Losy dziewczyn są naprawdę wstrząsające.

      Usuń
  11. Poruszająca lektura skrywa się pod tą niewinnie wyglądającą okładką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo. Nie spodziewałam się, że aż tak.

      Usuń
  12. Za Koreą Północną to ja nie przepadam, aczkolwiek historia zapowiada się naprawdę ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę to, co się tam dzieje, trudno pałać do niej sympatią.

      Usuń
  13. Zdecydowanie książka dla mnie, jeśli znajdę to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś niespecjalnie interesuje mnie życie w Korei Północnej, więc tym razem spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Strój wygląda na chiński, a w środku o Koreankach? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież napisałam, że okładka nie przygotowuje na to, co jest w środku. :P

      Usuń
  16. Brzmi bardzo zachęcająco. Emocjonująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego jak czego, ale emocji to tam nie brak.

      Usuń
  17. Lubię książki w których mogę dowiedzieć się czegoś nowego o innych kulturach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej jest trochę o warunkach życia w Korei, a później o losach dziewczyn, które stamtąd uciekły.

      Usuń
  18. lubie takie ksiazki, zapewne w niektórych momentach bym siedziała i płakała nas losem bohaterów, ale książka jak wywołuje emocje tzn że jest dobra. Może kiedyś sięgne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łzy niewykluczone, naprawdę sporo tu emocji.

      Usuń
  19. Książkę dziś przyniòsł mi listonosz... Zapowiada się trudna emocjonalnie lektura...

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pewno będę się rozglądać za tą książka, bo fabuła mnie zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie wiem, co dzisiaj ze mną jest nie tak... Przy drugiej z rzędu recenzji pojawiły mi się łzy w oczach. Moja wrażliwość czasami mnie zadziwia. Smutna, tak bardzo smutna jest ta książka... Muszę koniecznie ją przeczytać. Doskonale wiem, jak się czułaś po przeczytaniu. Takie książki na długo pozostają w człowieku.
    Mam jeszcze do dodania: piękna, prawdziwa, emocjonalna recenzja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zaopatrz się w chusteczki, bo w tej recenzji napisałam niewiele...

      Dziękuję! Starałam się oddać choć część emocji towarzyszących mi podczas lektury.

      Usuń
  22. Krótko: dopisuję do listy. Ze względu na tematykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko: cieszę się. Ze względu na to, że to bardzo dobra książka.

      Usuń
  23. Czuję się mocno zachęcona, muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście, po okładce sądziłabym, że to będzie romans, albo jakiś lekki obyczaj. Wygląda na to, że trzeba dodać kolejny tytuł do zestawu must-read. Do tej pory o Korei czytałam tylko przy okazji publicystycznych opracowań zbiorowych z serii Bieguny (które swoją drogą i tak dawały pewien obraz). A powieść pewnie będzie miała "większe pole rażenia". W końcu nie każdy lubi czytać reportaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zawartość daleka jest od romansu czy lekkiej powieści obyczajowej tak bardzo, jak to tylko jest możliwe.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...