poniedziałek, 3 lutego 2014

[3/9]
"Wilk z Wall Street"
Martin Scorsese

Tytuł: Wilk w Wall Street (The Wolf of Wall Street)
Gatunek: biograficzny, komedia kryminalna
Produkcja: USA
Premiera: 3 stycznia 2014 (Polska), 19 grudnia 2013 (świat)
Reżyseria: Martin Scorsese
Scenariusz: Terence Winter
Muzyka: Howard Shore
Zdjęcia: Rodrigo Prieto
Czas trwania: 179 minut


Wśród tegorocznych nominacji do Oscarów, pojawiło się kilka filmów biograficznych. Wilk z Wall Street Martina Scorsese także należy do tej grupy. Reżyser takich hitów jak Taksówkarz, Wściekły byk, Chłopcy z ferajny, Kasyno czy Infiltracja, tym razem wziął na tapetę historię Jordana Belforta, młodego amerykańskiego brokera, który zrobił błyskawiczną karierę w świecie finansów. Film jest oparty na wspomnieniach jego głównego bohatera, wydane pod tym samym tytułem.


Od jakiegoś czasu duet Scorsese & DiCaprio, staje się równie popularny jak Burton & Depp czy Almodóvar & Banderas. Nic więc dziwnego, że to Leonardo DiCaprio wcielił się w rolę Jordana Belforta. Był to zresztą wybór niezwykle trafny, "boski Leoś" już dawno udowodnił, że jest genialnym aktorem, który potrafi odegrać wszystkie emocje. Rola Belforta była pod tym względem wymagająca. Postać ta ewoluowała od niewinnego, nieco naiwnego chłopaczka u progu kariery, przez początkującego, potencjalnego rekina finansów, który pełen entuzjazmu próbuje wypłynąć na szerokie wody, po charyzmatycznego przywódcę, agresywnego, pewnego siebie i nie cofającego się przed niczym cwaniaka, który sądzi, że nie ma na niego mocnych, a przy tym słabego uzależnionego od narkotyków, często żałosnego typka.

Martin Scorsese
[źródło]

Gdy Belford zaczynał karierę, miał pecha. Załamanie giełdy sprawiło, że został bez środków do życia. Zatrudnił się w małej, nieznaczącej firmie i pewnie przez lata dokonywałby mało zyskownych transakcji, gdyby nie jego charyzma i chęć odniesienia sukcesu. Przebojem wdarł się na Wall Street, tworząc ekipę ze zbieraniny kolesi, mających nikłe pojęcie o zasadach sektora finansowego. Pod jego przywództwem jest ona w stanie sprzedać lód Eskimosowi, piasek arabskim szejkom, a bacy jego własne owce. Firma Stratton Oakmont szybko się rozrosła, przynosząc kolejne miliony zysków, a życie Belforda nabrało szaleńczego tempa. Luksus, imprezy, kobiety, narkotyki. Ciągły ruch, hałas i napływające zewsząd strumienie pieniędzy. Czyste szaleństwo, które pewnego dnia zwraca uwagę FBI. Agent Patrick Denham (Kyle Chandeler) będzie miał jeden cel: dorwać Jordana Belforda.

scena z filmu
[źródło]

Ten film należy do Leonardo DiCaprio. Czas najwyższy, by niedoceniany przez Akademię Filmową aktor (tylko cztery nominacje? żadnej statuetki?) został wreszcie uhonorowany Oscarem. (Swoją drogą, pojęcia nie mam, dlaczego Leonardo DiCaprio, Brad Pitt czy Johnny Depp są tak bardzo olewani przez Akademię; już dawno udowodnili, że za przystojnymi buźkami kryją się naprawdę dobrzy aktorzy). Wróćmy jednak do DiCaprio... Jego rola jest niesamowita. Wlazł w buty faceta będącego z jednej strony liderem, w którego wpatrzone są zachwycone oczy pracowników, który ma w sobie magnetyzm przyciągający wszystkich (nawet nieprzekupnych kolesi z FBI, choć to akurat jest efekt uboczny), z drugiej żałosnego narkomana, ofiarę sukcesu, z którym nie do końca wie co z robić. Jacht, ferrari, wypasiony dom, nowa, prześliczna żona, zdecydowanie bardziej pasująca do jego wizerunku, niż zwykła fryzjerka (rozczochrana na dodatek). Nadmiarem kasy można się udławić, a gdy się nie potrafi powiedzieć "stop", wkracza się na równię pochyłą.

scena z filmu
[źródło]

Wilk z Wall Street jest dynamiczny jak kariera jego głównego bohatera. Pokazuje jak z nic można przekuć w złoto, mając do dyspozycji spryt, elokwencję i cały arsenał przekonujących kłamstw. Trzy godziny seansu minęły, nawet nie wiem kiedy, a przecież zwykle po dwóch godzinach zaczynam wypatrywanie napisów końcowych. U Scorsese nie ma czasu na przerwy na herbatkę czy wizytę w toalecie. Stawiasz przed sobą michę chipsów i dopiero po seansie zauważasz, że przez ostatnie dwie godziny łykałeś powietrze. Tu nie ma miejsca na banalną puentę, moralizatorski tom (synu, nie kradnij!, córko, nie oszukuj!), a jedynie na opowiedzenie ciekawej historii, która przeciętnemu zjadaczowi chleba z marketu o żółtych ścianach, wyda się wyprawą na inną planetę.

scena z filmu
[źrodło]

Film Scorsese pokazuje ścieżkę kariery Belforda bez cenzury. Miejscami jest wulgarny, wielu krytyków uznało, że przekroczył granice dobrego smaku. Są tacy, którzy uważają, że wręcz zachęca do brania narkotyków, życia na krawędzi, wśród nich pewnie nie brakuje tych, którzy widzieli geja w Tinky Winky, w Hello Kity symbol satanizmu, a wśród fanów Harry'ego Pottera wzrost zainteresowania okultyzmem. Dla mnie brak cenzury jest siłą tego filmu. Margot Robble, aktorka wcielająca się w rolę żony Wilka z Wall Street, w jednej z wypowiedzi stwierdziła, że nie można nakręcić filmu o ludziach uzależnionych od narkotyków czy seksu, unikając scen, które to uzależnienie pokazują. W pełni się z nią zgadzam. To byłoby jak pokazywanie plansz z pszczółkami, dla wytłumaczenia jak rozmnażają się ludzie. Niemniej jednak, filmu nie obejrzą m.in. widzowie z Malezji czy Nepalu, w Indiach, Libanie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich wyświetla się wersję ocenzurowaną (w tym ostatnim przypadku skróconą o... 45 minut!).

Wilk z Wall Street zasługuje na Oscara i będzie na niego zasługiwał nawet wtedy, gdy statuetką nagrodzą Zniewolonego.

zwiastun filmu (z polskimi napisami)

Ocena: 8/10


***

Akademia filmowa nominowała Wilka z Wall Street w pięciu kategoriach: 
Najlepszy film: Emma Tillinger Koskoff, Joey McFarland, Riza Aziz
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Leonardo DiCaprio
Najlepszy aktor drugoplanowy: Jonah Hill
Najlepszy reżyser: Martin Scorsese
Najlepszy scenariusz adaptowany: Terence Winter

60 komentarzy:

  1. No, Leoś, liczę, że wygrasz. Oglądałam i byłam zachwycona, gra pierwszorzędnie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łał, jestem pierwsza :)

      Usuń
    2. tak Leoś ostatnio się wyrobił i naprawdę to dobry aktor...ja bardzo lubię z nim film... "Złap mnie jeśli potrafisz" - osobiście jestem ciekawa tej pozycji

      Usuń
    3. Też trzymam kciuki za Leosia. Należy mu się w końcu jakiś Oscar na półeczce.

      "Złam mnie..." jest świetny! Też go bardzo lubię. :)

      Usuń
  2. Zamierzałam obejrzeć ten film, a po tak dobrej recenzji mam ochotę jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam o filmie, ale jakoś mnie nie ciągnie, aby go obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem - wolisz inne klimaty. :)

      Usuń
  4. Bardzo chcę obejrzeć. Jest też książka, którą z chęcią przeczytam :)
    monweg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat książki nie miałam niestety pod ręką, ale mam nadzieję, że to kiedyś nadrobię.

      Usuń
  5. Słyszałam o tym filmie i mam w planach go obejrzeć, bo jak widać ciekawy film

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli muszę obejrzeć jednak ten film. :) Bo wahałam się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się wahać. Jest dobry (nawet jeśli dluuuuuuuuuuuuuugi). :)

      Usuń
  7. Słyszałam do tej pory, ale jeszcze go nie oglądałam. Chyba jednak to nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie oglądałam, ale słyszałam już wiele dobrego o samym filmie jak i o Leosiu :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tym filmie i chętnie bym go obejrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gut. Bo to bardzo dobry film. :)

      Usuń
    2. Mimo że gra w nim DiCaprio :P

      Usuń
    3. DiCaprio jest bardzo dobrym aktorem.

      Usuń
  10. Planuję seans w tym tygodniu, mam nadzieję że się nie zawiodę, bo oczekiwania mam przeogromne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba muszę obejrzeć i wyjść z przekonania, że ten film jest dla mnie idiotyczny tak trochę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo jestem ciekawa tego filmu :>
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć filmu jeszcze nie widziałam to trzymam za Leo kciuki. Miałam "Wilka..." obejrzeć już dawno, ale trochę przeraziła mnie długość tego filmu i ilość przekleństw. Widzę, że chyba jednak będę musiała obejrzeć :) Tak szczerze mówiąc to nie wierzę w Oscara dla Zniewolonego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczba przekleństw jest faktycznie spora, ale akurat na mnie to wrażenia nie robi. ;)
      A długość - w ogóle mi nie przeszkadzała. Szybko zleciało.

      Ja wierzę, ale nie chcę. :P

      Usuń
  14. Film przede mną, ale mój brat oglądał i na filmwebie dał taką samą ocenę, a ja na opini mojego brata mogę śmiało się opierać i kierować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje Ci obejrzeć film i ocenić go równie wysoko. ;)

      Usuń
  15. oo właśnie to chcę zobaczyć, ale to pewnie dopiero jak na blu ray wyjdzie, bo do kina w moim tempie to już pewnie nie zdążę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne tempo. Już drugi rok z rzędu idę do kina na "Hobbita". Ciekawe czy na trzecią część dotrę. :P

      Usuń
  16. Dla mnie ten film to dno i nieporozumienie i wcale nie chodzi mi o brak cenzury. Owszem, Oscar dla Leo za tę rolę, ale to jedyny plus Wilka z Wall Street. Śmieciowy humor, dziwki i narkotyki w takim wydaniu mnie nie przekonują. Może gdyby nie zrobili z tego komedii, to nie kojarzyłby mi się ten film tak bardzo z American Pie dla dorosłych. Jak dla mnie kolejna typowo amerykańska produkcja dla masówki i zupełnie nie potrafię zrozumieć zachwytów nad tym filmem. Tym razem nie podzielam Twojej oceny, wybacz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och... Och... OCH!

      Tak dobrze się bawiłam, że nie wiem co powiedzieć. Do mnie to wszystko trafiło, od humoru przez te wszystkie straszne sceny powycinane w wielu krajach, coby widzów nie demoralizować. "American Pie" to faktycznie śmieciowy humor, opierający się głównie na tematyce niedojrzało-łóżkowej. W "Wilku..." tego nie znalazłam, wręcz przeciwnie - uważam, że humor i w ogóle cały film mocno balansuje na granicy dobrego smaku, ale jej nie przekracza. Tej historii po prostu nie da się inaczej opowiedzieć, bo wyszłaby nieprawdziwie. Były dziwki, są więc dziwki. Były narkotyki, są i narkotyki. :)

      Nie wybaczam!

      Usuń
  17. Film planuję obejrzeć, ale jeszcze nie wiem kiedy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. W sumie to nie dziwię się, że w krajach arabskich zabronili oglądać nieocenzurowanego filmu, dla wielu osób byłby to wielki szok i zdegustowanie. Takie sceny, jakie występują w tym filmie dla nich są niedopuszczalne. Ja sama na ten film nie idę i nie będę go oglądać. Choć lubię biografię, to ta mnie odstrasza i napawa niesmakiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może spróbuj przeczytać książkę?
      Wychodzi na to, że mało wrażliwa jestem, bo ten film mnie kompletnie nie ruszył (w sensie: nie wywołał ani cienia oburzenia). :)

      Usuń
  19. Z tą cenzurą to mnie bardzo zaskoczyłaś. Film oczywiście planuję obejrzeć, choćby dlatego żeby poznać tak głośną produkcję. DiCaprio dobrym aktorem jest, a Scorsese świetnym reżyserem, więc nie trzeba mnie namawiać na seans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam zaskoczona! Wcześniej nie czytałam nic na temat filmu, dopiero po seansie zaczęłam grzebać w sieci. Tę gejowską scenę, którą tak uparcie wycinają, ledwie zapamiętałam. :D

      Usuń
    2. Leee, to cenzura gejowskiej sceny dotyczy? Myślałam, że jakaś grubsza afera, a nie tak zwykłej sceny erotycznej :P

      Usuń
    3. A powyżej ilu gejów na ekranie na raz zaczyna się niezwykła scena erotyczna? :P

      Usuń
  20. Serio są takie głosy, że ten film zachęca do narkotyków? Ja chyba nigdy niektórych ludzi nie zrozumiem :-)
    Co do tego filmu konkretnie to pewnie zobaczę, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście tak nie lubię tego reżyser, jak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś to zrozumiał tak, że nie da się osiągnąć tak ogromnego sukcesu bez wspomagaczy? Jak się chce, to się zawsze znajdzie jakieś argumenty. :D

      Nie lubisz? Why?

      Usuń
  21. Z miłości do gry aktorskiej di Caprio na pewno obejrzę ten film. Leonardo już dawno zasłużył sobie na Oscara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. Nie mam pojęcia czemu tak go pomijają.

      Usuń
  22. Rewelacyjny. Jak dla mnie to Oscar powinien być!

    OdpowiedzUsuń
  23. Tyle już się o tym filmie nasłuchałam i mam na niego chętkę - chętnie zobaczyłabym Leo w nowym wcieleniu skoro jest taki fenomenalny, jak piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny! Naprawdę potrafi oddać wszystkie emocje. :)

      Usuń
  24. Z przyjemnością obejrzę ten film, Leo jest świetnym aktorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mu nawet "Titanica" wybaczyłam. ;)

      Usuń
  25. Byłam w końcu w kinie w pt :)! Super film, nie żałuję, że się wybrałam, bo Leo stworzył świetną kreację.. Zresztą kocham go odkąd widziałam go w ,,Pokoju Marvina" i ,,Co gryzie.." No a ,,Titanic" - oj tam oj tam :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, oj tam, oj tam. Możemy mu tę jedną rolę darować. ;)

      Usuń
  26. Również kibicuję zarówno "Wilkowi", jak i samemu DiCaprio:) btw bardzo mi miło, że spodobało Ci się hasło wydarzenia na facebooku ("To nie DiCaprio potrzebuje Oscara. To Oscar potrzebuje DiCaprio). Bloga i fanpage współprowadzę z moją serdeczną koleżanką i zawsze bardzo się cieszymy słysząc miłe słowa :)
    Nawiązując jeszcze to Twojej recenzji - również uważam, że film o uzależnieniach, w którym uzależnienia te nie byłyby pokazane, nie ma żadnego sensu. Scorsese i DiCaprio kolejny raz odwalili dobrą robotę i szczerze liczę na to, że w końcu otrzymają zasłużone nagrody.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia dziewczyny! Fajnie piszecie, a jak wspólnie zaciśniemy kciuki, to może Leo dostanie nagrodę. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...