Ich podróż do Milkont przez wyniszczony kraj - trędowatej możnej pani i dotkniętego tą samą chorobą sługi - trwała wiele tygodni i nic już wokół i nic już nie przypominało dawnej Litwy, ani spalony słońcem krajobraz pełen zgliszcz i leżących odłogiem pól, ani miasta, ani ludzie zdziczali jak zwierzęta, warczący ze złością, gdy tylko ich o coś zapytać, nawet wody ze studni pozwalali zaczerpnąć jedynie za pieniądze, klasztory nikomu już nie otwierały swoich bram, w karczmach nawet za złoto podawano żałosne resztki i człowiek nigdy nie mógł być pewny, co ma na talerzu: zająca, kota czy może drugiego chrześcijanina(...).*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litewska. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 stycznia 2019
wtorek, 1 marca 2016
Alvydas Šlepikas "Mam na imię Marytė"
Wilcze dzieci
![]() |
| Alvydas Šlepikas Mam na imię Marytė Wyd. Kolegium Europy Wschodniej 2015 186 stron |
Czy wiesz, kim były, kim są, Wolfskinder? Wilcze dzieci?
Część z Was pewnie wie. Część niekoniecznie. Nie wiedzieli też młodzi Niemcy, których Alvydas Šlepikas poznał we Frankfurcie ok. 7 lat temu. W historii są bowiem zdarzenia, o których mówi się nader często i chętnie, ale i takie, która stanowią białe, dopiero stopniowo zapełniane, plamy.
niedziela, 4 października 2015
Kristina Sabaliauskaitė "Silva rerum"
Powieść przez wielkie "P"
![]() |
| Kristina Sabaliauskaitė Silva rerum Wyd. Znak 2015 512 stron |
Najpierw było wahanie. Okładka przywodząca na myśl powieść historyczną, gatunek, który niezbyt często u mnie gości. Fabuła potwierdzająca trafność skojarzeń, bo oto losy głównych bohaterów, rodziny Narwojszów, silnie związane są z historią rodzinnego kraju. A co ja o nim wiem,o tym kraju niby bliskim, a dalekim? Z czym kojarzy mi się Litwa i to nawet nie współczesna, a siedemnastowieczna? Co wiem o Wilnie z tamtych lat? Czy będę potrafiła odnaleźć się w rzeczywistości odmalowanej w Silva rerum przez autorkę powieści, Litwinkę Kristinę Sabaliauskaitė?
Setki wątpliwości i argument, który zaważył o tym, że zdecydowałam się po tę powieść sięgnąć, motywacja z gatunku tych, do których nieco wstyd się przyznać, choć właściwie, skoro niejednokrotnie głośno mówiłam, że tę czy tamtą powieść przygarnęłam, bo ujęła mnie okładką, co jak wiadomo jest nienajlepszym kryterium doboru lektur, to przecież równie dobrze mogę oznajmić, że po Silva rerum sięgnęłam przede wszystkim... ze względu na narodowość autorki...
Sami powiedzcie. Ile litewskich książek zdarzyło się wam przeczytać? No właśnie. A ponieważ Kristina Sabaliauskaitė odwiedzi niedługo Polskę, jako, że Gościem Honorowych tegorocznych krakowskich targów książki jest jej rodzinny kraj, to resztka wątpliwości wyparowała w mgnieniu oka.
Autor:
AnnRK
o
09:00
34 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
6/6,
blog książkowy,
blog kulturalny,
blog recenzencki,
literatura,
litewska,
Litwa,
powieść,
powieść historyczna,
recenzje,
Sabaliauskaitė Kristina,
Wilno,
Znak
Lokalizacja:
Wilno, Litwa
Subskrybuj:
Posty (Atom)


