Smutek nie jest czymś nieruchomym: jest płynny, zmienny, a jego płomienie, bardziej niebieskie niż pomarańczowe i czerwone, czasem przeraźliwie bladozielone, torturują człowieka raz z jednej strony wewnątrz ciała, raz z drugiej, czasem palą całe wnętrze, i to tak mocno, że zaczynasz krzyczeć w milczeniu jak na sławnym obrazie Muncha, gdzie człowiek stojący na moście wydaje z siebie krzyk[1].
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolumbijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolumbijska. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 kwietnia 2018
niedziela, 6 sierpnia 2017
Virginia Vallejo "Kochając Pabla, nienawidząc Escobara"
[RECENZJA]
Pablo ma jedną prawdziwą pasję: sprawowanie władzy dla osiągnięcia jak największych korzyści z prowadzonych interesów. W każdym aspekcie życia dąży do spełnienia tego jednego celu, więc oczywiście dotyczy to również mnie. Ponieważ w równym stopniu kocham go i krytykuję - a do tego nigdy w pełni mu się nie poddaję - stanowię dla niego permanentne wyzwanie[1].
czwartek, 23 kwietnia 2015
Juan Gabriel Vásquez "Reputacje"
Po co to wszystko?
![]() |
| Juan Gabriel Vásquez Reputacje Wyd. W.A.B. 2015 204 strony |
W dużym uproszczeniu wygląda to tak: młodość zwykle bywa czasem działania, wiek dojrzały okresem rozmyślania. Sprzyjające są ku temu wszelkie rocznice, jubileusze, benefisy. Javier Mallarino poświęcił czterdzieści lat na coś, na co nagle przyjdzie spojrzeć mu w zupełnie innym świetle.
Lata pracy, wzloty i upadki, w końcu zasłużony sukces. Mallarino spoglądający na świat i ludzi oczami bystrymi, wzrokiem czułym na detale, a przy tym niepozbawiony umiejętności ukazywania tego wszystkiego w krzywym zwierciadle, okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jako karykaturzysta, dzierżąc w dłoni to ołówek, to węgiel, to znów piórko zanurzane w tuszu, portretował, uwieczniał, kpił, ośmieszał. I tak przez lata, najpierw niedoceniany, później rozpoznawalny coraz bardziej, okopany na pozycji wygodnej, pan i władca fragmentu gazety, na który jedni spoglądali rozbawieni, inni z obawą, czy aby nie rozpoznają samych siebie w konturach nakreślonych wprawną ręką karykaturzysty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


