Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

Paulina Wnuk-Crépy "Szpilki, Paryż i miłość"
[RECENZJA]



Pierwszą podróż do Paryża z Pauliną Wnuk-Crépy odbyłam za sprawą jej debiutanckiej książki Mój Paryż, moja miłość. Trochę w tej książce anegdot, trochę opowieści o mieście i ludziach, o miejscach nie zawsze oczywistych, kuchni, modzie i miłości. W końcu opowiada o mieście zakochanych.

Niedawno pojawiła się druga książka tej autorki, która znów jest zaproszeniem do francuskiej stolicy. Tym razem nie będzie to przewodnik po mieście, a opowieść o młodej Polce, która zupełnie niespodziewanie trafiła do świata mody. A Paryż... Paryż jest w tle. Atrakcyjny, kuszący, magiczny. Ale i pełen pułapek. 

wtorek, 11 października 2016

Anna B. Kann "Barcelona na zawsze"
[RECENZJA]

Anna B. Kann
Barcelona na zawsze
Wyd. Pascal
2016
352 strony
trylogia barcelońska, tom 3

Barcelona działa na mnie jak magnes. Przyciągnęła mnie do siebie i wciąż przyciąga. Szukam jej w książkach, filmach, na zdjęciach, w cudzych opowieściach. Przyciągnęła mnie także do twórczości Anny B. Kann, choć nie jestem miłośniczką powieści obyczajowych z rozbudowanymi wątkami dotyczącymi damsko-męskich perypetii.

Ale czy mogłabym sobie darować lekturę pierwszej polskiej powieści wątkiem flamenco i to powiązanej z katalońską stolicą?

Oczywiście, że nie!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Anna B. Kann "Powrót do Barcelony"
Miłość, pasja, taniec

Anna B. Kann
Powrót do Barcelony
Wyd. Pascal
2015
304 strony
trylogia barcelońska, tom 2

Tęsknię. Tęsknię za Barceloną. Za jej gwarem, kolorami, energią. Za zatłoczoną Barcelonetą i spokojniejszą Hortą. Za barwnym światem Gaudiego, tajemniczymi zakamarkami Barri Gòtic i smakiem crema catalana. 

Podróży do Katalonii na razie niestety w planach nie mam, ale wracam tam chętnie za sprawą zdjęć i książek. Na Powrót do Barcelony Anny B. Kann czekałam bardzo długo, bo aż rok. Tyle minęło od premiery Do zobaczenia w Barcelonie pierwszego tomu o Ewie i jej barcelońskiej przygodzie, która skończyła się... no właśnie. Skończyła się tak, że byłam ciekawa jaką decyzję podejmie bohaterka, czy zwycięży miłość, czy rozsądek, czy jej domem zostanie Polska, czy może zacznie nowe życie w Katalonii.

Kontynuacja jest inna od swej poprzedniczki. Więcej dzieje się w sferze emocjonalnej, mniej w przestrzeni (mimo trzech miejsc akcji), a tło jest o wiele bardziej rozrysowane. Obie powieści łączy kilka postaci, miłość do muzyki i oczywiście plener. Choć tym razem, nim na nowo poczujemy atmosferę Barcelony, autorka przeniesie nas do świata fado, azulejos i pasteis. Kierunek: Lizbona!

czwartek, 13 sierpnia 2015

Victoria Twead "Andaluzja, Olé!"
Idealna na lato!

Victoria Twead
Andaluzja, Olé!
Wyd. Pascal
2012
416 stron
Wbrew popularnemu powiedzeniu, nie do trzech, a do czterech razy sztuka. Po zbyt pesymistycznej powieści Hiszpańska fiesta i soczyste mandarynki, nieco na siłę zabawnej Jeżdżąc po cytrynach oraz dobrej, ale wciąż nieidealnej Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji, w końcu trafiłam na taką andaluzyjską historię, która jest ciepła, zabawna, pachnie Andaluzją i sprawiła, że jeszcze bardziej niecierpliwie wyczekuję wyjazdu na południe Hiszpanii.

Wspomnienia Victorii Twead zawarte w książce Andaluzja, Olé! okazały się strzałem w dziesiątkę. Co prawda nie miałam okazji przeczytać wcześniejszego tomu, U nas zawsze świeci słońce, więc ominęły mnie opowieści o pierwszych chwilach pobytu Victorii i jej męża w tym słonecznym regionie, ale na szczęście nie trzeba ich znać, by świetnie się bawić podczas lektury kontynuacji. Autorka zadbała o to, by przedstawić czytelnikom wszystkich bohaterów, a wszelkie nawiązania do przeszłości podane są tak, że nie sposób się pogubić. Można część drugą traktować jako odrębną powieść, choć jest spora szansa, że po tej lekturze, zapragniecie sięgnąć nie tylko po kontynuację, ale także i poprzedniczkę.

środa, 29 lipca 2015

Paulina Wnuk-Crépy "Mój Paryż, moja miłość"
"Reszta to prowincja"

Paulina Wnuk-Crépy
Mój Paryż, moja miłość
Wyd. Pascal
2015
304 strony
Spoglądanie na świat cudzymi oczami bywa naprawdę fascynujące. Oczywiście to nie to samo, co osobiste zbieranie doświadczeń, kadrów i wspomnień, ale biorąc pod uwagę fakt, jak różne rzeczy nas ciekawią, jak różnie oceniamy rzeczywistość i jak odmienne mamy style, pochodzenia, zawody, zainteresowania czy pomysły na spędzenie wolnego czasu, niekiedy warto obejrzeć dane miejsce cudzymi oczami, by zwrócić uwagę na to, co sami możemy przeoczyć, zwłaszcza, gdy dana osoba zna to miejsce dużo lepiej i może pokazać je nam z zupełnie innej perspektywy.

W Paryżu byłam raz. 
W Paryżu byłam krótko.
W Paryżu widziałam sporo.
W Paryżu nie widziałam jednocześnie prawie nic.

To miasto posiada wiele twarzy, zakamarków, tajemnic. Część z nich poznałam dzięki Paulinie Wnuk-Crépy i jej książce Mój Paryż, moja miłość.

Nie czytałam nigdy bloga Mama w Paryżu, nie znałam jego autorki, nie wiedziałam czego spodziewać się po książce. Chciałam wrócić do Paryża. Odkryć go na nowo. Zajrzeć tam choćby tylko na chwilę, choćbym miała go obejrzeć jedynie cudzymi oczami. Polka, która od szesnastego roku życia mieszka w stolicy Francji, wydała mi się nienajgorszą przewodniczką.

poniedziałek, 20 lipca 2015

"Łapacz snów", czyli czas na relaks

Ok, stało się. Chyba już mogę mówić o uzależnieniu z kategorii tych nieco większych, bo właściwie nie ma dnia, żebym choć na kilka chwil nie usiadła przy stole, na którym wokół kolorowanki mam zgromadzone rozsypane kredki. 

Przygodę z kolorowankami zaczęłam od Pięknych ogrodów, a od kilkunastu dni z zapałem zapełniam białe miejsca na kartach Łapacza snów.

W wersji anglojęzycznej, Łapacz snów (Dream Catcher) ma kilka wersji:
- Life on Earth,
- The Tree of Life,
- Mindfulness,
- Finding Peace,
- A Soul Bird's Journey.

Ten ostatni tytuł niedawno pojawił się na polskim rynku, co prawda bez odpowiedniego podtytułu, ale mam nadzieję, że nie oznacza to, że pozostałe kolorowanki nie zostaną u nas wydane.

wtorek, 19 maja 2015

Santiago Pajares "Książka, której nie ma"
W literackim raju

Santiago Pajares
Książka, której nie ma
Wyd. Pascal
2015
Premiera: 20 maja

Miłość od pierwszego wejrzenia. Okładka, tytuł, temat, pierwsze strony. A później było już tylko lepiej, bo okazało się, że Książka, której nie ma Santiago Pajaresa, łączy wątki, które niezwykle rzadko odnajduję zebrane w jednej lekturze. Są tu poruszające historie zwykłych ludzi, są miłośnicy literatury, jest magia chwil, a także urok miejsc, prawdziwość emocji. Jest miejsce na uśmiech, ciepło, przyjaźń, miłość, wolę walki, choć nie obędzie się bez kłótni, smutku, czy zawiedzionych nadziei. Jest tajemnica wymagająca rozwikłania i mnogość wątków, które splatają się w zgrabną całość. Jakby tego było mało, plenerem jest Hiszpania - wielkomiejski zgiełk Madrytu i cisza położonej w Pirenejach wioski Bredagós. 

Książka, której nie ma. Mój mały, literacki raj.

czwartek, 5 lutego 2015

Alex Browning "Hiszpańska fiesta i soczyste mandarynki"
Walka z wiatrakami w... Andaluzji

Alex Browning
Hiszpańska fiesta i soczyste mandarynki
Wyd. Pascal
2012
280 stron
Do tej pory, po zalewie lektur należących do toskańskiej fali, myślałam, że Anglicy mający dość Wysp Brytyjskich, pakują swój dobytek i przenoszą się do Włoch. Liguria, Toskania, oliwa z oliwek, pomidory, winnice, problem z przystosowaniem do domu, zachwyt pejzażami i takie tam. Okazuje się, że równie atrakcyjna jest Andaluzja ze swą malowniczością i słoneczną pogodą. 

Jakiś czas temu towarzyszyłam w przeprowadzce Jackie Todd i jej mężowi, którzy z Londynu przenieśli się do słonecznej Frigiliany. O nowym miejscu na ziemi, pierwszych kontaktach z Hiszpanami i zetknięciu się z ich zwyczajami oraz o coraz liczniejszych, czworonożnych przyjaciołach dzielących przestrzeń z obrotnymi Londyńczykami, można przeczytać w pełnej ciepła książce Nasze piękne dni i wspaniałe psy w Andaluzji.

Tym razem wróciłam na południe kraju w towarzystwie Alex i Jamesa Browningów, Anglików, którzy postanowili uciec od panoszącej się w ich życiu nudy. Zacumowali w Finca Tara, domu wybudowanym na skraju oszałamiająco zielonej doliny z wysokim łańcuchem górskim w tle[1]. I pewnie byłoby jak w bajce, gdyby trudności nie piętrzyły się uparcie. Tu trzeba przyznać, że bohaterom woli walki o spełnienie marzeń nie brakowało.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Anna B. Kann "Do zobaczenia w Barcelonie"
Niebezpieczna. Wiele daje, więcej zabiera

Anna B. Kann
Do zobaczenia w Barcelonie
Wyd. Pascal
2014
336 stron
trylogia barcelońska, tom 1

To nie miały być zwykłe wakacje - to miały być wakacje w Barcelonie[1]. Gdy w tak niesamowitym, dynamicznym mieście wyląduje grupka Polek zafascynowanych flamenco, o nudzie nie może być mowy. Zwłaszcza, gdy do czerwoności rozpala nie tylko katalońskie słońce, ale i przystojny instruktor, co prawda profesjonalista, lecz także i mężczyzna. A może mężczyzna przede wszystkim. Gorącokrwisty Hiszpan z uwodzeniem we krwi. Przedmiot pożądania niejednej kursantki. Paco, boski Paco, w tłumie kobiet dostrzegł tę, w której oczach znalazł coś, co przywołało bolesne, ale i piękne wspomnienia.

Paco skrywa w sercu tajemnicę. Choć nie chce wracać do przeszłości, spotkanie z Ewą, jedną z kursantek z warsztatów flamenco w Poznaniu, przypomina mu o tym, od czego uciekł z Madrytu do Barcelony, przywołuje to, co kazało mu się rzucić w świat tańca, w wir pracy. Wspomnienia atakują znienacka. Trudno w takiej chwili uspokoić oddech i tak po pozbyć się ich, spłukując je po zajęciach pod prysznicem jak zły sen lub krople potu. 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Mercé Rodoreda "Diamentowy Plac"
Dla mnie wszystko się skończyło

Mercé Rodoreda
Diamentowy Plac
Wyd. Pascal
2014
320 stron
Diamentowy Plac (Plaça del Diamant) znajduje się w Barcelonie, w dzielnicy Grácia. Ponad dwadzieścia lat temu odkryto tu schron z czasów hiszpańskiej wojny domowej, mogący pomieścić ok. 200 osób. Jednak nie z tego powodu to miejsce stało się znane. Tu zaczyna się opowieść katalońskiej pisarki, Mercé Rodoreda, tu poznali się bohaterowie jej historii, Natalia i Quimet. Pierwsze spotkanie, pierwsze spojrzenie, pierwszy taniec. Na placu stoi dziś pomnik Natalii - La Colometa, przedstawiający nagą kobietę w otoczeniu gołębi. Usta kobiety ułożone są jakby do krzyku. Jakie słowa usłyszelibyśmy, gdyby mogła wydać z siebie dźwięk?

poniedziałek, 17 marca 2014

Zelda Fitzgerald "Zatańcz ze mną ostatni walc"
Niespełnienie

Zelda Fitzgerald
Zatańcz ze mną ostatni walc
Wyd. Pascal
2014
322 strony
Francis Scott Fitzgerald zapewne nie wymaga przedstawiania. Ten amerykański pisarz i scenarzysta filmowy, znany jest z pięciu powieści, wielu opowiadań i scenariuszy. Niedawno na ekranach kin pojawiała się czwarta ekranizacja Wielkiego Gatsby'ego, co świadczy o tym, że twórczość pisarza wciąż się nie zestarzała i być może jeszcze wiele kolejnych pokoleń czytelników, będzie sięgać do jego tekstów. 

Podczas gdy Francis odnosił sukcesy, jego żona Zelda, nękana depresją, niespełniona w żadnej z dziedzin, mogła w pewnym sensie uchodzić za symbol porażki. Zatańcz ze mną ostatni walc jest jej jedyną powieścią. Na dodatek ostro skrytykowaną przez męża. Fitzgerald sam pracował w tym czasie nad historią Czuła jest noc, opartą o te same wydarzenia. Powieść Zeldy powstała w niespełna sześć tygodni i wywołała oburzenie męża, który uznał, że tekst zbyt szczegółowo opisuje prywatne życie małżonków. Cóż, najwyraźniej Francis nie był zachwycony swoim literackim wizerunkiem. Zanim zgodził się na publikację książki, tekst został zmieniony. Jak wiele zostało z oryginału? Nie wiadomo. Oryginał się nie zachował, a tym samym przepadł także ślad po wprowadzonych na nim korektach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...