piątek, 29 stycznia 2021

Bernard Minier "Noc"

 



Komendant Martin Servaz i Julian Hirtmann, nieuchwytny psychopatyczny morderca - oto duet, którego kolejne spotkanie znów wzbudza spore emocje. Noc Bernarda Miniera to gęsty, mroczny kryminał, który swa atmosferą równie silnie uwodzi, co ścina krew w żyłach. Choć... Nie jest to kryminał bez wad.


Norwesko-francuskie śledztwo


W Nocy przecinają się ścieżki norweskiej inspektor policji oraz dobrze znanego miłośnikom serii, francuskiego komendanta, Martina Servaza. 

Norweżka, Kristen Nigaard, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa kobiety zatrudnionej na platformie wiertniczej. Miejsce zbrodni przedstawia makabryczny widok. Powodem, dla którego właśnie Kristen zajmuje się sprawą jest fakt, że przy ciele znaleziono karteczkę z jej nazwiskiem. Gdy po przeszukaniu kabiny jednego z pracowników platformy, który nagle rozpłynął się w powietrzu, znaleziono m.in. zdjęcia przedstawiające fotografowanego z ukrycia Servaza, jasnym jest, że Nigaard musi skontaktować się z komendantem.

Ten tymczasem walczy ze skutkami niedawnych zdarzeń i nie jest w najlepszej kondycji Na dodatek,  Julian Hirtmann, psychopatyczny morderca, wciąż przebywa na walności. Wprawdzie nie daje znaku życia, ale nie oznacza to, że przeciwnik Servaza, którego ten ściga od lat, nie czai się gdzieś w pobliżu. Przeciwnie, okaże się, że był bliżej niż mogłoby się wydawać, a jego obecność ma zaskakującą motywację.


Pojedynek gigantów


Noc tworzy wiele wątków. Czasem miałam wrażenie, że zbyt naciąganych, czasem dopadało mnie wrażenie nadmiaru plączących się nici. Nie zmienia to faktu, że z tą serią Bernarda Miniera się bardzo lubię i połykałam strona po stronie, ciekawa co jeszcze się wydarzy na linii Servaz - Hirtmann. Bo tak, ten ostatni jest tuż, tuż. Nawet jeśli nieobecny ciałem, to i tak w myślach Martina zacumował na dobre.

Jest mrocznie, klimatycznie, niepokojąco. Wir zdarzeń wciąga, choć lepiej nadmiernie nie analizować ich prawdopodobieństwo. Starcie bohaterów przypomina starcie tytanów. Jakkolwiek poturbowani by nie byli, na końcu otrzepią się z kurzu i już gotowi są walczyć dalej. Doskonale skrojone postaci trochę tracą na realizmie. Mocno wierzę w to, że to przejściowy stan.

Lubię nastrój, jaki tworzy Minier. Tę gęstość, która wywołuje dreszcze. Lubię sposób, w jaki buduje tło tworząc klimatyczną przestrzeń, w jakiej rozgrywają się kolejne sceny. To, oraz fakt, że bardzo jestem ciekawa jak ostatecznie zakończy się pojedynek gigantów sprawią, że sięgnę także po kolejne tomy.


Bernard Minier
Noc
Dom Wydawniczy Rebis
przeł. Monika Szewc-Osiecka
2018
440 stron


Zobacz też:

seria z Martinem Servazem: 
4. Noc
5. Siostry

Inne

Na krawędzi otchłani



4 komentarze:

  1. Nie znam jeszcze tej serii, choć ten tom mam już u siebie w biblioteczce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie znam serii, ale podobne "klimaty" sobie odpuszczam jednak :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam dwie książki tego autora i każda była świetna. Po tę też chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej serii, ale czuję się skuszona i chętnie na nią zapoluję, by jej skosztować ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Wszelkie obraźliwe komentarze oraz reklamy stron będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...