środa, 12 marca 2014

Mo Hayder "Skóra"
Jak wyglądałaby kobieta bez skóry?

Mo Hayder
Skóra
Wyd. Sonia Draga
2011
384 strony
cykl Jack Caffery, tom 4

Zacznę od cytatu, dość długiego cytatu, rozpoczynającego thriller Skóra Mo Hayder. Debiutancki Ptasznik sprawił, że autorka wskoczyła na listę pisarzy, których twórczość po prostu muszę poznać, a początek kolejnej książki autorki, po którą sięgnęłam, ogromnie mnie zaintrygował. Zapowiadała się mroczna i paskudna historia.


Skóra jest największym organem w ludzkim ciele. Składa się ze skóry właściwej, naskórka i podskórnej warstwy tłuszczowej. Gdyby zdjąć ją bez uszkodzeń i rozłożyć, zajęłaby powierzchnię niecałych dwóch metrów kwadratowych. Oprócz rozmiaru ma także wagę: ze wszystkimi komórkami tłuszczowymi i proteinami tworzy solidną bryłę. Skóra zdrowego dorosłego mężczyzny waży od dziesięciu do piętnastu kilogramów. Tyle samo co spory kilkulatek.
Skóra kobiety waży nieco mniej i zajmuje też mniejszą powierzchnię.
Większość mężczyzn w średnim wieku, nawet tych, którzy mieszkają samotnie w odległych częściach Somerset, nie poświęca ani jednej chwili na rozmyślanie, jak wyglądałaby kobieta bez skóry. Nie zastanawiają się też, jak wyglądałaby jej skóra przypięta do warsztatu.
Ale też większość mężczyzn zupełnie nie przypomina tego mężczyzny.
On jest zupełnie inny[1].

Wyobraźnia zaczęła pracować. Znalazłam się w domu na uboczu (choć nie na tyle, by po wszystkim sąsiedzi nie mogli powiedzieć: ojej, taki miły człowiek, spotykałam go codziennie w warzywniaku, kto by pomyślał, że mógłby dopuścić się tak okrutnych zbrodni lub zawsze był trochę dziwny, miał taki zimny błysk w oku, jak morderca), mój wzrok, niczym oko rejestrującej wszystko kamery, prześlizgiwał się po tonącym w mroku wnętrzu budynku. Są. Drzwi do piwnicy. Zimne, kamienne schody zdają się nieco śliskie. Schodzę więc ostrożnie, tym bardziej, że wyczuwam na dole czyjąś obecność. Mężczyzna stoi tyłem, pochylony. Coś szepcze pod nosem. Ściskanego przez niego noża nie widać ze stanowiska na schodach. Mogę się tylko domyślać, jak sprawnie nacina odpowiednie miejsca na leżącym przed nim ciele. Tak, na zasłoniętym ceratą blacie drewnianego stołu, spoczywa martwa kobieta. W nikłym świetle widzę jej rozsypane włosy i zarys sylwetki. Wycofuję się. Nie chcę wiedzieć jak wyglądałaby bez skóry, choć wiem, że tego nie uniknę. W końcu o tym ma być ta książka, o ludziach skórowanych jak zwierzęta.

Taka była moja wizja. W miarę upływu czasu, coraz bardziej paskudna, makabryczna, wywołująca mdłości. Z zapachem stęchlizny, odorem psującego się ciała, atmosferą strachu, niezdrowego podniecenia. Bolesna, ohydna, czytana z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy i ustami wygiętymi w grymasie obrzydzenia. Taki był dla mnie Ptasznik, łączący niezdrową makabrę, psychologiczną grę i zaspokajający te instynkty, które przyciągają czytelników do historii, w których nigdy nie chcieliby brać udziału.

Tymczasem u Mo Hayder zaginęła przebywająca w ośrodku odwykowym celebrytka, a zwłoki mężczyzny znalezione w pobliżu kamieniołomu, choć na pierwszy rzut oka mogą należeć do samobójcy, u jednego z policjantów wzbudzają wątpliwości co do przyczyny śmierci. Choć szefowie upierają się, by inspektor Jack Caffery skupił się przede wszystkim na zaginięciu gwiazdeczki Misty, mężczyzna wydaje się dużo bardziej zainteresowany denatem z kamieniołomu. Wygolony kawałek głowy zmarłego, bransoletka z włosów i przeczucie, że może się to wiązać z niedawno prowadzoną sprawą sprawiają, że Caffery robi co może, by przyjrzeć się temu bliżej. Celebrytka mniej go interesuje. Jej poszukiwania odbiły się szerokim echem, a policja robi co może, by ją odnaleźć. Gdy jeden inspektor zajmie się czymś innym, biedna Misty nie straci przcież szans na odnalezienie.

Skóra jest kontynuacją Rytuału i dobrze jest po nią sięgnąć uprzednio zapoznawszy się z tamtą historią. Te dwie książki łączą postaci głównych bohaterów (przede wszystkim inspektora Jacka i policyjnego nurka sierżant - Phoebe Marley zwanej Pchłą) oraz świat afrykańskich wierzeń, zabobonów, które by chronić jednych, innym przynoszą śmierć. Podczas gdy Caffery skupia się na zwłokach z kamieniołomu, sierżant Marley, chcąc nie chcąc, musi zainteresować się sprawą Misty. Powód? Zaginiona celebrytka odnajduje się bardzo szybko. Niestety, wiążą się z tym "małe" komplikacje. Po pierwsze: znaleziono ją martwą. Po drugie: ciało leżało w bagażniku samochodu. Po trzecie: samochód ten należy do Phoebe, a prowadził go jej brat. Jak zachować się w takiej sytuacji? Jak postąpiła Pchła? Tego nie zdradzę, ale ciąg dalszy tej historii jest tak nieprawdopodobny, że aż uwierzyć nie mogłam, że wymyśliła go autorka tak świetnie skonstruowanego Ptasznika

Mam za sobą dwa tomy cyklu z inspektorem Caffery i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że debiut napisała zupełnie inna osoba. Pierwszy tom był przeciętny, kolejny ciągnie się jak flaki z olejem. Ptasznika nie łączy z nimi właściwie nic. Gdzie te emocje, to napięcie towarzyszące lekturze debiutu? Gdzie historia, która jeży włosy na głowie, przyspiesza bicie serca i powoduje odruch wymiotny ohydnymi opisami? Wątek Phoebe wydaje mi się ogromnie naciągany, wątek Jacka - zwyczajnie nudny. Całość się dłuży, a tego nie można wybaczyć autorce książek z gatunku kryminał/thriller. Brytyjce zabrakło pomysłu na poprowadzenie akcji.

Mo Hayder ponownie wplotła w fabułę wątek afrykańskiej magii, ale tym razem nie uratowało to nijakiej fabuły. Miałam wrażenie, że dorzuciła go niejako na siłę, mając nadzieję, że skoro zabieg ten w pewnym stopniu zadziałał za pierwszym razem, to i za drugim może się udać. Zamiast skupić się na jednym wątku, rozwinąć go ciekawie i wokół niego rozbudować fabułę, autorka wymieszała świat czarnej magii z mało wiarygodną (na usta ciśnie mi się słowo - idiotyczną) historią Pchły, jej brata i spoczywającej w bagażniku Misty, co jakiś czas dając na dzieję, że ta część, która bezpośrednio wiąże się z tytułem thrillera, jakoś sensownie się rozwinie. Złudne to nadzieje.

Skóra wlecze się i nudzi. Nie ma w niej napięcia, nie wywołuje dreszczy. Jest rozczarowująca niemal od szóstej strony (na piątej znajduje się cytowany przeze mnie, intrygujący początek) i to rozczarowanie nie znika aż do końca. 

Co najmniej raz na tydzień zdejmuje skórę ze zwierzęcia. Częściej, jeśli jest szczególnie niespokojny.
W tym tygodniu zrobił to pięć razy[2].

Pewnie zorientował się, że jego zboczenie wykorzystano do napisania nieciekawej książki. A facet miał potencjał na bohatera prawdziwie psychopatycznego thrillera.


Arctic Monkeys - Do I Wanna Know?

***

Książkę polecam
zaczynającym przygodę z thrillerami (inni będą się nudzić)
odpornym na bardzo wolno toczącą się akcję
ciekawym co zrobić ze zwłokami znalezionymi w bagażniku

***

[1] Mo Hayder, Skóra, przeł. Alina Siewior-Kuś, Wyd. Sonia Draga, 2011, s. 5.
[2] Tamże, s. 155.

***

Zobacz też

85 komentarzy:

  1. do wyzwania
    "Basia i telefon" - Zofia Stanecka
    http://magicznyswiatksiazki.pl/basia-i-telefon-zofia-stanecka-recenzja-425/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu słabiutka ocena... Ale wiesz co? I tak mam ochotę na tę książkę :D Ciekawość bierze górę nad rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest powiedziane, że Tobie się nie spodoba. :)

      Usuń
  3. Tym razem lektura nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, takie rozczarowania są paskudne. Wychodziłoby na to, że debiut jest bardzo obiecujący, ale im dalej w las, to autorka gubi thrillerowate zacięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na to właśnie wygląda. :(

      Usuń
  5. O nie, w takim razie nie mam chęci na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiązałam tak duże nadzieję z tą książką. Szkoda, wielka szkoda, że jest tak mizerna. W takim razie dam sobie z nią spokój.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się raczej nie skuszę, nie lubię wolno toczącej się akcji w thrillerach. Poza tym początkującą czytelniczką tego gatunku nie jestem, więc raczej przeszkadzałyby mi wspomniane przez Ciebie wady. Tym bardziej, że uzależniłam się od emocji oraz zawrotnego tempa akcji przez trylogię "Igrzyska śmierci". Nie wiem co zorbie, gdy przeczytam słowo KONIEC w "Kosogłosie" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawrotne tempo akcji? "Bezcenny" Miłoszewskiego! :)

      Usuń
    2. "Bezcennego" jeszcze się nie dorobiłam, więc pozostaje "Uwikłanie" i "Ziarno prawdy" :P

      Usuń
    3. "Uwikłany" jest mniej dynamiczny, ale i tak dobry. Muszę się w końcu zabrać za "Ziarno...", bo w końcu szybciej nakręcą film niż ja przeczytam książkę. :D

      Usuń
    4. Gorsze może być jedynie to, że prędzej nakręcą "Ziarno..." niż ja przeczytam "Uwikłanych" :P

      Usuń
    5. Dobra książka, przystojny autor - nie mam pojęcia czemu zwlekasz. :D

      Usuń
    6. Może dlatego, że mam tonę innych, pilniejszych? Sama nie wiem :P

      Usuń
    7. Co może być pilniejszego od przeczytania książki autora, do którego stało się w dłuuuugiej kolejce? ;)

      Usuń
  8. Raczej nie przeczytam. Bardziej zainteresował mnie ,,Ptasznik,, tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tę książkę zdecydowanie polecam.

      Usuń
  9. Książkę polecasz tym, którzy są ciekawi, co zrobić ze zwłokami znalezionymi w bagażniku? :) W takim razie mam nadzieję, że nie będę musiała sięgać po ,,Skórę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam o ciekawych, a nie tych, którzy szukają instrukcji, więc spokojnie możesz zaliczyć się do tej pierwszej grupy i przeczytać. :P

      Usuń
  10. Uch, na początku recenzji spodziewałem się, że będą zachwyty, a jednak nie, książka nieciekawa. Wpadki zdarzają się najlepszym ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. zdarzyło mi się oglądać kobietę bez skóry, niezbyt fajny widok :P
    a książki raczej nie przeczytam po takiej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze... Do czytania jestem pierwsza, ale na żywo to bym chyba nie chciała tego oglądać. ;)

      Usuń
  12. Jestem podłamana, bo mam tę książkę i żałuję, że jest tak kiepska. Mnie po Twojej recenzji bardzo ciekawi "Ptasznik" już od jakiegoś czas mam na niego oko, ale ciągle mi umyka ta powieść... Szkoda, że "Skóra" to kontynuacja "Rytuału", hmm... normalnie niewypał z tym tytułem, dobrze, że kupiłam ją za niecałe 10 złoty, jakoś odżałuję tę stratę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się bardziej spodoba? Mam wrażenie, że gdybym nie sięgnęła najpierw po "Ptasznika", to "Rytuał" i "Skóra" bardziej by mi się podobały. Debiut podniósł poprzeczkę naprawdę wysoko.
      Akcja "Skóry" łączy się nieco z "Rytuałem", ale na upartego można przeczytać "Skórę" bez znajomości poprzedniczki.

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć :-)
      No nic, książka kupiona, to ją przeczytam, ale może faktycznie "Ptasznika" przeczytam po "Skórze" ;-)

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że to całkiem dobry pomysł. :)

      Usuń
  13. Nie spodziewałam się, że Skóra będzie aż ta słaba. W sumie, nie wiem czemu się nie spodziewałam, bo Ptasznika nie udało mi się przeczytać (brak czasu, a książka w bibliotekach nagle pożądana). Mam w głowie pewne wyobrażenie pani Mo, pewnie przez te Wasze recenzje :) Spróbuję najpierw Ptasznika, potem może Rytuał. A Skóra... cóż... Zobaczymy na ile Mo jest w stanie mnie zaintrygować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. :( Miałam zamiar wypożyczyć kolejną książkę Mo, ale trochę się zniechęciłam.

      Za to "Ptasznika" nadal polecam. Bez względu na dalsze, niezbyt pozytywne wrażenia, debiut jest nadal jedną z ciekawszych i mocniejszych książek tego typu, jakie czytałam.

      Usuń
  14. Tytuł wpisu brzmi raczej drastycznie. Prawda o pisarstwie jest taka, ze trudno napisać pierwszą książkę, ale drugą jeszcze trudniej.
    Zaufam Ci i daruję sobie lekturę "Skóry" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki tam cytat z książki. Jeden z nielicznych działających na wyobraźnię. ;)

      Usuń
  15. Szkoda, że jest nudna. Nie skuszę się z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko, a ja byłam przekonana, że książka trzyma w napięciu, a tu taki klops.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie wyszło, moim zdaniem. :/

      Usuń
  17. Jak poznam "Rytuał" pomyślę o "Skórze". :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No cóż, zdecydowanie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  19. "Skóra" rzeczywiście jest słabszą pozycją Hayder (a przeczytałam wszystkie, co do jednej). Całkiem niedawno przeczytałam kolejny po "Skórze" tom z inspektorem Jackiem Cafferym i panią nurek i pocieszę Cię, że jest dużo lepiej. Wątek Misty ciągnie się dalej, choć raczej pobocznie, na marginesie innej sporej sprawy. Ciekawe, że ja nie odebrałam go jako niewiarygodny, wydał mi się frapujący ze względu na wyjątkowość i rozdarcie, w jakim znalazła się policjantka. Tak czy siak, Mo Hayder jest i pozostanie chyba jedną z moich ulubionych kryminalistek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie trochę pocieszyłaś. :)

      Rozdarcie policjantki faktycznie jest interesującym wątkiem, bo i decyzja jest niełatwa, ale z drugiej strony - uważam, że tym co robi krzywdzi brata (choć chce dobrze). Naciągane wydało mi się to, co stało się z ciałem (zwłaszcza końcówka), dziwnie dla mnie wypadła też reakcja uroczej, drugiej połówki braciszka. Sama nie wiem, niby ludzie w takich sytuacjach postępują dziwnie, ale jakoś mi się to średnio składa w całość.

      Usuń
  20. Ostatnio czytałam "Zaginione" Hayder i nawet mi się podobały, całkiem niezły kryminał/thriller, ale raczej średniak. "Skórę" zamierzam sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do "Zaginionych" dopiero się przymierzam, ale śpieszyć się nie będę.

      Usuń
  21. Mimo tak mizernej oceny, chyba przeczytam jak wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chociaż wcale nie lubię odczuwać odruchu wymiotnego przy lekturze, to uczucie nudy tym bardziej nie jest wskazane;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oo, debiut lepszy niż reszta twórczości? Ciekawe. Po "Skórę" nie sięgnę, ale chętnie zapoznam się z chwalonym przez Ciebie "Ptasznikiem" :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Teraz już wiem, czego nie powinnam czytać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co powinnaś? "Ptasznika"! ;)

      Usuń
  25. Po tytule Twojej opinii, sądziłam, że obejrzałaś jakiś krwawy horror. A tu zaskoczenie i... rozczarowanie.
    Niby czytuję niewiele horrorów, ale dłużyzny i nuda to nie to, czego oczkuję do książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horrorów raczej nie oglądam (streeesssss). Czytam też rzadko. To raczej thriller niż horror, a na dodatek nudny. :(

      Usuń
  26. Przygodę z kryminałami zaczynam, ale nie sądzę, aby nużąca i bardzo wolna akcja mi się spodobały, więc na razie spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Jest mnóstwo dużo ciekawszych tytułów na dobry początek.

      Usuń
  27. Doskonała recenzja. Serio. Prowadziłaś akcję tak, że wciągnęłam się jak przy czytaniu świetnego zwiastunu świetnej książki, myśląc "i co dalej?", oskóruje? Jaki będzie wydobywał się dźwięk, jaki zapach? Czy mężczyzna odwróci się nagle i Cię przyłapie na podglądaniu? Pewnie miałaś to samo, czytając ten genialny cytat (skojarzył mi się trochę z wprowadzeniem do "Chemii śmierci"), by nagle... wszystko opadło. Mi też. Jak doszłam do wspomnianej nudy i rozczarowującego poprowadzenia tak świetnie rozpoczętej fabuły... No, miałam na tę książkę Hayder szczególną chęć, serio. Jakoś "Ptasznik" mnie aż tak nie kusił, jak "Skóra" właśnie. I klops. Chociaż ciekawi mnie, co można zrobić z ciałem w bagażniku, ale jak takie będę miała, to chyba pojadę oldschoolowo i po prostu go zakopię w lesie albo rozpuszczę kwasem. Za książkę jednak podziękuję i poznam makabryczną wyobraźnię tej ślicznej pani za pośrednictwem "Ptasznika". A recka tak mi się podoba, że zaraz ją u siebie udostępnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Nie bardzo miałam pomysł jak nie napisać nudnej recenzji nudnej książki, więc cieszę się, że ostatecznie udało mi się wybrnąć.
      A "Ptasznika" nadal ogromnie polecam. Bardzo jestem ciekawa, czy spodoba Ci się tak jak mi. Ty masz większe rozeznanie w tych mrocznych klimatach, więc straszne mnie to ciekawi, czy Ci się spodoba, czy to tylko na mnie takie wrażenie zrobiła ta historia.

      Usuń
  28. Pewnie kiedyś przeczytam, bo wciągnął mnie wątek z życia prywatnego Jacka i Pchły ;). Książkę "Zaginione" Ci polecam - powinna Ci się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam, ale może za jakiś czas. :)

      Usuń
  29. Jaka szkoda! Liczyłam, że książka będzie ciekawa, bo napaliłam się już na twórczość Hayder, zwłaszcza po wielu pozytywnych recenzjach "Ptasznika". Teraz nie wiem czy jest sens, żebym sięgała po "Skórę", bo nie jestem odporna na wolno rozwijającą się akcje, a i chwilowo nie mam problemu ze zwłokami w bagażniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie ma problemu ze zwłokami, to zanim się taki pojawi, bierz się za "Ptasznika". Wiosna idzie, ptaszki ćwierkają. Będzie romantycznie. :P

      Usuń
    2. Przeczytam "Ptasznika" na bank. Zbyt mocno zaintrygowała mnie ta książka, żeby odpuścić :)

      Usuń
  30. Tak się napaliłam, ale wolno tocząca się akcja jest nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie niby nie zawsze ważne jest tempo akcji, ale w tym wypadku, bardzo wiało nudą.

      Usuń
  31. Szkoda, że takie rozczarowanie Cię spotkało bo zapowiadało się naprawdę dobrze. Mnie tak czy inaczej raczej to obdzieranie ze skóry nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie odkryłaś jeszcze swojej mrocznej strony. :P

      Usuń
  32. Ojojoj. Nie jestem odporna na wolno toczącą się akcję. Czasami doprowadza mnie to do pasji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to czasami nie przeszkadza, ale w thrillerach... Tu się jednak nastawiam albo na akcję, albo na emocje. A zabrakło jednego i drugiego.

      Usuń
  33. Uwielbiam thrillery... I w życiu nigdy nie sięgnę po coś tak nudnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Uuu szkoda, chyba tylko mnie ciekawi co można zrobić ze zwłokami z bagażnika, opcji może być wiele, dlatego jeśli się zdecyduję to dlatego. Ale znów ta monotonna akcja. Zakupić nie zakupię, jak sie uda to ewentualnie zdecyduję się na wypożyczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie masz podobnego problemu jak bohaterka książki. :P

      Usuń
  35. Może gdybym miała prawo jazdy, byłabym ciekawa co zrobić ze zwłokami z bagażnika, ale tak się sprawy mają, że takie problemy mnie nie dotyczą.
    Z jednej strony nie lubię książek, które wywołują odruch wymiotny, ale nudnych też nie. Szkoda, bo przytoczony przez Ciebie na początku cytat naprawdę robił wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, nie potrzebne Ci prawo jazdy, wystarczy samochód. :)

      Usuń
    2. W sumie racja, tylko nie wiem, czy warto kupować samochód tylko dla przechowywania zwłok :P chyba, że chłodziarkę :)

      Usuń
    3. Tia. Lepiej być jak wszyscy i kupić samochód do jeżdżenia. Trochę wyobraźni! :P

      Usuń
    4. Właściwie między innymi po to czyta się książki, by rozwijać wyobraźnię :P i w sumie, poza tym, jak będę miała samochód, to brak prawa jazdy nie będzie się tak rzucać w oczy :P

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...