środa, 31 grudnia 2014

Co w wydawnictwach piszczy #36
(styczeń 2015)

Nowy rok, nowy budżet. Co szykują dla nas wydawcy w pierwszej połowie stycznia? Zobaczcie jakie interesujące zapowiedzi udało mi się znaleźć.

Burda Publishing Polska

Gillian Flynn Ostre przedmioty - 14.01

Camille Preaker, reporterka „Daily Post”, po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy i otrzymuje zlecenie na napisanie artykułu o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku. 

Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o brutalnych zbrodniach. Wszystkie tropy prowadzą jednak w ślepą uliczkę i zmuszają Camille do rozwikłania zagadki własnej przeszłości, której musi stawić czoło.

wtorek, 30 grudnia 2014

Brian Jay Jones "Jim Henson. Tata Muppetów"
Mieprzone Puppety

Brian Jay Jones
Jim Henson. Tata Muppetów
Wyd. Marginesy
2014
528 stron
Początkowo występował jedynie w rolach epizodycznych. Powstał ze starego, filcowego płaszcza. Nie był jeszcze zielony, a mlecznobłękitny. Miał szpiczastą twarz, połówki piłeczki pingpongowej w roli oczu i wypchane, owalne stopy. Dziś znają go mali i duzi jako sympatyczną, gadatliwą żabę, jedną z najbardziej charakterystycznych lalek ze srebrnego ekranu, podziwianą m.in. z The Mupper Show i Ulicy Sezamkowej.

Kermit to zlepek filcu i sznurka, a jest w nim tyle życia[1]. Tym, który w tę lalkę tchnął życie jest Jim Henson, jeden z najbardziej znanych lalkarzy na świecie, twórca m.in. Muppetów i Fraglesów, a także dwóch, wymienionych wcześniej, ogromnie popularnych programów telewizyjnych. Nominowany do Oscara, zdobywca nagrody Emmy, prawdziwy pasjonat. Brian Jay Jones postanowił przyjrzeć się bliżej tej artystycznej duszy, w efekcie czego powstała biografia Jim Henson. Tata Muppetów.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Na co do kina?
* styczeń 2015 *

Subiektywne zestawienie potencjalnie dobrych filmów.

2 stycznia


Damián Szifrón Dzikie historie

Pedro Almodovar przedstawia dziką komedię, w której sześciu na co dzień spokojnym ludziom nagle puszczą nerwy. Większość z nas żyje w stresie i napięciu. Tylko niektórzy wybuchają. Niedoceniany muzyk, biznesmen, panna młoda, znany milioner, kelnerka oraz specjalista od materiałów wybuchowych powiedzą "dość!" i pokażą wszystkim swoje dzikie oblicze. W świecie, w którym liczy się tylko wydajność i sukces, przechytrzą system i będą walczyć o siebie, nawet jeśli będzie to wymagało przekroczenia cienkiej granicy między normalnością a szaleństwem. Dzikie historie ze ścieżką dźwiękową autorstwa nagrodzonego Oscarem Gustavo Santaolalla (Babel), największy hiszpańskojęzyczny przebój ostatnich lat, są jak Pulp Fiction wyreżyserowane przez Almodóvara w szczytowej formie.

niedziela, 28 grudnia 2014

11 pytań do...



Brigandess pyta, a ja odpowiadam. Tak, tak, to kolejna odsłona Liebster Blog Award, a kiedy do zabawy zaprasza blogerka-świeżynka, nie wypada odmawiać. ;)


1. Możesz zmienić losy jednego bohatera dowolnej powieści. Byłby to...?

Pewnie mogłabym wyciągnąć pomocną dłoń do Nemeczka czy Dumbledore'a, ale nie... zagram egoistycznie. Zmieniłabym losy Licha z książki Dożywocie Marty Kisiel. Jak? Po prostu kto inny odziedziczyłby Lichotkę i zgarnął dla siebie smarkającego anioła, a przy okazji resztę ferajny. Chyba nie muszę dodawać, kto by to był.

sobota, 27 grudnia 2014

Mandarynki krwią spływające



W estońskim domu, po dwóch stronach stołu, siedzą dwaj zaciekli wrogowie. Gruzin i Czeczen to mierzą się wzrokiem w milczeniu, to grożą sobie nawzajem, to znów próbują ośmieszyć przeciwnika. Pomiędzy nimi Estończyk, człowiek starszy, bardziej doświadczony, który w ludziach widzi ludzi, nie zaś narodowość.

piątek, 26 grudnia 2014

Jackie Todd "Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji"
Pod słońcem Andaluzji

Jackie Todd
Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji
Wyd. Amber
2010
280 stron
Zacznijmy od tego, że tytuł Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji nie brzmi najlepiej. Właściwie nie brzmi wcale. I nie zachęca do lektury. Za długi i zbyt słodki. W oryginale prezentuje się lepiej (Dog Days in Andalucía: Tails from Spain), a i brytyjska okładka bardziej cieszy oko, choć niby tu góry i tam góry, tu pies i tam pies. Co tu dużo mówić, nie jest to książka, którą ściągnęłabym z półki i zabrała ze sobą, gdyby nie to, że trafiła na moją andaluzyjską listę, czyli zestawienie książek, które mam zamiar przeczytać zanim sama w Andaluzji wyląduję (na co ogromnie liczę).

Nie nastawiałam się na dobrą książkę, ale na lekkie czytadło, które pozwoli mi choć na chwilę przenieść się z deszczowej Polski do słonecznej Hiszpanii. I muszę przyznać, że jako takie sprawdziło się znakomicie.

czwartek, 25 grudnia 2014

Na stosiku książki rosną #19



Dzisiaj pewnie świętujecie rodzinnie, albo zaczytujecie się w prezentach znalezionych pod choinką, więc pewnie mało kto tu zajrzy, ale skoro przez prawie cały rok udało mi się codziennie coś wrzucić na bloga, to i dziś nie będzie inaczej.

Melduję posłusznie, że coraz lepiej idzie mi nie kupowanie książek! Na stosikach tego nie widać, bo mi się przesyłki skumulowały, ale możecie mi wierzyć na słowo - naprawdę idzie coraz lepiej, co nie znaczy, że łatwiej mi przychodzi ignorowanie wszelkich promocji i tanich księgarni.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...