środa, 8 kwietnia 2015

Milan Kundera "Niewiedza"
"Czarodziejska siła powrotu"

Milan Kundera
Niewiedza
Wyd. W.A.B.
2015
152 strony
Są pisarze, których twórczość jest dla mnie czymś więcej niż opowieścią snutą od lewej do prawej, fraza po frazie, strona po stronie. Głaszczę tekst wzrokiem z przyjemnością jaką Amelii z niesamowitego filmu Jean-Pierre'a Jeuneta daje uszczęśliwianie ludzi i przesypywanie ziaren między palcami. 

Takie poczucie, że ma się przed sobą prozę niezwykłą, przemyślaną od wielkiej litery po kropkę, nie zdarza się często. 

Taka świadomość, że niemal każda książka danego autora jest literackim ideałem, bądź o ów ideał się ociera, jest zjawiskiem równie częstym jak czterolistne koniczynki.

Gdybym miała w zwyczaju wieszać na ścianach portrety swych literackich mistrzów, jego zdjęcie zajęłoby miejsce w centrum. 

Urodzony w Czechach, obecnie mieszka we Francji, od swego rodzinnego kraju odcinając się na tyle mocno, że nie chce by jego nowsze dzieła były tłumaczone na język czeski.

Milan Kundera. Pisarz. Eseista. Emigrant. Mistrz.


Niewiedza, jedna z nowszych powieści tego autora, ma niewielki format, ale jakże bogatą treść! Jej tematem jest emigracja, kwestia bliska Czechom, bliska także i Polakom, oraz oczywiście samemu autorowi, który w 1975 roku zamienił piwo i knedliki na wino i sery. Bohaterka Kundery uczyniła to samo. Teraz, po wielu latach spędzonych z dala od czeskiej kultury i tamtejszych znajomych, ponownie stawia stopy na ojczystej ziemi. Nie jest to dla niej łatwy moment. Zaskakuje ją brak zainteresowania przyjaciółek czasem, który spędziła na emigracji. 

(...) budzi się w niej dziwne wrażenie, którego się już nie pozbędzie:
Najpierw kompletnym brakiem zainteresowania tym, co przeżyła za granicą, amputowały dwadzieścia lat jej życia. Teraz swym przesłuchaniem usiłują zszyć jej przeszłe życie z obecnym. Tak jakby amputowały jej przedramię i przyszyły dłoń bezpośrednio do łokcia; tak jakby amputowały łydki i połączyły stopy z kolanami[1].

Czy Praga mogłaby na powrót stać się jej domem? Czy kobieta zdołałaby się odnaleźć w mieście nad Wełtawą, tak innym od paryskich pejzaży, swoim a jednak obcym, nowym i starym jednocześnie? Ma tu przecież znajomych. Łączą ją z tym miejscem wspomnienia. Spotyka tu nie tylko przyjaciółki ze szkoły, ale i mężczyznę, który także jest częścią jej przeszłości. On również wyemigrował z kraju. Na wiele lat osiadł w Danii. Los emigrantów jest ich wspólnym losem. Oboje niepewnie rozglądają się wokół, czując się obco, próżno szukając zrozumienia wśród dawnych znajomych, a nawet rodziny. 

Amputacja tego fragmentu życiorysu, na który przypadły lata spędzone na obczyźnie, zdaje się nieodzowna, by zdobyć akceptację Czechów. Tylko czy nasi bohaterowie byliby na to gotowi? Ona nie spotyka się ze zrozumieniem przyjaciół, on czuje się obco u własnego brata, zdaje sobie także sprawę, że przeprowadzka na zawsze rozłączyłaby go z pochowaną w Danii żoną. W Pradze losy emigranta zdają się tematem tabu. Musiałby zapomnieć o wszystkim, co na nie się składało, z małżeństwem włącznie. 

Im obszerniejszy jest czas, który pozostawiliśmy poza sobą, tym trudniej oprzeć się głosowi, który wzywa nas do powrotu. Zdanie to wygląda na oczywistość, a jednak jest fałszywe. Człowiek starzeje się, koniec się zbliża i szkoda tracić czas na wspominanie. Należy zrozumieć matematyczny paradoks tęsknoty: jest potężniejsza we wczesnej młodości, kiedy objętość minionego życia jest nikła[2].

Zamiast roztrząsać przeszłość i planować powroty, lepiej spoglądać w przyszłość. Wszak nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i nic dwa razy się nie zdarza, a ciepłe wspomnienia skonfrontowane z rzeczywistością często nie przynoszą spodziewanej radości. Niewiedza dotycząca przyszłości bywa ciężarem, nie ułatwiając dokonywania wyborów. Opieranie się na pamięci, na minionym, na wspólnocie wspomnień także bywa złudne.


Wyobrażam sobie uczucia dwóch osób, które spotykają się po latach. Niegdyś przebywali ze sobą i myślą, że łączy ich to samo doświadczenie, te same wspomnienia. Te same wspomnienia? Tu właśnie zaczyna się nieporozumienie: nie mają tych samych wspomnień; oboje ze swych spotkań zachowują w pamięci parę drobnych sytuacji, lecz każde z nich inne; ich wspomnienia nie są podobne; nie stykają się; i nawet ilościowo nie dają się przyrównać; jedne z nich pamięta więcej o drugim, niż drugie pamięta o pierwszym (...)[3].

Także i pewność co do teraźniejszości bywa zgubna. Jak bowiem ją ocenić, nie znając przyszłości, konsekwencji, nie mogąc zamknąć bilansu zysków i strat? Wiele tu refleksji na temat tego co przeszłe, przyszłe i teraźniejsze, pamięci i zapominania.

Milan Kundera posiada niesamowitą umiejętność łączenia fabuł z esejami. Jego powieści to nie tylko snuta opowieść, ale i didaskalia, nawiązania do kultury i sztuki, literackie toposy (w tym przypadku często przytaczane losy Ulissesa), filozoficzne rozważania, historyczne tła, muzyczne wtręty, etymologiczne wycieczki, fundamenty psychologiczne. Te liczne dygresje doskonale wpasowują się w fabuły. 

Chapeau bas, Mistrzu!

Refleksyjna Niewiedza, opowieść emigranta o emigrantach, to historia trudnych powrotów, spotkań jakże innych od spodziewanych, uczuć rozerwania, rozedrgania, niepewności. Milan Kundera pisze o wątpliwościach tych, którzy wyjechali, o oczekiwaniach wobec nich ze strony tych, którzy zadecydowali o pozostaniu w kraju. Czy możliwa jest nić porozumienia obu stron? Czy powrót z emigracji jest możliwy? Refleksje czesko-francuskiego pisarza są gorzkie, a sama powieść wydaje się podsumowaniem osobistej historii autora, jego rozliczeniem z przeszłością, pokazaniem emigranta nie jako tego, który ze złego uciekł do lepszej rzeczywistości, lecz osoby wciąż niepewnej swych korzeni, dręczonej przez sny emigracyjne, rozdartej między dwoma światami, rzuconej do obcego świata, przystosowującej się stopniowo, latami, by na końcu nie być pewnym, do którego z miejsc tak naprawdę należy.

Wszyscy myślą, że wyjechaliśmy po łatwiejsze życie. Nie wiedzą, jak trudno jest stworzyć własne, małe miejsce w obcym świecie. Pomyśl, opuścić kraj z małym dzieckiem i z drugim w brzuchu. Stracić męża. Wychowywać w nędzy dwie córki...[4]

Twórczość Milana Kundery zawsze trafia w sedno problemu. Pisarz słowem operuje mistrzowsko. Zachwyca erudycją, celnością spostrzeżeń, precyzją opisów. Odwołuje się do wybitnych dzieł dorobku kultury i sztuki, filozoficznych traktatów, podsuwa kwestie do rozważań. W Niewiedzy pisze o emigrantach, ale także o tych, którzy nie mogą znaleźć sobie miejsca, tych, którzy nigdzie nie przynależą, choć wcale nie mają natury obieżyświatów. To opowieść o samotności, niezrozumieniu, o zderzeniu przeszłości i teraźniejszości, wspomnień i tego co rzeczywiste.

Ilekroć sięgam po twórczość Milana Kundery, wiem, że czeka mnie lektura niezapomniana. Uzbrajam się w ołówek, by podkreślić najbardziej wartościowe myśli, najzgrabniejsze zdania, i patrzę jak strony stopniowo zapełniają się grafitowymi liniami.

Raz jeszcze, chapeau bas, Mistrzu!

***

Książkę polecam
emigrantom
ciekawym tematyki emigracji
poszukującym wartościowych, refleksyjnych powieści
ceniących trafność fraz i spostrzeżeń
poszukującym książek dających do myślenia
doceniającym erudycję
ciekawym, czy bohaterowie wrócą do ojczyzny

***

[1] Milan Kundera, Niewiedza, przeł. Marek Bieńczyk, Wyd. W.A.B., 2015,s. 35.
[2] Tamże, s. 60.
[3] Tamże, s. 98-99.
[4] Tamże, s. 33.

***

egzemplarz recenzencki

25 komentarzy:

  1. Dawno nie czytałam Kundery. Znowu mam ochotę! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę. To od czego zaczynasz? :)

      Usuń
  2. Jak to dobrze, że wciąż istnieją pisarze, którzy na 150 stronach potrafią zmieścić skomplikowaną historię, pełną niuansów i osadzoną w kulturze, zamiast pleść banały przez stron 1000; tacy, których czyta się nie tylko po to, żeby dowiedzieć się, co było dalej, ale też po to, żeby powoli smakować każde zdanie.

    Świetny tekst, aż się chce biec do księgarni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, TAK!

      Kundera jest wspaniały. Chciałabym tak pisać. :)

      Usuń
  3. Brzmi bardzo interesująco, tym bardziej, że Kundery dawno nie czytałam. I tu nasuwa się taka myśl, że nie ilość jest ważna, tylko jakość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ostatnio książkę o emigrantach i tematyka bardzo mnie poruszyła. Chętnie poznam zdanie Kundery na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Emigracja. Ostatnio dość popularny temat. Nie znam twórczości tego autora i widzę, że wiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura najwyższych lotów. I piękne wydanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka w necie prezentowała się tak sobie, ale jak wzięłam do ręki... Prosto a przecudnie. :)

      Usuń
  7. Pewnie wstyd, ale nie znam twórczości M. Kundery... być może kiedyś uda mi się sięgnąć po jego książkę :) lubię literaturę, która skłania do refleksji, temat emigracji jest tematem ważnym i dla mnie ciekawym... być może skuszę się i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie wstyd, ale gorąco polecam. :)

      Usuń
  8. Jeszcze nigdy nie czytałam książek Kundery! Aż wstyd.
    Może pora to nareszcie zrobić ?? Z pewnością, przy najbliższym wolnym czasie.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie od tej książki zaczynam swoją przygodę z Kunderą. Świetna lektura, choć niepozorna objętościowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała objętość, wielka treść. :)

      Usuń
  10. Jestem pod wrażeniem Twej opinii Aniu. Już inną również pozytywną opinię czytałam i ona mnie bardzo zachęciła do książki a Twoja utwierdziła mnie w chęci jej przeczytania.
    Byłby to pierwszy mój przeczytany Kundera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie i życzę, byś miała co najmniej tak pozytywne wrażenia jak ja. :)

      Usuń
  11. To przyjemność czytać tak entuzjastyczne recenzje. Czułam, że warto w tę książkę zainwestować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kunderę zawsze warto zainwestować. Nawet najsłabsze książki są świetne.

      Usuń
  12. Zupełnie nie dla mnie. Kiedy widzę słowo 'emigracja' w głowie zapala się ostrzegawcza lampka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nic nie czytałam Kundery :/ Ale skoro to mistrz, chętnie nadrobię braki!

    OdpowiedzUsuń
  14. "Chodzi" za mną ten nowy Kundera! Czytałam kilka jego książek i za każdym razem było to przeżycie niezwykłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każ mu za sobą chodzić. Przygarnij. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...