poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Jednym zdaniem o Paryżu



To były intensywne cztery dni. Mam po nich nieco zdjęć, sporo wspomnień, kilka odcisków i satysfakcję, że udało mi się zrealizować kolejny punkt z listy Magiczna 30, czyli zrobić zdjęcie z Wieżą Eiffla w tle. 




W ciągu tych kilku dni zdołałam rozczarować się ową wieżą w dzień, wypić pod nią wino późnym wieczorem, kiedy prezentowała się o niebo i kilka świateł lepiej, zakochać w katedrze Notre Dame i zauroczyć bazyliką Sacré-Cœur, poczuć mroczną atmosferę katakumb i melancholijną paryskich cmentarzy, zaliczyć romantyczny spacer nad Sekwaną i mniej romantyczny, za to intensywny, maraton po licznych salach Luwru, dać się przytłoczyć miejskim gwarem i kakofonią klaksonów, pobłądzić uliczkami dzielnicy Montmartre, spojrzeć na miasto z perspektywy gargulców i Dzwonnika, zajrzeć do wnętrz kilku kościołów, usiąść na chwilę w znanej z Amelii kawiarni Des 2 Moulins, nie dać naciągnąć na miniaturową wieżę Eiffla, ale przepłacić za wino, nauczyć się odruchowo mówić bonjour i merci beaucoup  (choć i tak najczęściej używanym zwrotem było no, thank you), kupić pamiątki, zgubić plan miasta, przekonać się, że we Francji można dogadać się po angielsku, uznać, że paryscy kierowcy są szaleni, a to co wyprawiają na Placu Charles-de-Gaule nie pozwala zachwycić się Łukiem Triumfalnym, dać się oczarować stoiskami bukinistów znad Sekwany, zjeść crème brûlée, ale nie spróbować kasztanów na Placu Pigalle, za to pstryknąć sobie fotkę pod Moulin Rouge i zwiedzić pobliskie Muzeum Erotyzmu, jako że nie samą twórczością włoskich mistrzów żyje człowiek, kilka razy zabłądzić, ale zawsze się odnaleźć, ostatecznie uznać, że Paryż jest równie piękny co rozczarowujący i raz jeszcze pozazdrościć bohaterowi O Północy w Paryżu, jego nocnych przygód i podróży w czasie.

Trzy i pół dnia zwiedzania da się, jak widać, zamknąć w jednym zdaniu, choć pewnie zdjęciami będę Was zamęczać dużo dłużej.

Moje trzy największe Paryskie fascynacje:

Katedra Notre Dame


Katakumby


Bazylika Sacré-Cœur



Pięknie było, ale moim miastem marzeń wciąż pozostaje Barcelona. :)

67 komentarzy:

  1. Całkiem nieźle jak na kilka dni:) Pięknie prezentuje się Katedra Notre Dame:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Paryż jest cudowny, byłam jako młode dziewczę i myślę, że bym zdecydowanie bardziej doceniła całą wycieczkę, gdybym była starsza:) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na różnych etapach życia, różne miejsca ocenia się na rozmaite sposoby.

      Usuń
  3. To ja czekam, aż zostanę zamęczona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak da się po angielsku? Mita obalony :) Wieża Eiffla, Katedra Notre Dame, Łuk Triumfalny, katakumby, bukiniści - tego się spodziewałam, ale Muzeum Erotyzmu? Fiu, fiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale niby dlaczego? To bardzo ciekawe muzeum. ;)

      Usuń
  5. To widzę, że wycieczka udana. Piękne zdjęcia i czekam z niecierpliwością na kolejne :)

    Do tekstu wkradło Ci się kilka literówek:
    - spacer nas Sekwaną --> nad
    - Palcu Pigalle --> Placu Pigalle
    - Sacré-Cœu --> Sacré-Cœur ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, jak się pisze na szybko. Dzięki. :)

      Usuń
    2. Coś o tym wiem ;)

      Usuń
  6. Cóż, mogę tylko pozazdrościć, niestety nie miałam przyjemności zwiedzić Paryża, ale kto wie, może kiedyś... Czekam na kolejne zdjęcia :) Katedra Notre Dame i Katakumby prezentują się ciekawie :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście zmieściłaś się w jednym zdaniu :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Paryż, odkąd pamiętam ;) Tym bardziej, że nie jest to jakaś wyidealizowana miłość (bo romantyczny, filmowy, modny itd.)... znam dobrze jego wady i jego "szczególność" na tle innych europejskich miast. A cztery dni w Paryżu zawsze wypadają intensywnie ;) Mój ostatni pobyt tam również zamknąć się w czterech dniach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super jak na cztery dni. Czekam na kolejne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak ekspresyjnie napisałaś o swoim pobycie w Paryżu, że normalnie Ci pozazdrościłam ;-) Żeby nie trwać w takim stanie czas zaplanować swój wakacyjny urlop :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuj, planuj. A później realizuj ze stuprocentowym sukcesem. ;)

      Usuń
  11. Ach! Aż zatęskniłam do Paryża! (Przypomniał mi się mój własny wyjazd)

    www.recenzent.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Również spędziłam jakiś czas temu 3 dni w Paryżu, zimą, zamarzył mi się Sylwester pod wieżą, trzeba przyznać, że to miasto swój urok. Dla tubylców nie jest miastem miłości, ale miastem światła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się marzy Sylwester w Barcelonie. A w Paryżu jak było?

      Usuń
  13. A czy przy wejściu na schody do Sacré-Cœur, zaczepili Cię handlarze bransoletkami z muliny? Ja tam byłam ponad 10 lat temu, ale pamiętam, że wtedy było ich od cholery. Strasznie irytujące, bo narzucają się turystom i nie ma zmiłuj - zapłacić za bransoletkę musisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten fragment o używaniu sformułowania "no thank you" odnosiło się właśnie m.in. do nich. Szeroki uśmiech, no thank you i szliśmy dalej. Żadnych bransoletek, świecących wież Eiffla itp. Ale obserwowaliśmy ich przez chwilę z daleka i sporo turystów dawało się na to złapać. :/

      Usuń
  14. Wenecja też jest piękna, choć przecież nieprzyjemnie pachnie :) Im większa obietnica, tym bardziej dotkliwe rozczarowanie. Najważniejsze, że znalazłaś choć odrobinę uciechy w tym wielkomiejskim tłoku. Francja jest fantastyczna. Na kolejną wycieczkę polecam prowincję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzą mi się zamki nad Loarą. :)

      A Wenecję też chciałabym zwiedzić.

      Usuń
  15. Sporo się u Ciebie działo jak na 4 dni :) Nie ukrywam, że zazdroszczę, bo od paru lat marzę o Paryżu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne miejsce, które chciałabym kiedyś zobaczyć :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię Paryż - byłam tam parę razy i nigdy się nie nudziłam, ale dla mnie najpiękniejszym miastem europejskim pozostanie zawsze Rzym... choć Barcelona jest również piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzym mam dopiero w planach. Tylko nie wiem jak odległych. A co polecasz do zobaczenia w Rzymie?

      Usuń
  18. Jesteś autorką najdłuższego i najbardziej plastycznego zdania, jakie czytałam w tym tygodniu ;) Zazdroszczę po cichu takiego wyjazdu, choć mam nadzieję, że kiedyś podążę Twoimi ścieżkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi! Ann-mistrz! :D

      Lepiej podążaj własną, bo moja się nieco zbędnie zapętliła w kilku miejscach. :P

      Usuń
  19. Widzę, że pogoda się udała :) Tak samo jak wycieczka :) Super! Katakumby mam do nadrobienia, bo nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo! :)

      Warto. O dziwo, choć kolejka była długaśna, to jakoś w środku nie było tłoku, choć atmosfera już nie tak, jak wiesz, że za Tobą tupta kilkanaście osób. :P

      Usuń
  20. W Barcelonie nie byłam, a w Paryżu tak :) i nadal to miasto pozostaje u mnie numerem 1 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim rankingu przegrał z Barceloną. ;)

      Usuń
  21. Ach, ach :) Czekam z niecierpliwością na potok zdjęć :D

    OdpowiedzUsuń
  22. To były bardzoooo intensywne dni, sądząc po programie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jednym słowem: zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak zwykle musiałaś zrobić dobry research przed wyjazdem. Kocham film "Amelia", ale nie wiem czy w tym wszystkim zaszłabym do kawiarni z filmu. Zazdraszczam. I gratuluję realizacji kolejnego punktu ;) Następny wypad to już chyba w końcu Andaluzja? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średni, bo nie wszystko widziałam. Przewodnik przeglądałam już na miejscu. :P
      Ale akurat co do kawiarni byłam pewna, że chcę ją zobaczyć. Na mojej liście była właśnie kawiarnia, katakumby, cmentarze i Notre Dame.

      Bardzo bym tego chciała. Przełączyłam się na tryb oszczędzania i proszę o trzymanie kciuków. :D

      Usuń
  25. Piekne zdjecia. Ale jesli Paryz Cie rozczarowal, to Barcelona tym bardziej, obawiam sie. Polecam Lizbone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd! Kocham Barcelonę całym moim oddanym Gaudiemu serduchem. ;)

      Lizbona też mi się marzy. Naoglądałam się niedawno zdjęć i nawet przez kilka chwil myślałam o połączeniu wycieczki do Andaluzji z wypadem do Lizbony, ale to by było za dużo. Jak wymyślę jak sobie zorganizować wypad do Lizbony, to na pewno go za jakiś czas zrealizuję. Obok Rzymu to druga najbardziej intrygująca mnie w tej chwili europejska stolica.

      Usuń
  26. Świetna wycieczka, nie ma to jak intensywne zwiedzanie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Barcelonie ani w Paryżu nigdy nie byłam, choć Paryż mi się marzy;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Paryż to jedno z miast, które pociągają mnie jak żadne inne i to pomimo tego, że nigdy tam nie byłam. Zazdroszczę Ci tej wycieczki i cieszę się, że dobrze się bawiłaś. Coś czuję, że to nie koniec Twojej relacji z tej podróży, mam rację? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zdążę Was zanudzić relacjami, spokojna głowa. :D

      Usuń
  29. Super, że dobrze się bawiłaś. :) To najważniejsze. Jakie książki przywiozłaś?

    Nie ciągnie mnie do Paryża, choć całkiem możliwe, że moja noga tam postanie.... za sprawą sztuki azjatyckiej. Jedyne co we Francji mnie interesuje, to zamki nad Loarą. Dla mnie Paryż jest zbyt przereklamowany. No i drogi.

    Za to w ramach swojego wyzwania sięgnę po książkę (z 1959) francuskiego pisarza science fiction, Stefana Wula

    Moja najbliższa podróż to Oslo, już w ten weekend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to najważniejsze, to mam nadzieję, że nie zdziwi Cię fakt, że nie przywiozłam żadnej? :P

      Zamki nad Loarą też mnie kuszą. Bardziej niż Paryż, ale skoro mieliśmy nocleg w stolicy, to ani myślałam marudzić, tylko zabrałam się za pakowanie.
      Do Paryża po sztukę azjatycką? Uwielbiam Twoje pomysły. :D

      Oslo? Super! Mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami.

      Usuń
    2. Oczywiście, że mnie zdziwi. Dlaczego?! Ja się boję, że nie będę miała kiedy kupić książek. :( W niedzielę sklepy zamknięte, w sobotę zaraz po przylocie będę miała motorek w ... W najgorszym wypadku na lotnisku...

      Cieszę się, że uwielbiasz moje pomysły, ale ten to akurat nie mój. Jak dojdzie do skutku, kiedyś o tym napiszę.

      Pewnie, że się podzielę wrażeniami. :)

      Usuń
    3. Po pierwsze: czas, a właściwie jego brak. Chciałam zobaczyć wszystko na raz. Po drugie: francuskiego nie znam, angielski kaleczę. :)

      To co to za wyjazd, że masz taki napięty plan?

      Czekam!

      Usuń
    4. Ach, wszystko na raz. Rozumiem. Co prawda i tak nie da się zobaczyć wszystkiego na raz, ale cóż... No, ale czytając książki po angielsku mogłabyś sobie podreperować angielski. ;)

      Weekendowy. Sobota i niedziela. W sobotę jest akurat targ uliczny, który odbywa się dwa razy do roku na wiosnę i jesień. Unikalny targ kontra sklepy otwarte cały rok? Nawet dla książek tego nie zrobię. ;) Potem spacer poza Oslo. Jedyna szansa na zrobienie tej trasy widokowej, którą sobie zaplanowałam, bo w niedzielne południe będę brała udział w lokalnym spotkaniu fotografów (spacer nad rzeką). Zresztą zobacz sobie na blogu: https://thetravellersnotes.wordpress.com

      Usuń
    5. Ano. Ale biorąc pod uwagę to, jakie mam tempo czytania własnych książek po polsku, to pomyśl, jak szybko bym je przeczytała po angielsku. Angielskiego Murakamiego mam od grudnia i tylko co jakiś czas zdmuchuję z niego kurz.

      Liczę na fotki, bo ciekawa jestem co to za targ. I co stamtąd przywieziesz. Widzę, że zapowiada Ci się aktywny weekend. Super!

      Usuń
  30. A ja najlepiej zapamiętałam z mojej wyprawy do Paryża obiady, w czasie których obowiązkowo dodawano nam wino i bułeczkę. No i te kawiarnie, kawiarenki, wszystkie stoliki i krzesła skierowane w stronę ulicy. Logiczne, mówiła nam przewodniczka, przecież siedzimy na tarasie kawiarni po to, żeby obserwować ulicę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stoliki i krzesła mnie zdziwiły, ale w końcu sama się tam rozsiadłam. Obiadów nie miałam okazji jeść w restauracjach. Kasa poszła na co innego, a o obiady zadbała moja teściowa. ;)

      Usuń
  31. Nie dziwię się, że Paryż Cię nie oczarował aż tak, bo mnie też bardziej rozczarował - Arcachon jest piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbiłam w google, ale myślę, że w Arcachon bym się nie odnalazła. Do szczęścia potrzebuję mnóstwo atrakcji do zwiedzania. Plaże mnie nie kręcą. ;)

      Usuń
  32. Rozczarowujący? Tobie chyba przygrzało słoneczko w tym Paryżu!
    Mnie tam zachwyciła każda kropla w fontannie, każda płytka paryskiego bruku, każdy listek drzewa (których w stolicy Francji olbrzymia moc), każdy kamień i każde maźnięcie pędzla. Kocham Paryż niemal tak bardzo jak Londyn. Tęsknię... :(
    Oki, pomogłaś mi podjąć decyzję - przeprowadzam się! ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, to jak się przeprowadzisz, to mnie oprowadzisz i może wtedy się w Paryżu zakocham. To miasto ma coś w sobie, nie przeczę, ale jest tak zatłoczone, że szok. Już nawet nie chodzi o ludzi, ale o szalonych kierowców. Miałam wrażenie, że nawet przechodzenie przez pasy jest igraszką ze śmiercią. Gdy słyszysz nieustanny ruch pojazdów, a najczęstszą muzyką są klaksony, to zachwyt jest nieco mniejszy.
      Ale na pewno tam wrócę. Jest jeszcze kilka miejsc do obejrzenia, a jak już nie będę pędzić jak szalona (i będę miała niebąblotwórcze buty) to może jednak się zakocham? ;)

      Usuń
    2. Buty wszystko tłumaczą! ;)
      Szaleni kierowcy? :) A byłaś Ty we Włoszech!? ;)

      Usuń
    3. Wiele, niestety. Myśleniem to ja się nie popisałam, oj nie.

      Nie byłam. Rozumiem, że mam się bać? :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...