piątek, 20 czerwca 2014

Marjorie Price "Dar z Bretanii"
Moje życie dzieli się na dwie części

Marjorie Price
Dar z Bretanii
Wyd. Black Publishing
2014
240 stron
Dar z Bretanii Marjorie Price zauroczył mnie okładką. Zmieściła się na niej cała moja tęsknota za wakacjami, za tym innym światem, w którym zamiast gnać do przodu chwytając za ogony setki srok, żyjąc w wiecznym niedoczasie i świadomości, że mamy więcej obowiązków i planów niż miejsca w grafiku, można spacerować wąskimi uliczkami obcego miasta dla własnej, nieskrępowanej zobowiązaniami przyjemności. Oczami wyobraźni widziałam w jednym z malowniczych miasteczek, jak zmęczona uwiecznianiem na zdjęciach piękna otaczającego mnie świata, pochłaniam crepes popijając je cydrem. Witaj, Bretanio!

Niewielki format powieści nieco mnie zaskoczył. Jako zwolenniczka literatury nasyconej opisami, emocjami, pełnej fabularnych zawijasów, wspomnienia autorki wzięłam do ręki z pewną obawą. Jej początek obaw tych nie rozwiał, bo zapowiadał zwyczajny romans. Oto Amerykanka Midge, w latach 60. XX wieku opuszcza swój kraj i na statku dociera do wymarzonej Francji. Towarzyszy jej przerażenie i niezrozumienie rodziny oraz wściekłość ówczesnego adoratora. Dziewczyna stawia jednak na swoim. Jej artystyczna dusza wyrywa się w kierunku paryskiej bohemy. Chce malować. Od lat przygotowywała się do podróży nie tylko odkładając pieniądze na podróż, ale także uczęszczając do szkoły artystycznej. Czytała o tym wymarzonym świecie, uparcie uczyła się francuskiego, choć ten wydawał jej się ogromnie trudnym językiem, zainteresowała się też francuską kuchnią i wszystkim co wiązało się z krajem winnic, wieży Eiffla i croissantów.

W stolicy Francji czuje się wolna i niezniszczalna[1]. Z zachwytem spaceruje brzegami Sekwany, przemierza wąskie uliczki Paryża, szkicuje jak szalona wszystko to, co znajduje się w zasięgu jej wzroku. Chodzi oczywiście także na wystawy i to właśnie w jednej z galerii poznaje Yves'a. Oszałamiająco przystojnego, muskularnego artystę, wyróżniającego się na tle innych gości wernisażu. Daje się mu zaprosić na kolacje, nie daje zaciągnąć do łóżka. Następnym razem jest już "dwa razy na tak", a pół roku później "tak" wypowiada po raz trzeci. Marzenia się spełniają. Kobieta nie tylko spełniła to o podróży do Francji, ale także wyszła za mąż za Francuza. Gdyby tak była to zapowiedź romantycznej sielanki... Scenariusz jest jednak inny.

Już jako małżeństwo z pięcioletnią córką, szukają domu, w którym wspólnie mogliby mieszkać i tworzyć obrazy. W planach był mały, uroczy domek w Bretanii, najlepiej blisko morza. W rzeczywistości, mimo protestów Midge, Yves postanawia kupić gospodarstwo w środku lasu, gdzie diabeł mówi dobranoc, a psy szczekają wiadomo czym. Włości składają się z siedmiu kamiennych ruder i dla Amerykanki, córki miasta, przedstawiają przerażający widok. Zamiast podłóg - klepiska, zamiast łazienki - dziura w lesie, dachy jak sito, okna zabite dechami. Ogrzewanie? Bieżąca woda? Koń by się uśmiał, gdyby był gdzieś w pobliżu, ale póki co, pałętają się tam tylko krowy, które wzbudzają w Midge coś na kształt podszytego przerażeniem obrzydzenia.

Yves stawia na swoim. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Kolejny raz okazuje się, że dwóch artystów w rodzinie to zbyt wiele. Sylvia Plath i Ted Hughes, Francis Scott i Zelda Fitzgeraldowie - to dwa przykłady takich związków, jakie przyszły mi na myśl. Francuz stawia sprawę jasno. Nie może już dłużej być tak, że malujemy oboje, i ty, i ja (...). W tej rodzinie jest miejsce tylko dla jednego malarza[2] - rzuca tonem nie pozostawiającym wątpliwości, kto też miałby tym malarzem być. 

Dar z Bretanii to jednak nie tylko zderzenie miejskich i wiejskich rzeczywistości oraz małżeńskie problemy, to przede wszystkim piękna historia przyjaźni. Midge stara się jakoś oswoić w nowym miejscu, poznać panujące tam zwyczaje (jakże odmienne od tych z Chicago czy Paryża!), nauczyć nowego trybu życia (operowanie widłami czy maczetą, to nie to samo co obsługa widelca czy pędzla) i nawiązać znajomość z sąsiadami. Dużym wsparciem w trudnych chwilach okazuje się Jeanne, mieszkająca w pobliżu staruszka, dla której malutka wioska jest całym światem. Kobiety różni przepaść wieku, umiejętności, doświadczeń. To, co w teorii je różni, w praktyce okazuje się je łączyć. Obydwie uczą się od siebie, a obserwowanie nawiązującej się między nimi więzi jest naprawdę poruszające. Jeanne z miejsca zyskała moją sympatię. Ciepła, mądra i silna kobieta. Obcy świat ją przeraża, ale i fascynuje. Boi się go, ale namawiana przez Midge, stawia pierwsze kroki poza wioską, z której do tej pory nigdy się nie ruszała.

Marjorie Price, Maki, 1969
[źródło]

Marjorie Price nie przedstawia historii wyssanej z palca, lecz swoją własną - przygodę artystki w malowniczej Bretanii, opisaną z właściwym wrażliwym twórcom wyczuciem. Pięknie maluje zarówno pejzaże, jak i emocje. Wspomina rzeczywistość nieskażoną nowoczesnością, w której sąsiedzka pomoc była czymś naturalnym, kwitła wymiana barterowa, a wszystko to sprawiało, że małe społeczności były właściwie samowystarczalne. W ten obrazek stopniowo wkrada się jednak postęp. Jak która rodzina kupi sobie gadające pudło, to uważa, że już jej nie trzeba towarzystwa innych[3] - tak Jeanne komentuje fakt pojawienia się u sąsiadów telewizora. Powoli, dawne zwyczaje odchodzić będą w niepamięć. 

Szybko przekonałam się, że Dar z Bretanii to nie romans w pięknej scenerii, a przepiękna opowieść o międzyludzkich relacjach, sile przyjaźni, wsparciu i tym, jak wiele dwoje ludzi może się od siebie uczyć. W tej niewielkiej objętościowo książce, znajdzie się miejsce dla wielu tematów. Obrazek życia na wsi jest ogromnie ciekawy, ukazuje nie tylko siłę zżytego ze sobą społeczeństwa, ale i problemy, które je trapią. 

Dar z Bretanii to powieść o sile. Przyjaźni, przywiązania, walki o własne marzenia, ale i zazdrości czy gniewu, a także fizycznej sile, tak niezbędnej do przetrwania w świecie bez udogodnień, za to opartym na nieustannej walce z naturą. Nie sądziłam, że ta powieść kryje w sobie tak wiele. Nie spodziewałam się, że Marjorie Price zaczaruje mnie swoją historią.

Moje życie dzieli się na dwie części: zanim ją poznałam i potem[4]. Niewiele jest piękniejszych słów. A taka przyjaźń, to wspaniały dar.


bretoński muzyk i piosenkarz Alan Stivell w utworze Son Ar Chistr

***

Książkę polecam
miłośnikom prawdziwych historii
wybierającym się do Bretanii
zafascynowanych Francją
poszukującym książek o prawdziwej przyjaźni
ceniącym lektury pełne emocji
artystycznym duszom

***

[1] Marjorie Price, Dar z Bretanii, przeł. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Wyd. Black Publishing, 2014, s. 24.
[2] Tamże, s. 79.
[3] Tamże, s. 158.
[4] Tamże, s. 226.

***

egzemplarz recenzencki

***

53 komentarze:

  1. Do mnie egzemplarz przywędrował w wtorek. Jeszcze nie zaczęłam czytać, ale już niebawem zabieram się za tę powieść. Z tego co piszesz, widzę, że warto. Poza tym wydawnictwo Black Publishing jeszcze mnie nie rozczarowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zabrałam za lekturę jak tylko książka do mnie dotarła. Akurat potrzebowała coś lekkiego do torebki. :P Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę. :)

      Usuń
  2. Okładka po prostu zjawiskowa, a maki....można się w nich zakochać! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie maki chętnie bym sobie powiesiła na ścianie. ;)

      Usuń
  3. Mnie także zauroczyła okładka! Myślę, że książka ta by mi się spodobała, zwłaszcza, że ukazuje ona wiejskie realia, które pozwalają na chwilę zapomnieć o tej całej technologi współczesnego świata...Jednakże zaciekawiła mnie ta historia także ze względu na moje zamiłowanie do sztuki i tym samym artystów ją tworzących! Fascynuje mnie rzeczywistości w której żyją i jaki wartości reprezentują. Pozycja ta porusza tematy przyjaźni i marzeń, wielkich wartości... Moja artystyczna dusza, która zawsze marzyła o szkole artystycznej... Ta książka jest w sam raz dla mnie! Muszę koniecznie ją przeczytać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znasz jakieś ciekawe powieści z artystami w roli głównej? Mnie też ogromnie ciągnie do opowieści ze świata artystów i sztuki. Zwłaszcza do takich, z czasów sprzed internetu i komórek. :)

      Usuń
  4. Przy tej książce od razu zwróciłam uwagę na okładkę. Po przeczytaniu Twojej recenzji wiem, że książka będzie w stanie mnie zachwycić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie okładka też od razu przyciągnęła. :)

      Usuń
  5. Jak dla mnie nic dodać, nic ująć - tylko przeczytać. Dopisuję sobie tę książkę do mojej listy "must read".
    A okładka jest przeurocza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco zachęcam. Nie wiem jak autorka to zrobiła, że w tak niewielkiej objętościowo książce zmieściła tak ciekawą historię.

      Usuń
  6. Tematycznie książka mnie nie zainteresowała, więc tym razem podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaskoczyłaś. Myślałam, ze mogłaby Ci się spodobać.

      Usuń
  7. Jak o przyjaźni, to koniecznie muszę przeczytać, uwielbiam ten motyw w literaturze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam w planach, ale po takiej recenzji trudno się nie skusić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli temat Cię ciekawi, to ta historia na pewno Ci się spodoba. :)

      Usuń
  9. Black Publishing wydaje bardzo dobre książki, mam nadzieję, że tym razem również się nie rozczaruję :) A okładka piękna, tylko format książki rzeczywiście trochę mały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wychodzę z założenia, że Black Publishing będzie trzymało poziom! :)

      Usuń
    2. To moje trzecie spotkanie z książką tego wydawnictwa i trzecie udane. Jeszcze za mało, żeby ocenić całość, ale mam wrażenie, że macie rację. Na pewno starannie wybierają książki do publikacji i zbierają mnóstwo pozytywnych recenzji. :)

      Usuń
  10. Tak wiele książek a tak mało czasu. Niesamowicie napisałaś o tej książce i mimo że niekoniecznie lubię powieści z historią w tle, to jednak ta, zapewne na zawarte w niej emocje, bardzo mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu są przede wszystkim emocje. :)

      Usuń
  11. ten cytaty z tytułu Twojego spisu... chciałabym, by kto s tak kiedyś mógł powiedzieć o spotkaniu mnie, chyba każdy by chciał :)
    recenzja już mnie zaczarowała, widać że wsiąkłaś w klimat książki i przeniosłaś go tutaj, na bloga. historia wydaje się uroczą perełką, przy której można odetchnąć i zaznać trochę innego życia. jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ta, ten cytat chwyta za serce. Chciałby się być kimś tak wyjątkowym dla drugiej osoby.

      Co tu dużo mówić, mnie ta historia zafascynowała. Zwłaszcza, że nie jest wytworem fantazji.

      Usuń
  12. Trudno nie zwrócic uwagi na okładkę, która wręcz rzuca się w oczy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, treść także warta uwagi, nie pozostaje nic jak przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po okładce spodziewałam się lekkiej, typowo wakacyjnej lektury, a tu jest coś więcej. :)

      Usuń
  13. Chyba już czytałam jakieś recenzje tej książki. Okładka faktycznie jest urokliwa i tematycznie też ciekawa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, choć pewnie niewiele, bo książka dopiero się ukazała. Mam nadzieję, że wiele osób po nią sięgnie.

      Usuń
  14. Cieszę się, że akcja tej książki jest równie piękna, co jej okładka. Już wiem, na co będę polowała podczas następnych zakupów w księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie zawiedziesz. :)

      Usuń
  15. Mam mieszane uczucia, więc nie wpisuję na listę "lektur obowiązkowych". ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka jest cudowna, aż chciałoby się znaleźć w świecie ze zdjęcia....:) Fabuła też wydaje się być ciekawa, więc dodam sobie do ulubionych i może sięgnę niedługo. Na razie przymierzam się do "Mojego życia we Francji" Julii Child, więc również w temacie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Francji myślę w kontekście przyszłorocznych wakacji, więc pewnie będę szukać książek o tym kraju. Napiszesz choć kilka słów na temat tej lektury?

      Usuń
  17. O proszę, a myślałam, że ta pozycja całkiem inaczej wypadnie, a tak to w sumie mogłabym się na nią skusić. Bohaterkę z pewnością polubię, bo podziwiam tych co walczą o własne marzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Już po raz drugi, biorąc do ręki książkę z tego wydawnictwa, nastawiałam się na lekką lekturę i po raz drugi okazało się, że jest tu coś więcej.

      Usuń
  18. Jak znajdę u kogoś, bądź w bibliotece to na pewno się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dosyć ambiwalentne uczucia do tej książki, gdyż, w przeciwieństwie do poprzedników, okładka mnie trochę odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu. Mnie takie obrazki zawsze przyciągają. :)

      Usuń
  20. Przyznaję, że nie słyszałam wcześniej ani o książce ani o autorce, ale po lawinie strasznych thrillerów - chętnie bym przeczytała coś innego. Bardzo spodobał mi się też ten obraz.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obraz jest przepiękny!
      Ja też trochę odpoczywam od thrillerów. W najbliższych planach mam mieszany zestaw lektur.

      Usuń
  21. Też okładka mi się podoba, ale nie ona jest najważniejsza. Twoja recenzja bardziej mnie przekonała z tym, że mogę przeczytać tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz, możesz. Myślę, że ta książka poruszy Cię tak jak mnie. :)

      Usuń
  22. Żałuję, że jeszcze nie czytałam, ale postaram się nadrobić braki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero się pojawiła, więc spokojnie - wszystko jeszcze przed Tobą. :)

      Usuń
  23. I opis, i okładka, i recenzja - wszystko mi mówi, że ta książka jest wtórna do bólu. Ile już było takich opowieści, mniej lub bardziej romansowych, mniej lub bardziej prawdziwych, mniej lub bardziej psychologicznych. Podziękuję - mam dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile, ale jak zarzucisz jakimś tytułem, to chętnie przeczytam. Lubię takie historie. :)

      Usuń
    2. Jamie Ivey "Smak Prowansji", Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii" i "Bella Toskania", cykl o oliwkach Carol Drinkwater, Tessa Caponi-Borawska "Dziennik toskański"...

      Usuń
    3. Znam Mayes i moim zdaniem, to zupełnie inna lektura. Jeśli reszta jest podobna - czyli historia współczesna, Amerykanka czy inna Europejska z umiarkowanej strefy klimatycznej pakuje się w dwie walizki, rzuca dotychczasowe życie, kupuje dom w Toskanii, wsuwa pomidorki, oliwki i popija to winem, poznaje serdecznych mieszkańców, którzy pokazują jej, że można wspaniale żyć z dala od zgiełku miasta, to to jednak nie to samo co "Dar Bretanii". Takie przynajmniej mam odczucia, że to coś niby podobnego tematycznie, ale jednak klimat nie do końca ten.

      Usuń
    4. Z tego, co pamiętam, to u Drinkwater jest dużo borykania się z problemami, z mężem, tego typu psychologiczne wodolejstwo, więc może to najbardziej będzie podobne.
      Jakby na to nie patrzeć, każda książka jest inna, każda ma inną atmosferę i odmienny klimat. Jednak widząc kolejną, niemal identyczną, okładkę, opis "sypiącego się raju" na zabitej deskami prowincji i dzielną kobitę walczącą z przeciwnościami, od razu mam ochotę wrzucić ją do jednego worka.

      Usuń
    5. Worki są krzywdzące. ;)
      Będę się upierać, że akurat "Dar Bretanii" ma w sobie coś więcej, ale z drugiej strony - porównania z pozostałymi książkami nie mam, więc może faktycznie, gdzieś już było coś podobnego.
      Nie potrafię sprecyzować o co mi chodzi. Może o postać Jeanne? O jej życiową zaradność, a jednocześnie kompletną nieznajomość świata. Ona jest największą siłą tej książki. :)

      Usuń
    6. Wiem, że worki są krzywdzące, wiem, ale czasami nic się na to nie poradzi, że ma się skojarzenia. Ja w sumie za tego typu literaturą nie przepadam, może dlatego bardziej generalizuję w jej przypadku. Pamiętam jednak, że cykl o oliwkach Drinkwater nawet mi się podobał - jest w nim dużo historii mocno egzotycznych dla mnie krajów, jest dużo pięknych opisów - naprawdę dobra literatura. Być może to właśnie będzie najbardziej porównywalne do "Daru Bretanii"... I przypuszczam, że Tobie też by się spodobał.

      Usuń
    7. Dopisałam sobie "Oliwkową farmę" do listy. Może kiedyś uda mi się wypożyczyć, choć na razie biblioteki muszę omijać szerokim łukiem.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...