poniedziałek, 14 października 2013

Nagroda Wielkiego Kalibru -
fotorelacja z gali

Czwartym dniem odbywającego się we Wrocławiu Międzynarodowego Festiwalu Kryminału była Sobota Wielkiego Kalibru. Na ten dzień, organizatorzy zaplanowali bardzo bogaty w atrakcje program. Od rana trwały odczyty dotyczące utworów Marka Krajewskiego, Wojciecha Korycińskiego, R. Austina Freemana, powieści milicyjnej i obrazu międzywojnia w kryminałach retro. Następnie w Mediatece Wojciech Orliński poprowadził panel dyskusyjny pisarzy-dziennikarzy z udziałem Tomasza Sekielskiego i Piotra Głuchowskiego. Kolejnymi punktami programu były: wykład profesora Zbigniewa Mikołejko o jakże enigmatycznym tytule Porażająca medycyna (o bólach porodowych Frankensteina) oraz dwa spotkania autorskie, ze szwedzką pisarką Lizą Marklund, oraz Amerykaninem - Walterem Mosleyem. Na poranne odczyty nie zdążyłam, ale o całej reszcie będziecie jeszcze mieli okazję u mnie poczytać. Najpierw jednak najważniejsze - krótka fotorelacja z gali wręczenia Nagrody Wielkiego Kalibru.

prowadzący galę Ireneusz Grin
Wyróżnienie to zostało przyznane po raz dziesiąty. Otrzymują je polskojęzyczni pisarze tworzący powieści kryminalne lub sensacyjne. Tegoroczną galę prowadził Ireneusz Grin, pomysłodawca i współtwórca Nagrody Wielkiego Kalibru. 

Zanim poznaliśmy zwycięzców, Ireneusz Grin wspomniał laureatkę pierwszej Honorowej Nagrody Wielkiego Kalibru, Joannę Chmielewską. Przytoczył przy tej okazji anegdotę o perypetiach związanych z rezerwacją noclegu dla pisarki. Nie było to łatwe, hotel musiał pewien warunek, musiało się w nim znajdować... kasyno. W całym Krakowie (wówczas Festiwal odbywał się w tym właśnie mieście) tylko jeden hotel spełniający wymagania i niestety - wszystkie pokoje były już zajęte. Nasz dzielny prowadzący, załamany tym, że nazwisko autorki nie robi pracownikach recepcji wrażenia, przedstawił Chmielewską jako osobę, która planuje wyłożyć znaczną sumę na rozwój kultury. Zadziałało.

Walter Mosley i Marcin Świetlicki
Tegoroczną Honorową Nagrodę Wielkiego Kalibru, za całokształt twórczości, odebrał z rąk Marcina Świetlickiego - Walter Mosley.

Walter Mosley,
autor książki Śmierć w błękitnej sukience
Zanim poznaliśmy kolejnych laureatów, wyszło na jaw, że Wrocław doczeka się własnej Alei Gwiazd. Oryginalnej, należy dodać - przy ul. Więziennej będzie można podziwiać odlewy dłoni najlepszych twórców literatury kryminalnej i sensacyjnej.



Wróćmy jednak do tegorocznego rozdania nagród. Czytelnicy wyróżnili Marcina Wrońskiego i jego powieść Skrzydlata trumna. Nagrodę laureatowi wręczył Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu, mecenas Andrzej Grabiński.

Marcin Wroński i mecenas Andrzej Grabiński


PM Nowak z rąk Janiny Paradowskiej odebrał nagrodę za najlepszy debiut, powieść Ani żadnej rzeczy.

PM Nowak i Janina Paradowska



W jury zasiadali: Marcin Baran, Witold Bereś, Piotr Bratkowski, Marcin Maruta, prof. Zbigniew Mikołejko, Janina Paradowska, Marcin Sendecki oraz Grzegorz Sowula. To właśnie oni wybrali głównego zwycięzcę spośród siedmiu nominowanych, wśród których znaleźli się: Wojciech Chmielarz (Podpalacz), Agnieszka Chodkowska-Gyurics, Tomasz Bochiński (Pan Whicher w Warszawie), Mariusz Czubaj (Zanim znowu zabiję), Piotr Głuchowski (Umarli tańczą), Marta Guzowska (Ofiary Polikseny), PM Nowak (Ani żadnej rzeczy), Marcin Wroński (Skrzydlata trumna). 

Odczytawszy sms-a z werdyktem, prowadzący aż złapał się za głowę. Czyżby nazwisko zwycięzcy było tak zaskakujące?


Jest statuetka! W tym roku po raz pierwszy, charakterystycznego dolara zastąpiła nagroda, która  doskonale będzie wyglądać na każdym kominku (Walter Mosley przyznał, że jako nowojorczyk kominka nie posiada, ale może nasz laureat skorzysta z pomysłu prowadzącego?). 


Na scenie pojawił się Wiceprezydent Wrocławia, Wojciech Adamski. Zaraz padnie nazwisko tegorocznego zwycięzcy.

Wojciech Adamski i Ireneusz Grin
A raczej laureatki. Nagrodę Wielkiego Kalibru zdobyła Marta Guzowska za powieść Ofiary Polikseny. Autorka przyznała, że wiele zawdzięcza wrocławskiemu festiwalowi. To m.in. dzięki prowadzonym w jego ramach warsztatom udało jej się napisać powieść, która przekonała jurorów, że to właśnie ona zasługuje na wyróżnienie.


Marta Guzowska - laureatka Nagrody Wielkiego Kalibru
Po części oficjalnej, nadszedł czas na poczęstunek.




Na poczęstunku impreza się nie skończyła. Okazało się, że buty, w których niezbyt wygodnie się chodzi, do tańca są niemal idealne. Razem z Wiki raz śledziłyśmy cudze wyczyny na parkiecie, raz same wywijałyśmy kończynami. W międzyczasie udało mi się zamienić kilka słów z Tomaszem Schimscheinerem i dowiedzieć, czy można poderwać laskę na motyw "faceta z Na Wspólnej" i dlaczego gra w teatrze jest lepsza od występowania w serialu.

O trzeciej nad ranem opuściłyśmy klimatyczną Mleczarnię, w której odbywała się gala. Zabójczymi (jak na kryminalny Wrocław przystało) dla obcasów brukowanymi chodnikami ruszyłyśmy do naszych hosteli, by odespać ten niezwykle intensywny dzień.

57 komentarzy:

  1. Czasami żałuję, że mieszkam na takim .... . Omija mnie wiele wspaniałych wydarzeń :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię, że choć mieszkam w Poznaniu, to na imprezy coraz częściej "muszę" jeździć gdzie indziej, bo niewiele jest interesujących mnie imprez na miejscu.

      Usuń
  2. Ja poszłam spać o 5 i wstałam o 8. To mój rekord długości snu :P Rzeczywiście droga była zabójcza, szczególnie, gdy w perspektywie ma się półgodzinny spacerek przed sobą - i to po 3 nad ranem. Na szczęście Wrocław o tej porze żyje pełnią życia i po drodze spotkałam mnóstwo nocnych marków, którzy niekoniecznie szli spać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałabym, popraw sobie Wyrónienie --> Wyróżnienie (2 akapit) oraz zabójczymi (...) dla obcasów wybrukowanych chodnikami --> zabójczymi (...) dla obcasów wybrukowanymi chodnikami (ostatni akapit).

      Usuń
    2. Ja miałam dużo krótszy spacer, ale i tak z ulgą zdjęłam buty. Następnym razem idę w kapciach. :P

      Dzięki za erratę. ;)
      Zawsze jest tak, że jak rano coś poprawiam, to strzelę głupie błędy. :D

      Usuń
    3. I w stroju nocnym, nie wieczorowym. Piżama i kapcie, ale by się zdziwili ;))

      Do usług. Niestety to już skrzywienie zawodowe - nieuleczalna choroba :P

      Usuń
    4. Wypracuję sobie styl ekscentrycznej blogerki. :P

      Akurat tej nie ma co leczyć. ;)

      Usuń
    5. Jak Czubaj ekscentrycznego pisarza :P

      Usuń
    6. Aż chce się zaśpiewać: "Ja noszę dres! Dres spoko jest!" :P

      Usuń
    7. Nie znałam tej piosenki :P

      Usuń
    8. Taż to niemal klasyk. Przynajmniej w pewnych kręgach. No, może niekoniecznie pisarskich. :P

      Usuń
    9. Widać jestem zacofana, jeśli chodzi o TAKIE klasyki :P

      Usuń
  3. Fantastyczne wydarzenie i znakomita fotorelacja! Czułam się, jakbym tam była osobiście, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie tylko pozazdrościć wrażeń. :) Super. Udzieliły mi się emocje podczas oglądania zdjęć i czytania Twojej relacji. Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I nadal Ci zazdroszczę tej imprezy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie Ci powiem, że od obcasów prawie odpadły mi nogi. :P

      Usuń
  6. Świetna impreza i genialna relacja! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Długo balowałyście. :) Swoją drogą Twoje obawy, czy przetrwasz noc w tym hostelu okazały się niepotrzebne, skoro i tak pewnie niewiele spałaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zostałybyśmy dłużej, ale rozsądek zwyciężył. ;)

      A wiesz, że nawet nie było tak źle? Pomijając brak internetu i jedną łazienkę na piętro (O_o). Ale na 4 godziny snu hostel pod nietoperzem był jak znalazł. :P

      Usuń
    2. Ale mieliście za to śniadanie w cenie. A ja łazienkę na dwa pokoje, bez śniadania i netu w laptopie (bo nie chciał działać, dobrze że chociaż działać z komórką). 20 min. piechotą na Rynek. I za ten "luksus" 70-80 zł. To dopiero horror ;)

      Usuń
    3. Nie mieliśmy. :D
      Na śniadanie był banan. Do tego herbata w Literatce, kilka godzin po śniadaniu. I obiad w postaci kebabu zjadanego już w samochodzie podczas powrotu. :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ogromnie jestem ciekawa, jak to będzie się prezentowało na żywo.

      Usuń
  9. Ciekawa relacja :) Moja przyjaciółka była na całym Festiwalu i już nie mogę doczekać się spotkania z nią, żeby poznać szczegóły. Cieszę się, że Marcin Wroński dostał nagrodę czytelników, no i koniecznie muszę przeczytać nagrodzoną książkę Marty Guzowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam szans, ze względu na pracę, ale cieszę się, że choć w weekend mogłam się tam pojawić.
      Obiecałam sobie, że nadrobię lekturę książek nominowanych do nagrody i mam nadzieję, że mi się to uda. :)

      Usuń
  10. Mleczarnia jest super! Moja ulubiona kawiarnia:) Mają przepyszne cappuccino, do tego ciasto wiśniowe - po prostu niebo:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niesamowicie klimatyczna. :)
      Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze kiedyś tam zajrzeć, w spokojniejszych warunkach. ;)

      Usuń
  11. Super relacja Aniu, gratuluję udziału.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę! Musiało być super :) Teraz koniecznie muszę przeczytać książkę Guzowskiej.

    Moim zdaniem te odlewy dłoni wyglądają dość upiornie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Guzowskiej i całej masy innych. :D

      Może taki ma być efekt? Mnie się to szalenie podoba i już nie mogę się doczekać, kiedy projekt zostanie zrealizowany.

      Usuń
    2. Może i tak, ale na zdjęciu nie wygląda to zbyt ciekawie :P

      Usuń
  13. Dzięki takim relacjom mogłam się poczuć, jakbym sama tam była...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i życzę Ci, żebyś kiedyś sama się pojawiła na takiej imprezie. Świetna sprawa. :)

      Usuń
  14. Podziwiam Twoją wytrwałość w uczestnictwie w tych wszystkich imprezach. Jesteś moim wzorem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to potrafisz poprawić mi humor. :D
      Jak się rozkręcę, to zabraknie mi czasu na pisanie i recenzowanie. Właśnie okazało się, że i w tę sobotę znajdzie się jakieś ciekawe spotkanie. :P

      Usuń
  15. Ale Ci fajnie, że tam byłaś ;) Wspaniała fotorelacja :)
    Muszę kiedyś zapoznać się z wyróżnionymi książkami, a nawet ze wszystkimi nominowanymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      Też mam taki plan, żeby się z nimi zapoznać. Z tymi z poprzednich lat też. Mam nadzieję, że się uda.

      Usuń
  16. Dlaczego Walter Mosley nie ma kominka? :D czyżby tak mało nagród do tej pory otrzymał? ;)
    Żałuję, że nie poszczęściło mi się w losowaniu i nie mogłam śledzić tej gali na żywo... klimat musiał być świetny, co widać, po tych końcowych zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stwierdził, że w NY po prostu ich nie mają. ;)

      O klimacie najlepiej świadczą te zdjęcia, które nie powstały, bo nie wypadało ich robić (czego szczerze z Wiki żałowałyśmy :P).

      Usuń
    2. Nawet nie wiedzą ile tracą (choć ja też nie mam kominka) ;)

      Ja żałuję jeszcze mocniej, że nie wypadało :P

      Usuń
    3. Ja też, ale u rodziców jest, więc w Święta będę nadrabiać romantyczne grzanie łapek przy ogniu. :D

      Może to i lepiej? Jeszcze przez przypadek któraś z nas by się na nich znalazła? :P

      Usuń
    4. Kurczę, a ja nie mam u kogo tego nadrabiać, muszę do Świąt poznać kogoś kto ma kominek :D

      I cóż by w tym było złego? Na zdjęciach dobrze wychodzicie :P chyba, że robiłyście aż takie kompromitujące rzeczy... ;)

      Usuń
    5. Koniecznie! Gdzie Ty przez te wszystkie lata wieszałaś skarpetę na prezenty? :P

      Yyyy... A widziałaś kiedyś, jak próbuję tańczyć? "{

      Usuń
    6. Trzymałam ją w zębach xP

      Nie, ale rozumiem, że warto zobaczyć? :P oj tam, oj tam, ja nie tańczę lepiej ;)

      Usuń
    7. Ale czystą? :P

      To dobrze. Z tańczącymi lepiej nie chodzę na imprezy. :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...