środa, 16 października 2013

Macin Meller "Między wariatami"
"Jak żyć w tym świecie i nie zwariować"

Marcin Meller
Między wariatami
Wyd. Wielka Litera
2013
462 strony
Marcin Meller. Dziennikarz i prezenter telewizyjny. Z wykształcenia historyk. Były redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika Playboy. Obecnie pisze felietony dla Newsweeka. Mówi o sobie, że ma fuksa. Jako korespondent wojenny widział nie jedno i nie jedno przeżył. Oprócz tego, że ma się dobrze, ma też żonę i dziecko. Właśnie wydał swoją drugą książkę, Między wariatami.

Cóż to więc za książka? Składają się na nią trzy rodzaje tekstów i opowieści[1]. Są tu reportaże z lat 90', stosunkowo niedawno powstałe felietony oraz teksty dotyczące pracy dziennikarza od kuchni, czyli tego, co w tym zawodzie istotne, a niekoniecznie ujmowane w artykułach i relacjach. Rozpiętość tematyczna jest spora - ujmując rzecz wprost i bez bawienia się w subtelności - od gówna politycznego po gówno psujące mazurskie krajobrazy. Pomiędzy tymi mało zachęcającymi kwestiami, jest całe mnóstwo mniej śmierdzących tematów.

Wśród wielu pytań, na które sławy rozmaitego kalibru muszą się nadziać w niemal każdym wywiadzie, jest to dotyczące kwestii raczkowania w wielkim świecie, początków kariery, pierwszych prób zaistnienia. Marcin Meller chętnie zdaje relację z czasów, kiedy to robił co mógł, by znaleźć się tam, skąd można napisać ciekawy materiał. Opowieści młodego dziennikarza poruszającego się po terenach ogarniętych wojną, są fascynujące. Groza miesza się tu z humorystycznymi akcentami. Z jednej strony huk eksplozji, z drugiej absurdalność niektórych sytuacji. Trochę strasznie, trochę śmiesznie, jak wtedy, gdy po bombardowaniu Sudanu w szałasie zaprzyjaźnionej organizacji pozarządowej, pewien Francuz zaproponował Mellerowi maszka na wyluzowanie[2], przy okazji pokazując mu pięćdziesięciokilogramowy wór marihuany. To wkład partyzantów w dobrosąsiedzkie stosunki, w podzięce za lekarstwa[3] - wyjaśnił osłupiałemu dziennikarzowi francuski znajomy.

Między wariatami łączy w sobie tematy poważne i lekkie, kontrowersyjne i zabawne. Mieści wspomnienia z różnych okresów życia autora, z czasów studiów, stawiania pierwszych kroków w dziennikarskim światku, licznych podróży. Mamy tu Mellera początkującego korespondenta wojennego, Mellera ironicznego felietonistę, Mellera dumnego ojca Gucia. Sporo tu tekstów pisanych w strefach objętych konfliktami zbrojnymi, ale także o charakterze obyczajowym, komentujących polską rzeczywistość. Około dwadzieścia lat życia i doświadczeń, coś na kształt podsumowania, może rozliczenia z minionym czasem, tak można określić najnowszą książkę dziennikarza. 

Marcin Meller daje się poznać z różnych stron. Błyska wiedzą, erudycją, snuje rozważania na tematy polityczne. Jednak z właściwym sobie poczuciem humoru, sięga także po lżejszą tematykę. Opowiada o swojej wyprawie z kibolami na mecz do Göteborga, deportacji z Kurdystanu, wytyka nasze wady narodowe, pisze o tym co go interesuje, drażni, śmieszy. Z sentymentem wspomina bary mleczne czasów PRL, przywołuje historię pierwszego czarnoskórego sportowca w polskiej drużynie piłkarskiej, ironizuje pisząc o tych, co dążą do sławy jednocześnie narzekając na jej uciążliwość (Boże, sława. Te spojrzenia i komentarze ludzi na ulicy, czasem o zgrozo, zaczepki, autografów chcą w sklepie. Ani chwili spokoju, architektury nawet pokontemplować nie można ani latte dopić, no dramat. Bo przecież człowiek produkuje się w telewizorze po to, by zyskać doskonałą anonimowość i święty spokój[4]).

Szeroki wachlarz tematyczny zbioru Między wariatami, jest bez wątpienia jego wielkim atutem. Marcin Meller potrafi opowiadać, dzięki czemu nawet mniej interesujące mnie tematy przyciągnęły moją uwagę. Dobrze się czyta jego teksty, bez względu na to, czy pisze rzeczowo, refleksyjnie lub prześmiewczo, czy tworzy poważne reportaże, czy lekkie felietony . Z jego tekstów wyłania się obraz człowieka z dystansem do siebie i innych. Niekiedy pisze ostro, ale nie obraża, nie atakuje. Wspomina, komentuje rzeczywistość, dzieli anegdotami z życia prywatnego. Bywa cyniczny, kontrowersyjny, ale i wrażliwy. Z młodego, żądnego przygód chłopaka, który często balansował na granicy ryzyka, niepokornego ucznia i studenta, stopniowo zmienia się w dojrzałego męża i ojca, o swym pierworodnym wyrażając się z rozbrajającą czułością. Na wojnę już by nie wrócił. Ma zbyt wiele do stracenia.

Wszystkie teksty zebrane w Między wariatami były wcześniej publikowane. Teraz, zgromadzone w jednym tomie, dają ciekawy obraz jednej z bardziej znanych postaci świata mediów.



Między wariatami >> KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Między wariatami [Marcin Meller]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE


U2 - Sunday Bloody Sunday
...w Poniatówce pierwszy raz usłyszałem "Sunday Bloody Sunday", tę furię, tę wściekłość, tę rozpacz, piosenkę, która tak naprawdę nigdy nie opuściła mojej głowy, która mi brzmiała, gdy lata później jeździłem po różnych wojnach, frontach i ziemiach niczyich[5].

---

Książkę polecam
czytelnikom o różnorodnych zainteresowaniach
miłośnikom felietonów
zainteresowanych pracą dziennikarza od kuchni

---

[1] Marcin Meller, Między wariatami, wyd. Wielka Litera, 2013, s. 7.
[2] Tamże, s. 94.
[3] Tamże.
[4] Tamże, s. 440.
[5] Tamże, s. 157.

---

Warto zajrzeć

---


60 komentarzy:

  1. Wczoraj u Kuby Wojewódzkiego reklamowano tę książkę i teraz dodatkowo po twojej recenzji wiem, że warto ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szkoda, że nie widziałam. Co prawda programu Kuby już od dawna nie oglądam, ale ciekawa jestem co było na temat tej książki.

      Usuń
  2. Oryginalna nie będę, jak powiem, że chciałabym przeczytać ten zbiorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku możesz nie być. Zaskakująco dobra rzecz. :)

      Usuń
  3. Wczoraj w swoim programie Wojewódzki o niej wspominał i mówił,że świetna, jednak ja jakoś nie jestem nią zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo tam ciekawych tekstów, więc może się jednak skusisz? :)

      Usuń
  4. Pan Meller nigdy mnie nie fascynował na tyle, by sięgać po tytuł jego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, ale książka jest dobra. :)

      Usuń
  5. Jakoś nie zachęciła mnie ta książka, więc tym razem odpuściłam. Ogólnie lubię reportaże, felietony, ale czy na pewno Marcina Mellera... Jak zwykle wartościowa opinia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz Mellera? Skoro nie jesteś przekonana, to nie będę namawiać, ale sporo tam naprawdę fajnych tekstów. :)

      Usuń
  6. Ciekawa postać, a i historie zawarte w książce bardzo mnie intrygują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża rozpiętość tematyczna to duży plus. Na pewno znajdziesz tam coś dla siebie. :)

      Usuń
  7. Jakoś nigdy nie przepadałam za tą postacią, więc to chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można lubić lub nie - ale pisze ciekawie. :)

      Usuń
  8. Bardzo go lubię, więc z przyjemnością poznam książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Ci się spodoba. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale to, co dostałam mnie satysfakcjonuje. ;)

      Usuń
  9. Jestem ciekawa tej książki. Być może czegoś nowego się dowiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię felietony, bo mogę je czytać w przerwach na kawę, ale nie wiem czy chcę czytać teksty Marcina Mellera . Swoją drogą, dziwne to czasu, że każdy może książkę napisać i... wydać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dziwne, ale akurat Meller tym różni się od innych celebrytów, że potrafi pisać. :)

      Usuń
  11. Nie przepadam za tym panem, a i tak jestem ciekawa, co ma do powiedzenia czytelnikom. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Intryguje mnie jego osoba, więc z chęcią zapoznałabym się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, powinnaś być usatysfakcjonowana. Meller daje się poznać z rożnych stron. :)

      Usuń
  13. Mnie nie ciekawi w ogóle osoba Mellera, więc ta książka tym razem niestety nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Newsweek", "Polityka", wizyty u Kuby, ojciec - komunistyczny dyplomata - wszystkie argumenty przemawiają za tym, żeby nie czytać. Choćby nie wiem jak pozytywna była recka nie zaufam temu człowiekowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A musisz mu od razu ufać? Pisze nie tylko o polityce, wrzuca nie tylko swoje poglądy. Czasem po prostu coś opowiada i to całkiem ciekawie. :)

      Usuń
  15. Marcin Meller nie jest dla mnie na tyle interesującą osobą, żebym kupiła i przeczytała Jego książkę. Wczorajszy występ u Wojewódzkiego nie zmienił mojego zdania, zarówno Meller i Wojewódzki wypadli bardzo kiepsko. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chociaż postać tego Pana nigdy specjalnie mnie nie interesowała to tak ciekawie napisałaś o jego publikacji, że zaczynam się zastanawiać czy po nią nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz poczekać, aż książka pojawi się w bibliotece. Na pewno jedne teksty zainteresują Cię bardziej, inne mniej, bo pisane są w różnym stylu, okresie, na różne tematy, ale myślę, że znajdziesz coś dla siebie. :)

      Usuń
  17. hmmm, jakoś średnio mi ten pan pasuje, wierzę, że lektura jest wciągająca, bo to dość inteligentny facet, ale... sama nie wiem. Cały czas się zastanawiam nad kupnem tej książki, bo Meller ma być w naszej bibliotece 12 listopada i miałby mi co podpisać:
    http://www.biblioteka.koszalin.pl/aktualnosci/2335-1037-meller-w-kbp
    Aniu powiedz szczerze - warto ją nabyć? Wydaje mi się, że tak, ale wolę zapytać tysiąc razy, zwłaszcza, że mam oszczędzać i nic nie mogę teraz kupować!!!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl sobie, że zwracam się do Ciebie jak do wyroczni: co powiesz to zrobię, najwyżej później Cię nieźle ochrzanię hłehłehłe

      Usuń
    2. Już kupiłam:) Nie odpisałaś, czekałam, ale przekonała mnie znajoma, że WARTO, a poza tym zaczęłam czytać w księgarni i mnie wciągnęła, więc myślę, że w sumie dobrze zrobiłam:)

      Usuń
    3. Po czasie mogę Cię jedynie upewnić, że dobrze zrobiłaś. ;)

      Wybacz Basiu, ale mam kosmiczny zawrót głowy - z pracy odeszła jedna z dziewczyn i w dzień nie bardzo mam jak zajrzeć na bloga (jedynie na FB czasem zajrzę), a wczoraj się dowiedziałam, że muszę się przeprowadzić i jestem na etapie panicznego planowania wędrówki do nowego lokalu. :(

      Usuń
    4. Spoko Aniula, za co ty mnie przepraszasz! :) Przeprowadzka!!!! Współczuję

      Usuń
    5. Nawet mi nic nie mów. Wszystko wyszło z dnia na dzień, a jak pomyślę o tych wszystkich kartonach... :(

      Usuń
    6. Cóż, było nie kupować takiej ilości książek. :D

      Usuń
  18. Wydaje się ciekawe, choć zawsze mam wrażenie że wydawanie opublikowanych wcześniej felietonów to takie pójście na łatwiznę. Ale dobra okazja do zapoznania się tym, którzy nie mieli wcześniej okazji tego zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, choć osobiście lubię takie zbiorki, bo czasopism nie czytuję, a o regularnym ich kupowaniu w ogóle mogę zapomnieć.

      Usuń
  19. Czytałam i tak sobie myślałam że w sumie bardzo fajnie, ale mnie chyba ta osoba aż tak bardzo nie interesuje, bym chciała przeczytać. No i doszłam do cytatu z U2... Trafiony, zatopiony. Będę się rozglądać, może gdzieś ją dorwę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tu może nawet nie o osobę chodzi, a o ciekawy zbiór różnych tekstów.

      U2 to argument idealny. :D

      Usuń
  20. Ooo byłam właśnie na spotkaniu z Autorem, mam książkę z osobistą dedykacją :) Sympatyczny człowiek, interesująco i szczerze opowiada o swojej pracy i życiu :) ps. interesujący blog ;)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Meller ostro się promuje i wędruje po Polsce, ale akurat jak był w Poznaniu, to leżałam w łóżku lecząc przeziębienie (co rzadko mi się zdarza), bo chciałam się wykurować do Festiwalu Kryminalnego. No, ale na Targach w Krakowie też będzie, więc z pewnością ustawię się w kolejce po autorgraf. ;)

      Dzięki!

      Usuń
  21. Przeczytałabym, ale jak na razie mam bardzo dużo innych książek do przeczytania więc ta będzie musiała poczekać, ale mam ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książek do przeczytania nigdy nie jest za dużo, więc... ;)

      Usuń
  22. Tym razem raczej sobie odpuszczę, zupełnie nie moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z następnym tytułem lepiej trafię. ;)

      Usuń
  23. Nie lubię Mellera, więc raczej nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Już jak usłyszałam o książce postanowiłam, że ją kiedyś przeczytam. Po gruzińskich przygodach (z żoną i bez) generalnie styl pana Mellera mocno przypadł mi do gustu. I z tego co piszesz wynika, że z tą książką będzie podobnie jak z Gaumardżos, bo tam też był taki swoisty mix. "Są tu reportaże z lat 90', stosunkowo niedawno powstałe felietony oraz praca dziennikarza od kuchni," Taki misz masz, że można by się przestraszyć :) Mimo wszystko zapowiada sie ciekawie. Lubię przedrukowane felietonów, zebrane w jednym miejscu. Bardzo przypadły mi do gustu teksty Krystyny Jandy w "Różowe tabletki na uspokojenie". I mocno polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam ani pierwszej książki Mellera, ani książki Jandy, choć w planach mam obydwie. Ale wiesz jak to jest, plan jest większy niż możliwości. ;)

      Usuń
  25. Nawet lubię Mellera, więc z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...