piątek, 8 maja 2015

Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Preparator"
Zimny doktor

Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Preparator
Od Deski Do Deski
2015
232 strony
W chwili, w której po raz pierwszy zerkam tę książkę, tak naprawdę wiem o niej niewiele. Moją uwagę przykuwa okładka, zainteresowanie wzmaga fakt, że jest to pierwsza historia wydana przez Od Deski Do Deski, wydawnictwo Tomasza Sekielskiego, co już samo w sobie jest dla mnie gwarancją tego, że dostaję do ręki tekst dobry, dopracowany, dający do myślenia. Autor książki nie jest mi nieznany. Wiem, że nie zawiedzie. Gdy zaczynam węszyć wokół tematyki przez niego poruszonej, moje zainteresowanie wzrasta do poziomu, który sprawia, że lektura przeskakuje z listy "chcę to" na "muszę to mieć". 

Jak mogłabym się oprzeć pierwszemu tomowi cyklu dokumentalnych powieści Na F/Aktach, opartych zgodnie z nazwą, na prawdziwych, udokumentowanych wydarzeniach? 

Jak mogłabym zignorować istnienie serii, która łączy to, co w literaturze uwielbiam - świat zbrodni, reporterskie zacięcie oraz sprawne pióro?

Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Preparator. Lektura-torpeda.


Witajcie w świecie zbrodni. Nie spodziewajcie się jednak krwawych szczegółów, widoków powodujących odruchy wymiotne, szczegółowych opisów tortur, bezeceństw, taniej sensacji i drogo sprzedanych żyć. Autor ma inny sposób, by opowiedzieć historię mordercy, która w lipcu 2011 roku wstrząsnęła mieszkańcami Łodzi. Jeśli jej nie znacie, nie szukajcie jej śladów w internecie. Przeczytajcie najpierw powieść Huberta Klimko-Dobrzanieckiego. Ma ona przewagę nad prasowymi doniesieniami, krzyczącymi nagłówkami i fotografiami, na których twarz Adama D. zasłania czarny prostokąt najpierw domniemania winy, a w końcu winy udowodnionej. Autor buduje napięcie stopniowo, wprowadza lęk małymi dawkami, wyczuwalny podskórnie, jednocześnie rozpraszając uwagę czytelnika w labiryncie istotnych dygresji. Klucząc pomiędzy kadrami z przeszłości i poglądami na teraźniejszość, poznajemy naszego bohatera bardzo dobrze. Co więcej, być może w pewnym momencie zaczniemy go... rozumieć. I to jest właśnie ta przewaga Preparatora nad artykułem z tabloidu, jego autor pozwala wyciągnąć wnioski czytelnikom, autor artykułu krzyczy: morderca! I niby ma rację, ale jego ton pozostawia wiele do życzenia. Człowiek nie rodzi się mordercą, ale może nim się stać. Każdy, ty, ja i ta uśmiechnięta pani, którą mijasz co rano idąc do sklepu po bułki. Wystarczy niekorzystny splot okoliczności, duszący, drażniący, wyzwalający zło. Kropla przelewają czarę. Złość albo bezsilność. Kumulacja emocji, która musi znaleźć ujście. O jedno słowo za dużo, o jeden gest zbyt wiele.

On nie urodził się mordercą. Dlaczego więc nim się stał? Dlaczego zabił?

Preparator ma formę dialogu, choć show należy do jednego bohatera. Ten, gdy już zacznie mówić, przerywa niezwykle rzadko. Czasem zadaje pytania swemu rozmówcy, czasem czeka na odpowiedź. Częściej po prostu mówi, a słowa płyną wartkim strumieniem, trzymane przez wiele lat za szczelną tamą. Teraz wreszcie może opowiedzieć swą historię. Mówi więc. I mówi. Mówi. Mówi...

Pan ma czas. Pan słucha. Pan nagrywa. Ja mówię. Mogę mówić. Powinienem mówić. I czasu mam teraz dużo. Mam teraz cały czas. Tak właśnie jest. Tak się stało[1].

Jego wina jest niepodważalna, ale nie na niej skupiamy swą uwagę. Śledząc życie bohatera, patrzymy jak młody chłopiec z zamiłowaniem do fotografii dojrzewa, przyjmuje pierwsze, coraz silniejsze ciosy od życia i ludzi, podejmuje błędne decyzje, pakuje się w sytuacje, które go przerastają, spotyka ludzi, w których nie znajdzie wsparcia. W opowieść o sobie, wplata liczne dygresje, płynnie przenosząc się z tematu na temat. Od opinii, że teraz pisać i publikować można wszystko, po ofertę wypożyczenia numerów Strażnicy zakończoną pytaniem Pan ma może jakieś zwierzę?[2] Od długich, pięknych palców nieboszczyka, przez grę na perkusji, po wesele, na które goście zostali zaproszeni ustnie, co jednego z nich dotknęło do żywego. 

A właśnie, nieboszczycy. Preparator w tytule nie znalazł się przypadkiem. Nasz bohater, mając za sobą różne pracownicze perypetie, w końcu rusza śladami ojca i zaczyna pracę jako ten, który zajmuje się przygotowaniem zwłok do pochówku. Preparator. Zimny doktor. To także jest istotne. Podobnie jak wyprawy na ryby z ojcem, niechęć matki i związane z tym konsekwencje, podobnie jak siostra prawniczka, jak rzeczy pierwsze: wyjazd za granicę, zarobione pieniądze, miłość, złamane serce, podobnie jak garnitury ojca wiszące na balkonie, coraz okrąglejsze ciało żony, ignorowane rachunki, narastająca frustracja. Podobnie jak robaki. Jesteśmy przecież zlepkiem małych wydarzeń, podniosłych czynów, drobnych radości, wielkich przegranych, gigantycznych sukcesów, niewielkich potknięć, nieistotnych spojrzeń, ważnych gestów, wieloznacznych słów, jednoznacznych sugestii, przypadkowych spotkań, celowych wypraw.

Preparator to opowieść o stworzeniu mordercy. Krok po kroku, słowo po słowie, gest po geście, decyzja po decyzji. Napięcie rośnie tym mocniej im więcej dostrzegamy sygnałów, że oto dzieje się źle, a w bohaterze dokonuje się przemiana. W efekcie nie tyle zszokowała mnie sama zbrodnia, co proces zmian, którego byłam świadkiem. Nie da się u jego końca odrzucić myśli, że to wszystko wcale nie musiało się wydarzyć, że tej tragedii można było uniknąć. I kto wie, jak wiele podobnych dramatów rozgrywa się w murach sąsiednich domów, a może i naszym własnym? Godzina po godzinie, dzień po dniu - tam, gdzie zamiast życzliwości są pretensje, zamiast miłości nienawiść, zamiast ciepła złość, gdzie chłód i osamotnienie mają się najlepiej, gdzie wsparcie nie istnieje, a pozytywne emocje ustępują tak, jak życie ustępuje śmierci - nieodwracalnie. 

[źródło]
Jedna historia, wiele pytań, wątpliwości, przemyśleń. I coraz większa pewność, że to człowiek jest źródłem zła i że gdy przestaniemy szanować siebie nawzajem, możemy nie poradzić sobie z konsekwencjami tego stanu. 

Preparator to potok słów, to opowieść bohatera, który wreszcie ma słuchacza, więc może wylać swoje żale i frustracje, opowiedzieć o tym, co go gniecie i cieszy, o czym myśli, czego żałuje, a czego nienawidzi. Hubert Klimko-Dobrzaniecki nigdy nie rozmawiał z rzeczywistym bohaterem tej powieści. Jego historię buduje na podstawie akt dotyczących sprawy, opierając się na faktach i nadając jej fabularną formę, cały czas pozostając przy dokumentalnym charakterze. Powieść wzbudza szereg emocji, jest niejednoznaczna, bo każe widzieć wiele odcieni zła, popatrzeć na morderstwo pod innym kątem, na mordercę jak na człowieka, którego to i owo przerosło, a nie jak na zwierzę pałające rządzą mordu.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki nie usprawiedliwia, ale oddając głos mordercy, pozwala spojrzeć na jego historię nieco głębiej, dalej, wnikliwiej. Nie rzuca nazwiskami, nie wskazuje palcem - większość bohaterów tej historii przecież żyje. Tak naprawdę nie jest tu ważne kto, kogo, kiedy i gdzie. Liczy się coś więcej - szereg przyczyn, warunków, łańcuch zdarzeń, potęga wpływu ludzi na ludzi. To opowieść uniwersalna, dająca do myślenia, wyostrzająca wzrok. Napisana jest wspaniale, żywo, prawdziwie, ma ton osobisty, a całość sprawia wrażenie, że oto bohater siedzi tuż obok, że uczestniczymy w tej rozmowie, że to do nas kierowane są słowa. Wśród faktów wydobytych z akt i listów, sporo jest tu literackiej fikcji. Autor uzupełnia pewne dane pisarską wyobraźnią i warto mieć tego świadomość, zabierając się za lekturę Preparatora. Portret bohatera wyszedł autorowi doskonale, wiarygodnie, a jego historia nie pozostawia obojętnym. Jest w niej nie tylko zawarta droga od niekochanego przez matkę chłopca, do morderstwa tych, którzy go poniżyli, ale także spora dawka światopoglądu, religijnych wtrętów, czasem boleśnie prawdziwych, czasem przyjemnie zabawnych.

Preparator to książka-wyznanie. Jej bohaterem jest człowiek taki jak my. Nie musiał stać się mordercą. Mógł zostać wziętym, szczęśliwym fotografem. A jednak zabił. Reszta stron w albumie pozostanie pusta.




***

Książkę polecam
miłośnikom historii prawdziwych i prawdziwych emocji
zainteresowanym historiami zbrodni
szukającym książek dających do myślenia
mającym skłonność do jednoznacznego oceniania
ciekawym co może tak mocno wpłynąć na zwykłego człowieka, że ten zdolny jest zabić

***

[1] Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Preparator, Wyd. Od Deski Do Deski, 2015, s. 44.
[2] Tamże, s. 90.

***

egzemplarz
recenzencki

23 komentarze:

  1. Może kedyś se to czytnę na czytniku :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, zachęciłaś mnie do tej książki i to bardzo. Wydaje się, że morderca to człowiek zwyrodniały, psychopatyczny szaleniec, ale może nie zawsze? Może w zasadzie każdy mógłby stać się morderca, gdyby zaistniały pewne okoliczności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaczynam się bać ;)

      Usuń
    2. @Dominika - spodoba Ci się. Nie ma innej opcji.

      @Krzysztof - powinieneś! :D

      Usuń
  3. Maksymalna ocena zobowiązuje do rozglądnięcia się za tą pozycją :) Po przeczytaniu recenzji byłam niemal pewna, że ta książka musi mieć jakieś 350-400 stron, a tutaj takie zdziwienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym potoku słów jest mnóstwo treści. O wiele, wiele więcej niż to wynika z recenzji i liczby stron. :)

      Usuń
  4. Och, koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. Zwłaszcza, że znam osobiście kilka osób, które też chętnie by ją przeczytały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj i polecaj dalej. Warto jak mało którą.

      Usuń
  5. Świetna recenzja, poruszająca. Historia raczej nie dla mnie, choć zastanawia mnie, co sprawiło, że bohater stał się mordercą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, przeczytaj, przeczytaj!

      Usuń
  6. Intrygująca okładka! Kiedyś sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały cykl zapowiada się ciekawie. Już się nie mogę doczekać następnego tomu.

      Usuń
  7. O jak pragnę! Przyznam szczerze, że mnie osobiscie niezbyt szybko i łatwo czyta sie książki poprowadzone w takiej formie, wolę dynamiczne dialogi i tak dalej, ale to zdecydowanie oryginalne i chciałabym przeczytac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest dynamicznie. To bardzo dynamiczne "paplanie" o bardzo dynamicznie rozwijającej się historii. Tak dynamicznie, że kończy się wybuchem. :)

      Usuń
  8. Nawet nie wiesz (a może wiesz?) jak mnie zachęciłaś! Jak ktoś pisze taki wstęp, to może się spodziewać, że już znalazł potencjalnych czytelników opisywanej książki :D Mnie akurat okładka bardzo odtrąca, ale sobie zakryję i z pewnością przeczytam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy wiem, ale chcę wierzyć, że bardzo. Zakryj, czytaj, a ja czekam na Twoje wrażenia. Nie sądzę, żebyś się zawiodła.

      Usuń
  9. usze przyznac, że dałaś mi do myslenia i zrobiłaś mi misz masz w głowie. Nie ejstem na sto procent przekonana do tej pozycji, aczkolwiek będę miała ją na oku. Może akurat się trafi :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Nie spuszczaj jej z tego oka. Zwłaszcza jak się trafi. ;)

      Usuń
  10. Nie pamiętam, kiedy ostatnio skomentowałam komuś post na książkowym blogu. Dzisiaj zrobię to pierwszy raz od daaaaaaawna :) Muszę to przeczytać. Rafał z Czytamrecenzuje.pl też chyba ostatnio wspominał o tym wydawnictwie. Mnie to, w połączeniu z Twoim tekstem, wystarczy za rekomendację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi! Ann zwycięzca! :)
      Cieszę się, że jednak zdecydowała się na ten komentarz, a jeszcze bardziej cieszy mnie to, że książka ma szansę dotrzeć do kolejnej czytelniczki. I myślę, że temu wydawnictwu warto się przyglądać. To dopiero jeden tytuł, ale nie wierzę, że Tomasz Sekielski pozwoliłby, by pod jego skrzydłami powstał słaby tekst.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...