sobota, 30 maja 2015

Międzynarodowy Festiwal Kryminału - dzień trzeci



Trzeci dzień był pełen skrajnych emocji. Na uczestników Festiwalu czekało mnóstwo śmiechu, ale i sporo zadumy, gdy gość z Meksyku, pisarz i wydawca Martín Solares, wziął na tapet temat bezpieczeństwa w swoim kraju. Wieczór natomiast należał do śledczych. Było zabawnie i interaktywnie, do udziału w dochodzeniu i pomocy w odkrywaniu kto zabił literatkę Maszę, zaproszono także publiczność.

(...)

Każdy z nas ma w sobie przynajmniej jedną powieść – powieść życia. Pisząc ją, warto pamiętać, by przynosiło nam to radość, było zgodne z naszymi przekonaniami i odczuciami, w przeciwnym razie, powieść nie będzie dobra. Z taką wiedzą, dzierżąc w dłoni Czarne minuty, debiutancką powieść kryminalną autora, która niedawno ukazała się także w Polsce, podreptałam po autograf. Nie wiem komu ten mój egzemplarz przyniósł więcej szczęścia, mnie czy autorowi. Okazało się, że był to pierwszy polski egzemplarz, jaki Martín Solares trzymał w swoich rękach! Spontaniczny wybuch radości pisarza i wyjątkowy autograf jaki otrzymałam sprawiły, że tego spotkania długo nie zapomnę. (Przy okazji dowiedziałam się, że Czarne minuty to powieść rekin, którego zjada większy rekin, którego zjada jeszcze większy rekin – ktoś pokusi się o interpretację tej teorii?).

Całą relację możecie oczywiście przeczytać na stronie Portalu Kryminalnego.

***

Powieść może być jak rekin, jak ośmiornica... - Martín Solares ujął mnie nietypowym spojrzeniem na budowę powieści.

Tak powstaje powieść-delfin, historia radosna, niezbyt często występująca.

Obecny na sali Marcin Wroński, wg. naszego meksykańskiego gościa, tworzy powieści-rekiny.

Szczęśliwa posiadaczka pierwszego polskiego egzemplarza powieści Czarne minuty oraz równie szczęśliwy autor.

Dowód.

Zawiedziona samym podpisem, poprosiłam o rysunek. Dostałam ośmiornicę.
Na pytanie, czy ta powieść jest jak ośmiornica, dostałam odpowiedź przeczącą.
Czarne minuty są jak rekin, którego zjada większy rekin, którego zjada jeszcze większy rekin (
tak wielki, że zmieściła się tylko paszcza).
Martín Solares, Artur Domosławski, Tomasz Pindel

Temat poważny, to i mina taka sama.Sytuacja Meksyku nie zachęca do uśmiechu.

Czytałam Śmierć w Amazonii i od tego czasu nurtuje mnie pytanie,
czy autor nie boi wyciągania tamtejszych brudów, operowania nazwiskami, nazwami firm.
Niestety nie zdążyłam go zadać, bo czas naglił,
a wydarzenia w Kinie Nowe Horyzonty były zbyt ciekawe, by je odpuścić.

Ten egzemplarz różni się od mojego tym, że nie jest pierwszym podpisanym przez autora! :D

Martwa Masza i zespół śledczych. Prokurator się przygląda, widocznie zadeptywanie śladów już mu się znudziło.

Na scenę wkraczają profiler Rudolf Heinz...

...oraz profilerka Sasza Załuska.

A to już licytacja. Można było kupić m.in. tarczę Mariusza Czubaja.

Z Katarzyną Bondą i martwą Maszą-literatką.


Wyjątkowo mało tych zdjęć, jak na mnie, nie uważacie?

16 komentarzy:

  1. Może i mało fotek, ale świetna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotek jest więcej, tylko nie było kiedy się nimi zająć. :)

      Usuń
  2. Ciekawa jestem Twojej opinii o "Czarnych minutach, bo mi się ta powieść jednocześnie podobała i nie podobała :P Zdjęcia z wieczoru wyglądają zachęcająco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Dość enigmatycznie to zabrzmiało. :D

      A inscenizacja była świetna, trochę na serio, trochę z humorem. Wyszło super. :)

      Usuń
  3. Hm, martwa Masza, to musiało być interesujące:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po Twoich relacjach widzę, że ten Festiwal to naprawdę super sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, świetnie się bawiłam! :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za kryminałami, ale relację z takiego wydarzenia zawsze można przejrzeć ;) Ostatnie zamieszczone przez Ciebie zdjęcie jest świetne ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza nie chciała się uśmiechnąć. :(

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Trzeba było wpaść. Daleko chyba nie macie, co? ;)

      Usuń
  7. Ale super podpisy od Solaresa, to będzie pamiątka :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory mi się paszcza cieszy. :D

      Usuń
  8. Haha, jak Ci pięknie zamazał książkę ;) Szkoda, że kredek nie miał. Musiało być niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...