piątek, 8 marca 2019

James Hazel "Dom Jętki"
[RECENZJA]

seria z Charlesem Priestem, tom 1



Denat był nagi, a jego ręce pokrywały głębokie rany, ale to nic, w porównaniu z piersią. Ciało z niej zwisało, odsłaniając szkarłatną sieć głębiej położonych mięśni. Podobne rany znajdowały się w dolnej połowie, ale wszystko tak przesiąkło krwią, że trudno było odróżnić, które części ciała pozostały nietknięte, a które nie. (...)
- Przez wiele godzin alkaloid wywoływał niewyobrażalny ból. Aby go zwalczyć, ofiara próbowała wyfiletować samą siebie.
- Dlaczego? 
- Żeby dotrzeć do serca, Hardwick. Tylko tak można było skończyć z bólem[1].



Skazani na ból



Do Domu Jętki weszłam bez oczekiwań, podejrzeń i strachu. Niby początek powinien dać mi do myślenia, bo gdy ktoś skazuje drugiego człowieka na taki ból, że ten rozrywa sobie ciało, byle tylko zakończyć cierpienie, to znaczy, że lepiej mieć się na baczności. Zwłaszcza, że kolejnego trupa trzeba zdejmować z pala.

Krótko mówiąc, ból i cierpienie wpisane jest w kryminał Jamesa Hazela, ale jak mocno, tego nie wiedziałam. Przyznaję, że zaskoczył mnie kierunek jaki obrała fabuła. Bohaterów także, tyle, że oni znaleźli się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji. Nie jest łatwo zmierzyć się z prawdą o własnej rodzinie. Nie jest łatwo udźwignąć ciężar świadomości, że w pewnym stopniu jest się odpowiedzialnym za cudze cierpienie. No i świadomość tego, że wdepnęło się w gniazdo żmij i można przy tym zginąć, wcale samopoczucia nie poprawia.


Niedoszły morderca i eksperymenty medyczne



Główny bohater, Charlie Priest, jest prawnikiem z policyjną przeszłością. Poznajemy go w nie najlepszym dla niego momencie. Nie dość, że właśnie przypalił trzecią z rzędu rybę i w oczy zajrzała mu niezbyt nęcąca wizja zamówienia jedzenia na wynos, to jeszcze mężczyzna, który chwilę później zadzwonił do jego drzwi, chciał go pozbawić życia, żądając od czegoś, o czym nasz bohater nie miał zielonego pojęcia. Charliemu udało się przeżyć, napastnikowi zbiec. Ten pierwszy został z mnóstwem pytań, tego drugiego niedługo trzeba było zdejmować ze wspomnianego pala. Długa, bolesna śmierć.

Wizytówka Charliego w kieszenie ofiary stawia go w cieniu podejrzeń. Być może jest ostatnią osobą, która widziała mężczyznę żywego. A później, o ironio, to Priest pomaga bliskim ofiary, w ustaleniu tego, komu niedoszły morderca (za to "doszła" ofiara) nadepnął na odcisk za życia. To z jednej strony sposób na oczyszczenie się z podejrzeń, z drugiej sposób na odkrycie czego chciał od niego napastnik, bo nie ma wątpliwości, że nie był to przypadkowy napad.

Śledztwo toczy się wartko. Przetykają je retrospekcje z czasów tuż po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to w pewnym gospodarstwie położonym w środkowej Anglii wraca temat nazistowskich eksperymentów medycznych przeprowadzanych na więźniach obozów zagłady.

W jaki sposób łączą się te wątki? Miałam nadzieję na ciekawe rozwiązanie i nie zawiodłam się.


Człowiek to jednak bestia jest



Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie[2].

Dom Jętki jest pierwszym tomem kryminalnej serii z Priestem. Sam protagonista jest dość ciekawym bohaterem. Ma bogatą przeszłość i równie bogate konto (co zawsze jest wygodnym zabiegiem, bo ułatwia bohaterowi wiele rzeczy). Jego rodzice nie żyją, a najbliższe relacje łączą go z siostrą. Ma także brata, ale ten przebywa w szpitalu psychiatrycznym i wygląda na to, że jest to postać, w której inteligencja i okrucieństwo splatają się ze sobą, a to niebezpieczne połączenie (mam ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach postać brata dostanie większą rolę). Obaj panowie mają świetnie rozwinięty zmysł dedukcji i myślę, że śmiało mogliby stanąć w pojedynku z Sherlockiem Holmesem. I tak jak detektyw z Baker Street ma słabość do dragów, tak słabą stroną Charliego jest rozszczepienie osobowości, co wiąże się z oderwaniem od rzeczywistości i uciążliwymi atakami. Motyw ten jest niezmiernie ciekawy, szkoda tylko, że brak wiedzy na jego temat nie pozwala mi ocenić, na ile autor realistycznie doń podchodzi. Pozostałe postaci wydały mi się niezbyt dogłębnie sportretowane, z tych raczej nie zapadających w pamięć.

Mimo ciężaru historii, nie brak tu odrobiny humoru objawiającego się w ciętych dialogach. Napięcie rośnie ze strony na stronę, a tym samym rośnie i ciekawość czytelnika. Autor zręcznie manipuluje faktami i emocjami, a finał szykuje mocny. Po wszystkim pozostawia z pytaniem o to, czy istnieje jakaś granica ludzkiego okrucieństwa, jednocześnie swoją książką podsuwając odpowiedź najgorszą z możliwych.

Udany debiut. Z koncepcją dość szaloną, ale nie taką nierealną. Z niezłą dynamiką, interesującym protagonistą, smutną refleksją na temat ludzi.


James Hazel
Dom Jętki
Wyd. Filia
2019
404 strony



[1] James Hazel, Dom Jętki, przeł. Wiesław Marcysiak, Wyd. Filia, 2019, s. 8-9.
[2] Tamże, s. 262.







20 komentarzy:

  1. Zapowiada się dobra lektura. Miłego piątku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem zmęczona brutalnymi kryminałami, z coraz bardziej wymyślnymi zbrodniami. Podziękuję, poczytam Horowitza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale rozumiem. Horowitz bliższy klasyce, dalszy od epatowania przemocą. :)

      Usuń
  3. Lubię sięgać po debiuty, więc będę miała książką na uwadze. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej powieści, ale w ogóle nie znałam zarysu fabuły. Teraz wiem, że prezentuje się całkiem obiecująco i może mnie zainteresować. Szkoda, że znów nowy cykl, ale trudno, jakoś to przeboleję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... Urok czytania kryminałów. Zwykle autorzy lecą seriami. ;)

      Usuń
    2. To prawda i ja serie kocham, ale po prostu już w nich tonę :)

      Usuń
    3. Wiem o czym mówisz. Aż za dobrze. :P

      Usuń
  5. Raczej się nie skuszę- wolę mniej brutalne kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie mam stos do przeczytania, ale ten kryminał będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ kusisz, Aniu! I tylko fakt, że to byłaby kolejna seria trochę mnie powstrzymuje. Ale rozszczepienie osobowości brzmi szalenie intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ogromnie ciekawi, czy ten wątek rozszczepienia jest dokładnie skonsultowany ze specjalistami, bo sam w sobie jest naprawdę interesujący. :)

      Usuń
  8. Czemu nie? Dobry kryminał - zawsze chętnie u mnie gości ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Wszelkie obraźliwe komentarze oraz reklamy stron będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...