piątek, 23 października 2015

Festiwal Kryminału Granda - dzień trzeci
i garść refleksji



Wszystko dobrze, co się dobrze kończy. Granda skończyła się bardzo dobrze. Morderca, który pierwszego dnia na dworcu w prezencie zostawił nam trupa, został rozpracowany, detektywistyczny poranek dla dzieci spotkał się z entuzjazmem małych miłośników tajemnic, a spotkania z pisarzami i ekspertami bez wątpienia warte były uwagi. Ukoronowaniem całego festiwalu był spektakl Po Sezonie, na który już niestety nie dotarłam, ale o tym co Teatr MplusM pokazał na scenie, możecie przeczytać u Wiki.

Dla mnie impreza zaczęła się w południe od dyskusji w Bibliotece Raczyńskich zatytułowanej Włamanie do konwencji. Kobiety w kryminałach z udziałem Katarzyny Bondy, Gai Grzegorzewskiej i Katarzyny Puzyńskiej. Całość poprowadziła Justyna Zimna. To spotkanie to był hit! Autorki okazały się ogromnie rozmowne, a luźna, wesoła atmosfera udzieliła się chyba wszystkim. Ogromnie żałowałam, że po godzinie i czterdziestu minutach (!) musiałam się stamtąd zmyć, jeśli chciałam zdążyć choć na część spotkania, które miało miejsce o 13.30 na dworcu.




Tymczasem dyskusja w bibliotece stawała się coraz bardziej żywiołowa. Dotyczyła nie tylko kryminałów, ale wyszła także daleko poza tę tematykę. I nie mówię tu o zwierzątkach, pupilkach autorek, które co rusz pojawiały się w wypowiedziach wywołując łzy ze śmiechu, ale także o nieco poważniejszych kwestiach, jak choćby pozycja kobiet w dzisiejszym świecie. Najbardziej pesymistyczną wizję roztoczyła Gaja Grzegorzewska, opowiadając o środowisku krakowskich blokersów, o kobietach traktowanych przedmiotowo, seksualnych zabawkach niezasługujących na szacunek.


Justyna Zimna


Autorki opowiadały o różnicy pomiędzy kryminałami pisanymi przez kobiety, a tymi stworzonymi przez mężczyzn. Katarzyna Bonda opowiadała o Saszy Załuskiej, bohaterki tetralogii, której pierwsza połowa znana jest już czytelnikom. Każdy tom, to osobna zagadka kryminalna, ale dla autorki ważna jest przede wszystkim postać Saszy, która w poszczególnych częściach rozwiązuje nie tylko sprawy kryminalne, ale i swoje problemy. Według autorki mężczyźni bardziej skupiają się na akcji niż warstwie psychologicznej, choć są oczywiście wyjątki np. Denis Lehane. Jej słowa potwierdziła Katarzyna Puzyńska, z wykształcenia psycholog, dodając, że dla kobiet relacje międzyludzkie od zawsze były bardzo ważne, co oczywiście widać w ich twórczości. Obecnie nieco zaciera się granica pomiędzy postaciami męskimi i żeńskimi, już nie jest tak, że każdy facet ma naturę wojownika, a kobieta dba o dom i relacje rodzinne. Widać to wyraźnie, jeśli przyjrzeć się postaciom wykreowanym przez autorki goszczące na spotkaniu.


Gaja Grzegorzewska


Gaja Grzegorzewska poruszyła temat swoich początków w literaturze kryminalnej, bo gdy ona stawiała pierwsze kroki jako autorka kryminałów, był to świat zdominowany przez mężczyzn, którzy niekoniecznie poważnie patrzyli na jej dokonania. Obecnie można wymienić sporo Polek z powodzeniem tworzących powieści w tym gatunku i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej.


Katarzyna Puzyńska


Trzy różne charaktery i rozmaite doświadczenia życiowe w zestawieniu z dużym poczuciem humoru i gadatliwością pań dały efekt w postaci spotkania z rodzaju tych, których szybko się nie zapomina (brawa dla prowadzącej za to, że udało się jej nad tym wszystkim zapanować i niejednokrotnie z tematyki kocio-końskiej powrócić do głównego tematu spotkania). To był zastrzyk pozytywnej energii. Z takich spotkań wychodzi się z szerokim uśmiechem. Było o zwierzątkach i Katarzynie Wielkiej, rozmowach przy śniadaniu, Lisbeth Salander, co do której ostatecznie udało się ustalić, że jest postacią komiksową, o tym że jeśli czytelnika nie zainteresują losy bohaterów to książka jest po prostu zła, o grupie hip-hopowe Firma, o atutach kobiet, intuicji, różnicach pomiędzy pisaniem powieści, a książki dokumentalnej i wielu, wielu innych kwestiach.


Katarzyna Bonda



Gdy dotarłam na dworzec spotkanie na temat identyfikacji bohaterów książek poprowadzone przez Małgorzate Sikorską trwało już w najlepsze. Gośćmi były pisarka Joanna Opiat-Bojarska oraz dr Dorota Lorkiewicz-Muszyńska. Gdybym chciała z tego spotkania zrobić notatki - nie miałabym szans. Antropolog z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wyrzucała z siebie informacje z prędkością karabinu maszynowego. Gdybym miała niekulturalnie wskazać palcem prawdziwą pasjonatkę, bez wątpienia wycelowałabym go właśnie w panią antropolog - charyzmatyczny wulkan energii, który doskonale łączy pracę z pasją.




To właśnie dzięki niej w powieściach Joanny Opiat-Bojarskiej pojawiła się postać Anety Broll, antropolog sądowej i to z jej wiedzy oraz doświadczenia powieściowa antropolog korzysta.

Dr Dorota Lorkiewicz-Muszyńska opowiadała m.in. o swojej pracy jako antropologa sądowego (czy wiecie, że w Polsce jest zaledwie czterech specjalistów tego typu?), współpracą z policją i prokuraturą, wadze pracy zespołowej. Joanna Opiat-Bojarska przybliżyła rolę konsultantów w swojej pracy jako pisarki. To im zawdzięcza tak realistyczne opisy miejsc zbrodni czy ciał ofiar oraz toku postępowania śledczych. 




Na spotkaniu widać było wyraźnie, jak zgrany duet stanowią pisarka i antropolog sądowa. Dzięki tej współpracy jeszcze niejedną zbrodnię literacką uda się popełnić i niejedną zagadkę rozwikłać. Wyobrażam sobie, jaka niesamowita intryga mogłaby powstać, gdybym obie panie zrealizowały swój rzucony żartem pomysł, czyli wspólne wakacje. Klawiatura różowego laptopa Joanny Opat-Bojarskiej rozgrzałaby się do czerwoności.






Autografy? Ależ proszę! Urok Grandy polegał m.in. na tym, że ze zdobyciem podpisu na książce czy zrobieniem wspólnego zdjęcia z autorem nie było problemu.





Na popołudnie na dworcu przewidziane były jeszcze trzy atrakcje. Niestety nie byłam obecna na prowadzonym przez Justynę Zimną spotkaniu z Robertem Popielecki, którego temat brzmiał Wyobraźnia kryminalna. Jak zarysować kontury zbrodni w powieści, komiksie i w filmie, ani na wspomnianym wcześniej spektaklu Po sezonie, ale za to stawiłam się na ciekawej rozmowie zatytułowanej Studium przypadku, w której udział wzięli specjaliści Uniwersytetu SWPS – dr Piotr Herbowski, profiler Jan Gołębiowski oraz dziennikarz Błażej Wandtke. Miał być jeszcze Wojciech Chmielarz, laureat Nagrody Wielkiego Kalibru, ale nie dotarł. Są takie sytuacje, w których narodziny są ciekawszym tematem niż zbrodnie.




Spotkanie zaczęło się od odczytania opowiadania Wojciecha Chmielarza dotyczącego postaci konwojenta ze Swarzędza, który w lipcu tego roku ukradł 8 mln złotych. Opowiadanie to przeanalizowali zebrani eksperci, próbując najpierw na jego podstawie, a następnie na podstawie faktów - stworzyć profil przestępcy. Przyznaję, że było to bardzo ciekawe doświadczenie. Ujęte w temacie spotkania studium przypadku, dotyczyło właśnie postaci konwojenta ze Swarzędza.


dr Piotr Herbowski

Analizując sprawę, panowie pozbawili słuchaczy złudzeń, co do możliwości śledczych, śladów z miejsc zbrodni jako sposobu na szybkie ustalenie sprawcy, bazy danych zawierającej odciski palców (porównanej przez dr Piotra Herbowskiego do dziurawego sera), wyśmiali też serial, którzy wyśmiewają wszyscy eksperci z dziedziny kryminalistyki, czyli CSI oraz wszystkie sceny filmowe, w których to śledczy wałęsa się po miejscu zbrodni, kładzie, siada i czort wie co jeszcze, wczuwając w postać mordercy, co pozawala mu lepiej zrozumieć zbrodniarza (przed oczami miałam wtedy kadry z serialu Hannibal). Jak się okazuje, profiler nie jest osobą rozwiązującą sprawę, a jedynie wspierającą. Profiler Jan Gołębiowski bardzo podkreślał jak ważna jest współpraca całego zespołu. W końcu w sytuacji zaniedbanie na jakimkolwiek etapie śledztwa może sprawić, że przestępcy nie da się schwytać.


profiler Jan Gołębiowski


Była też rozmowa o zbrodniach doskonałych i o tym, że najczęściej przestępcy wpadają przez długi język. Czy uda się złapać konwojenta ze Swarzędza? Nie wiadomo. Śledztwo trwa, kilka osób siedzi w areszcie. Do tej pory ta sprawa aż tak mnie nie ciekawiła, ale po tym spotkaniu nieco bardziej się nią zainteresowałam. Kim był człowiek, który tak świetnie się przygotował do kradzieży? Co robił przed napadem? Gdzie jest teraz? W jaki sposób ukrył taki ogrom pieniędzy? Jakie ma dalsze plany? Co z monitoringiem? Dlaczego nie wiadomo skąd przyszedł i dokąd się udał? Czy miał wspólników? Ciekawe czy poznamy odpowiedzi na te pytania, czy też to właśnie przestępstwo okaże się przestępstwem doskonałym.


dziennikarz Błażej Wandtke

Główny bohater spotkania: konwojent ze Swarzędza

Tyle relacji, czas na podsumowanie.

Granda była dla mnie wydarzeniem:
- ważnym ze względu na pierwsze poprowadzone spotkanie autorskie, 
- miłym w związku z zawarciem nowych znajomości i ugruntowaniem starych, 
- pouczającym, bo w trakcie spotkań, dyskusji, rozmów oficjalnych i kuluarowych wiele się dowiedziałam, 
- satysfakcjonującym (w końcu w Poznaniu mamy imprezę literacką z prawdziwego zdarzenia i to na dodatek kryminalną!).

Plusy? Bardzo podobało mi się to, że większość spotkań nie miało charakteru zwykłych spotkań autorskich, a było dyskusjami na dany temat. Świetnym pomysłem okazało się połączenie różnych dziedzin kultury, nie tylko literatury, ale także filmu czy teatru. Plus za możliwość kupienia książek na miejscu. Tego ogromnie brakuje mi na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Kolejnym plusem była wystawa Zakładu Medycyny Sądowej, po której oprowadzali nas specjaliści z tegoż zakładu (brawa dla pomysłodawczyni - Joanny Opiat-Bojarskiej). Kolejne punkt dodatnie lecą za możliwość zakupu na miejscu napojów (ciepłych i zimnych) oraz kanapek. Co prawda centrum handlowe było tuż tuż, ale między spotkaniami nie zawsze był czas, żeby gdzieś wyskoczyć. Kciuk w górę za atmosferę - ta była absolutnie rewelacyjna! I jeszcze jeden, za docenienie pisarzy poznańskich.

Minusy? Zimno! W październiku na dworcu ciężko wytrzymać przez cały dzień. Przemarzłam ogromnie. Problemem były też dla mnie nakładające się terminy spotkań. Wiem, że ciężko to zorganizować idealnie, bo jeśli wydarzeń ma być sporo, to niemożliwym jest ustawić je tak, żeby można było pojawić się na wszystkich, ale żal mi ogromnie, że nie mogłam zostać na całym spotkaniu o kobietach w kryminałach, a urywając się z niego i tak nie mogłam dotrzeć na dworzec tak, żeby zdążyć na rozmowę o identyfikacji bohaterów. Uczestnicy warsztatów mieli jeszcze trudniej - zajęcia kolidowały ze spotkaniami.

Marzy mi się druga edycja, bo ta pierwsza - wypadła naprawdę dobrze. 
Marzy mi się, że pojawi się więcej osób, że będzie cieplej, a wśród gości znajdą się też pisarze zagraniczni.
Marzy mi się nagroda. Taka od jury i od czytelników. Figurka Cyngla, czy coś...
Marzy mi się, by Granda nigdy nie zapomniała o poznańskich pisarzach. Spacer śladami bohaterów ich książek mógłby być naprawdę świetną sprawą (taki jak ten TUTAJ).

Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok! 


[źródło]



Zobacz też:

12 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie bardzo tą rozmową o Katarzynie Wielkiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to były krótkie wzmianki w kontekście silnych kobiet, więc za mało, żeby Cię usatysfakcjonować. :)

      Usuń
  2. Muszę sobie wpisać w kalendarz festiwal w przyszłym roku, to super wydarzenie, żałuję, że nie miałam okazji jeszcze w nim uczestniczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była dopiero pierwsza okazja. Drugiej radziłabym nie odpuszczać. :)

      Usuń
  3. Jedno rzuciło się w oczy - organizatorzy jakoś nie pomyśleli o uczestnikach, którzy chcieliby być na każdym panelu. Tu się urywasz, tam sie spóźniasz i wszystko tak na łapu capu. Ale mimo wszystko pozytywnie zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest, niestety. Wszystkiego się pogodzić nie da. Na Targach jest przecież jeszcze trudniej. Ja mam zawsze problem z wyborem, bo chciałabym być wszędzie jednocześnie, ale dla innych to może być dobra opcja, bo jak o jakiejś godzinie kogoś nie interesuje jedno z wydarzeń, to może uczestniczyć w innym. Wszystkim nie da się dogodzić.

      Usuń
  4. Dobrze, że więcej tych plusów niż minusów. Oby impreza się rozkręciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to liczę. Już pierwszy raz był bardzo obiecujący. :)

      Usuń
  5. Strasznie chciałabym wziąć udział w takim festiwalu! Zazdroszczę i fajna fotorelacje. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wreszcie zabrać się za opisanie 2 dni festiwalu ;) Żałuję jedynie, że nie dotarłam na spotkanie z Gołębiowskim :( Dzięki za link do mojej relacji :)

    Mam nadzieję, że za rok będzie kolejna edycja. I dobrze by było, gdyby przenieśli festiwal w bardziej odpowiednie miejsce, a spotkania ze sobą nie kolidowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo... To aż niepodobne do Ciebie, że jeszcze jej nie ma. ;)

      Też mam nadzieję, że będzie druga edycja w innej lokalizacji. Tzn. gdziekolwiek, byle było ciepło i w Poznaniu. ;D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...