środa, 16 września 2015

Moc wrażeń!

Sewilla - Plaza de España w promieniach zachodzącego słońca

Co tu dużo mówić: tego urlopu długo nie zapomnę! Plan zrealizowany, emocji nie zabrakło. 


Były wschody słońca nad oceanem i zachody w górach. Noclegi w hotelach w centrum miasta i uroczych, wiejskich zakątkach. Spacery po plażach, moczenie w basenie pod nocnym niebem usianym gwiazdami, jazdy samochodem po serpentynach i kolejką na szczyt ze wspaniałym widokiem na morze i ląd. Nocne błądzenie samochodem po ulicach miast i piesze wśród wąskich uliczek skąpanych w świetle dnia. Zwiedzanie zabytków, muzeów, ogrodów. Spotkania z kulturą muzułmańską, wieczór z muzyką flamenco w jaskini położonej w dawnej dzielnicy romskiej, rockowy koncert w górach. Łzy z powodu zniszczonego obiektywu, nieprzespane noce i gorączkowe szukanie ratunku w deszczu. Radość, gdy udawało się przezwyciężyć trudności i szczęście z kolejno odhaczanych punktów planu. Ciepło skóry małego krokodylka i obśliniona bluzka po bliskim spotkaniu z policyjnym koniem. Podziwianie widoków z gibraltarskimi małpkami i wycieczka na najdalej na południe wysunięty punkt kontynentalnej Europy. Coraz bardziej śmiałe podejścia do hiszpańskiej kuchni i taniec w knajpie po napełnieniu żołądka tapasami i piwem, przy życzliwych (chyba) uśmiechach kelnerów. Utknięcie w wieży z grupą Azjatów i zwiedzanie imponujące jaskini, którą ponad 20 tys. lat p.n.e. zasiedlali ludzie. Popołudnia w nadmorskich kurortach i poranki w wąskich uliczkach zabytkowej zabudowy. Gazpacho na ochłodę i wino na rozgrzanie. Pawie wrzeszczące pod drzwiami i osy wycinające z plasterka szynki swoją część śniadania.

Poniżej kilka zdjęć. Reszta... sami wiecie. Długo Was będę nimi katować.

Setenil de las Bodegas - czyli, gdy niebo spada na głowę

Granada - Generalife w Alhambrze, czyli tam gdzie mauretański kalif resetował się po pracy

Sewilla - arena walk byków w czasach pokoju

Granada - wieczór flamenco w jednej z jaskiń dawnej dzielnicy romskiej, Sacromonte

Tarifa - tu kontynentalna Europa mówi: dalej nie idę

Nerja - widok na trójkolorowe morze z Balkonu Europy

Torremolinos - Crocodile Park i Carmen, moja największa andaluzyjska miłość

Kadyks - w świetle tonącego w oceanie słońca, jeszcze piękniejszy niż w samo południe

Cyganka w promieniach zachodzącego słońca, czy jakoś tak...

Cómpeta - basen i góry, połączenie idealne
Ronda - najbardziej urocza tancerka flamenco w całej okolicy

Kordoba - Mezquita zachwyca w całości i w detalach
Drzewka-świderki w Kadyksie.

Gibraltar - bo przodków nie wolno się wypierać, czyli fotografia rodzinna

Granada - miasto, w którym można zakochać się tak bardzo, by wrócić tam ostatniego dnia i czekać na zachód słońca

Andaluzja jest tak niesamowitym, różnorodnym regionem, że nie sposób się w niej nie zakochać. Nie sposób jej też poznać w tak krótkim czasie. Dziesięć dni to akurat tyle, by nabrać pewności, że warto tam przyjechać jeszcze nie raz.

48 komentarzy:

  1. Tyle szczęścia i wspomnień ^^ To musiał być wspaniały urlop! Super zdjęcia jak zawsze, chcę do Hiszpanii !! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciej, chciej bardzo. Tam jest magicznie, fantastycznie, energetyzująco, po prostu pięknie! :)

      Usuń
  2. Świetna sprawa! Widać, że dobrze się bawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, niełatwo mi będzie przebić ten urlop. ;)

      Usuń
  3. Tylko pozazdrościć takiego urlopu ;). Wspaniałe zdjęcia :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia! Ważne, że urlop udany, a co do katowania zdjęciami... z chęcią pooglądam zakątki mojej ukochanej Hiszpanii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, będziesz miała co oglądać. :D

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia! Aż zazdroszczę Ci tych wrażeń. Nigdy nie ciągnęło mnie w te rejony, ale chyba zmieniam dzięki Tobie zdanie. I oczarowała mnie fotografia rodzinna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest przepięknie i mam nadzieję, że uda mi się zarazić Cię choć odrobiną mojego entuzjazmu. A jakby co, naślę na Ciebie moją krewniaczkę. :D

      Usuń
  6. Fotka ze skały Gibraltarskiej wymiata. :-)
    Czy ten osobnik na barierce to miejscowy?, czy też może to z Nim podróżujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejscowy. Powiedział, że ostatecznie może ze mną jechać, jeśli będzie mógł zabrać ze sobą rodzinę. Lekko licząc dwieście łbów. Samochód okazał się za mały. :(

      Usuń
  7. A ja się cieszyłem, jak na Kresy pojechałem... :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ piękne zdjęcia! Zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnie zdjęcie jest najlepsze! :) moja koleżanka tam była, wróciła zachwycona, muszę i ja się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny urlop, masz piękne wspomnienia w zdjeciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Długo tego urlopu nie zapomnę. :)

      Usuń
  11. Cudowny urlop, masz piękne wspomnienia w zdjeciach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia. Byłam jedynie w Granadzie, rzeczywiście robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie żałowałam, że byłam tam tak krótko. Następnym razem postaram się inaczej zaplanować wycieczkę. :)

      Usuń
  13. Zazdroszczę urlopu w Hiszpanii i, jak mniemam, niezłego aparatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikon D90, moje oczko w głowie. Ale obiektyw mam słabiutki. Czas zacząć zbierać na lepszy. :)

      Usuń
  14. Ale miałaś cudowny urlop, piękne miejsce :) chętnie pooglądam inne zdjęcia, czekam na nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą, będą. Jeszcze zdążysz się nimi zanudzić. :D

      Usuń
  15. O rety chcę tam wrócić teraz, już, natychmiast! Tyle jeszcze nie widziałam w Andaluzji. Widzę, że mam czego żałować jeśli chodzi o Granadę i Rondę... Widzę, że byłaś w Torremolinos ;) Jak Ty dorwałaś tą małpę na Gibraltarze?! Przed nami chyba wszystkie się pochowały, bo były całe trzy... Liczę na obszerne relacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą niedzielę (ostatni dzień) marudziłam, że nie chcę wracać. Mąż mnie zabrał więc do Granady na pocieszenie, bo byliśmy tam krótko i na dodatek drugiego dnia lało i mieliśmy tę jazdę z obiektywem. A miasto cudne!

      W Torremolinos byłam ze względu na krokodyle, ale skoro już tam dotarliśmy, to kawałek miasta i morza też chciałam zobaczyć.

      Małpami mnie zaskoczyłaś. My się o nie wręcz potykaliśmy. Ta akurat jakby czekała na turystów wychodzących z kolejki. :D

      Będą! :D

      Usuń
    2. Męża dobrego masz :D

      Małpy były całe 4, 3 skakały po naszych busach, a jedna coś jadła, więc niestety był małpi niedosyt w naszym przypadku ;)

      Nie mogę się doczekać!

      Usuń
    3. Wiem. :D

      Za dużo małp to też niedobrze, więc może lepiej 3 czy 4, niż o wiele więcej par oczu wgapionych w Twój plecak. :D

      Muszę najpierw fotki ogarnąć. :D

      Usuń
  16. Ładnego przodka masz :) A krokodyle są niesamowite w dotyku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zaskoczył delikatny, ciepły brzuszek gadzika. :)

      Usuń
  17. Wspaniałe miejsca, aż chcę się od razu pakować walizki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ci zazdroszczę. Mam niezapomniane wspomnienia. Po prostu dech zapiera jak patrzę na Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo będę wracać myślami do tych wakacji. :)

      Usuń
  19. Świetne zdjęcia, nie dziwię się, że to Twój najlepszy urlop :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Krokodyle <3 To na pewno niezapomniane wakacje. Czekam na więcej wpisów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Zwłaszcza ten mały egzemplarz był cudny. :)
      Będą na pewno!

      Usuń
  21. Krokodyl < 3 To na pewno niezapomniane wakacje. Czekam na więcej wpisów;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. Granada to moje wielka miłość. Nerja już nieco mniej, może dlatego, że plażowanie mnie nie kręci. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...