niedziela, 13 lipca 2014

Anna Klara Majewska "Powrót na Majorkę"
Majorka zawsze wygrywała

Anna Klara Majewska
Powrót na Majorkę
Wyd. Wielka Litera
2014
352 strony

Wakacje w pełni, sezon urlopowy trwa w najlepsze. Odliczam dni do wyjazdu, w myślach pakuję walizki i dopinam plan zwiedzania. Tymczasem, by umilić sobie czas w oczekiwaniu na dwa wolne, słoneczne (mam nadzieję) tygodnie, sięgnęłam po Powrót na Majorkę Anny Klary Majewskiej. W końcu, tak jak jej bohaterka Magda, tak i ja planuję w tym roku wrócić w ukochane miejsce, z tym, że każda z nas oddała serce innej części Hiszpanii. 

Z architekt Magdaleną Kalińską spotkałam się po raz pierwszy w ubiegłym roku, gdy zadebiutowała w powieści Rok na Majorce. Nie był to dla niej łatwy czas. Rozwód z mężem, rozstanie z narzeczonym, koniec pławienia się w luksusie i zakupowych szaleństw. Podjąwszy odważną decyzję, pani architekt z bólem spakowała nieliczną część swojej obuwniczej kolekcji, która wraz z nią i synem, miała polecieć w nieznane. Na Majorkę. Tam też bohaterka podjęła próbę ułożenia sobie życia. To był szalony okres.

Obecnie Magda ze swoim partnerem Markiem i z synem Michałem (owocem pierwszego małżeństwa), zakotwiczyła się w Warszawie. Ten pierwszy raczej bywa w domu, niż w nim jest. Jak na pracoholika przystało, mieszka to w biurze, to znów przemieszcza się z jednego spotkania biznesowego na drugie. Ten drugi tkwi w fazie nastoletniego buntu. Towarzystwo matki jest złem koniecznym, jej wymagania ograniczają jego swobodę, a gdy uznaje, że ma dość, trzaska drzwiami i przenosi się do ojca i jego kochanki. Siedzi tam do momentu, w którym dla odmiany tamci nie nadepną mu na odcisk. Wówczas wraca do matki. 

Oczywiście w zwariowanym świecie Magdy, to nie są jedyne kłopoty. Była żona Marka ma problemy, w związku z czym Marek zobowiązał się zająć jej dwójką dzieci. Magda na myśl o wychowywaniu Mulatów, dzieci ex-miłości obecnego partnera, nie szaleje z radości. Jej własna latorośl obecnie mieszka u swego ojca, a ona miałaby mieć na karku cudze? A może by tak podrzucić je swojej własnej matce? Ta jednak, zamiast na ewentualnym przygarnięciu Mulatów, skupia się na namówieniu córki na zajście w ciążę. Może, gdyby Magda i Marek mieli własnego potomka, ich związek znowu nabrałby rumieńców? Według dziarskiej pani weterynarz, w wieku prawie czterdziestu lat córka powinna odpowiedzialnie zabrać się za staranie o dziecko. Kwas foliowy, badania, zapłodnienie pozaustrojowe... 

Trudno, będę miała własne dziecko u byłego męża, obce dzieci we własnym domu i wspólny zarodek w próbówce[1] - myśli Magda z właściwym sobie luźnym podejściem do życia.

Co będzie dalej? Ano wariactwo sięgnie zenitu. Tęsknota za majorkańską krainą szczęśliwości się nasili. Tak to już jest, że gdy w życiu robi się bajzel, z pamięci wydobywa się te chwile, które wywołują na twarzy uśmiech. Wystarczy sobie przypomnieć słoneczną Majorkę ze zwariowaną Czeszką Ivanką, ekscentrycznym gejem Altosem czy kobieciarzem Paco, który każdej istocie płci przeciwnej gotów jest zapewnić goRRRący seks, by z niechęcią rozejrzeć się po pustym mieszkaniu w skąpanej w deszczu Warszawie.

Meteorologicznie rzecz biorąc, dalej żyłam w dwu światach, które nieustannie porównywałam i wartościowałam w niewidzialnych tabelkach. Patrzyłam na szaroburość za oknem i myślałam o palmach, klapkach i bikini na Majorce. Codziennie sprawdzałam prognozę pogody, Warszawa - dwa stopnie, Palma - dwadzieścia, Warszawa - deszcz, Palma - słońce, Warszawa - gołoledź, Palma - wiaterek od morza. Majorka zawsze wygrywała[2].

Trudno się dziwić, że Magda korzystała z każdej okazji, by choć na chwilę postawić nogę na słonecznej wyspie, zapomnieć o stygnącym związku, problemach z synem, zwariowanej reszcie rodziny i... zbliżających się czterdziestych urodzinach. Zwłaszcza, że na Majorce poznała pewnego niezwykle przystojnego profesora, specjalisty od Chopina.

Powrót na Majorkę ma zwariowaną fabułę, bliższą raczej najbardziej zakręconym komediom romantycznym niż życiu, jakie prowadzi wielu z nas. Anna Klara Majewska stworzyła barwne postaci, tworzące nietuzinkową mieszankę i uwikłała je w perypetie, które ciężko ogarnąć rozumem. W tym konglomeracie charakterów, zbuntowany nastolatek wydaje się być ostoją normalności. Tacy bohaterowie nie mogą wieść normalnego życia. Zdarzenia pędzą galopem, a ich liczba przyprawia o zawrót głowy. To jest jedna z tych książek, przed których lekturą należy uśpić szare komórki, zbytnie ich angażowanie nie wróży bowiem niczego dobrego. Przy takiej lekturze wyłącza się skłonność do analizowania, rozkładania fabuły na czynniki pierwsze. Albo nastawiasz się na czystą rozrywkę, albo się rozczarujesz.

To taka typowo wakacyjna powieść, którą czyta się smażąc na plaży, w przerwie między kąpielą w morzu a sączeniem drinka w pobliskiej knajpce. Niestety nie odnalazłam w niej uroku Majorki, jakiego nie brakowało w poprzedniej części tej historii. Przysłonił go nadmiar wrażeń i schematów znanych z wielu innych romantycznych opowieści wakacyjnych. Zbyt dużo grzybków w barszcz, chciałoby się powiedzieć. Na dodatek, główna bohaterka ze strony na stronę stawała się coraz bardziej irytująca. Jej zakupoholizm przestaje bawić, a irracjonalność zachowań drażni. 

Siedzi sobie Magda na Majorce, podczas gdy  w Polsce ojciec daje nogę z domu, a matka wskakuje do łóżka jęcząc o bliskości śmierci. Co prawda trochę trudno ją traktować całkiem serio, bo podobne zachowania lubi stosować do rozmaitych wymuszeń, ale mimo wszystko... Tymczasem pani architekt marudzi, że w sezonie bilet w jedną stronę kosztuje majątek. Sześćset euro, dwie do trzech par superbutów z letniej wyprzedaży odleciały w niebyt[3]. Biedactwo. Przez problemy swoich bliskich ona będzie musiała chodzić w butach sprzed wczoraj, albo takich, które już miała dwa razy na nogach.

Być może prowadząc zupełnie inne życie niż bohaterka, mając nieco inne priorytety i zdecydowanie odmienny charakter, po prostu nie jestem w stanie w czuć się w jej położenie, zrozumieć podejmowanych przez nią decyzji. 

Życie jest jedno, dlaczego mam je przeżyć porządnie, a nie radośnie? Czy jestem zobowiązana do wierności?
Marek zdradza mnie notorycznie ze swoją pracą. Codziennie, co noc, całe lata... To jest dopiero Wielka Zdrada. Nie Do Wybaczenia! Zdrada obietnicy, że chce się być z kimś, a nie obok, coś z nim dzielić, poza mieszkaniem i kontem!
Krople, które drążą skałę, zrobią więcej szkód niż jedna ulewa. Czyż nie tak? Czy nie zdradza mnie już samym brakiem zainteresowania? Niemówieniem mi komplementów?[4]

Ciekawe, czy podeszłaby do kwestii zdrady równie lekko, gdyby to Marek przedstawił jej taką teorię.

Po lekturze drugiej części cyklu, jeszcze bardziej polubiłam bohaterów drugiego planu (Ivanka wciąż jest moją ulubienicą), za to przestałam lubić Magdę. O ile w Roku na Majorce mogła imponować tym, że wzięła się w garść i wyszła na prostą, o tyle w Powrocie na Majorkę okazało się, że to była jedynie chwilowa przemiana. Teraz znów liczą się przede wszystkim but, ciuch i adorator. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę czysto rozrywkowy charakter tej książki, być Magda zachowuje się tak, jak większość kobiet nie ma odwagi (lub je na to nie stać). Chce wieść zwariowane życie w drogim, turystycznym miejscu, ulice przemierzać na szpilkach odziana w markowe szmatki i być całym światem dla swego mężczyzny, a która z nas nie pragnie przynajmniej tego ostatniego? 

W Powrocie na Majorkę czasem razi słońce, czasem język powieści. Nadal zabawny, coraz częściej w zbyt dosadny, a bywa, że i wulgarny sposób. Ni chuja[5]? Perfekcyjny oral w kuchni[6]? Rozumiem, że Magda jest nowoczesną, wyluzowaną kobietą, ale takie sformułowania wydały mi się nieco niesmaczne. 

Życie jest tylko jedno i tą zasadą zdaje się kierować bohaterka majorkańskich powieści Anny Klary Majewskiej. Chce wycisnąć z niego co się da. W zestawieniu z jej bezpośredniością, energią i spontanicznością, wychodzi z tego szalona opowieść o miłości, przyjaźni i całym tym emocjonalnym tyglu, w jaki ludzie się wikłają celowo bądź przypadkiem. By w pełni cieszyć się tą lekturą, należy przymknąć jedno oko i nie traktować jej serio. Nastawić się na rozrywkową powieść, w której na słonecznej wyspie zbierają się ludzie różnych narodowości, charakterów i poglądów, jeden dziwniejszy od drugiego, a i ci, którzy zostają w Polsce dalecy są od normalności (więc to nie tylko kwestia zbytniego wystawienia czerepu na słońce). Mieć świadomość tego, że dzieje się tu sporo, ale dość szybko, powierzchownie, na tyle, by zainteresować czytelnika na kilka chwil, ale bez szans, że po tygodniu będzie w stanie sobie przypomnieć większość historii.

Powroty nie zawsze bywają udane. Ten nieco mnie rozczarował.


Powrót na Majorkę [Anna Klara Majewska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Fryderyk Chopin Fantasie Impromptu
wyk. Valentina Igoshina

***

Książkę polecam
poszukującym lekkiej, wakacyjnej lektury
miłośnikom komedii romantycznych
wybierającym się na Majorkę
wielbicielom zwariowanych historii i nietuzinkowych bohaterów

***

[1] Anna Klara Majewska, Powrót na Majorkę, Wyd. Wielka Litera, 2014, s. 70.
[2] Tamże, s. 75.
[3] Tamże, s. 279.
[4] Tamże, s. 255.
[5] Tamże, s. 222.
[6] Tamże, s. 266.

***

Anna Klara Majewska na blogu

***

egzemplarz recenzencki

38 komentarzy:

  1. Hmm spodziewałam się lepszej opinii, bo chciałam książkę przeczytać.. ale jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się bardziej spodoba?

      Usuń
  2. Miałam nadzieję, że bardziej entuzjastycznie odbierzesz tę książkę, ale mimo to i tak chce ją poznać, gdyż uwielbiam komedie romantyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz trochę inny gust niż ja, więc myślę, że Tobie bardziej się spodoba.

      Usuń
  3. Znowu Hiszpania? Czyżby Andaluzja? Jakoś tam mi się z Tobą ten region kojarzy ;) W każdym razie baw się dobrze i czekam na relację, jak wrócisz!

    Co do książki, to na razie odpuszczę, bo Hiszpania moją miłością wielką nie jest. Wolę Włochy zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie Andaluzja. Wracam do Barcelony. Chcę zobaczyć jeszcze kilka miejsc, a poza tym zwiedzić Gironę, Besalu, Cadaques, Figueres (choć w przelocie) i może jeszcze coś?
      A o Andaluzji myślę intensywnie, zwłaszcza, że są całkiem fajne połączenia lotnicze między Barceloną a Sewillą.

      Ani słowa o Włoszech i Grecji. Nie kuś już, ładnie proszę. ;)

      Usuń
    2. Ja też myślę o Andaluzji,można polecieć z Wrocławia do Malagi i tam wynając auto i zwiedzać :) Ale to plan na kiedyś, raczej jeszcze nie na przyszły rok, bo wtedy chcę wrócić do Włoch w końcu.

      Usuń
    3. W sumie podsunęłaś mi niezły pomysł, z tym, że ja bym poleciała raczej z Krakowa. Hmm... Mam teraz o czym myśleć. ;)

      Usuń
  4. Szkoda że tak odebrałaś drugą część. Na jedynkę mam chęć, ale nie wiem czy w takim razie pokuszę się o przeczytanie drugiej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj najpierw jedynkę. Styl tak bardzo się nie różni, więc jeśli Ci się spodoba, to spokojnie możesz zaryzykować kontynuację.

      Usuń
  5. Zakochałam się w okładce. Masz rację, mnie również taki język trochę by drażnił, ale dałabym tej powieści szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie okładki nastrajają pozytywnie. :)

      Usuń
  6. Nie czytałam pierwszej części, ale planuję. Chętnie zobaczę jak autorka opisała znajome mi miejsca :) Drugi tom chyba sobie jednak odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciekawa jestem Twojej opinii. Sama na Majorce nie byłam i jakoś mnie nie kusi, więc wrażeń nie porównam.

      Usuń
  7. Choć nieco Cię rozczarowała to i tak mam ochotę przeczytać. Lubię tego typu powieści, latem są wręcz idealne. Tylko muszę najpierw poszukać części pierwszej, dziwnie się czyta od końca ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zacznij od pierwszej. Po pierwsze: bo pierwsza, po drugie: bo lepsza.

      Usuń
  8. A ja mimo wad przeczytam tą pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie. Najlepiej wyrobić sobie samemu zdanie.

      Usuń
  9. Miałyśmy pierwszy tom, ale nie specjalnie mnie interesował, więc nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro pierwszy Cię nie zaciekawił, to podejrzewam, że drugi też by Cię nie wciągnął.

      Usuń
  10. To nie jest książka dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam pierwszej książki i raczej nie sięgnę po drugą. Twoja ocena nie powala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pierwszej dobrze się bawiłam. :)

      Usuń
  12. Ale widzę, że pierwszy tom warto przeczytać, więc, jak znajdę, skuszę się. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama nie wiem. Niby pięknie, ładnie, wakacyjnie, a jednak nie dla mnie. Poza tym nie znam pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą fajnie się czytało. Duża w tym zasługa bohaterów i samej Majorki. ;)

      Usuń
  14. Pierwsza część mnie nie zachwyciła, więc nie wiem czy skuszę się na drugą. Trochę jestem ciekawa, czy autorka tym razem dała z siebie więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem pierwsza część jest dużo lepsza.

      Usuń
  15. Dla mnie ta książka także nie. Zbyt dosadny język.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam "Rok na Majorce" i książka mnie nie zachwyciła, a jak widzę z Twojej opinii po druga raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie bym jej nie polecała. Pamiętam Twoją opinię o pierwszym tomie, bo byłam zaskoczona tym, że Ci nie przypadł do gustu. ;)

      Usuń
  17. Wakacyjne klimaty na okładce . Tak bywa że chcemy więcej, a tu kolejna część jest taka sobie - jak mi wpadnie w ręce 1cz to się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pierwszej części będziesz się na pewno dobrze bawić. Przy drugiej - nie wiem.

      Usuń
  18. Może się kiedyś skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To nie książka dla mnie. Chyba zbyt by mnie irytowała.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...