Na liście faktów, których nie rozumiem jest to, dlaczego Poznań, miasto, w którym organizuje się targi niemal wszystkiego, brakowało porządnej imprezy tego typu dla moli książkowych. Owszem, coś tam się niby działo, ale Pegazik był skierowany do dzieci i młodzieży. Dorośli jeździli do Krakowa, Warszawy, słuchali o tym, jak rozkręcają się targi w kolejnych miastach. Wrocławiu, Łodzi, Rzeszowie, Gdańsku, Katowicach...
A Poznań? Poznań przyciągał miłośników designu, motoryzacji, mody, dronów, militariów, dewocjonaliów, zwierząt hodowlanych, kooperacji przemysłowej, materiałów obiciowych, pakowania i etykietowania, szklarstwa. Mogę tak jeszcze długo wymieniać.
Aż w końcu "internety" zakrzyknęły: W dniach 1-3 marca 2019 cały Poznań żyje książką i edukacją!



















