Ok, zaznaczmy to już na wstępie. To nie jest wybitny film. To chyba nawet nie jest dobry film (piszę to z wahaniem, bo przecież się na tym nie znam). Ale jest to produkcja na swój sposób urocza, ciepła i zabawna. No i spod znaku "multikulti", co uwielbiam, bo niezmiennie fascynuje mnie to jak różnią się ludzie różnych ras czy narodowości.
Jeśli komuś się ten film nie podoba, doradzam obejrzenie jego kontynuacji. Po tym drugim seansie notowania części pierwszej wzrosną. Docenicie ją, zapewniam.









