poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Chris Carter "Jestem śmiercią"
[RECENZJA]

książki recenzje
cykl z Robertem Hunterem, tom 7

- Co my tu mamy, pani kapitan? - zapytał Carlos.
Barbara podała każdemu z detektywów po jednej teczce. Wahanie w jej głosie nie było celowym zabiegiem.
- Pieprzony koszmar, oto co mamy.*




To był zwyczajny dzień



Zaczyna się tak, jak Chris Carter zwykł wprowadzać czytelników w fabułę. Zwyczajną, codzienną sceną, która dla jej bohatera (w tym przypadku bohaterki) zmienia się w koszmar. Później w Sekcji Specjalnej wydziału zabójstw policji w Los Angeles najtęższe umysły pochylają się nad sprawą pierwszych zwłok, zgodnie dochodząc do wniosku, że nawet dla nich nowe dochodzenie zapowiada się wyjątkowo koszmarnie, choć przecież na co dzień zajmują się sprawami seryjnych morderstw, zbrodniami nad wyraz okrutnymi i cechującymi się wyjątkowym sadyzmem. 

Zaczyna się śledztwo. Trudne, żmudne, w którym pytań jest coraz więcej, a odpowiedzi jakoś nie chcą się pojawiać. Pojawiają się za to kolejne trupy w stanie wskazującym na to, że mamy do czynienia z mordercą równie inteligentnym co okrutnym i nieobliczalnym. Czas leci, zwyrodnialec pozostaje na wolności i już namierza kolejną ofiarę. Robi się coraz mroczniej i bardziej przerażająco. Nikt nie może się czuć bezpiecznym

Witamy w Los Angeles.


Morderca inny niż wszyscy



Robert Hunter po raz siódmy poprowadzi nas przez mroczne ulice Los Angeles. To tu rozgrywa się akcja mocnego cyklu thrillerów z jego udziałem. Jestem śmiercią nie jest tu wyjątkiem. Po raz kolejny mamy ten sam schemat, a ja z przerażeniem stwierdzam, że Chris Carter wciąż ma nowe pomysły na postać seryjnego mordercę i sposoby w jakie ten uśmierca swoje ofiary.

Tym razem z domu znika dwudziestoletnia niania. Kobieta pracuje u bogatej rodziny, ale psychopatę nie interesuje ani dzieciak, którego można porwać dla okupu, ani wyposażenie domu, które można by opchnąć za niemałą sumkę. Gdy kilka dni później ciało Nicole zostaje odnalezione, nie ma żadnych wątpliwości, że kobieta trafiła w ręce wyjątkowego zwyrodnialca i wiele przed śmiercią wycierpiała.

Robert Hunter i jego partner Carlos Garcia nie mają złudzeń. To dopiero preludium. Na kolejne ciało policja trafia bardzo szybko. Zdumiewa przy tym fakt, że sposób działania mordercy w drugim przypadku jest zupełnie inny, choć zwykle seryjni trzymają się jednego schematu. To zdecydowanie utrudnia ustalenie tożsamości przestępcy. A ten, pewny siebie, zaprasza Huntera do gry.


To nie jest lektura na samotną noc



Schematyczne thrillery Chrisa Cartera powinny mi się już znudzić. Serio. Są podobnie skonstruowane, pisane w tym samym stylu, niezmiennie makabryczne, dynamiczne, bardzo mroczne i wywołujące dreszcze. A jednak każda kolejna książka wciąga (choć oczywiście są wśród nich te połykane i te czytane z nieco mniejszym zainteresowaniem) i nie inaczej jest z Jestem śmiercią

Tym razem mamy do czynienia z mistrzem kamuflażu, brutalnym mordercą, który bawi się zadawaniem bólu i doprowadzaniem ofiar do śmierci. Zmienia sposób działania, zmienia wygląd. Jest drapieżnikiem, którego motywację i tożsamość wyjątkowo trudno rozgryźć. Co nim kieruje? Jaką mroczną tajemnicę skrywa? Co chce osiągnąć? Muszę przyznać, że rozwiązanie jest dość zaskakujące, a motywacja wyjątkowo przygnębiająca, bo każe zadać czytelnikowi pytanie o jego własne bezpieczeństwo, o skuteczność działania stróżów prawa. Chris Carter po raz kolejny stworzył interesującą postać antagonisty. A co bardziej niepokojące, postać realistyczną, w której istnienie nietrudno uwierzyć.

Wśród jego ofiar znajduje się jedna traktowana przez niego szczególnie. Jedenastoletni chłopiec więziony gdzieś, gdzie nikt nie słyszy jego przerażonych krzyków. On jeden wciąż utrzymywany jest przez mordercę przy życiu. Życiu w bólu, cierpieniu, upodleniu tak ogromnym, że w końcu zapragnie umrzeć. To bardzo mocna postać tej historii, która nie pozwala zapomnieć o tym jak okrutny może być człowiek.

Jestem śmiercią to książka brutalna, pełna przemocy fizycznej i psychicznej. Jedna z tych, których lepiej nie czytać nocą w pustym mieszkaniu.



Chris Carter
Jestem śmiercią
Wyd. Sonia Draga
2017
350 stron


***

[1] Chris Carter, Jestem śmiercią, przeł. Mikołaj Kluza, Wyd. Sonia Draga, 2017, s. 28.


***

Cykl z Robertem Hunterem 
6. Geniusz zbrodni - recenzja
7. Jestem śmiercią

***

Zobacz też: 




14 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że autor wciąż trzyma poziom i potrafi zadowolić czytelnika zaznajomionego z jego stylem pisania. Jestem przekonana, że powieści Cartera przypadną mi do gustu i już zacieram ręce na myśl o lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zainteresowała ta książka :) Wydaje się jedną z tych, które idealnie trafiają w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatrzymałam się na 3 lub 4 tomie. Trochę przerażające są powieści Cartera i dlatego je sobie dawkuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio przeczytałam trzy w dość krótkim czasie i chyba też już potrzebuję przerwy. Co nie zmienia faktu, że je uwielbiam. ;)

      Usuń
  4. Oooo! Wygląda na to, że książka idealnie wpasowałaby się w mój gust!

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem właśnie po lekturze i kolejny raz Carter mnie zaskoczył. Jestem świadoma, że jego książki opierają się na pewnym schemacie, ale mimo wszystko bardzo mi się podobają :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam styczności z tym autorem, chętnie to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chętnie zapoznam się z książką, tytuł już dopisałam do listy czytelniczej. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...