poniedziałek, 23 lutego 2015

Chris Carter "Nocny prześladowca"
Istne piekło...

Chris Carter
Nocny prześladowca
Sonia Draga
2015
376 stron
cykl z Robertem Hunterem, t. 3

Jest powód, by się bać. O poczucie bezpieczeństwa niełatwo. Jeśli poczujesz na sobie jego wzrok, jeśli z ciemności dobiegnie cię jego szept, wówczas będzie już za późno.

Całe mieszkanie spowijała cisza, którą przerywało jedynie głośne tykanie zegara w kuchni. Sprawdziła raz jeszcze okna i drzwi, wszystko pozamykane.
(...) wróciła do sypialni, raz jeszcze rozejrzała się dookoła, oparła kij o szafkę nocną i wskoczyła pod kołdrę. Kiedy zamknęła oczy, poczuła nagle jak jeżą jej się wszystkie włosy na ciele. Do głosu doszedł jakiś dziwny, niewytłumaczalny instynkt. Miała nieodparte wrażenie, że nie jest w tym pokoju sama. Był tu ktoś jeszcze, I wtedy usłyszała to. Nie kolejne dobiegające spoza jej pokoju kliknięcie, ale szorstki szept dochodzący z jedynego miejsca, którego nie przeszukała.
- Zapomniałaś sprawdzić pod łóżkiem[1].


Zwłoki znalezione na zapleczu nieczynnego sklepu mięsnego przedstawiały makabryczny widok, choć nie dostrzeżono na nim oznak przemocy fizycznej. Przyczyny zgonu do tej pory nie stwierdzono. Na jej ciele nie znaleziono śladów krwi, ran po kulach, nożu, obrażeń głowy, klatki piersiowej czy krwiaków na szyi, które mogłyby sugerować uduszenie. Żadnych urazów poza jednym: morderca zaszył kobiecie usta i wargi sromowe. Niedbale. Grubą nicią[2].

Uzupełnieniem tego makabrycznego obrazka niech będzie fakt, że kobieta żyła, gdy jej kat tworzył swe upiorne krawieckie dzieło. A i na tym jeszcze nie koniec. Zaszyte krocze kryje w sobie makabryczną niespodziankę, która kosztować będzie życie trzech osób i nie będzie ostatnim popisem chorej wyobraźni psychopaty nocą przemierzającego ulice Los Angeles w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Psychopaty o nieustalonej tożsamości, nieodgadnionej motywacji, poruszającego się bezszelestnie i pomysłowego tak dalece, że jego kolejne koncepcje zaskoczą nawet pracowników wydziały zabójstw zajmujących się najbardziej szokującymi sprawami.

Nocny prześladowca Chrisa Cartera jest trzecim tomem mrożącego krew w żyłach cyklu z Robertem Hunterem w roli głównej. Ten specjalista od przypadków trudnych, mordów brutalnych, psychopatów nieobliczalnych tak dalece, że niekiedy trudno wierzyć w to, iż nie są oni nieuchwytni, zblednie niejednokrotnie prowadząc sprawę morderstw kobiet w Mieście Aniołów. Najwyraźniej morderca wziął na cel śliczne brunetki o artystycznych duszach, pomysł ten jednak nie przybliża ani o krok rozwiązania zagadki, a nawet jeśli zwyrodnialec poczuje się zagrożony, uczyni go to jedynie bardziej niebezpiecznym.

W tym samym czasie, gdy Robert Hunter prowadzi śledztwo dotyczące znalezionych w sklepie mięsnym zwłok o nieustalonej tożsamości, prywatna detektyw Whitney Meyers bada sprawę zniknięcia młodej kobiety. Brunetki. Artystki. Trzeba dodawać coś więcej? Z uwagi na to iż obydwa dochodzenia mają niepokojące punkty wspólne, ścieżki Huntera i Meyers niejednokrotnie się przetną.


Chris Carter, Wrocław 2016


Chris Carter to mistrz manipulowania emocjami czytelników. Krótkie rozdziały kończy cliffhangerami, co sprawia, że żaden moment nie jest dobry na to, by przerwać lekturę. Dla przykładu, zakończenia trzech pierwszych rozdziałów:

...przerwał i poczuł, jak serce zaczyna szaleć mu w piersi, a oczy robią się coraz większe z przerażenia. - O mój Boże...[3]

- Co? - odwrócił się gwałtownie do Garcii. Ten ze zdziwieniem obserwował, jak w sekundzie zmienia się wyraz twarzy Huntera[4].

- Pani doktor, co tu się dzieje, do cholery? - spytał Hunter.
- Istne piekło...[5]

Zaczynanie Nocnego prześladowcy tuż przed snem nie jest więc najlepszym pomysłem, zwłaszcza gdy czytelnik należy do mocno przeżywających to, co dzieje się na kartach książki, albo jest brunetką-artystką, która tej nocy będzie spała sama. I nie ważne jest, czy mieszka ona w domu, bloku czy apartamencie ze stróżem, kamerami, alarmami i innymi cudami mającymi stworzyć złudzenie bezpieczeństwa. Gdy morderca upatrzy sobie cel, nic go nie powstrzyma. To nie jest historia dla ludzi o słabych nerwach.

Dynamiczna akcja, zawieszanie jej w sytuacji podwyższonego napięcia, krótkie rozdziały, przewaga dialogów nad opisami, zwięzłość charakterystyk - to wszystko sprawia, że Nocnego prześladowcę czyta się szybko, ze wstrzymanym oddechem, za to szybciej bijącym sercem (oczywiście poza tymi chwilami, kiedy serce na moment zamiera, a i takich nie brakuje). Wyobraźnia działa na pełnych obrotach, a co wrażliwsi czytelnicy (a zwłaszcza czytelniczki!) być może będą musieli na moment przerwać lekturę, by uspokoić nerwy (ja musiałam). I wcale nie chodzi o sceny pełne bezpośredniej przemocy - te w thrillerze Chrisa Cartera prawie nie występują. Autor stawia na zwroty akcji i budowanie napięcia, a to sprawia, że czytelnik albo z sercem w gardle czeka na to, co lada moment może się wydarzyć, albo widzi efekt działań psychopaty, wymagający zwykle szybkiej reakcji bohaterów. Dynamizm fabuły usypia czujność czytelników. Wrzucenie ich w wir zdarzeń sprawia, że łatwo im przeoczyć wskazówki pozwalające na wytypowanie mordercy i odkrycie jego motywacji.

Nocny prześladowca pisany jest w trzeciej osobie, a wszechwiedzący narrator co jakiś czas pokazuje nie tylko te sceny, których świadkiem jest Hunter. Uczestnictwo w wydarzeniach stających się udziałem różnych postaci, pozwala spojrzeć na tę historię z rozmaitych perspektyw. Czytelnik jest świadkiem zdarzeń, które inni bohaterowie obejrzą jedynie na ekranie, widzi to moment porwania, to znów śmierć którejś z ofiar, towarzyszy Hunterowi i jego partnerowi Garcii, by po chwili prowadzić śledztwo wraz z Meyers. To jeszcze jeden udany sposób Chrisa Cartera na zdynamizowanie akcji.

Pogoń za zabójcą, strach towarzyszący kolejnym makabrycznym odkryciom, śledztwo najeżone trudnościami, czas, którego ciągle jest za mało i niebezpieczeństwa, których dla odmiany jest zbyt wiele, oto z czego składa się Nocny prześladowca. Pomysłowość mordercy szokuje, a jego psychologiczny portret jest na tyle dopracowany, że trudno oprzeć się wrażeniu, że taka historia mogłaby się wydarzyć naprawdę (choć ze wszelkich sił próbuje się taką wizję od siebie odsunąć). Różnorodność życiowych doświadczeń, przeżyte traumy, emocje, z którymi niełatwo sobie poradzić, mogą sprawić, że człowiek przekracza granicę człowieczeństwa, zza której nie ma już powrotu. Chris Carter, jako psycholog kryminalny Biura Prokuratora Stanu Michigan ma na swoim koncie wiele przeprowadzonych przesłuchań, także i seryjnych morderców. Po lekturze Nocnego prześladowcy, nawet nie chcę wiedzieć, z jakimi mrocznymi typami miał do czynienia w swej psychologicznej karierze. 

Tu żaden ruch nie jest przypadkowy. Wszystko sobie dokładnie przemyślał. I właśnie dlatego jest tak cholernie niebezpieczny[6].


***

Książkę polecam
miłośnikom thrillerów
wielbicielom dynamicznej akcji
czytelnikom o mocnych nerwach
szukającym książek o seryjnym mordercy


AC/DC Back in Black

***

[1] Chris Carter, Nocny prześladowca, przeł. Katarzyna Procner-Chlebowska, Wyd. Sonie Draga, 2015, s. 191.
[2] Tamże, s. 9.
[3] Tamże, s. 11.
[4] Tamże, s. 14,
[5] Tamże, s. 16.

***

26 komentarzy:

  1. Mocna książka. Dość emocjonalnie czytałam Twoją recenzję i raczej nie jestem gotowa na samą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest mocna, to fakt. Ale jak wciągająca!

      Usuń
  2. Skoro Ty musiałaś przerywać lekturę, to nie wiem, czy ja bym jej podołała. Już po pierwszych akapitach Twojej recenzji zrobiło mi się gorzej, to co dopiero, gdybym czytała samą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest to! Muszę przeczytać! lektura jak najbardziej w moim guście!

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi interesująco, ale na razie się wytrzymam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mocne..., ale jak będę miała kiedyś możliwość to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę nie mój gatunek ;) ale nie brzmi tak źle :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Już sobie ostrzę ząbki na ten tytuł, chociaż skoro autor potrafi tak świetnie budować napięcie to może nawet pokuszę się o lekturę od pierwszego tomu cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To musi być znak - chciałam dodać do przeczytania pierwszy tom, a widzę, że już mam go na liście - na pewno nie bez powodu :)

      Usuń
    2. To na pewno znak! Bierz się do lektury czym prędzej, a ja sobie chyba zamówię "Egzekutora". :)

      Usuń
  8. Dziś ktoś mi "Nocnego prześladowcę" sprzątnął sprzed nosa w bibliotece :( Na szczęście już zamówiłam i mam nadzieję, że niedługo wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pluję sobie w brodę, że nie kupiłam pierwszej części, kiedy była dostępna. Teraz nie mogę trafić na nią w żadnej księgarni, na allegro też pustka, a moja frustracja rośnie, bo czuję, że powieści Cartera to coś w sam raz dla mnie. Takie kryminały i thrillery lubię najbardziej, pełne napięcia, emocjonujących zwrotów akcji i psychopatycznych zbrodniarzy. Mam też skojarzenia z twórczością Chattama. Są między tymi pisarzami podobieństwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie szkoda. :/ Swój egzemplarz upolowałam w poznańskiej taniej księgarni. Aż muszę sprawdzić, czy drugi tom jest dostępny.

      Myślę, że jeden i drugi pisze podobnie mrocznie, ale książki Cartera są bardziej dynamiczne, natomiast u Chattama atmosfera jest tak gęsta, że można ją nożem kroić. No i Chattam jest brutalniejszy w opisach, moim zdaniem.

      Usuń
    2. Będę poszukiwać pierwszej części, bo nie wyobrażam sobie nie poznać twórczości Cartera od początku. Podoba mi się to, że akcja jest troszkę bardziej dynamiczna niż u Chattama. Po prostu mam przeczucie, że to są powieści dla mnie :)

      Usuń
    3. Myślę, że się nie zawiedziesz. U Cartera raczej spojlerów nie ma (przynajmniej w trzeciej części ich nie zauważyłam), ale wiadomo - zawsze lepiej po kolei.

      Usuń
  10. Och, zgadzam się z Tobą. Carter potrafi budować napięcie. Te jego zakończenia rozdziałów niesamowicie napinały struny. Masz doświadczenie z innymi autorami thrillerów wydawanych przez SD? Widziałam kilka w dobrej cenie, i chyba warto się zaopatrzyć w razie potrzeby przeczytania czegoś mocnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczeniem trudno to nazwać, ale z czytałam np. Gardner, Chattama, Reichs, Browna, Hayder, Link i właśnie Cartera i dla mnie każdy z tych autorów pisze zupełnie inaczej. Z mocnych thrillerów to na pewno Carter i Chattam. Hayder też daje radę. Pozostałe panie w tym zestawie są już delikatniejsze, Reich bardziej specyficzna (oglądałaś serial "Kości"?), a Brown... wiadomo, dynamiczna sensacja. ;)

      Usuń
  11. Nie znam twórczości tego autora, ale czytając twoją recenzję jestem niemal przekonana, że książka idealnie trafia w mój czytelniczy gust. Dlatego MUSZĘ ją koniecznie nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi intrygująco i z tego, co napisałaś, widzę, że na tyle szokująco, by mnie fabuła wciągnęła, a nie zadowalam się byle czym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciągnie Cię, spokojna głowa. :)

      Usuń
  13. Chyba za mocne wrażenia dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...