środa, 8 maja 2013

Chris Carter "Krucyfiks"
Naznaczeni krzyżem

Chris Carter
Krucyfiks
Wyd. Sonia Draga
2012
424 strony
cykl z Robertem Hunterem, t. 1

Połóż przed sobą cztery karty. Na przykład asa pik, kier, karo i trefl. Wybierz jedną z nich. Dobrze się zastanów. Od twojej decyzji zależy czyjeś życie. 

Chcesz wskazówek? Nie dostaniesz. To nie będzie racjonalny wybór. Kieruj się przeczuciem. Masz dwadzieścia pięć procent szans. Karta wybrana? Hmm...

Gratuluję. Właśnie kogoś zabiłeś.

I siebie, przy okazji.

Detektyw Robert Hunter ma przed sobą Carlosa Garcię rannego policyjnego partnera zamkniętego w kuloodpornej, przezroczystej klatce. Widzi cztery przyciski. Każdy innego koloru. Jeden z nich otwiera klatkę, pozostałe - nie[1]. Co więcej głos z taśmy uprzejmie informuje Huntera o konsekwencjach niewłaściwej decyzji. Jeżeli wybierzesz jeden z trzech niewłaściwych przycisków, nieprzerwany strumień prądu o wysokim napięciu popłynie wprost do korony z drutu kolczastego na głowie twojego przyjaciela. Widziałeś kiedyś, co się dzieje z człowiekiem rażonym prądem? (...) Oczy wychodzą na wierzch, skóra zaczyna skwierczeć niczym bekon na patelni, język wpada do gardła, odcinając dopływ powietrza, krew wrze w żyłach, rozrywając naczynia i tętnice[2]. Na tym nie koniec. Błędny wybór to także śmierć Roberta. Mężczyzna może więc zaryzykować życie swoje i kumpla (pamiętajmy, dwadzieścia pięć procent!) lub poświęcając partnera, cichaczem udać się do wyjścia.  Pozostaną wyrzuty sumienia, ale za to będą to wyrzuty ŻYWEGO człowieka. Wyjdź i pozwól, żeby tylko on tu umarł. Nikt się nie dowie. Tylko czy będziesz umiał z tym żyć? Zaryzykujesz dla niego własne życie?[3] Czasu do namysłu nie ma zbyt wiele.

59, 58, 57, 56...

Pstryk!

Cofamy się o pięć tygodni. Robert Hunter żyje. Carlos Garcia też. Mniej szczęścia ma pewna młoda kobieta, której śmierć będzie jedną z zagadek do rozwiązania. Policjanci biorą się ostro do roboty. Zwłoki są paskudnie okaleczone, tożsamość denatki nieustalona a pewien szczegół wycięty poniżej linii włosów ofiary sprawia, że koszmar sprzed lat uderza w Huntera z nową mocą. 

Swego czasu w okolicy grasował seryjny morderca zwany Krucyfiksem. Wydawało się, że sprawa jest zamknięta, a zabójca martwy. Nic bardziej mylnego. Uznany za Krucyfiksa mężczyzna okazał się niewinny, a tymczasem zbrodniarz powraca po roku przerwy. Nadal jest niesamowicie sprytny, na miejscu zbrodni nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Nie ma co liczyć na włókna, włosy, czy choćby częściowy odcisk palca. Na dodatek staje się coraz bardziej bezwzględny. Pierwsza z jego nowych ofiar została powieszona z rozpostartymi ramionami i kolanami, które dotykały ziemi, jak podczas modlitwy (...). Rój much krążył z głośnym bzyczeniem wokół ciała. Omijał jedynie twarz. Pozbawioną skóry twarz. Bezkształtną masę tkanki mięśniowej[4]. Za życia ofiara poddana została makabrycznym zabiegom. Psychopata ściągnął jej skórę z twarzy, wybił zęby, a na wprost przerażonej, owładniętej koszmarnym bólem kobiety, powiesił... lustro. Pozbawiona powiek dziewczyna została zmuszona, by obserwować własną śmierć. Jaki motyw może mieć morderca zdolny do tak niewyobrażalnego okrucieństwa?


Chris Carter, Wrocław 2016


O tak, Krucyfiks wrócił. Jego podpisu nie można pomylić z żadnym innym. O naśladowcy nie może być mowy. Poza garstką osób, nikt nie wiedział jak wygląda wycinany na ciałach ofiar znak. Podwójny krzyż, symbol wzbudzający strach.

Na biurku detektywa Huntera pojawiają się znajome akta. Raz jeszcze musi powrócić do tamtych spraw, znaleźć punkty wspólne, jakiś klucz, schemat i powstrzymać psychopatę, który nie przebierając w środkach brutalnie morduje i okalecza ofiary. Co może łączyć zamordowanych? Na pozór nic, mają różne pochodzenie, wykształcenie, wiek, wygląd. Nie znają się ze szkoły, pracy czy wakacyjnego wypoczynku. Nie mają wspólnego hobby, nie robią zakupów w tych samych sklepach. A przecież zwykle seryjni mordercy szukają ofiar według jakiegoś schematu i ciężko uwierzyć, by tym razem było inaczej. Morderca nigdy nie zabił dwóch ofiar w ten sam sposób, tak jakby eksperymentował[5]. To jeszcze bardziej komplikuje i tak już niełatwe śledztwo.

wydanie amerykańskie
Krucyfiks jest debiutem Chrisa Cartera. Debiutem niezwykle udanym. Od pierwszych stron trzyma w napięciu i właściwie dopiero po przeczytaniu ostatniej strony, czytelnik ma szansę wziąć głębszy oddech. Mocne opisy, ciekawe postaci, akcja, która nie zwalnia ani na moment. Podczas tej lektury nie sposób się nudzić. W powieści znalazło się też miejsce, na jedne z moich ulubionych motywów kryminalnych, czyli psychologiczną wojnę pomiędzy psychopatą a detektywem. Krucyfiks zaprasza Huntera do gry i nie ma wątpliwości, że nie jest to propozycja, którą można odrzucić. Morderca igra z detektywem, dając mu złudne nadzieje na uratowanie kolejnych ofiar. Robert ściga się z czasem, odbiera kolejne telefony i wpada w coraz większe poczucie winy. Nietrudno sobie wyobrazić ileż satysfakcji ma z tego zbrodniarz.

Oprócz wartkiej akcji, napięcia i mocnych opisów, dużym plusem tej powieści są bohaterowie. Galeria ciekawych postaci jest tu spora, a przy tym nie są to sylwetki jednoznaczne. Nie dziwi więc honorowy alfons czy policjant, który wymierzanie sprawiedliwości zostawi lokalnej mafii. Hunter na tym tle wypada całkiem nieźle, z jednej strony onieśmiela swoją wiedzą i inteligencją, z drugiej daleko mu do miana nudnego detektywa-intelektualisty. Bystry, wykształcony (dwa doktoraty w wieku dwudziestu trzech lat), zwinny, z własnym kodeksem wartości staje się bohaterem, który wzbudza sympatię i zaufanie. Łączy w sobie umysł Lincolna Rhymesa, zwinność Myrona Bolitara i dedukcyjny kunszt godny Sherlocka Holmesa.

Chris Carter studiował psychologię i zaburzenia kryminalne, jako psycholog kryminalny badał i przesłuchiwał wielu przestępców, w tym seryjnych morderców. Jego doświadczenie w dziedzinie psychologii kryminalnej, dodatkowo uwiarygadnia fabułę oraz postać zarówno Krucyfiksu, jak i pozostałych bohaterów.   Ciekawym elementem było przybliżenie pracy profilera, a świadomość tego, że autor doskonale zna z doświadczenia to, o czym pisze jest bez wątpienia sporym atutem. Jeśli nie boicie się ciemnej strony Los Angeles, nie straszne wam mroczne zakamarki ludzkich dusz, okrutne zbrodnie i przekraczające granice wyobraźni okrucieństwo, sięgnijcie po debiut Chrisa Cartera. I dajcie się porwać. Akcji oczywiście, nie psychopacie.

***

[1] Chris Carter, Krucyfiks, przeł. Katarzyna Procner-Chlebowska, wyd. Sonia Draga, 2012, s. 14.
[2] Tamże.
[3] Tamże, s. 13.
[4] Tamże, s. 29.
[5] Tamże, s. 101.

***

70 komentarzy:

  1. Czytałam i również mi się podobała. Dość mocna rzecz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kojarzę żadnej negatywnej recenzji "Krucyfiksu", na szczęście czeka nam mnie już na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trafiło się coś nieco mniej entuzjastyczne, ale na negatywną tez nie trafiłam. :)

      Usuń

  3. Na mnie także czekają. I "Krucyfiks" i "Egzekutor":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanej lektury. :)
      Na mnie "Egzekutor" niestety nie czeka. Jakkolwiek dziwnie to zdanie brzmi. :P

      Usuń

    2. :) A masz w planach przeczytać "Egzekutora"?

      Usuń
    3. Na razie nie, ale nie dlatego, że nie chcę, ale z powodu braku książki pod ręką. W bibliotece nie ma, a kupować bym nie chciała, chyba, że trafię tak okazyjnie, jak to było w przypadku "Krucyfiksu".

      Usuń
  4. Debiut, mówisz? Wow. To taka pierwsza myśl, a teraz pora zebrać pozostałe. Ten początek z klatką i guzikami strasznie mi się z "Piłą" skojarzył. Nie, żebym oglądała, bo nienawidzę takich filmów, ale to taka ogólna refleksja.
    Uwielbiam takie psychologiczne pojedynki. Mogłabym o nich czytać (ewentualnie oglądać) bez końca. Zazwyczaj jest to najbardziej pasjonująca mnie kwestia. Plus także za kreacje bohaterów.
    Dużo daje to, że facet zwyczajnie wie, o czym pisze. Kurde... Nie chce, żeby to była książka na kolejną listę "do przeczytania". Ewentualnie wyląduje w okolicach szczytu, bo mam wrażenie, że jest w niej zebrane wszystko co cenie sobie, w tym gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listy :do przeczytania" są bardzo rozciągliwe. Dasz radę. :P

      Filmów typu "Piła" też nie oglądam, aczkolwiek chciałabym zobaczyć choć jedną część, żeby się przekonać o co w tym wszystkim chodzi. No, ale podobnie jak ty, niecierpię takich filmów, więc nie wiem czy się zdecyduję.

      Usuń
    2. Chciałabym wierzyć, że kiedyś przeczytam książki, z tych wszystkich list :P

      Też o tym myślałam, ale przerażają mnie trochę te wszystkie obrzydliwe sceny. Horror, horrorem, ale psychopatyczna gra czarnego charakteru to może być dla mnie zbyt wiele. Nie wiem czy zdzierżę chociażby faceta odcinającego sobie nogę piłą,a wiem, że ta scena jest na 100%, w którejś części.

      Usuń
    3. Nie rozśmieszaj mnie. :P

      Sceny swoją drogą, ale mnie w ogóle przeraża cała atmosfera takich filmów, ten psychopatyczny klimat i świadomość tego, że naprawdę są ludzie, których kręci cudze cierpienie.

      Usuń
    4. Wiesz co mnie jeszcze przeraża? Fakt, że pewnego "pięknego" dnia jakiś psychol zapragnie odwzorować sceny z "Piły" w rzeczywistości, odgrywając chory spektakl.

      Usuń
    5. Nie zdziwiłabym się. Podejrzewam, że podobne historie nie tylko mogą się wydarzyć, ale już się wydarzyły nie raz.

      Usuń
    6. Pewnie tak, ale w sumie to chyba nie chciałabym wiedzieć. Wolę zostawić sobie jakieś złudzenia.

      Usuń
    7. I słusznie. Nie ma co się dręczyć niepotrzebnie.

      Usuń
  5. Ja bym się dała psychopacie. :D Porwać, oczywiście, co Ci chodzi po głowie! :P
    Brzmi ciekawie, chętnie obejrzałabym film na podstawie - nie ma czegoś takiego? ;-)
    "Łowca jeleni" mi się przypomniał. Nie podobał Ci się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, tylko nie wiadomo czego by chciał psychopata po porwaniu. :P

      Film? Ty leniwcu!

      Cicho. Jeszcze nie widziałam. O_o

      Usuń
  6. Bardzo lubię czytać Twoje recenzje, zawsze tak zgrabnie wyjaśnisz swoje stanowisko, i mimo że polecasz, to jednak dziś się nie dam przekonać, chyba za mocno dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby zgrabnie, a nieskutecznie. :P
      Trzeba przyznać, że opisy są dosyć mocne, więc jeśli takich nie lubisz, to faktycznie, lepiej zabrać się za nieco lżejszy kryminał. Choć powiem Ci, że obyczajówka, którą wczoraj skończyłam czytać przeraziła mnie dużo bardziej. Ale o tym za kilka dni. ;)

      Usuń
    2. E tam zaraz nieskutecznie;) Oooo, to bardzo mnie zaintrygowałaś tą obyczajówką. Zajrzę na pewno:)

      Usuń
    3. Nooo... Jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam. Może nie idealna, ale historia robi wrażenie. W każdym razie na mnie. ;)

      Usuń
  7. Czytałem i potwierdzam - świetna lektura :) Zdecydowanie jeden z lepszych kryminałów jakie czytałem. Moją ulubioną postacią był Garcia. Nie wiem czemu, ale polubiłem faceta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się do Ciebie wybierałam, żeby się pochwalić, że przeczytałam w końcu tę książkę. =D

      Wolę Robercika. Zaimponował mi w jednej ze scen, choć to bardzo źle o mnie świadczy. :P

      Usuń
  8. Niedawno stałam się szczęśliwą posiadaczką tej książki, tylko jak na złość nie mam czasu na jej przeczytanie. Teraz się zrobiło ciepło, to już w ogóle się rozleniwiłam. Ech trzeba na mnie bata ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stop przemocy! Baty odkładamy na bok i próbujemy siły perswazji. Pomyśl sobie, że omija Cię naprawdę dobra książka, która łączy w sobie wszystkie elementy dobrego thrillera, od ciekawej fabuły, interesujących postaci, przez wspaniały klimat, wartką akcję po dobre zakończenie.

      Usuń
  9. Już bym dawno zabrał się za "Krucyfiksa", ale wybrałem jednak "Dom krwi"... I teraz jakoś tak nie jestem przekonany co do tej książki, aczkolwiek kiedyś z pewnością przeczytam :P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melon, bo Cię w baniak walnę. Porównywanie Stuarta do Chrisa jest co najmniej niewłaściwe. Zapomnij o "domu krwi" i bierz się za "Krucyfiks"!

      Usuń
    2. P jejciu, naprawdę ;)!? No to przepraszam serdecznie i oficjalnie skracam czas do zabrania się po tę książkę przeze mnie :D.

      Usuń
    3. A dużo skróciłeś? Żądam konkretów! =)

      Usuń
    4. No skróciłem o jakieś... bo ja wiem... jakieś 2 dni z 486 :D.

      Usuń
    5. Ty naprawdę chcesz oberwać w baniak. =)

      Usuń
  10. Zjedz coś (powraca roku) ;) Dałam się porwać (akcji), ale gdybym wcześniej nie przeczytała, to po tej recenzji na pewno bym sięgnęła. Tak, czasem bywam miła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież zjadłam. :P

      Miła? Ale po co? ;)

      Usuń
    2. No widzisz, to nie ma racjonalnego uzasadnienia. :P

      Usuń
  11. Zastanawiałam się nad jej kupnem, ale jednak zrezygnowałam. Może jednak zmienię zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień, jeśli lubisz dobre thrillery, to akurat ten jest jednym z ciekawszych.

      Usuń
  12. zastanawiam się nad tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fabuła mocno intryguje, a recenzje zachęcają. Będę się za tą książką rozglądać w bibliotece!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. To jeden z lepszych thrillerów, jakie czytałam.

      Usuń
  14. Mnie po przeczytaniu pierwszych zdań recenzji też przyszła na myśl ,,Piła".:) Podobają mi się historie, w których są retrospekcje, więc m.in. dlatego zapewne kiedyś przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę niestety porównać książki z filmem, jakoś nie mogę się zdecydować na seans. Sam pomysł mnie przeraża.

      Usuń
  15. Świetna recenzja, od razu mam ochotę biec po tę książkę i czytać do upadłego. Prawie wszyscy chwalą "Krucyfiks", więc nastawiłam się na naprawdę emocjonująca i zaskakującą historię. A wykształcenie autora to taka wisienka na torcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co Ty tu jeszcze robisz? Biegnij! :P

      Usuń
    2. Ja bym chętni pobiegła, ale obawiam się, że mój portfel woli zostać w domu :P

      Usuń
    3. To go zostaw. Karta bankomatowa doskonale mieści się w kieszeni. :P

      Usuń
    4. Niestety ona i portfel to papużki nierozłączki, nic nie wskóram :P

      Usuń
    5. No tak, nie można ingerować w taki silne związki. :P

      Usuń
  16. Myśle, że to jest książka fantastyczna, która ja koniecznie musze przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Coś czuję, że to typowo moja bajka i mi się spodoba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty co byś poleciła z tego typu książek?

      Usuń
  18. Coś zdecydowanie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ktoś już polecał go na swoim blogu i dodałam do listy "Chcę przeczytać" :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet kilka osób. Ja na recenzje trafiłam tyle razy, że po prostu musiałam tę książkę zdobyć.

      Usuń
  20. Kolejna recenzja do wyzwania :)

    "Wymiar Pe, czyli świat według Lusi" - Mariusz Niemycki
    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/05/219-wymiar-pe-czyli-swiat-wedug-lusi.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetna recenzja;) Książka skojarzyła mi się z niektórymi powieściami Jeffery'ego Deavera, właśnie tymi których bohaterem jest Lincoln Rhyme.
    Zachęcasz. Tylko skąd ja teraz wezmę tę powieść? No nic, może kiedyś wpadnie w moje ręce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dawno już nie czytałam Deavera. Ciekawe czy moja biblioteka ma coś, czego jeszcze nie znam.

      Może w tej cudnej taniej, krakowskiej księgarni znajdziesz? Tej, z której zawsze wychodzę z pięknie wypełnioną reklamówka. Albo dwoma. :P

      Usuń
  22. To kolejny poznany u Ciebie autor, o którym wcześniej nie słyszałem, a którego z chęcią bym poczytał. Tylko kiedy ja na to wszystko znajdę czas? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znajdziesz. Musisz skrócić czas na spanie, jedzenie, rozmyślanie i takie tam inne pierdoły. ;)

      Usuń
  23. Raduję się, że powieść Cię porwała! Jestem bardzo ciekawa "Egzekutora", ale zanim się go doczekam w bibliotece...A póki co mam inne czytelniczo-zakupowe priorytety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteśmy w tej samej sytuacji. Kupować bym nie chciała (chyba, że równie okazyjnie jak "Krucyfiks"), a w bibliotece nie ma. =/

      Usuń
  24. Cieszę się, że książka Cię wciągnęła :) Teraz się czaję na drugą część, ale nie ma jej jeszcze w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie. Też sprawdzałam. =)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...