czwartek, 22 grudnia 2016

Chris Carter "Jeden za drugim"
[RECENZJA]

Chris Carter
Jeden za drugim
Wyd. Sonia Draga
2016
440 stron
cykl z Robertem Hunterem, tom 5


Na okładce najnowszej książki Chrisa Cartera widnieje informacja, że jest to najbardziej przerażający thriller z serii o przygodach Roberta Huntera. Wprawdzie mam jeszcze do nadrobienia Egzekutora, ale po lekturze Jeden za drugim mogę zaryzykować stwierdzenie, że nota z okładki nie kłamie. 

Jego celem jest zadanie niewyobrażalnego bólu



Pisząc o Rzeźbiarzu śmierci odrobinę marudziłam na nierówne tempo akcji. Czytając piąty tom cyklu z Robertem Hunterem, nie miałam już powodu, by marudzić. To znów ten sam Chris Carter, który tak mnie przeraził i zahipnotyzował dynamicznym Krucyfiksem, który już tą jedną książką wskoczył na listę mrożących krew w żyłach pisarzy w swej twórczości zdolnych zgotować bohaterom naprawdę paskudny los. 

We wspomnianym Rzeźbiarzu śmierci makabrycznych opisów było jakby mniej. Autor pokazywał efekt działań psychopaty, a wyobraźni czytelnika pozostawiał wykreowanie scen, w których morderca "zabiera się do pracy". W Jeden za drugim Chris Carter nie tylko nie oszczędza ofiar, ale i czytelników, szczegółowo opisując kolejne zbrodnie. A trzeba przyznać, że są one naprawdę koszmarne. Morderca nie tylko chce odebrać życie, ale i sprawić, by ofiary cierpiały przy tym jak najbardziej.


Krwawy spektakl na żywo



Internet i mroczne motywy z nim związane, coraz częściej goszczą w kryminalnych powieściach. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Sieć daje nieograniczone możliwości. Tak dobre, jak i złe. Właśnie za pomocą Internetu morderca nadaje swój przekaz. Najpierw przeznaczony jest on dla oczu detektywa Roberta Huntera i jego partnera, Garcii, później - także dla oczu szerszej publiczności. Psychopata na wizji torturuje swoje ofiary, ale nie on podejmuje decyzję w jaki sposób pożegnają się one ze światem. Za pierwszym razem tę decyzję pozostawia Hunterowi, za drugim - internautom. Patrząc na to, jaki los gotuje tym, którzy wpadli w jego ręce, strach pomyśleć, co będzie dalej. Bo, że przyszłość kryje jakieś "przerażające dalej", to więcej niż pewne.
Potworne zbrodnie kat zamienia w krwawy spektakl pełen niewyobrażalnego bólu i strachu, w grę, w której widzowie decydują o czymś, co w ogóle nie powinno im przyjść na myśl. I, o zgrozo, nie brakuje chętnych do głosowania. Jakby chodziło o to, kto najładniej śpiewa czy tańczy, o wybranie zwycięzcy któregoś z licznych programów typu talent shows, a nie o to w jak okrutny sposób umrze obca im osoba. Mimo, że to fikcja, trudno mi się oprzeć wrażeniu, że w rzeczywistości ludzie okazaliby się równie bezmyślni i okrutni...


Chris Carter, Wrocław 2016

Zawsze o krok przed policją



Chris Carter wykorzystuje drzemiące w ludziach cechy, jak skłonność do korzystania z władzy czy niezdrowe zainteresowanie makabrą, by stworzyć przerażającą fabułę, która szokuje okrucieństwem, mocnymi, plastycznymi opisami i ogromem bólu. Nie szczędzi szczegółów. Nie kryje się za niedopowiedzeniami. Niektóre obrazy długo nie chcą zniknąć sprzed oczu. Niektóre krzyki jeszcze przez wiele godzin będą odbijać się od ścian. Tak łatwo nie ucichną.

Morderca nie cofnie się przed niczym. Jest cholernie inteligentny i zdeterminowany. Zawsze o krok przed policją, za każdym razem to do niego należy ostatnie słowo. Czemu ma służyć ten spektakl bólu i przemocy? Co łączy ofiary z ich katem? Gdzie szukać przyczyn tak drastycznych scen?

Policja Los Angeles współpracuje z FBI przy rozwiązywaniu sprawy, ale obie ekipy, choć dwoją się i troją, co rusz muszą przełykać gorycz kolejnej porażki. Na ich oczach w okrutny sposób giną ludzie, morderca sobie z nich drwi, z wyraźną satysfakcją prowadząc swą koszmarną grę.




Thriller dla czytelników o mocnych nerwach



Jeden za drugim należy do tych thrillerów, o których mówi się "ostra jazda bez trzymanki". Nie ma czasu na chwilę oddechu, nie ma taryfy ulgowej. Uczucie grozy nie ustępuje ani na moment. W ciągłym stanie zagrożenia czekamy na kolejny ruch mordercy. A ten nie każe czekać zbyt długo.

W treść najnowszego thrillera brazylijskiego pisarza, wpisane są pytania o to, do czego zdolny jest człowiek i czy tak naprawdę zdaje on sobie sprawę z tego, że wszystko co robi, może mieć zupełnie nieoczekiwane konsekwencje. Każe zastanowić się nad tym, jak nasze zachowania i decyzje mogą wpłynąć na innych. I czy rzeczywiście wybór tego, jak potoczą się nasze losy, zależy od nas samych.

Chris Carter opisuje sadystyczną grę, by w mocny, brutalny sposób opowiedzieć o pewnym problemie, który dzięki powszechnemu dostępowi do Sieci, stale narasta. Precyzyjnie konstruuje intrygę kryminalną i równie starannie tworzy sylwetki bohaterów, konsekwentnie kreując wizerunek głównego duetu śledczych, dbając o wiarygodność postaci drugiego planu oraz mocne nakreślenie antagonisty, postaci interesującej, złożonej, wzbudzającej silne emocje.

Twórczość Chrisa Cartera to thrillery dla czytelników o mocnych nerwach. Krótkie rozdziały przerywane w najbardziej emocjonujących momentach dynamizują fabułę i podkręcają emocje. Naturalistyczne opisy, makabryczne szczegóły, wiarygodne rysy psychologiczne postaci, wciągająca intryga i wywołujące dreszcze sceny - oto co nas czeka w Jeden za drugim. Oprócz mordercy zdolnego do wszystkiego, rzecz jasna.





Książkę polecam
miłośnikom thrillerów
czytelnikom o naprawdę mocnych nerwach
szukającym motywu seryjnych morderców w literaturze
ceniącym trzymające w napięciu fabuły
żądnym mocnych wrażeń
niewrażliwym na paskudne opisy

***

Cykl z Robertem Hunterem
1. Krucyfiks - recenzja
2. Egzekutor




12 komentarzy:

  1. Jeszcze tego autora nie poznałam, mimo, że słyszałam o nim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz silne emocje, to koniecznie sięgnij po jego książki. :)

      Usuń
  2. Czasami mam ochotę na taki mocny thriller więc czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, ten będzie jak znalazł. :)

      Usuń
  3. Wygląda mi to na lekturę, która mogłaby zrobić na mnie wrażenie. Co prawda wiesz, że np. 'Dziewczyna z sąsiedztwa' mną nie wstrząsnęła, ale tam chyba na zbyt wiele się nastawiałam.

    Podoba mi się odzwierciedlenie w książce współczesnych realiów i pomysł z wykorzystaniem Internetu. W tym motywie kryje się niesamowity potencjał i coraz częściej widać, że autorzy zaczynają go dostrzegać i wykorzystywać.

    Swoją drogą, pan autor wygląda bardzo interesująco. Fajnie móc zobaczyć, jak w naturalnej sytuacji wygląda człowiek, w którego głowie powstają TAKIE pomysły. Powiedziałabym "chore pomysły", ale miałoby to wydźwięk negatywny, a nie o to mi chodzi.

    No cóż, wychodzi na to, że trzeba będzie poznać Roberta Huntera i jego przygody. Namierzyłam właśnie pierwszy tom na Legimi i ściągnęłam na czytnik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziewczyna z sąsiedztwa" długo się rozkręca, więc może to dlatego? Sama liczyłam na mocnego kopa od pierwszych stron, ale jak wiesz, trzeba było na niego poczekać dłużej. Tu od razu wpadamy w wir akcji.

      A co do wyglądu pana autora, to szkoda, że nie widziałaś mojej miny, jak zobaczyłam go pierwszy raz na żywo. Siedziałam za nim na gali wręczenia Nagrody Wielkiego Kalibru. Prawie padłam, jak dowiedziałam się, że to on, bo kojarzyłam go tylko z tego zdjęcia, a na nim wygląda nieco inaczej. :P

      Usuń
  4. Trochę boję się przeczytać "Jeden za drugim", bo dość dobrze pamiętam, jak okrutni byli mordercy w poprzednich książkach Cartera. Aż trudno uwierzyć, że może być jeszcze gorzej :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuuuu, mrocznie! Ja nie mam aż tak mocnych nerwów i chyba tego autora będę omijać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam. Najwyżej duchy ofiar będą Cię przez jakiś czas straszyć po nocach. :P

      Usuń
  6. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze nie znam twórczości Cartera. Jestem pewna, że jego książki będą mi się podobać, więc koniecznie muszę nadrobić. Mam skojarzenia z powieściami Chattama, czy Carter pisze w podobny sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obaj mają równie makabryczne pomysły. ;)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...