sobota, 2 stycznia 2016

Podróżnicze podsumowanie 2015 roku



To był bardzo udany rok! Łączy się z mnóstwem fantastycznych wspomnień, także i podróżniczych. Nie udało mi się na bieżąco pisać fotorelacji, wiele notek jest dopiero w planach, więc póki co, zapraszam Was na podróżnicze podsumowanie 2015 roku.



Kwiecień: Paryż

Zupełnie niespodziewany wyjazd. Zaskakująca propozycja pracującej w Paryżu teściowej, szybkie przeliczanie gotówki i sprawdzanie stanów kont, pośpieszna kalkulacja i decyzja skwitowana słowami: jakoś to będzie!
Faktycznie, później było przez jakiś czas jakoś, za to w Paryżu świetnie. Ok, nie zakochałam się w tym mieście tak bardzo jak w Barcelonie, ale wszystko przede mną. Wrócimy tam przecież. Jeszcze tyle mamy do zobaczenia!

Zobacz: 



Maj: Kraków i Inwałd

Obowiązki rodzinne kazały mi spakować manatki i pojechać w Bieszczady. Weekend był wspaniały, wracając zahaczyliśmy o Kraków, do którego zawsze miło zajrzeć. Szwagierka podsunęła nam pomysł wypadu do Inwałdu. Długo nas namawiać nie trzeba było. Do Inwałdu zajrzeliśmy wracając z Krakowa, do którego zajrzeliśmy wracając z Bieszczad. Powroty mogą być takie fajne!

Zobacz: 




Lipiec: lubelskie (Zamość, Lublin, Majdanek, Kazimierz nad Wisłą)

Mąż służbowo, ja na doczepkę. Pogoda wymarzona! Zakochuję się w Lublinie i Kazimierzu nad Wisłą, nieco rozczarowana wracam z Zamościa, a po Majdanku snuję się myśląc o tym, do jakich okrucieństw zdolny jest człowiek.

Zobacz: 




Lipiec: Czechy (Liberec, Praga, Jablonné, Lemberk. Sychrov)

Na myśl o Pradze skaczę z radości! Mąż jedzie służbowo w okolice Liberca, rzep dołącza. Razem zwiedzają Liberec, Pragę, na moment wpadają do trzech innych miejscowości. Pogoda nam sprzyja, w Pradze zakochuję się momentalnie. Pięknie tam! I ogromnie tłoczno.

Zobacz:
weekend w Czechach




Wrzesień: Andaluzja

Ogromnie wyczekiwana wycieczka. Mogło się nie udać tak wiele, a właściwie udało wszystko, choć bez dramatów się nie obyło. Mam milion pomysłów na to, co jeszcze powinniśmy zobaczyć w tym ogromnie różnorodnym regionie. Nie mam wątpliwości, że wrócimy tam jeszcze nie raz.

Zobacz:




Wrzesień: Bieszczady

Prosto z lotniska we Wrocławiu, mkniemy w rodzinne strony. Niewiele mamy czasu na korzystanie z uroków Bieszczad, ale spędzamy tam kilka miłych chwil.

Zobacz:
Bieszczady, o których kiedyś napiszę więcej




Październik: Kraków

Co to ja pisałam o Krakowie? A! Że zawsze miło tam zajrzeć. Tym razem jedziemy głównie na Targi Książki, ale udaje się nam znaleźć czas na jesienny spacer i zwiedzanie Podziemi Rynku. 

Zobacz:
Kraków w zdjęciach




Grudzień: Berlin

Do Berlina mamy niedaleko, a jednak nigdy tam nie byliśmy. Stąd decyzja o grudniowym wypadzie. Choć zwiedzania miasta nie wspominam dobrze (nigdy więcej tego typu wyjazdów z biurem podróży!) i nie udało mi się w nim zakochać, to liczę na to, że kolejny wyjazd będzie bardziej udany i uda mi się je lepiej poznać. Na razie jestem zauroczona jarmarkami bożonarodzeniowymi.

Zobacz:
Bieg po Berlinie i urok jarmarków świątecznych




Co dalej?


Dobre pytanie. Pomysłów mi nie brakuje. Jeśli nie zabraknie też zdrowia, czasu i kasy, to poniższe znaki zapytania szybko zostaną przykryte kolejnymi zdjęciami z podróży.






44 komentarze:

  1. Gratuluję! Wspaniałe miejsca udało Ci się odwiedzić. Życzę Ci, żeby w nowym roku również nie zabrakło ciekawych podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, Obieżyświat z Ciebie, cudownie! Paryż jest piękny, choć ja byłam tam jakieś 10 lat temu. Chętnie zwiedziłabym też Berlin, a poza tym Oslo, Londyn i Moskwę :) Kto wie, może Nowy Rok przyniesie nam wielkie podróże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie tylko Obieżyeurop :P

      Takich wielkich podróży życzę i Tobie, i sobie też. :)

      Usuń
  3. Oh jak zazdroszczę tylu podróży! Oby w 2016 było ich więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to realne, ale bardzo bym tego chciała.

      Usuń
  4. Wow imponujące! Miałaś bogaty w podróże rok, życzę aby ten był przynajmniej tak samo dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam nadzieję, że obydwie będziemy miały co wspominać.

      PS
      Czekam na więcej notek o Andaluzji! ;)

      Usuń
    2. No tak, gdzieś mi ta Andaluzja uciekła. Postaram się, ale nie obiecuję ;)

      Usuń
  5. Wspaniały rok miałaś :) Z wielką przyjemnością czytam każdy post podróżniczy i oglądam przepiękne zdjęcia, więc mam nadzieję, że również w tym roku przedstawisz nam coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W planach mam jeszcze mnóstwo notek, a mam nadzieję, że i w tym roku pojawią się kolejne tematy. :)

      Usuń
  6. Gratuluję! I bardzo zazdroszczę Paryża i Andaluzji!
    A w tym roku życzę kolejnych wspaniałych podróży do fantastycznych miejsc! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę i zdrowia i kasy i zapełnienia niebieskich pól w 100%.
    Samych radości i miłych chwil w nadchodzącym roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Wzajemnie! :)

      Usuń
  8. Ciekawe miejsca ci się udało zwiedzić! Ale swoim bagażem podróży też nie pogardzę, bo zwiedziłam Rzym, Berlin, Turcję, Wenecję i Austrię. Piękne miasta, jeszcze bym pojechała do Paryża, zwłaszcza zimą <33 Marzenie, ale może się spełni. Marzy mi się też Amsterdam i może Wrocław, bo mimo, że Polką jestem, to byłam tylko w Toruniu, Zakopanem i nad morzem. No i w Poznaniu, ale to logiczne, bo tu mieszkam ;) Więcej postów podróżniczych, proszę! Buziaki, Idalia ;**

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę, nie wiedziałam, że mieszkasz w Poznaniu. :)

      Trzymam kciuki za realizację marzeń!

      Usuń
  9. To zestawienie wygląda naprawdę dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo... Nie mam powodów do narzekań. ;)

      Usuń
  10. Piękny rok kochana! Bieszczady to rodzinne strony mojej babci, byłam w nich w tym roku we wrześniu, ale na wyjeździe służbowym, więc wiele nie zobaczyłam :( Planuję na pewno tam wrócić! Pragę uwielbiam, byłam w tym mieście już 4 razy i nigdy mi się chyba nie znudzi! Zazdroszczę Ci Kazimierza nad Wisłą, bardzo malownicze miasteczko, które muszę odwiedzić. No i ta Andaluzja... Piękna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróć koniecznie! Bieszczady są piękne, zwłaszcza jesienią. :)

      Do Pragi muszę wrócić, bo byłam tam za krótko. Kazimierz faktycznie jest cudny, a Andaluzję polecam całym sercem.

      Usuń
  11. Zazdrościmy! Tyle pięknych podróży w roku :) Oby tak dalej! :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Za Tobą rok wielu podróży! Życzę, aby 2016 rok był pod tym względem jeszcze lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Można pozazdrościć :) Moje plany na podróże tegoroczne powoli się kreują, ale też wciąż mam te znaki zapytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki, żeby znaki zapytania szybko zmieniły się w cudne pamiątkowe zdjęcia. :)

      Usuń
  14. Zazdroszczę i bardzo żałuję, że mnie niestety nie stać na podróże (póki co) :) Ale w wakacje z pewnością się wybiorę nad morze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie: póki co. Wszystko przed Tobą. :)

      Usuń
  15. Bieszczady również udało mi się odwiedzić. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia :-))

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Ja też sobie wzdycham. Zwłaszcza, jak porównuję zdjęcia z tym, co mam obecnie za oknem. :D

      Usuń
  17. Gratuluję tylu wspaniałych wojaży, nawet nie przypuszczałam, że aż tyle tego było w ciągu roku. Życzę szybkiego zapełnienia znaków zapytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Ten rok był świetny, to fakt. :)

      Usuń
  18. Po prostu zapiera dech w piersiach... Życzę Ci, żeby ten rok był równie fascynujący:) I oczywiście podziel się znowu wrażeniami. Pozdrawiam w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Awww! Cudnie :-) W Inwałdzie też byłam w tym roku z grupą, która miała tam przewodnika, a potem dwie czy trzy godziny czasu wolnego, więc w tym czasie zamiast trochę odpocząć oczywiście biegałam między miniaturami, weszłam do labiryntu z którego nie mogłam wyjść (i zastanawiałam się, jako że kończył się czas, co sobie pomyśli grupa o spóźniającym się pilocie :P), do tego czegoś w czym straszy, przepuściłam przed sobą dwójkę dzieci (taka odważna!), a potem skradałam się za nimi, a później nawet wsiadłam do tego okropnego, kręcącego się koła i rozśmieszyłam Pana, który je obsługiwał swoim przerażeniem na wieść, że aby wysiąść trzeba zrobić trzy rundki ;-)
    Bieszczady uwielbiam, wracam tam bardzo często, a w tym roku byłam tam nawet na weselu ;-)
    A jeśli chodzi o Lublin to zapraszam ponownie! Na herbatkę czy coś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W labiryncie też trochę błądziłam. Najpierw z góry patrzyłam którędy chodzi mój mąż, a później postanowiłam wyjść mu na przeciw. Jak się domyślasz, nie do końca wyszło. :P

      W tym strasznym czymś przodem szedł mąż. :P Nie ma jak bać się atrakcji dla dzieci...
      Kręcące się koło ominęłam. ;)

      W Bieszczady mam teraz daleko. Do Lublina też. :(
      Ale jakbym się wybierała, to dam znać. :)

      Usuń
  20. Oby ten rok był równie udany pod względem podróżniczym, a nawet lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniałe wspomnienia :)) Życzę Ci równie udanych wyjazdów w tym roku!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...