niedziela, 16 sierpnia 2015

Olga Rudnicka "Zacisze 13"
Trup w piwnicy

Olga Rudnicka
Zacisze 13
Wyd. Prószyński S-ka
2009
264 strony
Śrem. Niewielkie miasto w województwie wielkopolskim, jedno z najstarszych polskich miast. Z przestępczością się raczej nie kojarzy, a już na pewno nie w rejonie ulicy Zacisze, o nazwie bardzo adekwatnej do rzeczywistości, choć mieszkająca pod numerem 13 Marta Żywek, dla pewności zrobiła kurs samoobrony. Uznała, że może jej się to przydać, gdy wieczorami wyprowadza Tofika na spacer. Nigdy nie wiadomo, kto mógłby się zaczaić na nauczycielkę i jej pieska-znajdkę, a na waleczność pupila raczej nie miała co liczyć. Tofik był wielkości spaniela, drobny, z ogromnymi sterczącymi uszami, a jego pocieszna mordka przypominała nietoperza[1]. Ewentualnego napastnik mógł na jego widok paść najwyżej ze śmiechu.

Marta, bohaterka Zacisza 13 Olgi Rudnickiej, prowadzi życie do bólu nudne i przewidywalne. Gdyby ktoś chciał ją śledzić, mógłby na podstawie wykonywanych przez nią czynności regulować zegarek. Kobieta jest samotniczką, z domu wychodzi właściwie głównie do pracy, ponadto dwa razy w tygodniu na kurs, raz na zakupy do marketu, no i codziennie  na spacery z psem, dzięki któremu jej rozkład dnia wzbogacił się o jogging. Gdyby ktoś chciał ją śledzić, umarłby z nudów.

O dziwo, jednak, Damian i Dorota wcale z nudów nie umarli. Wynajmując dom w sąsiedztwie, z zapałem rejestrują każdy ruch wykonany przez samotną sąsiadkę, czekając aż ta zrobi coś, co pozwoli im potwierdzić swoje przypuszczenia. Wedle ich wiedzy, Marta jest członkinią gangu, nosi ksywkę Barbie i wie, gdzie ukryty jest bardzo cenny łup. A tymczasem Barbie co rano grzecznie jedzie do szkoły poskramiać niepokorną młodzież, wieczorami nie wychodzi z domu, a najbardziej ekscytującym elementem jej życia jest Tofik.

W każdym razie, tak było do tej pory. No, ale skoro za opowiadanie o Żywek bierze się Olga Rudnicka, to znaczy, że święty spokój diabli wzięli, a jedyne pytanie jakie można sobie w tej sytuacji zadać, to: jak bardzo autorka skomplikuje życie Marcie?

Odpowiedź jest krótka. Bardzo.

Martę śledzi nie tylko duet samozwańczych detektywów. W okolicy czai się ktoś jeszcze, kto z uwagą obserwuje dom, a zamiary ma równie czyste jak policyjne akta. Dla porządku dodam, że ten ktoś właśnie opuścił więzienie. W okolicy krąży też były małżonek bohaterki, zawodowo szanowany lekarz, prywatnie zdolny do wszystkiego świr. Rozwód z żoną i wszystkie dramatyczne okoliczności, które mu towarzyszyły, wcale nie prawiły, że psycholowi znudziło się nękanie Marty. 

Tymczasem nauczycielka nieświadoma, że nad jej głową gromadzą się czarne chmury, ma pewien problem z nieproszonym gościem w ogródku. Nie jest to dziki kot, ani kolejny zagubiony psiak. Nie jest to ryjący rabatki krecik, ani czający się na śmierci szczur. Owym nieproszonym gościem jest mężczyzna. Martwy, na dodatek, który właśnie Zacisze 13 wybrał na miejsce ostatniego spoczynku. A raczej ktoś wybrał je za niego, bo ludzie raczej nie popełniając samobójstw waląc się kamieniem w łeb. Tu powinna nastąpić scena, w której Żywek dzwoni na policję, śledczy zabezpieczają miejsce zbrodni, a zmęczony życiem detektyw z problemem alkoholowym, odnajduje mordercę, którym okazuje się kumpel-gangster.

Nic takiego się jednak nie wydarzy, bo Marta postanawia zwłoki ukryć. Póki co w piwnicy, a później coś się wymyśli. Na szczęście mieszka sama, więc nikt nie powinien odkryć jej mrocznej tajemnicy. Chyba, że najlepsza przyjaciółka Marty, Aneta, będzie miała problem z zalanym mieszkaniem i wprowadzi się na ulicę Zacisze. Pod numer 13, oczywiście. 

I tak właśnie będzie, a to dopiero początek serii zdarzeń, które na dobre zakłócą spokój w tej części Śremu.

Zacisze 13 Olgi Rudnickiej to kryminalna komedia omyłek, lekka, nieprawdopodobna, w stu procentach relaksująca. Nie jest to książka dla tych, którzy wszystko traktują serio. Tu trzeba przymrużyć jedno oko i dobrze się bawić. Autorka składa rozmaite schematy w dość zwariowaną całość, której ukoronowaniem jest finał, z pewnym obłąkanym mordercą w roli głównej. Muszę przyznać, że wyobrażenie sobie w akcji głównego sprawcy zamieszania, sprawiło mi radość jeszcze większą niż wizja Marty w roli murarza-samouka. 

Marta przypominała mi nieco Beatę, bohaterkę debiutanckiej powieści Olgi Rudnickiej, Martwe jezioro, zaś Aneta - jej przyjaciółkę Ulę. Autorka ponownie skorzystała ze sprawdzonego w wielu fabułach i scenariuszach schematu, w którym to parę głównych bohaterów tworzą postaci różne niczym ogień i woda, co prowadzi do rozmaitych, zabawnych sytuacji. Podobieństwa znajdziemy także w relacjach pomiędzy bohaterami. Tak jak w debiucie, także i w Zaciszu 13 mamy przyjaciółkę, na którą można liczyć w nawet najdziwniejszej sytuacji i rodzinę, na którą nie można liczyć wcale. Relacje damsko-męskie także biegną utartym torem, od niechęci do sympatycznej znajomości, a może i czegoś więcej?

Czarny humor, kryminał, szczypta romansu, mnóstwo komediowych scen, zwariowanych zbiegów okoliczności i nieporozumień - to składowe nowej rzeczywistości na Zaciszu 13. Mimo schematów, dobra zabawa jest po prostu dołączona do kryminału Olgi Rudnickiej. Działa to na zasadzie kota w kartonie. Zmieniają się pudła, ale zachowanie kota jest identyczne. Kot musi wejść do środka. I choć powtarza się to wiele razy, wciąż równie mocno bawi. 

Tak też jest w przypadku tej książki.

W końcu ile nauczycielek, które niedługo wejdą w wiek średni, może pochwalić się zabójstwem, martwymi współlokatorami i tajemnicami, które zabiorą ze sobą do grobu?[2]



Witamy w Śremie.
Fot. robiona przez szybę. ;)




***

Książkę polecam
miłośnikom komedii kryminalnych
wielbicielom zakręconych historii
szukającym lekkiej lektury
poszukującym rozrywki i dobrej zabawy
ciekawym jak można się pozbyć nieproszonego trupa

***

[1] Olga Rudnicka, Zacisze 13, Wyd. Prószyński i S-ka, 2009, s. 11.
[2] Tamże, s. 210.


25 komentarzy:

  1. Muszę w końcu sięgnąć po książki Rudnickiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, faktycznie dobra zabawa gwarantowana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, jak i inne książki pani Olgi, i każda bardzo mi się podobała, lubię takie połączenia - kryminał, humor trochę miłości :) - siostry Sucharskie rewelacyjne. Pani Olga poruszyła też poważny temat jak stalking w książce "Cichy wielbiciel" - widać że jej warsztat pisarski jest na wysokim poziomie. Uwielbiam panią Olgę i jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cichego wielbiciela" czytałam. Na razie to moja ulubiona książka autorki.

      Usuń
  4. Jakoś "Fartowny pech" delikatnie zniechęcił mnie do tej autorki. Może kiedyś spróbuję innych książek, które wyszły spod jej pióra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo biorę się i za tę książkę. Mam nadzieję, że mi się spodoba. ;)

      Usuń
  5. Książkę dodam do swojej listy i będę poszukiwała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O bohaterce imienniczce muszę poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Olgę Rudnicką. Tę książkę czytałam, ale bardziej podobały mi się "Martwe jezioro" i "Czy ten rudy kot to pies?" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do tej pory przeczytałam tylko 2 książki Rudnickiej, ale "Natalii 5" stoi od dawna już na półce, więc prędzej czy później i za nią się zabiorę :) Poza tym wstyd się przyznać, że nie przeczytałam jeszcze książki "Zacisze 13", gdzie akcja dzieje się w moim rodzinnym mieście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... Koniecznie musisz to nadrobić! :D

      Usuń
  9. Uwielbiam Rudnicką i właśnie od Zacisza zaczęła się moja miłość do jej utworów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była też moja pierwsza książka tej autorki. Teraz czytałam ją w ramach odświeżenia. Wielu rzeczy już nie pamiętałam.

      Usuń
  10. Jak znajdę na półce w bibliotece to możliwe, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twórczość Olgi Rudnickiej jest mi zupełnie obca, ale - mam nadzieję - już niedługo... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rudnicka ma to do siebie, ze pisze świetnie, a lekkie kryminały i tworzenie ciekawej, zabawnej fabuły ma po prostu we krwi! To zdecydowanie jedna z moich ulubionych pisarek. :) Polecam też "Zacisze. Powrót". :) To świetne pozycje odprężające i dostarczające stadko endorfin. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Powrót" czytałam dawno temu. Już czeka na powtórkę. :)

      Usuń
  13. Czytałam, ale zachwycona nie byłam :P Jakoś ciężko mi szło to przymrużanie oka, mimo że przecież zdawałam sobie sprawę, że to nie jest historia na poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam jeszcze żadnej powieści Rudnickiej, a książka zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapowiada się intrygująca podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym sobie przypomnieć kiedyś te pierwsze książki Rudnickiej, tylko czasu ciągle brakuje. Pisałaś coś kiedyś o rozciągaczu doby, przydałby się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż pracuję nad jego wynalezieniem. :D

      Usuń
  17. Uwielbiam Rudnicką i ja to czekam na kolejne jej pozycję :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nic nie czytałam tej autorki. Ale planuję "Fartowny pech" ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...