środa, 27 lutego 2013

Olga Rudnicka "Cichy wielbiciel"
On może zmienić twoje życie...

Olga Rudnicka
Cichy wielbiciel
Wyd. Prószyński i S-ka
2012
440 strony
Pierwsze skojarzenie związane z hasłem "stalker"? Film Andrieja Tarkowskiego z 1979 roku, którego jeszcze nie widziałam, choć od wielu miesięcy matematyczny algorytm jednego z portali filmowych wmawia mi, że na 89% jest on w moim guście. No, ale nie o kosmitach i spełnianiu życzeń chciałam dzisiaj pisać. Chociaż... Hmm... Wszak wśród wielu kobiecych marzeń jest i to o posiadaniu tajemniczego wielbiciela. Z życzeniami trzeba jednak ostrożnie. Jak to mówią, uważaj czego sobie życzysz, bo kiedyś może się to spełnić.


Nie twierdzę, że Julia Rogacka, bohaterka powieści Cichy wielbiciel Olgi Rudnickiej, marzyła o  tytułowym cichym wielbicielu, ale to przecież takie urocze, takie romantyczne. Zaryzykuję stwierdzenie, że niejednej kobiecie przeszło przez myśl, jak wspaniale by było dostać tajemniczy liścik miłosny, bukiet kwiatów bez bilecika, albo znaleźć na biurku w pracy czerwoną różę, drobny dowód na to, że się skradło czyjeś serce. Julia nie pragnęła romansów, była w związku z Pawłem. Fakt, nie miał on dla niej zbyt wiele czasu, ale kochał ją, a ona kochała jego i ta miłość sprawiała, że przeszkody wydawały się mniejsze, samotne wieczory mniej dołujące, a perspektywa wspólnie spędzonego weekendu wynagradzała wszelkie niewygody. Julia nie polowała na innego mężczyznę. Ktoś jednak zarzucił sieć na Julię.

Zaczęło się niewinnie. Ot, bukiet róż przysłany do pracy, głuchy telefon na służbową komórkę, który początkowo można było tłumaczyć nieśmiałością adoratora. Zresztą, może to nawet nie on, a jedynie jakiś klient, któremu problemy z zasięgiem nie pozwoliły na wyartykułowanie choć krótkiego "dzień dobry". To romantyczne. Nie ma już wspaniałych facetów. Prawdziwych romantyków...[1] - podsumowuje  sytuację Melania, koleżanka Julki z pracy.

Tylko, że sms-ów jest coraz więcej. I głuchych telefonów. I robi się jakoś niezręcznie. I złowrogo.

Jaką melodię słyszysz, gdy ktoś do ciebie dzwoni? Lubisz ją, prawda? W końcu nie ustawia się nielubianych "kawałków". A teraz wyobraź sobie, że telefon dzwoni niema bez przerwy. Kilkanaście razy dziennie, kilkadziesiąt. W kółko słyszysz ten sam fragment. Ta sama melodia. Te same słowa. Nie możesz wyłączyć telefonu, bo to służbowa komórka. Zmiana dzwonka tylko na chwilę poprawi ci humor. Bo przecież telefon nie przestanie dzwonić. Chcesz czy nie, wciąż go słyszysz. Kilkanaście razy dziennie, kilkadziesiąt. W kółko słyszysz ten sam fragment. Tę samą melodię. Te same słowa. Przestajesz lubić ten utwór. Wiadomości tekstowe zapychają ci całą pamięć urządzenia. Czytasz o swoim wdzięku, o wyrazach sympatii, miłości. O tęsknocie. I o tej złej części twojej natury, która sprawia, że twój wielbiciel cierpi. Ignorujesz go, choć on jest gotów na wszystko. Dla ciebie. Tylko dla ciebie. Liczysz się tylko ty.

Czujesz, że sytuacja cię przerasta. Niby nie dzieje się nic złego. Nikt cię nie krzywdzi. Policja uśmiecha się pod nosem. Zamknąć natręta? Ale za co? Za miłość? Czułość? Wierność?

Telefon wciąż dzwoni. Kilkanaście razy dziennie, kilkadziesiąt. W kółko słyszysz ten sam fragment. Tę samą melodię. Te same słowa. Słyszysz ten dźwięk nawet, gdy wokół jest cisza. Po pracy wyłączasz telefon. Rano odbierasz sms-y. Kilkanaście, kilkadziesiąt. Wśród słów miłości dostrzegasz też pretensje. Żadnej bezpośredniej groźby, ale ton jest nieprzyjemny. W którymś momencie pękasz. Odpisujesz. Błąd. Twój najpoważniejszy błąd. Kontakt został nawiązany. Adorator upewnia się w tym, że ci na nim zależy.

W końcu okazuje się, że ma twój prywatny numer telefonu, twój adres, adres rodziców, znajomych. Wydzwania do ciebie, wydzwania do nich. Znajdujesz prezenty już nie tylko w pracy, ale i w skrzynce na listy, na wycieraczce. Masz wrażenie, że wielbiciel wyprzedza cię o krok, czyta twoje myśli. Skąd wiedział jaką książkę chcesz przeczytać? Jaki sweter ci się spodobał? Zaczynasz rozglądać się niespokojnie na boki. Kim jest? Skąd cię zna? Do czego jest zdolny?

Stalker. Prześladowca. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo może zmienić twoje życie.

Julia traci pracę, przyjaciół, mieszkanie, poczucie bezpieczeństwa. Boi się wyjść z domu. Prawie rozstaje się z chłopakiem. Jak ma wytłumaczyć swojemu mężczyźnie, że nie wie kim jest wielbiciel, że nikogo nie sprowokowała do takiego zachowania? Jak wytłumaczyć strach przed człowiekiem, o którym nic nie wie? Gdzie popełniła błąd? I przede wszystkim - jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji? Wiele jest pytań. Mało odpowiedzi. Kolejne sposoby na uwolnienie się od prześladowcy tylko zaostrzają sytuację. Od Kochanie, odezwij się do mnie![2] szybko dochodzimy do Nigdy się ode mnie nie uwolnisz![3] I trudno w te zapewnienia nie wierzyć, biorąc pod uwagę jak mocno wielbiciel osacza naszą bohaterkę.

Czuję jego oczy, kiedy jestem w pracy, w domu, w łazience, w sklepie, wszędzie czuję jego oczy, ON mnie widzi; nie ma go, ale jest w każdej mojej myśli, ruchu, w każdej chwili dnia i nocy, ON jest i mnie dotyka, a kiedy w końcu zapadam w sen, to nie wypoczywam... to jak utrata przytomności, otchłań bez snów, budzi mnie każdy szelest i trzask, warkot samochodów za oknem; włączam radio i zasypiam przy muzyce, żeby nie słyszeć jego kroków w ciemnościach, bo wiem, że ON tam jest i czeka... czeka na mnie...[4]

Granica między uwielbieniem a nękaniem jest cienka.[5] To, co na początku może się wydawać niewinnym zauroczeniem, może doprowadzić do tragedii. Do niedawna stalking nie był uznawany za przestępstwo.  Prześladowcy byli więc bezkarni. Od 2011 roku za uporczywe nękanie można dostać wyrok do trzech lat więzienia.

Po lekturze Cichego wielbiciela Olgi Rudnickiej, stalker nadal kojarzy mi się z filmem. Tym razem nie jest to radzieckie science-fiction, a francuski thriller Kocha... Nie kocha!, który świetnie ukazuje jak jedna sytuacja może być różnie interpretowana przez dwie osoby. Znajomość Angelique (Audrey Tautou) i Loica (Samuel Le Bihan) daleka jest od idealnej. Jeśli jesteście ciekawi co mam na myśli, to koniecznie obejrzyjcie film Laetitii Colombani.

Młodziutka, polska pisarka dotknęła tematu niezwykle ważnego, zwłaszcza ze względu na postęp, jaki dokonuje się wokół nas. Poruszając temat stalkingu, przy okazji uświadamia jak wiele informacji o sobie świadomie lub nie, udostępniamy w Sieci. Czasem warto się zastanowić przed publikacją własnych zdjęć czy podawaniu numeru telefonu. Nie warto popadać w paranoję, ale ostrożność jest wskazana.

Olga Rudnicka ma lekkie pióro. Jej książki czyta się szybko, a ich lektura sprawia dużą przyjemność. Cichym wielbicielem autorka udowadnia, że potrafi pisać nie tylko zabawne komedie kryminalne, ale także świetnie odnajduje się w prozie poruszającej trudniejsze tematy. Nie zmienia to faktu, że w powieści sporo jest elementów humorystycznych, charakterystycznych dla pisarki. Mimo powagi sytuacji, autorce udaje się w akcję wpleść kilka zabawnych scen i dialogów. Dużym plusem jest styl, w jakim napisane są fragmenty mające zobrazować co może czuć prześladowana osoba. Częste powtarzanie fragmentu tekstu Martwego morza Budki Suflera, który to utwór Julia ma ustawiony jako dzwonek, irytuje, a tym samym pozwala wczuć się w sytuację bohaterki. Podobnie działa cytowanie sms-ów, którymi zasypywana jest Rogacka. Ten zabieg to świetny pomysł na stworzenie czytelnikowi odpowiedniego klimatu ułatwiającego zrozumienie tego, co przeżywała Julia.

Ofiarą stalkera może zostać każdy. Kobieta i mężczyzna. Osoba samotna i w związku. Młoda i w sile wieku. Nie ma reguły. Któregoś dnia możesz wpaść komuś w oko. Ty tego nie zauważysz, ale od tego momentu, twoje życie nie będzie już takie samo.




zwiastun z polskimi napisami (Kocha... Nie kocha...)

---

[1] Olga Rudnicka, Cichy wielbiciel, wyd. Prószyński i S-ka, 2012, s. 78.
[2] Tamże, s. 333.
[3] Tamże.
[4] Tamże, s. 251.
[5] Tamże, s. 345.

54 komentarze:

  1. Dawno nie słyszałam "Martwego morza", ale zaraz sobie włączę :P Film chętnie obejrzę, w końcu Audrey w nim gra :) Co do książki mam mieszane uczucia, bo nie wiem, czy ta tematyka aż tak mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie włączałam "Martwego morza", ale słyszę ten utwór cały czas. Ot, siła sugestii. :P

      O, wielbicielka Audrey? No to możemy sobie łapki podać. Mam słabość do tej aktorki. :)

      Usuń
    2. Przecudna jest :) Taka delikatna i kobieca:)

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek inny mógł zagrać Amelię.
      Choć w "Kocha... Nie kocha!" pokazuje też swoje inne oblicze. ;)

      Usuń
  2. Mam wielką ochotę na jakąś pozycję tej autorki, myślę, że ta także by mi się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Rudnicka pisze lekko i czyta się ją bardzo przyjemnie. Polecam też serię "Zacisze 13". :)

      Usuń
  3. pisarka cieszy się dużym poważaniem, ale ja jednak nie jestem gotowa się zmierzyć z jej piórem - i pisze nie w moich klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz ochoty czasami spróbować czegoś właśnie w innym klimacie? Tak w ramach eksperymentu? ;)

      Usuń
  4. No tą pozycją można powiedzieć, że mnie już porządnie zainteresowałaś ;P. Przeczytam na pewno, ale jak na razie dopisuję do zeszytu :D.

    Miłego dnia!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzegam - tam nie ma zombie. ;)

      Usuń
    2. O kur... no cóż, może to przeboleję ;P. W końcu życie nie kręci się tylko wokół zombie... no dobra kręci się, ale (?)czasem można od nich odpocząć(?) (kim jesteś i co zrobiłeś z Melonem :D).

      Usuń
    3. Może życie nie kręci się wokół zombie, ale zombie zdecydowanie za dużo kręcą się w życiu, zamiast spoczywać w spokoju, jak to powinno być w zwyczaju.

      Usuń
  5. Słyszałam wcześniej o tej książce, ale jakoś nie miałam jej w planach. Przedstawiłaś ją w taki sposób, że nabrałam ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :)
      Myślę, że się nie zawiedziesz. Temat ciekawy, styl niezły - dobrze się czyta. :)

      Usuń
  6. Boże, nadal nie znam tej autorki. Tylko nazwisko, nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam ten tytuł, albo "Zacisze 13" - bardziej rozrywkowe. ;)

      Usuń
  7. Czytałam "Martwe Jezioro" tej autorki i... nie podobało mi się. Ale wiem, wiem! Tamto, to był debiut. Wiem. Słyszałam wiele bardzo pochlebnych opinii, więc nie skreślam Rudnickiej, wręcz przeciwnie - ostrzę sobie na nią zęby. Tylko moja biblioteka w ogóle jej nie ma... A kupować.. cóż, boję się, bo skoro "Martwe jezioro" mi się wcale a wcale nie podobało, to nie mam gwarancji, że jednak zauroczę się w kolejnych powieściach autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, "Martwego jeziora" nie czytałam, ale właśnie niedawno skończyłam jego kontynuację "Czy ten rudy kot to pies?" i ta książka jest zdecydowanie słabsza od zabawnego "Zacisza 13" czy "Cichego wielbiciela". Ot, zwykłe czytadło, jakich wiele.

      Usuń
    2. Pochwaliłam się u Binoli, to jeszcze u Ciebie - mam "Cichego". Mrrr :)
      Czyli od początkowych powieści autorki lepiej się trzymać z daleka? Ale mimo wszystko fajnie, że się kobitka rozwija, i poprawia swój warsztat. Ciekawa jestem tego "Wielbiciela", będę miała porównanie z "Martwym...". Żeby nie było, że się za szybko zniechęcam :)

      Usuń
    3. Jak Ci się "Cichy..." nie spodoba, to nie ma dla Ciebie ratunku. :P
      Ale bez względu na końcowe odczucia - różnicę na pewno zauważysz.

      Usuń
  8. Akurat dzisiaj wypożyczyłam tę książkę z biblioteki, więc niedługo na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to czekam na recenzję. Porównamy wrażenia. ;)

      Usuń
  9. Niedawno wymieniłam się na fincie na tę książkę, bo wiele dobrego o niej czytałam. Wyobrażam sobie jak okropnie musiała się czuć główna bohaterka i jestem ciekawa jak ta historia się zakończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam ciekawa zakończenia, bo taką książkę łatwo zepsuć. Ale moim zdaniem autorka wybrnęła nieźle. :)

      Usuń
    2. W takim razie nie będę długo zwlekać i postaram się jak najszybciej zabrać za czytanie :)

      Usuń
    3. A ja niecierpliwie czekam na recenzję. :)

      Usuń
  10. oj za tą książką rozglądam się już od dłuższego czasu, ale nie mogę jej nigdzie znaleźć... jak zwykle biblioteka zawodzi! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się trafiła jak ślepej kurze ziarno. Akurat ktoś ją oddał na chwilę przed tym jak przyszłam do biblioteki. ;)

      Usuń
  11. Czytałam i bardzo pozytywnie ją wspominam. W moim odczuciu, to jedna z najlepszych powieści tej autorki. A tematyka stalkingu świetnie zobrazowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie podoba mi się pomysł z powatarzaniem tekstu "Martwego morza" i zamieszczaniem krótkich sms-ów. Świetnie uzupełnia to obraz stalkingu wyłaniający się z normalnego toku narracji.

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o Olgę Rudnicką to narobiłam sobie dużych zaległości, a przecież "Martwe jezioro" i "Czy ten rudy pies to kot?" bardzo mi się podobały. "Cichego wielbiciela" oraz "Natalii 5" mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli podobają Ci się te dwa tytuły, to tym bardziej spodoba Ci się "Cichy wielbiciel" i "Zacisze 13". Właśnie skończyłam czytać "Czy ten rudy kot to pies?" i to zdecydowanie słabsza książka od tych, które wymieniłam.

      Usuń
  13. Cieszę się, że "Cichy Wielbiciel" ci się spodobał, bo mi także bardzo przypadł do gustu. Książka na swój sposób przerażająca bardziej niż niejeden horror.
    Nie słyszałam za to o filmie, ale bardzo chętnie obejrzę :)
    Kurde, powinnam teraz pisać opowiadanie na konkurs miejski. Moja szkoła dała... ekhm. No nieważne, muszę ocalić jej honor. Mam 4 strony w wordzie na razie, a ja tutaj twoje recenzyje czytam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażające jesto, że do takiego człowieka nie trafiają żadne argumenty. No i nie wiadomo do czego jest zdolny. =/

      Do roboty! Honor szkoły jest ważniejsze od kłopotów Julii. ;)

      Usuń
    2. To i tak nie jest najgorsza historia o stalkingu jaką znam. Kiedyś nałogowo oglądałam program o tym na ID.

      Skończyłam, wyszło 6 stron z hakiem. Muszę to jeszcze sprawdzić. Jakieś pierdoły popisałam.

      Usuń
    3. O stalkingu wiem właściwie tyle co nic, ale temat jest fascynujący (jak cała ludzka psychika), więc mam nadzieję, że jeszcze czegoś się na ten temat dowiem.

      A o czym jest to opowiadanie?

      Usuń
    4. Temat przewodni konkursu, do którego miała nawiązywać treść to "Dokąd zmierzasz człowieku? Szukanie siebie i swojego miejsca w życiu".
      Popisałam więc jakieś pierdoły o dzieciaku, który zwiał z domu, wylądował na ulicy, potem jego przyszłą ukochana była chora i musiał się sprzedawać dla pieniędzy itd.Taki zarys. Mówiłam, że pierdoły. Pierdołowaty temat to i takie opowiadanie :P

      Usuń
    5. Ulala... Zaszalałaś z interpretacją. :P

      Usuń
    6. Lubię iść pod prąd :P
      Z perspektywy czasu nie wiem czy nie przesadziłam, ale Antyśka twierdzi, że jest świetne :)

      Usuń
    7. To słuchaj Antyśki, na pewno wie, co mówi. :)

      Usuń
  14. Już od dawna chcę przeczytać tę książkę. Lubię Olgę Rudnicką, ciekawi mnie tematyka powieści i chciałabym zobaczyć, jak autorka sobie poradziła.
    Co do "Martwego jeziora" i jego kontynuacji (o których mowa w komentarzach powyżej) - książki ratuje humor i lekkie pióro Rudnickiej, bo sama fabuła jest dosyć przewidywalna. Nie zmienia to jednak faktu, że przeczytałam je z przyjemnością;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewidywalna i hmm... nieco naciągana (przynajmniej w przypadku tego drugiego tytułu, bo pierwszego nie czytałam), ale to fakt - czyta się z przyjemnością. Autorka naprawdę ma lekkie pióro.

      Usuń
  15. Czytałam, świetna książka ... pani Olga jest jedną z moich ulubionych autorek, polecam inne jej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przeczytam, jak tylko uda mi się je gdzieś dorwać. Na razie udało mi się zdobyć cztery. :)

      Usuń
  16. Przeraziła mnie ta książka, a utwór "Martwe morze" chyba już zawsze będzie mi się kojarzył z czymś nieprzyjemnym. Uważam, że powieść została świetnie napisana, kreacje psychologiczne bohaterów są niesamowite, poza tym, temat stalkingu został profesjonalnie potraktowany. "Cichy wielbiciel" to bardzo dobra pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Naprawdę ciekawa i przede wszytskim wiarygodna fabuł, a cała książka jest tak napisana, że oddziałuje na emocje czytelnika.

      Usuń
  17. Czytałam i bardzo mi się podobała. Przez cały czas potrafiła utrzymać mnie w napięciu, a to już coś :)

    Podrzucam link do jeszcze jednej pozycji na luty, do wyzwania
    choć tym razem to bajka, ale jednak napisana przez polską autorkę :)

    Liliana Fabisińska "Wesołe wycieczki"
    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/02/174-wesoe-wycieczki-liliana-fabisinska.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trzyma wnapięciu i ogromnie byłam ciekawa zakończenia. :)

      Usuń
  18. Ta książka już od dawna "siedzi" mi w głowie, coś mnie do niej ciągnie. Może dlatego, że z pojęciem stalkingu pierwszy raz się spotkałam właśnie czytając po raz pierwszy recenzję "Cichego wielbiciela".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie ja też, choć niby gdzieś to pojęcie się pojawiło, ale wcześniej się tym tak bardzo nie interesowałam.

      Usuń
  19. Przeczytałam wszystkie jej książki , mam małe ale co do drugich części ;) No cóż ogólnie spodobał mi się jej styl, to poczucie humoru z nutką kryminalną - super :) Cichy wielbiciel jest najlepszy, Lilith - kryminał niezły , Natalia zabawna , Zacisze 13 - hihi co te kobiety wymyślają :)
    Ja tam czekam na kolejne jej książki :)))
    Pozdrawiam
    miło spędziłam przedpołudnie na Twym blogu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to faktycznie - znawczyni twórczości z Ciebie. :)
      Ja mam jeszcze sporo książek autorki przed sobą, a najbardziej ciekawa jestem "Natalii 5".

      Bardzo mi miło to czytać i oczywiście zapraszam jak najczęściej. :)

      Usuń
    2. Natalii 5 była moją pierwszą książką tej autorki , Drugi przekręt Natalii dobry ale jak to ująć dziewczyny są najmądrzejsze, a reszta w tyle ;)

      Usuń
    3. Kurcze, byłam dziś w bibliotece i zapomniałam zobaczyć, czy jest coś Rudnickiej. :/

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...