Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudnicka Olga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudnicka Olga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 czerwca 2017

Olga Rudnicka "Życie na wynos"
[RECENZJA]

recenzje kryminałów
cykl z Emilią Przecinek, tom 2

- Kochana, ty piszesz o miłych facetach. W życiu znajdź sobie ogiera. Dzieci już masz, niezależność finansową zdobywasz, na co ci miły facet?*

poniedziałek, 14 listopada 2016

Olga Rudnicka "Granat poproszę!"
[RECENZJA]

Olga Rudnicka
Granat poproszę!
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
336 stron
Listopad. Wystarczy, że się zjawi, a mnie już wcale nie do śmiechu. Zimno, ciemno, ponuro, do wiosny daleko. Najchętniej zaszyłabym się w mieszkaniu z dużym zapasem książek i herbaty parzonej w kolorowych kubkach.
Więc...
Nie do śmiechu mi.

poniedziałek, 21 marca 2016

Olga Rudnicka "Były sobie świnki trzy"
Jak zostać wdową,
czyli poradnik dla zdesperowanych

Olga Rudnicka
Były sobie świnki trzy
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
360 stron
Wyobraź sobie siebie w roli żony bogatego męża. Tak, właśnie tak. Nie bogatej żony, a żony bogatego męża. Krótko mówiąc: on ma wszystko, ty tylko status małżonki. Jeśli się rozwiedziesz, zostajesz z niczym.

W takiej sytuacji są bohaterki najnowszej komedii kryminalnej Olgi Rudnickiej Były sobie świnki trzy. I wcale nie zamierzają się martwić o to, że czarny scenariusz wejdzie w życie, a one będą musiały odzwyczaić się od luksusów. Jak zwykle autorka tworzy takie postaci kobiece, które biorą sprawy w swoje ręce, a że wyobraźni im nie brak, za to pomysły wykraczają poza standardowe czynności wpisane w codzienność przeciętnego obywatela, można mieć pewność, że będzie się działo sporo, a zabawnych i zwariowanych scen nie zabraknie.

wtorek, 3 listopada 2015

Olga Rudnicka "Fartowny pech"
Mafia na wesoło

Olga Rudnicka
Fartowny pech
Wyd. Prószyński i S-ka
2014
304 strony
Czego można się spodziewać po pisarce, która powołuje do życia pięć sióstr o tym samym imieniu, a spokojnej, wręcz nudnej, nauczycielce każde zabetonować zwłoki w piwnicy? Prawdopodobnie wszystkiego! Na przykład tego, że wmiesza się w wojny gangów albo pobije policjanta posługując się dwunastoletnią dziewczynką. Wszystko to oczywiście w białych rękawiczkach, w ramach fabuły komedii kryminalnej.

Dziany, Nadziany i Gianni. Mając pod ręką zestaw tak nazywających się bohaterów, nie ma co liczyć na to, że będzie poważnie. Co prawda trzej panowie to nie to samo co pięć sióstr, ale i oni wystarczą, by sporo namieszać i dostarczyć czytelnikom rozrywki. Fartowny pech Olgi Rudnickiej przeniesie nas do świata policjantów, detektywów i gangsterów, ale nie martwcie się - nie będzie rozlewu krwi, ani drastycznych zdarzeń. 

Chyba, że do tych ostatnich zaliczyć karierę posterunkowego Filipa Nadzianego w social mediach.

niedziela, 11 października 2015

Wiele stresu, wiele śmiechu,
czyli krótko o spotkaniu z Olgą Rudnicą



Jest już po północy. Niedawno wróciłam z restauracji Wielkie Żarcie, gdzie spędziłam przemiły wieczór w fantastycznym gronie kryminalnym, czyli ekipą z festiwalu Granda. Wcześniej było mnóstwo różnych spotkań, znajomości świeże i odświeżone, uściski w przelocie, dłuższe rozmowy i wciągające dyskusje. Moc pozytywnej energii! Torty z okładkami książek na stanowisku wydawnictwa Czwarta Strona, zdjęcia, autografy, możliwość porozmawiania ze specjalistami z zakresu różnych okołokryminalnych dziedzin oraz oczywiście spotkania autorskie.

środa, 7 października 2015

Olga Rudnicka "Diabli nadali"
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz

Olga Rudnicka
Diabli nadali
Wyd. Prószyński i S-ka
2015
448 stron
Olga Rudnicka zadebiutowała w 2008 roku, czyli stosunkowo niedawno. Tymczasem, na rynku wydawniczym pojawiła się już... jedenasta jej książka. Diabli nadali to dawka pozytywnej energii, w której na korporacyjnym gruncie mieszają się intrygi, plotki, przyjaźnie, romanse, kłótnie, sympatie i antypatie. Jest też oczywiście zbrodnia, bo autorka nie ucieka od gatunku, w którym czuje się jak ryba w wodzie. Dzięki temu, czytelnicy dostali do rąk kolejną świetną komedię kryminalną.

A teraz poznajcie... denata.

Inteligentny, błyskotliwy, geniusz. Działa jak dobrze naprogramowany robot. Nigdy się nie poci i nie męczy. Nigdy nie popełnia błędów. Zawsze ma rację. Wie wszystko. Do tego dziwkarz, lowelas, kłamca, ale kobiety ciągnęły do niego jak muchy do miodu, choć on sam najczęściej nic nie musiał robić, by je zachęcać. Nie wiem czy to ta jego woda kolońska czy feromony, ale na pewno nie był człowiekiem*.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Olga Rudnicka "Natalii 5"
Siostry w natarciu!

Olga Rudnicka
Natalii 5
Wyd. Prószyński i S-ka
2011
560 stron
Dziewczęca sukienka, kokardka na głowie, lakierowana torebka, krótko przycięte blond włosy, pod ręką notesik zawierający pomysły na powieść. Oto Natalia Sucharska.

Platynowa blondynka, z włosami ściągniętymi w idealny kok, elegancki strój biznesowy utrzymany w nienagannym stanie, nieprzystępna profesjonalistka. Taka jest Natalia Sucharska.

Brunetka w opiętych spodniach z imitacji skóry, pas nabijany ćwiekami, metalowe bransoletki, tatuaże, wampirzy image. Przed państwem Natalia Sucharska.

Niedbały strój ukrywający kobiece kształty, włosy mysiego koloru, okularki, aparycja zagubionej nastolatki, która bardzo chce wtopić się w tło. Cała Natalia Sucharska.

Szatynka z odrostami na matowych włosach, dwójką dzieci, workowatą suknią i cieniami pod oczami, może i ładna, ale ogromnie zaniedbana. Tak, to też jest Natalia Sucharska, choć do rozwodu pozostanie Sucharska-Dębska.

Pięć kobiet o tym samym imieniu i nazwisku. Przypadek?

niedziela, 16 sierpnia 2015

Olga Rudnicka "Zacisze 13"
Trup w piwnicy

Olga Rudnicka
Zacisze 13
Wyd. Prószyński S-ka
2009
264 strony
Śrem. Niewielkie miasto w województwie wielkopolskim, jedno z najstarszych polskich miast. Z przestępczością się raczej nie kojarzy, a już na pewno nie w rejonie ulicy Zacisze, o nazwie bardzo adekwatnej do rzeczywistości, choć mieszkająca pod numerem 13 Marta Żywek, dla pewności zrobiła kurs samoobrony. Uznała, że może jej się to przydać, gdy wieczorami wyprowadza Tofika na spacer. Nigdy nie wiadomo, kto mógłby się zaczaić na nauczycielkę i jej pieska-znajdkę, a na waleczność pupila raczej nie miała co liczyć. Tofik był wielkości spaniela, drobny, z ogromnymi sterczącymi uszami, a jego pocieszna mordka przypominała nietoperza[1]. Ewentualnego napastnik mógł na jego widok paść najwyżej ze śmiechu.

Marta, bohaterka Zacisza 13 Olgi Rudnickiej, prowadzi życie do bólu nudne i przewidywalne. Gdyby ktoś chciał ją śledzić, mógłby na podstawie wykonywanych przez nią czynności regulować zegarek. Kobieta jest samotniczką, z domu wychodzi właściwie głównie do pracy, ponadto dwa razy w tygodniu na kurs, raz na zakupy do marketu, no i codziennie  na spacery z psem, dzięki któremu jej rozkład dnia wzbogacił się o jogging. Gdyby ktoś chciał ją śledzić, umarłby z nudów.

piątek, 24 lipca 2015

Olga Rudnicka "Martwe jezioro"
Ach, co to był za ślub!

Olga Rudnicka
Martwe jezioro
Wyd. Prószyński i S-ka
2008
232 strony
Gucio (ten od Mai) skomentował by tę sprawę tak: stare przysłowie pszczół mówi, nigdy nie mów nigdy. Po lekturze powieści Czy ten rudy kot to pies? Olgi Rudnickiej stwierdziłam, że nie będę sięgać po tom poprzedzający zdarzenia w nim opisane, że późniejsze książki autorki o wiele bardziej trafiają w mój gust, więc jej debiut sobie odpuszczę. 

A jednak odpowiednio zmotywowana sięgnęłam po Martwe jezioro i... wcale nie żałuję. Ostatnio czytanie idzie mi dość kiepsko. Ładna pogoda, zbliżający się urlop, rozsypane na stole kredki i kilka innych drobiazgów, nie sprzyjają czytelnictwu. Szybko się nudzę, odpływam myślami. Wygląda na to, że książki lekkie, humorystyczne i rozrywkowe, na taką niemoc czytelniczą są idealne. Debiutancka powieść Olgi Rudnickiej łączy w sobie te trzy cechy.

Tytułowe martwe jezioro podobno przepięknie wygląda o świcie, gdy podnosi się mgła. Wokół niego rośnie młody las. Można tu odpocząć od zgiełku i pośpiechu. Posiedzieć, porozmyślać, ukryć się przed światem.

Mała Beata bywała tu często. To był jej azyl.

czwartek, 7 marca 2013

Olga Rudnicka "Czy ten rudy kot to pies?"
Podwrocławska Irlandia

Olga Rudnicka
Czy ten rudy kot to pies?
Wyd. Prószyński i S-ka
2009
230 stron
Czytanie drugiej części czegoś, co logicznie rzecz biorąc ma także część pierwszą, zwykle jest głupotą, czasami zaś pechem, gdy niedoinformowany człowiek ściąga coś z półki kierując się nazwiskiem autora, a olewając notę z okładki. W ten sposób przytargałam z biblioteki książkę Czy ten rudy kot to pies? autorstwa Olgi Rudnickiej. Jak już udało się ustalić tytuł ten jest kontynuacją Martwego Jeziora. debiutanckiej powieści autorki. Odkrywszy ten fakt nieco się zirytowałam, ale mimo wszystko postanowiłam doczytać to, co czytać zaczęłam, nie przejmując się wszędobylskimi spoilerami. Jeśli więc planujecie sięgnąć po debiut Rudnickiej, to zapamiętajcie obydwa tytuły i bierzcie się za nie we właściwej kolejności.

środa, 27 lutego 2013

Olga Rudnicka "Cichy wielbiciel"
On może zmienić twoje życie...

Olga Rudnicka
Cichy wielbiciel
Wyd. Prószyński i S-ka
2012
440 strony
Pierwsze skojarzenie związane z hasłem "stalker"? Film Andrieja Tarkowskiego z 1979 roku, którego jeszcze nie widziałam, choć od wielu miesięcy matematyczny algorytm jednego z portali filmowych wmawia mi, że na 89% jest on w moim guście. No, ale nie o kosmitach i spełnianiu życzeń chciałam dzisiaj pisać. Chociaż... Hmm... Wszak wśród wielu kobiecych marzeń jest i to o posiadaniu tajemniczego wielbiciela. Z życzeniami trzeba jednak ostrożnie. Jak to mówią, uważaj czego sobie życzysz, bo kiedyś może się to spełnić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...