piątek, 10 stycznia 2014

Blogowy Flesz Filmowy
* 13 *

Tytuł: Uwikłanie
Gatunek: kryminał
Produkcja: Polska
Premiera: 3 czerwca 2011 (Polska), 3 czerwca 2011 (świat)
Reżyseria: Jacek Bromski
Scenariusz: Jacek Bromski, Juliusz Machulski
Muzyka: Luděk Dřízhal
Zdjęcia: Marcin Koszałka
Czas trwania: 128 minut


O powieści kryminalnej Uwikłanie Zygmunta Miłoszewskiego możecie poczytać w notce sprzed kilku dni (KLIK). Zwykle staram się odczekać jakiś czas, zanim obejrzę ekranizację powieści, ale zmotywowana Waszymi opiniami (zwykle negatywnymi) oraz zaintrygowana tym, jak to możliwe, że prokurator Szacki stał się kobietą, a akcja powieści z tak szczegółowo opisywanej przez Miłoszewskiego Warszawy, nagle przeniosła się do Krakowa, po prostu musiałam obejrzeć film Jacka Bromskiego.

Fabuła w zasadzie jest podobna. Grupa osób bierze udział w terapii ustawień, rano jeden z uczestników nie zjawia się na śniadaniu, czemu się trudno dziwić. Ludzie z rożnem w oku zwykle nie wykazują zainteresowania tak prozaicznymi czynnościami jak jedzenie (chyba, że mowa o wszędobylskich ostatnimi czasy zombie). Henryk Telak (Krzysztof Globisz) nie żyje, śledztwo prowadzą prokurator Agata Szacka (Maja Ostaszewska) oraz komisarz Sławomir Smolar (Marek Bukowski). To, jak prezentuje się komisarz, uzasadnia przemianę Szackiego w kobietę. Śliczna prokurator i przystojny komisarz - pachnie romansem, prawda? Przeniesienia akcji do Krakowa nadal nie rozumiem. Oprócz tych najbardziej rzucających się w oczy zmian, jest też kilka innych - te bolą jakby mniej.

Film sam w sobie nie jest tak zły jak przypuszczałam, ale gdzie mu tam do powieści. Uwikłanie zdecydowanie lepiej czytać niż oglądać. Przepalone zdjęcia to totalne nieporozumienie. Niby dzięki temu Kraków miał nie był "pocztówkowy". Właściwie nie wiem czemu się czepiam, bo efekt ten na pewno udało się osiągnąć. Takich pocztówek mieć bym nie chciała. Drugim minusem jest koszmarne aktorstwo, większość dialogów wypadła bardzo sztucznie, a za każdym razem, gdy na ekranie pojawiał się Igor (Krzysztof Pieczyński) zastanawiała się, jak to się stało, że nikt nie wyciął scen z jego udziałem.

zwiastun filmu

Moja ocena: 6/10

***


Tytuł:  World War Z
Gatunek: horror, akcja
Produkcja: USA, Malta
Premiera: 5 lipca 2013 (Polska), 2 czerwca 2013 (świat)
Reżyseria: Marc Forster
Scenariusz: Matthew Michael Carnahan, Drew Goddard, Damon Lindelof
Muzyka: Marco Beltrami
Zdjęcia: Robert Richardson, Ben Seresin
Czas trwania: 116 minut

Czasami człowiek robi dziwne rzeczy, np. rzuca pracę i jedzie w podróż dookoła świata lub... z własnej woli ogląda film o zombie. Jeśli bywacie tu od czasu do czasu, to doskonale wiecie, że na tym blogu zombie nie bywają, czy to w wersji literackiej czy filmowej. No, po prostu nie moja bajka. A jednak pewnego wieczoru włączyłam World War Z. I wiecie co? Nie bolało! (Przynajmniej mnie, bo o bohaterach tego samego nie można powiedzieć).

Film jest ekranizacją powieści Maxa Brooksa i pewnie większość z Was doskonale wie (lub się domyśla) o czym jest ta historia. Gerry Lane (Brad Pitt), wraz z rodziną, przemierza samochodem zakorkowane, amerykańskie ulice, gdy nagle robi się spore zamieszanie. Słychać krzyki i eksplozje, na niebie pojawiają się helikoptery. Oto nadciągają oni - krwiożercze zombiaki. Straszą, gryzą, zarażają. Wystarczy, że zatopią w tobie zęby, a staniesz się jednym z nich. Rodzinie Lane udaje się uciec, a ponieważ Gerry jest byłym pracownikiem ONZ, zostają przeniesieni w bezpieczne miejsce. Problem w tym, że azyl przysługuje tylko przydatnym. Gerry musi pomóc w opanowaniu epidemii, by jego żona Karin (Mireille Enos) oraz córeczki, mogły przeczekać niebezpieczeństwo z dala od jego źródła.

Nie sposób się na tym filmie nudzić. Gonią, uciekają, gryzą, odcinają kończyny, strzelają, ślinią się. Mury upadają, miasta płoną, bezpiecznie nie jest nigdzie - nawet w powietrzu czy na pustyni. Trzeba przyznać, że World War Z trzyma w napięciu, sporo scen jest naprawdę efektownych (film ma szansę stanąć do walki o Oscara za efekty specjalne).

Krótko mówiąc: całkiem niezła rozrywka. Jak na film o zombie, oczywiście.


zwiastun filmu


Moja ocena: 6/10

***


Tytuł: Syberia, Monamour (Siberia Monamour) Gatunek: dramat
Produkcja: Rosja
Premiera: 25 listopada 2011 (Polska), 20 kwietnia 2011 (świat)
Reżyseria: Slava Ross
Scenariusz: Slava Ross
Muzyka: Aidar Gainullin
Zdjęcia: Yuri Rajsky
Czas trwania: 102 minuty



Syberyjska tajga, miejsce człowiekowi niegościnne, w którym trzeba umieć się dostosować do tego, co oferuje natura. Jeśli zechce ci podsunąć pod nos kawał mięsa uzbrojonego w rogi i kopytka, korzystaj. Druga taka okazja może się szybko nie powtórzy i w oczy szybko zajrzy Ci głód. W tak niegościnnym miejscu mieszka kilkuletni Lioszka (Mikhail Protsko). Opiekuje się nim dziadek (Pyotr Zaychenko). Matka chłopca nie żyje, ojciec jak wyszedł, tak nie wrócił. W końcu robi się na tyle ciężko, że starszy pan decyduje się oddać wnuka pod opiekę rodziny mieszkającej w pobliskim miasteczku. Niestety nic nie idzie po jego myśli. Matka natura jest nieubłagana, nie oszczędza nikogo. Ludzie wcale nie są lepsi, zwłaszcza ci, którzy pałętają się po odludziu w podejrzanych zamiarach.

Smutny to film, choć piękny. Z jednej strony poetycki, z drugiej surowy, brutalny, ponury, bolesny. Dobre, mocne, refleksyjne kino. Wzrusza, przygnębia, fascynuje.

zwiastun filmu

Moja ocena: 8/10

75 komentarzy:

  1. Kocham zombie, więc world war Z to dla mnie obowiązkowy film :D Ale książka najpierw :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę sobie raczej odpuszczę. W każdym razie, na razie jakoś mnie do niej nie ciągnie. ;)

      Usuń
  2. "World War Z" oglądałam jakiś czas temu, w sumie to niezły film. "Syberia, Monamour" nie widziałam, ale chętnie poznam ten film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Syberia..." jest niezwykłym filmem, mam nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
  3. Jedynie z tych filmów oglądałam "World War Z" nawet mi się podobał, choć to nie do końca moja tematyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja zdecydowanie też nie, ale jako rozrywka, film świetnie się sprawdził.

      Usuń
  4. w sumie to obejrzałabym wszystkie 3 tylko pierwszą dopiero po lekturze książki;P

    OdpowiedzUsuń
  5. "WWZ" oglądałam i podzielam Twoje zdanie na jego temat. Do "Uwikłania" jakoś mnie nie ciągnie, ale "Syberię, Monamour" na pewno obejrzę, polegam na twoim guście. Z Twoich, ale również polecanek Pauli i Łukasza obejrzałam "El Cuerpo" i "La Cara oculta" i jestem bardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Syberia..." to zupełnie inna bajka, ale mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. :)

      Usuń
  6. Widziałam "Uwikłanie" i mam podobne zdanie - nijak filmowi do książki.
    monweg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak wypadnie kolejna ekranizacja.

      Usuń
  7. To ja sobie zdecydowanie najpierw "Uwikłanie" przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to z rożnami w oczach bywa. Ubawiłam się. Dziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a Telak się nie ubawił. Sztywniak. :D

      Usuń
  9. "...całkiem niezła rozrywka. Jak na film o zombie, oczywiście" - jak ktoś mógł napisać coś równie podłego? Przecież najlepsze filmy to właśnie te o zombie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz, zaraz, czy Ty właśnie dałeś mi do zrozumienia, że jestem... podła?
      Foch!
      :D

      Usuń
    2. Dałem do zrozumienia, że to ja się złoszczę za obrażanie filmów w zombie :D
      Foch! :D

      Usuń
    3. Musisz poćwiczyć strzelanie focha, bo go przeoczyłam. :P

      Usuń
  10. World War Z - mam w planie obejrzeć film, jak będę miała wenę na oglądanie. książkę nie wiem czy przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądaj, wydaje mi się, że trafi w Twój gust. :)

      Usuń
  11. Nie oglądałam żadnego z powyższych, ale może zdecyduję się na któryś w weekend:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, czy oglądałaś i czy Ci się podobał.

      Usuń
  12. Dwa pierwsze filmy niespecjalnie, ale trzeci koniecznie. Polubiłam te rosyjskie filmy, ba, nawet i hiszpańskie (ileż to ode mnie determinacji wymaga! bo ten język!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem co Ty masz do hiszpańskiego. Piękny jest!

      Usuń
  13. Wpadłam powiadomić o Liebster Blog Award
    pozdrawim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, tylko na razie nie mogę obiecać, że wezmę udział. :)

      Usuń
  14. Uwikłanie - nie czytałam, ale pewnie film obejrzę no i Syberię zapisuję do obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jednak czytałam, widać nic mi w pamięci z tej książki nie utkwiło w głowie ;)

      Usuń
    2. Kryminały po jakimś czasie zlewają się ze sobą. Sama pamiętam te naprawdę mocne, albo po prostu pojedyncze sceny, które zrobiły na mnie wrażenie.

      Usuń
  15. Zombie nie lubię więc dwójka odpada, a kryminał i "Rosję" chętnie bym obejrzała:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię zombie, ten film obejrzałam głównie dlatego, żeby być w miarę na bieżąco (bo o ile na książki, które mnie nie kręcą, nie tracę czasu, o tyle jakiś "dziwny" film lubię czasem obejrzeć).

      Usuń
  16. Do filmowego "Uwikłania" jestem nieprzekonana. wkurzyło mnie zmienienie Szackiego w Szacką i Warszawy na Kraków (choć nic przeciwko temu pięknemu miastu nie mam). World War Z widziałam - niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poczekaj na następną ekranizację. Szacki będzie już właściwej płci. ;)

      Usuń
  17. Pomimo tego, że ,,Syberia, Monamour" jest bardzo przytłaczającym filmem, to wydaje mi się, że warto go obejrzeć. ,,Uwikłanie" i ,,World War Z" nie wzbudziły mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  18. World War Z oglądałam, według mnie całkiem porzadne kino. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie - dobra rozrywka i fajne efekty.

      Usuń
  19. Mnie też "Uwikłanie" w wersji filmowej nie przypadło do gustu. A o co chodzi z tymi przepalonymi zdjęciami? Bo nie kumam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie co o co? :P
      Prześwietlone jak diabli i źle się oglądało. Tłumaczenie, że tak miało być, jakoś mnie nie przekonuje. Dla mnie - nietrafiony pomysł.

      Usuń
  20. Oglądałam "World War Z" - dla Pitt'a oczywiście. Hmm, taki średni film (nie Pitt, oczywiście) :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Pitt jaki? :P
      (Oprócz tego, że przystojny). :D

      Usuń
  21. A ja z chęcią i przeczytam, i obejrzę "Uwikłanie". :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie widziałam jeszcze żadnego, ale na wszystkie trzy mam chęć, więc na pewno w swoim czasie je zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Film "Uwikłanie" mnie rozczarował. Skoro jest dobra książka i porównujemy w końcu film z pierwowzorem, po co udziwniać? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem właśnie. Może po to, żeby widza, który zna książkę jakoś zaskoczyć? Kryminał, którego zakończenie się zna, mniej interesuje widza, a tak - może się spodziewać niespodzianek.

      Usuń
  24. Widziałam WWZ do połowy... nie dlatego, że mi się nie podobał, tylko: ksiażka najpierw:) I pewnie niebawem dokończę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, to po co oglądać pierwszą połowę? :P

      Usuń
  25. Oglądałam film z Pittem w kinie. Roboczo nazwałam go "Dojrzały Brad ratuje świat i nadal dobrze wygląda". :) Sala kinowa, jej akustyka etc. - to wszystko dodało "uroku". Myślę, że gdybym oglądała go w domu, to po kilkunastu minutach bym zwyczajnie przełączyła. Nie było tam zaskakującej fabuły, efekty specjalne na poziomie, ale też nie jakoś porażające i nawet w kinie film zwyczajnie się dłużył. Prawdziwy świat nic by nie stracił, gdyby nie powstał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś tłumaczyć tytuły filmów. Nasi spece od tego są nieźli w wymyślaniu cudów, ale Ciebie nie przebiją. :D

      Co racja, to racja - szału nie było, ale jakimś cudem się dobrze bawiłam i tak do końca nie wiem czym to tłumaczyć. W każdym razie działo się sporo, na efekty akurat nie narzekam, rozrywka pełną, zakrwawioną gębą. :D

      Usuń
    2. Prawda? Też tak uważam. :)
      Przyznam szczerze, że i ja kilka razy wzdrygnęłam się w kinie na widok zombie. Mimo to, dla mnie to nadal film o Bradzie i jego "bohaterstwie", o niczym więcej. To on jest tam postacią pierwszoplanową i skupiającą na sobie najwięcej uwagi kamerzysty. Tu już przestał być stricte amantem, więc panowie bardziej się z nim mogą utożsamić, ale jednocześnie nadal to przystojny facet i wiek (oraz odpowiednia charakteryzacja) dodaje mu uroku.
      Mówiąc jeszcze bardziej szczerze... Jeśli mam oglądać film o tym, jak jeden biedny facet ratuje świat w najbardziej absurdalnych okolicznościach, to zdecydowanie wolę oglądać filmy o J. Bondzie. On przynajmniej ma klasę i nosi dobre garnitury. :)

      Usuń
    3. Marnujesz swój talent. :D

      Hmm... Tak sobie teraz myślę... Był kiedyś taki film, gdzie główny bohater jest owszem - główny, ale jednak kamerzysta pokazuje przede wszystkim to, z czym ten bohater ma się zmierzyć? Tzn. taki Brad Pitt robi swoje, ale więcej na ekranie jest zombie i ogólnego wariactwa niż przygód Brada.

      Za sobą mam tylko jednego Bonda, więc trudno mi powiedzieć. Tak naprawdę ani zombie, ani agent jej królewskiej mości - mnie nie kręcą. ;)

      Usuń
  26. "Syberia, Monamour" - coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mnie zaskoczyłaś? :)

      Usuń
  27. „Uwikłanie” obejrzałam kiedyś u znajomych, nie wiedziałam wtedy że jest też książka i że akcja w filmie została przeniesiona do Krakowa i że Szacka jest Szackim i bardzo dobrze, ze wtedy tego nie wiedziałam dlatego film mi się podobał :)
    Zombiaki o nie :D , ale Brad Pitt gra w tym filmie i oto nasuwa się pytanie: czy oglądać, czy też nie ? ;)
    Trzeci film mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja to racja - przed seansem lepiej tego nie wiedzieć, a jak już się wie, to lepiej przeczytać książkę. ;)

      Oglądać. Pitt oko w oko z zombie - na tym tle wydaje się jeszcze przystojniejszy (Pitt, nie zombie :P).

      Usuń
    2. przekonałaś mnie ;) w razie czego będę przewijać :D

      Usuń
    3. Przeczytaj sobie komentarz Missy Jacobs - dwa piętra nad Tobą. Brad pojawia się w filmie o zombie częściej niż zombie. Dużo przewijania nie będziesz miała. :D

      Usuń
  28. Świetny film : ) Bardzo mi się podobał : D Jest to jeden z nielicznych polskich filmów, które warto obejrzeć : D
    Książki nie czytałam, ale po twojej opinii chyba przeczytam : )
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro film Ci się podobał, to i książka powinna. :)

      Usuń
  29. "Syberię" obejrzę obowiązkowo, a pozostałe dwa? raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór, bo to najlepszy film z tych trzech. :)

      Usuń
  30. Ja koniecznie muszę obejrzeć ten film o Syberii!

    OdpowiedzUsuń
  31. "Uwikłanie" to ja musze najpierw przeczytać, zanim się za film zabiorę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak. Wcześniej nawet nie ruszaj filmu!

      Usuń
  32. Byłam na spotkaniu autorskim z Miłoszewskim, który stwierdził, że nie miał żadnego wpływu na powstawanie ,,Uwikłania". Wszelkie zmiany, których dokonano nie spotkały się z jego aprobatą, dlatego odcina się od filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wiele tłumaczy. Ale w takim razie ciekawa jestem jak to jest - autor nie może powiedzieć "nie, nie pozwalam w ten sposób wykorzystać mojego tekstu"?

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...