piątek, 6 lipca 2012

Carmen Laforet "Złuda"
Barcelona, miasto złudzeń

Carmen Laforet
Złuda
Świat Książki
2007
269 stron
Wycieczka do Barcelony jest moim największym podróżniczym marzeniem. Chciałabym przespacerować się aleją La Rambla, na La Boqueria kupić świeże owoce, przystanąć w cieniu świątyni Segrada Familia, zwiedzić Camp Nou i Muzeum Picassa. I jeszcze żeby było ciepło, słonecznie, kolorowo, a w tle brzmiała gorąca, hiszpańska muzyka. Chętnie więc sięgam po książki, których akcja rozgrywa się w tym magicznym mieście. Okazuje się jednak, że Barcelona nie zawsze jest tak piękna jak to pokazują turystyczne prospekty. Powojenna Barcelona naszych dzisiejszych bohaterów, z pewnością taka nie jest.

Andrea właśnie rozpoczyna nowy etap swojego życia. Opuszcza prowincję i nocnym pociągiem przyjeżdża do rodziny w Barcelonie. Chce studiować literaturę. Jest pełna nadziei i oczekiwań, wierzy, że jej życie zmieni się na lepsze. Jednak już od samego początku jej wyobrażenia rozmijały się z rzeczywistością. Już sam widok domu ją rozczarował. Gdy otworzyły się drzwi, jej dalsze wrażenia wcale nie były lepsze. Potem wszystko wydało mi się koszmarem. Zobaczyłam przed sobą przedpokój oświetlony słaba żarówką, jedyną, jaka pozostała we wspaniałym, zasnutym pajęczynami żyrandolu, zwisającym z sufitu. Na ponurym tle mebli, stłoczonych jak w wozie meblowy, biało-czarna plama: postać staruszki w koszuli i wełnianej chustce zarzuconej na ramiona. Już byłam gotowa pomyśleć, że pomyliłam piętra, lecz łagodny i pełen dobroci uśmiech tej zbiedzonej staruszki upewnił mnie, że to jest moja babka.[1]

Spotkanie z pozostałymi domownikami, także nie podniosło dziewczyny na duchu. Wuj Juan miał twarz zapadłą i chudą, która w świetle jedynej lampki żyrandola wyglądała jak trupia czaszka[2], jego rudowłosa żona Gloria o bladej twarzy, stała owinięta w prześcieradło, co dopełniało niesamowitego wyglądu całości[3]. Na korytarzy pojawiła się również ciotka Angustias, o twarzy ponurej i ascetycznej oraz służąca, która sprawiała najbardziej ponure wrażenie: Wszystko w tej kobiecie było odpychające i brudne, aż do zielonkawych zębów (...).[4] Następnego dnia Andrea poznała wuja Romana, który choć początkowy wydaje się być całkiem miły, w końcu odsłania swoje prawdziwe oblicze.

Andrea dostaje się pod skrzydła ciotki, która natychmiast ogranicza wolność dziewczyny, całą listą nakazów, zakazów i ostrzeżeń. W oczach Angustias Barcelona jest siedliskiem zła i rozpusty, a samotną dziewczynę nie może w tym mieście spotkać nic dobrego. Miasto, moje dziecko, jest piekłem, A w całej Hiszpanii nie ma miasta, które bardziej przypominałoby piekło, niż Barcelona... (...) Tu ludzie żyją w gromadzie szpiegując jedni drugich. Nigdy nie dość ostrożności w postępowaniu, bo diabeł potrafi przybierać kuszącą postać.[5] Gdy zabraknie apodyktycznej ciotki, jej rolę przejmie Roman - człowiek bezwzględny, okrutny i złośliwy, intrygant, uwodziciel, uosobienie wszelkiego zła. Andrea jest też świadkiem ciągłych kłótni i bójek Glorii i Juana. Dom, do którego trafiła jest pełen złości i nienawiści. Nic dziwnego, że stara się jak najwięcej czasu spędzać poza nim.

Na uczelni Andrea poznaje Enę, śliczną dziewczynę pełną życia i radości, uroczą kokietkę i wspaniałą towarzyszkę. Jakże inna jest nowa koleżanka, od ludzi otaczających Andreę! Dziewczyny zaprzyjaźniają się i dzięki tej znajomości Andrea może choć na chwilę oderwać się od przygnębiającej atmosfery domu przy ulicy Aribau. Jednak i ta chwila szczęścia zdaje się być złudzeniem. Odsunięta przez przyjaciółkę Andrea trafia pod skrzydła grupy chłopców z bogatych rodzin, którym rodzicielskie wsparcie finansowe pozwala na bujanie w obłokach i zabawę w artystów. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z jednym z nich. Tylko czy związek biednej, wiecznie głodnej dziewczyny w znoszonych ubraniach z chłopcem z dobrego domu ma szansę?

W Złudzie, swej debiutanckiej powieści, Carmen Laforet odsłania bezlitośnie wady społeczeństwa, wyciągając na światło dzienne ludzką obłudę, zakłamanie, umysłową ciasnotę, świętoszkowatą moralność. Podział na biednych i bogatych jest bardzo wyraźny. Osobną grupę stanowią młodzi artyści, z jednej strony żyją na garnuszku u bogatych rodziców, z drugiej czują się niezrozumiani, odczuwają potrzebę buntu i niezależności, choć nie potrafiłby wytłumaczyć, na czym ów bunt miałby polegać. Relacje między ludźmi są toksyczne, niszczące. Bohaterowie nie próbują się zrozumieć, chcą przeforsować swoje racje i podporządkować sobie innych. Ich zamknięcie na innych, upór i umysłowa ciasnota są przyczynami kolejnych problemów. 

Złuda to gorzka, poruszająca opowieść o smutnej rzeczywistości, rozwianych młodzieńczych złudzeniach i życiu, które sam sobie człowiek zmienia w piekło. Atmosfera książki jest mroczna, duszna, ale niepozbawiona emocji. Zderzenie naiwnej Andrei z rzeczywistością nie może pozostawić czytelnika obojętnym. Postać Eny i Andrei można potraktować jako symbole nowego pokolenia, tworzącego nowy świat, otwartego na ludzi, próbującego wyjść poza schematy i ciasne myślenie.

Zastanawiam się, ile w książce jest doświadczeń samej autorki, która w 1939 roku, w wieku osiemnastu lat przyjechała do Barcelony na studia, podczas których mieszkała u swoich krewnych. Jednego jestem pewna: pięć lat później młodziutka pisarka kończyła swoją pierwszą powieść, która doskonale oddała realia ówczesnego środowiska mieszczańskiego. Co więcej, stworzyła tekst uniwersalny, który nie zestarzał się aż do dziś.

***

[1] Carmen Laforet, Złuda, przeł. Kalina Wojciechowska, wyd. Świat Książki, 2007, s. 15.
[2] Tamże, s. 16.
[3] Tamże s. 17
[4] Tamże, s. 16.

10 komentarzy:

  1. Książka brzmi ciekawie, muszę sobie zapisać jej tytuł.
    Ostatnio wszystkie książki, które czytałam i dzieją się w Barcelonie przypadły mi do gustu. Mam nadzieję, że i tak samo będzie i z tą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co byś poleciła? W sumie to przeczytałabym chyba każdą książkę, której akcja rozgrywa się w tym mieście. :)

      Usuń
  2. Ciekawa historia. W Barcelonie już byłam, dlatego chętnie poczytam o tej nieco przeszłej ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. I co, nadal chcesz do Hiszpanii? ;) Fakt, to już nie te czasy, ale takie cechy pewnie po części w każdym miejscu można by odnaleźć u ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal. Ta mroczna część mnie, aż zaciera ręce. :P

      Usuń
  4. Barcelonę znam jak do tej pory jedynie z twórczości Zafóna. :) Po zapoznaniu się z zarysem fabuły tej książki mam do niej mieszane uczucia, ale ponieważ lubię takie życiowe opowieści, nie przesłodzone, a prawdziwe o wciąż zmieniającej się rzeczywistości, niewykluczone, że sięgnę po tę pozycję. Podoba mi się też ten uniwersalizm, o którym wspominasz na końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka zdecydowanie nie jest przesłodzona. :)
      A wypożyczyłam ją m.in. ze względu na to, że na okładce pojawiło się nazwisko Zafóna, który reklamuje tę książkę pisząc "jedna z najlepszych hiszpańskich powieści dwudziestego wieku". (Wiem, że to przede wszystkim marketing, a nie rzetelna opinia, ale jednak...)
      We wstępie Mario Vargas Llosa też nie szczędzi autorce dobrych słów, więc bardzo byłam ciekawa, co to za książka.

      Usuń
  5. raczej pass, przynajmniej na dzień dzisiejszy
    za dużo innych tytułów mam na priorytetowej liście do zdobycia :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...