wtorek, 3 lipca 2012

Filmowe podsumowanie miesiąca - czerwiec 2012 (cz. 1)

Filmowe podsumowanie czerwca, tym razem będzie w trzech częściach.
1. ”Taniec ulotnych marzeń” reż. Pat O’Connor (1998); 7/10
(dramat)
Irlandia, małe miasteczko, rok 1936. Film opowiada historię mieszkających w jednym domu pięciu niezamężnych sióstr. Każda z nich jest inna, zajmują je różne rzeczy, różnią się też charakterami. Łączy je jednak silna więź. Monotonia codzienności w końcu zostaje przerwana, ujawniają się skrywane do tej pory pragnienia. I już nic nie będzie takie same.
W jednej z ról – Meryl Streep.

2. „Dziennik zakrapiany rumem” reż. Bruce Robinson (2011); 6/10
(dramat)
Zwiastun, którym kilka miesięcy temu katowała telewizja, sugerował zwariowaną komedię. Nastawiałam się na coś a’la „Las Vegas Parano”. A tu, niespodzianka i więcej dramatu niż śmiechu.
Johnny Depp wystąpił w roli dziennikarza, który na rajskiej wyspie Portoryko zostaje wplątany w nieczyste zagrywki pewnego bogatego biznesmena. Rum leje się strumieniami, bohater ładuje się w kłopoty i ogólnie dużo się dzieje. Film oparty o życiorys dziennikarza Huntera S. Thompsona, z którym Depp się przyjaźnił. Na podstawie powieści Thompsona powstał wspomniany wyżej "Las Vegas Parano", w którym także zagrał Johnny.
3. „Mężczyzna idealny” reż. Filip Renč (2005); 7/10
(komedia)
Wbrew temu co sugeruje tytuł, nie jest to film science-fiction, tylko całkiem zabawna czeska komedia. Laura poszukuje tego jedynego, „mężczyznę idealnego”. Siedząc na fotelu fryzjerskim opowiada swoją historię, w której główne role odgrywają kolejne nieudane egzemplarze płci męskiej. Aż w końcu pojawia się ON.
Lekki, przyjemny filmik. Ja się dobrze bawiłam.


4. „Piąty element” reż. Luc Besson (1997); 6/10
(science-fiction, akcja)
Obejrzane, bo wszyscy widzieli, a ja nie. Nie jestem fanką science-fiction i nie będę udawać, że film był świetny, a te wszystkie „och” i „ach” w pełni rozumiem. Doceniam humor oraz grę aktorską. Świetni byli przede wszystkim: Milla Jovovich, Chris Tucker i Gary Oldman (sorry Bruce). Doceniam scenariusz. Muzyka też była dobra. Ale to po prostu nie moja bajka i nie jestem w stanie w pełni docenić dzieła, o którym krzyczy się, że kultowe, ponadczasowe i w ogóle naj.

5. "Nic do oclenia" reż. Dany Boon (2010); 6/10
(komedia)
Zabawna komedia o belgijsko-francuskich i francusko-belgijskich niesnaskach na wspólnej granicy. Gdy 1 stycznia 1993 roku zniesiono granice celne w Unii Europejskiej, zaczęto likwidować posterunki graniczne. Nie inaczej było w francuskim Courquain i belgijskim Koorkin. Agent celny Ruben, frankofob wrogo nastawiony do wszystkiego co belgijskie, zostaje zmuszony do stworzenia francusko-belgijskiego posterunku mobilnego. Jego partnerem staje się Belg Mathias, skrycie zakochany w siostrze Rubena. Z tego wszystkiego nie może wyniknąć nic dobrego. Stajemy się więc świadkami zabawnych i szalonych wydarzeń.
Bardzo sympatyczny film i dawka dobrego humoru.
6. "Podejrzani" reż. Bryan Singer (1995); 8/10
(kryminał, thriller)
W eksplozji statku ginie 27 osób. Świadkiem wydarzenia jest Verbal Kint (Kevin Spacey). Twierdzi on, że za wszystkim stoi Soze. Miał on wciągnąć Kinta i czterech jego wspólników w niebezpieczną rozgrywkę, w której stawką jest kokaina warta fortunę. Soze jest postacią niemal mityczną, człowiekiem, o którym wiadomo jedynie tyle, że należy się go bać. Przerażony Kint początkowo nie chce zeznawać, w końcu w zamian za nietykalność, zgadza się ujawnić kilka szczegółów wypadku.
Świetne zakończenie, doskonała gra aktorska Spacey'a, fantastyczny scenariusz (doceniony i nagrodzony Oskarem) to trzy wystarczające powody, by po ten film sięgnąć.
7. "Mechanik: prawo zemsty" reż. Simon West (2011); 6/10
(dramat, thriller, akcja)

Każdy ma swoje filmowe słabości. Moją jest ogromna sympatia, jaką darzę Jasona Stathama, aktora, który wcielił się w rolę tytułowego Mechanika, specjalisty od mokrej roboty, zabójcy na zlecenie. Cały film jest typowym kinem akcji, dużo się dzieje, są pościgi, strzelanki, zemsty, zdrady, zabójstwa, oszustwa i wybuchy. Jeśli w takim filmie gra Statham, to tracę obiektywizm. Nie przeszkadza mi to, że obsadzają go w podobnych do siebie rolach, że to aktor "jednej miny". Sam film trzyma całkiem przyzwoity poziom, dając widzowi wszystko to, czego w kinie akcji może on szukać.

8. "Wszystko, co kocham" reż. Jacek Borcuch (2009); 7/10
(dramat obyczajowy)

Film o trudnym dorastaniu w czasach walk Solidarności o demokrację i stanu wojennego. O miłości, przyjaźni, buncie i muzyce, pozwalającej wyrzucić z siebie emocje. Moim zdaniem dobrze zrobiony i całkiem niezły muzycznie. Nie jest tak źle z tym naszym rodzimym kinem, jak to niektórzy lubią powtarzać.




9. "Ja też!" reż. Antonio Naharro i Álvaro Pastor (2009); 9/10
(dramat)

Recenzja --> KLIK

10. "Osobliwości narodowego polowania" reż. Aleksander Rogożkin (1995); 8/10
(komedia, satyra)

Film, który idealnie trafia w moje poczucie humoru. Opowiada historię młodego fińskiego pisarza, który postanowił wziąć udział w typowym rosyjskim polowaniu. Tego, co się tam działo, opisać się nie da. To po prostu trzeba zobaczyć. Ekstremalne wrażenia gwarantowane. W rolach głównych: myśliwi, Fin, krowa, niedźwiedź i hektolitry wódki. 


11. "Kobieta w czerni" reż. James Watkins (2012); 7/10
(dramat, horror)

Więcej w tym filmie dramatu niż horroru, nielubiany przeze mnie "efekt BU!" właściwie nie występuje, zdjęcia są klimatyczne, miejsce akcji mroczne i nawet Daniel Radcliffie wydaje się być na swoim miejscu, pomimo braku różdżki i rudego kumpla.
Miłośnicy horrorów będą narzekać, że wcale nie było strasznie. Nikt się nie czai z siekierą, nikt nikomu nie wypruwa flaków. A mnie się podobało. Zwłaszcza zaskakująca końcówka przypadła mi do gustu. Od połowy filmu zastanawiałam się, czy można tę historię jakoś ciekawie zakończyć. Można.

12. "W ciemności" reż. Agnieszka Holland (2011); 8/10
(dramat, wojenny)

Gdy emocje już opadły, postanowiłam w końcu obejrzeć naszą produkcję przegraną w walce o Oskara. Cóż - Więckiewicz spisał się świetnie i co do tego wątpliwości nie mam. To rola granego przez Więckiewicza Leopolda Sochy jest tu najważniejsza i ona gra pierwsze skrzypce. Ratowani przez niego Żydzi z kanału są gdzieś w tle. Na pierwszym planie Socha miota się i waha, bo w udzieleniu pomocy Żydom widzi sposób na zarobek, ale i niebezpieczeństwo, bo czasami chce pomóc, ale niekiedy zdaje się uważać, że gra jest nie warta świeczki. 
O tym filmie napisano już tyle, że już niczego od siebie dodawać nie muszę. Czy jest to film oskarowy? Raczej nie, ale uważam, że od nagrodzonego "Rozstania" wcale nie jest gorszy.

22 komentarze:

  1. Niestety nie nie oglądałam z tej listy, a niektóre z chęcią bym zobaczyła. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wszystko przed Tobą. :)

      Usuń
  2. ciekawe podsumowanie :) sama widziałam jedynie "Mechanika" oraz "Piąty element" [ten kilka razy]
    reszty jeszcze nie miałam okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję, że "Piąty element" Ci się podobał. Ciekawe ile osób podziela moje zdanie. =)

      Usuń
  3. "Osobliwości" wyglądają ciekawie, sprawdzę, czy w moje poczucie humoru też trafi - kiedyś. :P Czy ja mam "Piąty element" na liście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Sprawdź koniecznie. Mam wrażenie, że Ci się spodoba. =)

      Na tyle, na ile nie znam MW, jestem pewna, że masz to na liście. :P

      Usuń
    2. Dopisane. ;) WM! Pomieszałaś kolejność. :P A "Piątego" nie miałam. Pewnie dlatego ciężko mi się zabrać za to. :P

      Usuń
    3. Te inicjały przyprawiają mnie o palpitację serca. Jak się skupisz, to wymyślisz dlaczego.

      No, ale już masz. Powinien Ci się spodobać.

      Usuń
  4. Widziałam kilka z tych filmów i bardzo mi się podobały xd
    Chciałabym Cię zaprosić na mój blog :)
    Jestem nowa w blogowaniu i mam nadzieję, że Ci się spodoba!
    zapraszam : http://beautifulbook-review.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko oglądam filmy, gdyż z reguły wolę czytanie książek niż telewizję, ale od czasu do czasu lubię zapoznać się również z jakąś produkcją. Z powyższej listy nie znam żadnego filmu, ale chętnie obejrzałabym ,,W ciemności'', gdyż słyszałam o nim dużo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo długo wolałam czytać niż oglądać. Jakiś czas temu to się zmieniło i póki co ogarnia mnie mania oglądania. ;)
      "W ciemności" polecam. A czytałaś "Dziewczynkę w zielonym sweterku", historię dziewczynki ocalonej przez Sochę?

      Usuń
  6. Oglądałam "Wszystko co kocham", "W ciemności" i "Podejrzanych" i zgadzam się w stu procentach z Twoimi opiniami na ich temat i ocenami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie widziałam żadnego z tych filmów, więc ciężko i się na ich temat wypowiedzieć. :) Ale ja generalnie jestem niefilmowa... Oglądam raptem kilka filmów w ciągu całego roku. :) Niemniej zainteresowały mnie "Nic do oclenia" i "W ciemności". Zwłaszcza ten ostatni - mam słabość do filmów pani Holland i bardzo interesuje mnie tematyka wojenno-żydowska. Mam nadzieję, że uda mi się je obejrzeć niebawem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem "filmowa" od jakiegoś czasu. Taka "mała" mania. ;)

      "W ciemności" polecam. Skoro lubisz i Holland, i tematykę wojenną, to ten film powinien Ci się spodobać.

      Usuń
  8. Numer 2 kojarzę. Ale opis w ogóle mnie nie zachęcał. "Piąty element" to dla mnie coś śmiesznego. Nie ciągnie mnie do takich filmów. "Mechanik" to niesamowity film. Bardzo mi się podobał, pamiętam. "Kobieta w czerni" to film, który z pewnością by mi się spodobał, gdybym lubiła horrory. Mam za słabe nerwy. "W ciemności" mam zamiar obejrzeć, a jak na razie wypożyczyłam książkę, na podstawie której powstał film. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie Johnny Depp, to pewnie nie obejrzałabym "Dziennika...". Ani opis, ani reklama nie zachęcały.

      Cieszę się, że nie tylko mnie się podobał "Mechanik". Fakt, że to tylko jakaśtam "sensacyjka", ale za to bardzo wciągająca i nieźle zrobiona. W swojej kategorii na pewno bardzo dobra.

      Ja też nie oglądam horrorów, chyba że właśnie takie delikatne, niemal zupełnie niestraszne, ale za to z klimatem. "Kobieta w czerni" taka właśnie jest.

      Niestety nie miałam okazji czytać książki, ale mam nadzieję, że w końcu ją zdobędę, bo chciałabym porównać relację Krystyny z tym co pokazali w filmie.

      Usuń
  9. Może i zaniedbałam oglądanie dobrych filmów po dwóch latach Klubu filmowego, ale wypowiem się ;)
    "Piąty element" oglądałam daawno daaaawno temu, ale z tego co pamiętam, to nawet całkiem całkiem mi się podobał, ale ja za sciene fiction, czy fanatasy przepadam, więc to pewnie dlatego.
    Oglądałam również "Wszytsko co kocham" i jak na nasze polskie standardy, to muszę przyznać, że film był całkiem niezły. Na pewno nie żałowałam wydanych pieniędzy na bilet do kina, co czasami w przypadku polskich produkcji się zdarza.
    Miałam ochotę wybrać się na "Dziennk..." , ale po przeczytaniu kilku negatywnych recenzji straciłam zapał. Może kiedyś.
    "Kobietę w czerni" chciałam obejrzeć ze względu na Radcliffa, żeby zobaczyć jak sobie poradzi, ale nie jestem wielką fanką horrorów. Więc mam dylemat.
    "w ciemności" obejrzałabym, ale na razie mam dosyć "polskich filmów o drugiej wojnie światowej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziennik..." faktycznie jest trochę niemrawy. Poza tym zwiastun jest źle zrobiony, bo sugeruje zwariowaną komedię, a film nią nie jest. W efekcie dostaje się zupełnie inny film niż ten, na który się nastawiło i to też sprawia, że odbiór produkcji jest gorszy.

      Też nie jestem fanką horrorów. Ten film ma klimat, jest dramatyczny, a horroru w nim jest tak naprawdę niewiele. Jest mroczna atmosfera, bagna, stary dom, tajemnica i jedna zjawa z problemem. ;) Można potraktować jak dramat z elementem horroru i spokojnie obejrzeć. :)

      Usuń
  10. No tu mnie zaskoczyłaś, bo rzadko kiedy wspominany jest rosyjski film o osobliwościach... przez chwile byłam pewna, że właśnie ten film widziałam, ale coś mi nie grało w tytule. I ja widziałam rosyjski film i owszem tegoż samego reżysera, ale tam o wędkowanie szło. Cudne, cudne!

    http://www.filmweb.pl/film/Butelka+na+haczyku-1998-1378

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat miałam to szczęście, że film leżał sobie w bibliotece. "Butelkę na haczyku" już sobie oznaczyłam na Filmwebie, żeby nie zapomnieć o tym tytule. Szkoda, że tak trudno trafić na te filmy. :(

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...