niedziela, 7 września 2014

Zabójczy sonet
(Georges Flipo "Pani komisarz nie znosi poezji")

Georges Flipo
Pani komisarz nie znosi poezji
Wyd. Noir Sur Blanc
2013
344 strony
Pewnie pani to zauważyła: każdy, kto choć przez chwilę ma w rękach kopię manuskryptu sonetu, może obawiać się morderstwa lub próby morderstwa[1].

Cóż to za utwór tak wielkiego kalibru, że ten, kto będzie miał z nim styczność, naraża swoje życie na drastyczne jego skrócenie? Wśród motywów zbrodni pojawia się kilka klasycznych, jak zazdrość, miłość, zemsta czy pieniądze. Który z nich pasuje do tego przypadku? Finansowy wydaje się najbardziej prawdopodobny. Czyżby ów sonet przedstawiał tak wielką wartość, że wśród paryżan grasuje ktoś, kto nie waha się zabić, by tylko zdobyć papier z kilkunastoma wersami wywołującymi rumieńce i zgorszenie? 

Są w nim ukryte zapachy, wino, egzotyczne partnerki i oczywiście miłość lesbijska[2]. Nie brzmi to jak opis utworu z górnej, literackiej półki. Chyba, że potencjalnym autorem sonetu odrzucającego konwencjonalną moralność jest Charles Baudelaire.

sobota, 6 września 2014

Odkurzona nominacja



Za mną dzień pełen emocji, co prawda niezwiązanych z blogowaniem, ale jakby nie było - na kondycję samozwańczej recenzentki mocno wpływający. Wieczorem miałam napisać recenzję, ale czułam, że nie skleciłabym nic więcej niż: książka była przeciętna. Pewnie jak większość z Was, tego typu książek opisywać nie lubię. Nudzę się czytając, nudzę się pisząc i zakładam z góry, że i czytelników znudzę już samym moim znudzeniem. 

Ziewacie już? Ja odrobinę, choć właśnie wypijam kolejną kawę.

piątek, 5 września 2014

Blogowy Flesz Filmowy
* 31 *

Tytuł: Handlarze dziećmi (Baby sellers)
Gatunek: dramat
Produkcja: USA
Premiera: 17 sierpnia 2013 (świat)
Reżyseria: Nick Willing
Scenariusz: Suzette Couture
Muzyka: Rich Walters
Zdjęcia: Brian Johnson
Czas trwania: 83 minuty

Jak sugeruje tytuł, temat jest mocny trudny i szalenie przykry. Od samego paskudnego procederu handlu dziećmi, gorsze jest tylko to, że nie są to dzieci niekochane, porzucone, którym ktoś, omijając przepisy prawne szerokim łukiem, daje nowy dom. Nielegalny, ale kochający, w sposób karygodny, ale w jakimś minimalnym stopniu dający się usprawiedliwić. W dramacie Willinga dzieci są wykradane rodzicom, tego usprawiedliwić się nie da. 

czwartek, 4 września 2014

Nie oglądając się za siebie, nie patrząc na innych
(Ałbena Grabowska-Grzyb "Coraz mniej olśnień")

Ałbena Grabowska-Grzyb
Coraz mniej olśnień
Wyd. MWK
2012
256 stron
Trzy kobiety, narratorki trzech różnych historii. Nie dają się polubić od pierwszych stron książki. Mają twarde charaktery, nieuporządkowane życie i trudną przeszłość, która boleśnie daje o sobie znać. Każda skrywa jakiś sekret. Wiele ich też dzieli, ale ważne jest to, co je połączy, bo nie dajmy się zwieść - Coraz mniej olśnień Ałbeny Grabowskiej-Grzyb ma wspólny mianownik i nie bez przyczyny trzem swoim bohaterkom autorka poświęca bardzo dużo czasu, wnikliwie je portretując.

Lena pracuje w piśmie o modzie. A właściwie pracowała. Obecnie jest bezrobotną okupującą mieszkanie swojego kochanka. A właściwie byłego kochanka. Cóż, życie młodej stylistki właśnie wpadło w zakręt i wije się teraz wśród kolejnych przeszkód. Desperacja podszyta drastycznie topniejącymi funduszami, każe jej dopuścić się szantażu na swoim żonatym eks i ta sama motywacja kieruje nią przy podejmowaniu pracy pani do towarzystwa młodej, niewidomej po wypadku Eli.

środa, 3 września 2014

[2] Wakacje 2014
Girona cz. 1



Girona często traktowana jest po macoszemu. Ot, miasto, w którym lądują samoloty tanich linii lotniczych, więc z konieczności zalicza się lotnisko, po czym pakuje do autokaru pędzącego do Barcelony. Ok, bądźmy szczerzy - Girona z Barceloną w żaden sposób równać się nie może i jestem w stanie zrozumieć tych, którzy na zwiedzanie stolicy Katalonii mają mało czasu. Jeśli jednak wybieracie się w nieco dłuższą podróż, warto wsiąść na lotnisku w autobus, który w niespełna pół godziny dowiezie was do centrum miasta.

wtorek, 2 września 2014

Więźniowie
(Zygmunt Miłoszewski "Domofon")

Zygmunt Miłoszewski
Domofon
Wyd. W.A.B.
2011
360 stron
Jeśli nawiedzona może być przydrożna kapliczka, jeśli dziwne siły są obecne w ruinach zamku, a widmo jeźdźca galopuje po grobli, to dlaczego nie mógłby być nawiedzony dom z wielkiej płyty?[1]

Czemu nie? Zwykle straszy w starych, wielkich domach pełnych zakamarków. Trzeszczą ściany i posadzki, w lustrach ukazują się przerażające twarze, drzwi otwierają się i zamykają same, a z piwnicy pełnej starych gratów dobywają się jęki. 

Nawiedzone domy działają na wyobraźnię. Ciemność i samotność wyostrzają zmysły. Słyszy się i widzi więcej. Takie historie znamy z filmów i literatury, z opowieści tych, którzy twierdzą, że byli świadkami rzeczy niedających się racjonalnie wytłumaczyć. A gdyby tak tym razem akcję przenieść do zwykłego... bloku? Takiego, w jakim mieszka wielu z nas. Anonimowe blokowisko, w którym zwykle straszą jedynie lokalni menele i wścibskie staruszki może stać się miejscem spowitym przez nieprzeniknioną czerń i męczonym koszmarami.

poniedziałek, 1 września 2014

Książkowe podsumowanie miesiąca
(sierpień 2014)



Sierpień, ostatni wakacyjny miesiąc już za nami. Ciężko było mi się skupić na czymkolwiek, bo najpierw byłam na urlopie myślami, później osobiście, a po powrocie wiele godzin upłynęło na wspominaniu, opowiadaniu i segregowaniu zdjęć. Siłą rzeczy na czytanie pozostało mniej czasu i pewnie gdyby nie to, że podróż do rodziców (czyli druga część urlopu) to ok. czternaście godzin jazdy w jedną stronę, pewnie wynik byłby mizerny.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...