Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiszki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 czerwca 2017

Fiszki Plus
najlepsze fiszki do nauki hiszpańskiego



O tym, że słówek najbardziej lubię się uczyć wykorzystując do tego fiszki, pisałam już nie raz. Z tych papierowych i elektronicznych, z gotowych zestawów oraz takich, które tworzę samodzielnie. 

Te gotowe są różne - mniej lub bardziej dopracowane. Czasami zdumiewa mnie dobór słownictwa. Zdarzało się tak, że zaglądając do zestawu dla początkujących, znajdowałam słowa, które rzadko używam nawet po polsku. Kiedyś chciałabym czytać książki pisane po hiszpańsku i wierzę, że wtedy może mi się przydać znajomość nawet najdziwniejszych wyrazów, ale obecnie zależy mi przede wszystkim na umiejętności prowadzenia codziennych dialogów, na poznaniu najważniejszych, najpopularniejszych słów i zwrotów.

I to jest ten moment, w którym chciałabym Wam polecić Fiszki Plus.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Hiszpański nie gryzie, czyli nauka z Fiszkoteką!




Od ponad trzech miesięcy uczę się hiszpańskiego z Fiszkoteką, więc chyba czas najwyższy na to, by coś na ten temat napisać. Nie jest to moje główne źródło wiedzy, ale fiszki od dawna są moim najulubieńszym i najskuteczniejszym sposobem na przyswajanie słówek. Po prostu nie znalazłam lepszego i już! Papierowe czy w formie aplikacji - nieważne. Grunt, że doskonale sprawdzają się w nauce i w powtórkach.

A skoro już o aplikacjach z fiszkami mowa, to chciałabym dziś opowiedzieć Wam o jednej z nich, o której wspominałam już w notce Ucz się skutecznie języków obcych, czyli moje zmagania z hiszpańskim.

wtorek, 2 grudnia 2014

Trochę większa fiszka,
czyli na przekór nastrojowi biorę się do nauki



Gdyby nie to, że tyle mam ciekawych książek pod ręką, to chętnie bym zapadła w sen zimowy i najlepiej nie wychodziła z łóżka do momentu, kiedy to świat będzie zielony, skąpany w promieniach słońca, ptaszki będą ćwierkały, motylki radośnie machały skrzydełkami, a tęczowe jednorożce pląsały pomiędzy kwitnącymi badylkami. Smerf Maruda to przy mnie pełen wigoru kolo tryskający entuzjazmem i miłością do świata. Sama co drugie zdanie zaczynam od "nie cierpię...". Pozostałe natomiast od "nie chce mi się...".

Na liście "nie chce mi się..." jest oczywiście nauka języków. O hiszpańskim przypomnę sobie pewnie na wiosnę, o angielskim staram się nie zapominać wcale, ale nie pytajcie, czy mi się to udaje.

środa, 25 czerwca 2014

Przechodzimy na wyższy poziom
czyli angielski dla zaawansowanych



Jak głosi tytuł, dziś o zestawach fiszek dla zaawansowanych, czyli teoretycznie czymś totalnie nie dla mnie, ale przecież nie o to chodzi, by stać w miejscu, a by z tego miejsca ruszyć. Najlepiej stawiając sobie kolejne wyzwania.

Pełna obaw otworzyłam pudełka, jedno informujące złowieszczo, że zawiera wyrazy zdradliwe, drugie przypominające mi przedmaturalny stres, czyli konstrukcje egzaminacyjne. Ponieważ w nauce (i nie tylko!) ważne jest odpowiednie nastawienie, wzięłam głęboki wdech i wykrzesawszy z siebie optymizm, zabrałam się do przeglądania zawartości opakowań.

środa, 21 maja 2014

Sweater czy jumper,
czyli fiszko-kotka w natarciu!



Pudełko z fiszkami zawierającymi najczęstsze błędy, o którym pisałam Wam w poprzedniej notce językowej Nie popełniaj tego błędu, już prawie za mną. Oczywiście nie ufam mojej pamięci na tyle, by schować je głęboko w szufladzie. Bez powtórek się nie obejdzie. Ale póki co, dorwałam się do kolejnego zestawu, tym razem zawierającego słówka, po których nawet niewyczulone na akcenty ucho, bez trudu rozpozna, czy rozmówcą jego właściciela jest Amerykanin czy Brytyjczyk.

Bo niby angielski to angielski, a wychodzi na to, że jednak niekoniecznie. Różnic jest sporo.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...