![]() |
| Javier Yanes Władca równin Wyd. Prószyński i S-ka 2010 696 stron |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yanes Javier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yanes Javier. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 lipca 2013
Javier Yanes "Władca równin"
Gdzie jesteś, dziadku?
piątek, 19 kwietnia 2013
Javier Yanes "Jeśli się nie obudzę"
Skacząc na jednej nodze
![]() |
| Javier Yanes Jeśli się nie obudzę Wyd. Prószyński i S-ka 2012 288 stron |
O zamykaniu pewnych rozdziałów w życiu, mówi się dużo i często. Chcemy zatrzasnąć drzwi do przeszłości, by nie odciskała ona piętna na dalszym życiu. Kończymy jedno, by rozpocząć następne. Rozliczamy się z minionych zdarzeń, czynów, myśli, pragnień, po to, by nie wpływały na jutrzejsze doznania.
Antonio bierze ślub, a to bez dwóch zdań, jest rozpoczęcie nowego rozdziału. Znajduje się właśnie w Mombasie i wraz ze swoją siostrą, Estelą, zastanawia się co począć z wolnym czasem, dzielącym go od ceremonii. Panna młoda przebywa w tym czasie z rodzicami, dokonując ostatnich przygotowań. Nie chodzi w tym wszystkim o zabobony i wiarę w to, że ujrzenie przyszłej małżonki przed ślubem ani chybi przyniesie obojgu pecha, a o czysto praktyczne usunięcie poddenerwowanego mężczyzny z widoku. Dla panny młodej to naturalnie coś więcej niż pech, to pełnowymiarowa tragedia. Jeśli wziąć pod uwagę krzyż pański, jaki musi mieć teraz bidulka, brakuje jej tylko ciebie na głowie, wtykającego nos we wszystko, z jej intymną bielizną włącznie: "Ty jeszcze nie ubrana? To pasuje ci lepiej, o, tak, w ten sposób. Jak to? Nie włożysz zegarka, który dostałaś ode mnie w prezencie?" - wyrecytowała szyderczym głosem[1] siostra pana młodego.
Antonio bierze ślub, a to bez dwóch zdań, jest rozpoczęcie nowego rozdziału. Znajduje się właśnie w Mombasie i wraz ze swoją siostrą, Estelą, zastanawia się co począć z wolnym czasem, dzielącym go od ceremonii. Panna młoda przebywa w tym czasie z rodzicami, dokonując ostatnich przygotowań. Nie chodzi w tym wszystkim o zabobony i wiarę w to, że ujrzenie przyszłej małżonki przed ślubem ani chybi przyniesie obojgu pecha, a o czysto praktyczne usunięcie poddenerwowanego mężczyzny z widoku. Dla panny młodej to naturalnie coś więcej niż pech, to pełnowymiarowa tragedia. Jeśli wziąć pod uwagę krzyż pański, jaki musi mieć teraz bidulka, brakuje jej tylko ciebie na głowie, wtykającego nos we wszystko, z jej intymną bielizną włącznie: "Ty jeszcze nie ubrana? To pasuje ci lepiej, o, tak, w ten sposób. Jak to? Nie włożysz zegarka, który dostałaś ode mnie w prezencie?" - wyrecytowała szyderczym głosem[1] siostra pana młodego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

