piątek, 19 kwietnia 2013

Javier Yanes "Jeśli się nie obudzę"
Skacząc na jednej nodze

Javier Yanes
Jeśli się nie obudzę
Wyd. Prószyński i S-ka
2012
288 stron
O zamykaniu pewnych rozdziałów w życiu, mówi się dużo i często. Chcemy zatrzasnąć drzwi do przeszłości, by nie odciskała ona piętna na dalszym życiu. Kończymy jedno, by rozpocząć następne. Rozliczamy się z minionych zdarzeń, czynów, myśli, pragnień, po to, by nie wpływały na jutrzejsze doznania.

Antonio bierze ślub, a to bez dwóch zdań, jest rozpoczęcie nowego rozdziału. Znajduje się właśnie w Mombasie i wraz ze swoją siostrą, Estelą,  zastanawia się co począć z wolnym czasem, dzielącym go od ceremonii. Panna młoda przebywa w tym czasie z rodzicami, dokonując ostatnich przygotowań. Nie chodzi w tym wszystkim o zabobony i wiarę w to, że ujrzenie przyszłej małżonki przed ślubem ani chybi przyniesie obojgu pecha, a o czysto praktyczne usunięcie poddenerwowanego mężczyzny z widoku. Dla panny młodej to naturalnie coś więcej niż pech, to pełnowymiarowa tragedia. Jeśli wziąć pod uwagę krzyż pański, jaki musi mieć teraz bidulka, brakuje jej tylko ciebie na głowie, wtykającego nos we wszystko, z jej intymną bielizną włącznie: "Ty jeszcze nie ubrana? To pasuje ci lepiej, o, tak, w ten sposób. Jak to? Nie włożysz zegarka, który dostałaś ode mnie w prezencie?" -  wyrecytowała szyderczym głosem[1] siostra pana młodego.


Tonio nie chce iść jednak na plażę, nie ma ochoty na spacer, ani mohijo wypite w hotelowym barze. Wpada na pomysł, by wraz z dużo młodszą siostrą pojechać do Gedi. Przed wieloma laty spędził tam z rodziną wakacje. Esteli nie było jeszcze wówczas na świecie. On sam miał kilka lat, bujną wyobraźnię i dwóch braci. Młodszy, Nico, mistrz słowotwórstwa i miłośnik ryb często siadywał nad sadzawką i czytał rybom bajki, a ósmego czerwca, w Światowy Dzień Oceanów, zorganizował im przyjęcie urodzinowe.[2] Starszy, Miguel, był jednocześnie prowodyrem wszelkich zabaw, głosem rozsądku, który potrafił rozsądzić spory i zdusić w zarodku kłótnie oraz mistrzem opowiadania historii grozy. Cała trójka uwielbiała kino przygodowe, horrory i fantastykę. Ich idolem był Harrison Ford, wcielający się w Hana Solo, Ricka Deckarda czy Indianę Jonesa. Niesamowita wyobraźnia i chęć przeżycia przygód pchały chłopców w przestrzeń wymykającą się poza szarą rzeczywistość. Ten barwny, niesamowity, ale i niebezpieczny świat przyciągał ich jak magnes. Zawsze byli gotowi, by stawić czoła wyzwaniom, bez względu na to czy zagrożenie stanowiły strzygi ukrywające się w kloakach,[3] które wychodzą stamtąd, żeby rabować ze szpitali krew[4] podtrzymującą je przy życiu, czy Dygot, szalony staruch z głową kobiety, zawieszoną na szyi.

Chłopcy byli ze sobą bardzo zżyci. Antonio ujął kwestię posiadania rodzeństwa tak: jeśli je masz, jest twoją nierozerwalną częścią, decentralizacją twoich kompetencji jako osoby, jednym rozdystrybuowanym w kawałeczkach niczym pudełko serków topionych umysłem, jednością w wielości, i jeśli zabraknie któregoś z segmentów, całość traci zwartość i rozsypuje się w na wpół pustym opakowaniu.[5] Zawsze razem, inspirując się przygodami bohaterów filmowych, precyzyjnie przygotowywali się do realizacji kolejnych pomysłów. Co zrobić, gdy jest się zaproszonym na eleganckie przyjęcie, ale w planach ma się także poszukiwanie pirackiego skarbu?

Rozważaliśmy stylistyczną opcję Jamesa Bonda, który pod skafandrem neoprenowym czy przebraniem żebraka miał w zwyczaju skrywać nieskazitelny pod każdym względem smoking. Doszliśmy jednak do wniosku, że żadna z reinkarnacji tego gościa, wypełniającego przez dziesięciolecia karkołomne misje w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości, nie zetknęła się nigdy ze straszliwym upałem madryckiego lata, wobec czego zapakowaliśmy nasze cywilne ciuchy do plecaków.[6]

Tonio opowiada Esteli o swojej chłopięcej miłości, dziecięcych przygodach, o niesamowitych snach i wakacjach w Kenii. W tym radosnym, kolorowym obrazku jest jednak coś niepokojącego. Widać to w niekiedy zbyt zaczerwienionych oczach matki, smutnym spojrzeniu ojca. Tonio krąży wokół tematu, ale nie mówi wprost, co wydarzyło się tamtego lata. Tylko numeracja rozdziałów pozwala przypuszczać, że było to jedno z tych zdarzeń, nad którymi niełatwo przejść do porządku. Coś się wydarzyło, coś się zmieniło. I nagle nic już nie było tak jak dawniej.[7] Javier Yanes w powieści Jeśli się nie obudzę raz opowiada historie sprzed tamtego wydarzenia, to znów wybiega w przyszłość. I tak raz mamy dzień 158., to znów 123., potem -2, a następnie 73. Przyszłość miesza się z przeszłością. Gdzieś pomiędzy nimi znajduje się dzień zero. Z tych porozrzucanych dób, jak z rozsypanych na stole puzzli, powoli udaje się złożyć obraz tamtego okresu sprzed ćwierćwiecza.

Jeśli się nie obudzę przyciągnęła mnie nieco smutnym tytułem i klimatyczną okładką. To kolejny tytuł, ściągnięty z półki pod wpływem impulsu. Spodziewałam się dobrej książki, nie spodziewałam się dwóch zarwanych nocy, zarumienionych policzków i cicho płynących łez w miarę jak docierała do mnie prawda.

Javier Yanes, biolog, dziennikarz, miłośnik wędrówek po świecie, napisał książkę, którą nie każdy doceni. Niekiedy niełatwy język, liczne metafory, nielinearna fabuła. Ta książka nie będzie bestsellerem, który czytelnicy z obłędem w oczach wyrywają sobie z rąk. Tym bardziej się cieszę, że przypadkiem trafiłam na ten tytuł. Powieść Hiszpana jest pełna ciepła i dziecięcej wyobraźni. Mieści w sobie mnóstwo humoru i wzruszeń. Pod spodem czai się ledwie wyczuwalny smutek. Świat dzieci, ich niesamowity sposób interpretacji rzeczywistości, wyjątkowa wrażliwość, niezwykła wyobraźnia i entuzjazm, z jakim zabierają się do realizacji swoich pomysłów, jest światem wyjątkowym. Bez względu na to, czy jest to radosna rzeczywistość Dzieci z Bullerbyn czy trudne dzieciństwo pięcioletniego Zeze, bohatera Mojego drzewka pomarańczowego, zawsze wkraczam w ten świat z zainteresowaniem. Dorosłość wydaje się wówczas taka bezbarwna, odarta nie tylko z kolorów, ale także z wyobraźni.

Jeśli się nie obudzę z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na wspaniałych bohaterów i ich perypetie, ale także z powodu wspaniałego języka, w którym dziecięca naiwność miesza się z dorosłą erudycją.

-Jak byś powiedział, że ktoś jest bardzo zadowolony, ale nie dosłownie?(...)
-Może... że ma ochotę skakać na jednej nodze?[8]

Po lekturze na to właśnie miałam ochotę. Skakać na jednej nodze.

Miriam Makeba & Harry Belafonte Malaika
miodopłynna ballada do słuchania z orzechem kokosowym w ręce 
i palmą nad głową, rozkołysana w hamaku wokalnego 
falowania Harry'ego Belafonte i Miriam Makeby[9]

***

[1] Javier Yanes, Jeśli się nie obudzę, przeł. Andrzej Flisek, Wyd. Prószyński i S-ka, 2012, s. 10
[2] Tamże, s. 27.
[3] Tamże, s. 42.
[4] Tamże.
[5] Tamże, s. 36.
[6] Tamże, s. 119.
[7] Tamże, s 182.
[8] Tamże, s. 55.
[9] Tamże, s. 191.

58 komentarzy:

  1. Heh...Skakać na jednej nodze... :) Potrafisz wczuć w klimat książki, powiem Ci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co? :P
      Nie masz ochoty sobie poskakać? ;)

      Usuń
    2. Ja mam :D! Nie wiem czemu, ale jestem zadowolony, więc chodźcie wszyscy poskakać :P.

      Jejciu, AnnRK naprawdę płakusiałaś ;)? Ale emocje :D.

      Spokojnej nocy!
      Melon

      Usuń
    3. Byle na prawej nodze, bo lewą zjadły mi buty. =)

      No co? Baba jestem, to mi wolno. A poza tym, to tylko troszkę. Takie małe chlipnięcie na zakończenie. :P

      Usuń
  2. Zachęciłaś mnie bardzo:) Troszkę mnie wprawdzie niepokoi to mieszanie czasów, ale tylko odrobinę;) U mnie w bibliotece jest tylko "Władca równin".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :)
      Pomieszanie czasów bardzo lubię. Im bardziej się gubię, tym większą radochę mam na końcu, gdy historia ładnie się składa w całość.

      "Władca równin" jest też u mnie i mam nadzieję, że nikt go nie wypożyczy przede mną. :)

      Usuń
    2. O, to ja poczekam, aż przeczytasz i napiszesz, wtedy zdecyduję, czy wypożyczać;)

      Usuń
    3. Nie da się ukryć. =)

      Usuń
  3. Kurczę, kupiłam tę książkę za 10 zł w Weltbildzie z 2 miesiące temu, bo również przyciągnęła mnie okładka, i całkiem o niej zapomniałam! Ale ze mnie dupa blada! Nie spodziewałam się, że to tak cudowna lektura. dziękuję za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę, ale lojalnie ostrzegam to nie jest książka, która spodoba się każdemu. Co nie zmienia faktu, że mnie zachwyciła. :)

      Usuń
    2. Myślę, że mi się spodoba. Mam dobre przeczucie względem niej:)

      Usuń
    3. Uff... To mam nadzieję, że przeczucia się sprawdzą i niedługo przeczytam u Ciebie baaaardzo entuzjastyczną recenzję. ;)

      Usuń
  4. Książki raczej nie przeczytam, ale to nie zmienia faktu, że zżera mnie ciekawość co do tego dnia "zero" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, Twoja ciekawość będzie miała ucztę, bo ja nic nie zdradzę. :P

      Usuń
  5. widzę, że książka emocjonalna takie jak lubię, chociaż tehj pozycji troszeczke się obawiam, ale mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy o tej pozycji nie słyszałam, ale to pewnie dlatego, że nie trafia w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moje trafia, a też wcześniej o niej nie słyszałam. ;)

      Usuń
  7. Ciekawa książka. Też bym poskakała na jednej nodze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna kwintesencja. :)
    A czy Ty byłaś prowodyrem zabaw? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! :P
      Wyląduje w zeszycie z cytatami, podobnie jak ten o Jamesie Bondzie i kilka(naście) innych. :)

      Ja? Taki spokojny człowiek bez wyobraźni? =)

      Usuń
  9. Jestem pod wrażeniem twojej pełnej emocji recenzji. Nabrałam wielkiej ochoty na lekturę, właśnie dzięki tobie. Nie wiem, czy zależy mi na dwóch zarwanych nocach i łzach cieknących po policzkach, ale czuję się zachęcona:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      Wiesz, ja mam oczy w mokrym miejscu. A takie historie zawsze mnie ruszają. Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba.

      Usuń
  10. uwielbiam pozycje, ktore na długo pozostają w pamieci. Mysle, ze ksiazke ze wzgedu na ta ceche przecyztam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że książka trafi w Twój gust.

      Usuń
  11. Interesująca powieść. Nie słyszałam o niej nigdy wcześniej, ale teraz chce to szybko zmienić, gdyż twoja entuzjastyczna recenzja skuteczne mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz.

      Usuń
  12. Rzeczywiście emocjonalnie podeszłaś, koniecznie chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, przyznaję, że bardzo mnie ta historia wciągnęła. A teraz się nieco stresuję. Mam nadzieję, że Was ta powieść nie rozczaruje.

      Usuń
  13. Wcale mnie nie dziwi to, że chcesz skakać na jednej nodze. Pytanie tylko - na której? Na tej, w palcu której masz najważniejszy swój organ, czy na tej drugiej? Metale np. ruszają głową w dół i do góry w rytm muzyki, podejrzewam że ma to związek z wytrząsaniem mózgu. Skakanie w Twoim wypadku zatem jest odpowiednikiem tej czynności. Nie wytrząśnij tylko za dużo wiedzy ;)
    Można też inaczej wyrażać swoje zadowolenie: http://www.youtube.com/watch?v=FrsM9WggCdo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój organ uległ uszkodzeniu. :(
      Buty go zaatakowały, więc siłą rzeczy mogę skakać wyłącznie na prawej nodze. Tak więc bez względu na to, jak intensywnie będę skakać, nic już mi nie zaszkodzi. Wiedza też może czuć się bezpiecznie. Wiesz, z pustego i Salomon nie naleje. Analogicznie z pustego ja nic nie wytrząsnę. :P

      Oooo! Śpiewałam to w podstawówce na angielskim! =D

      Usuń
    2. Hahaha :) Oj, jesteś dla siebie zbyt surowa!!! :D

      Usuń
    3. Dodaj jeszcze kilka wykrzykników, to przeanalizuję tę kwestię. :P

      Usuń
  14. O ilu interesujących książkach się jeszcze dowiem. Lubie książki, które wywołują takie emocje jak u Ciebie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że jeszcze sporo ciekawych książek czeka na odkrycie. :)

      Usuń
  15. Świetna recenzja, za książką się rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam żadnej książki tego pisarza, ale ta wydaje się być dobra na początek :) Czuję się skutecznie zachęcona do lektury tej powieści.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co sprawdzałam, do wyboru mamy tylko dwa tytuły. W najbliższym czasie zamierzam sięgnąć po debiut.

      Usuń
  17. Potrafisz zachęcić. Nigdy nie słyszałam o tej książce ani o autorze. Jak ją znajdę w bibliotece to bądź pewna, że zmierzę się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia. A później się stresuję, że inni się rozczarują. :P Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
    2. Hahaha jak się rozczaruję to nie napiszę recenzji, tylko Ci napiszę, że przeczytałam. :)

      Usuń
    3. Ale wtedy i tak będę wiedziała, że się rozczarowałaś. Chlip, chlip. Sytuacja prawie bez wyjścia.
      Prawie, bo jest jeszcze jednak opcja. Książka Ci się spodoba i po kłopocie. :P

      Usuń
  18. Książka wygląda wspaniale, z resztą jak większość wydawanych przez Prószyński i Ska.
    Jeszcze jak jest taka fajna, to już w ogóle fajnie jest się z nią zapoznać. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie z okładki ogromnie mi się spodobało. Spojrzałam jeszcze tylko na narodowość pisarza i już wiedziałam, że na pewno zabiorę ją ze sobą. :)

      Usuń
  19. Nie wiem, czy mam w tym momencie ochotę na tego typu historię. Do mojego humoru bardziej będzie pasował dobry kryminał albo horror. Ale można zapamiętać ten tytuł na przyszłość;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Gerritsen! :)
      Albo Simon Beckett.

      Usuń
  20. Wow, wysoka nota. Zaintrygowała mnie ciekawa konstrukcja tej powieści Z resztą ja ogółem jestem wielką fanką retrospekcji. Jak mogłabym pozostać obojętna, gdy ty wylałaś łzy, uważając, co by kartek nie pomoczyć? Zobaczymy, czy jest w bibliotece ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza szóstka tego roku. :)

      Tylko ostrzegam, homoseksualistów niet. :P

      Usuń
    2. To dobrze, bo robię się zbyt monotematyczna :P

      Usuń
    3. A, zamówiłam "Lalki z getta". :)

      Usuń
    4. Ooo, to teraz mnie bardzo ucieszyłaś! Strasznie mi się podoba sam zamysł i ciekawa jestem wykonania. W razie czego twoje fundusze przepadną, a nie moje :P

      Usuń
    5. Promocja była. :P
      Ale wiesz, kupić to jedno... Pozostaje pytanie: kiedy ja to przeczytam? :P

      Usuń
    6. W sumie biorąc pod uwagę w jakim tempie czytasz swoje własne książki (tak jakbym ja była lepsza :P), to faktycznie może być problem... Będę ci się przypominać pod każdą recenzją! :P

      Usuń
    7. Teraz i tak więcej czytam, więc jest nadzieja, tym bardziej, że z nowo zakupionymi staram się być w miarę na bieżąco. Gorzez z tymi, któe kupiłam x lat temu. =/

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...