Miał dziewczynę! Po raz pierwszy od długiego, zbyt długiego czasu. Po pierwsze, musiał jej podotykać. Pozwolił dłoniom błądzić po jej całym ciele, wyczuwając miłe krągłości, elementy garderoby schowane pod wierzchnim ubraniem, wyniosłości i obniżenia, które przyprawiły go o dreszcz. Potem się opanował. Już bardzo długo pościł, ale przecież zabawa nie polegała na tym, żeby popsuć ją w czasie pierwszego kwadransa, kiedy dziewczyna była jeszcze ubrana.
(...)
Potem podszedł do jednej z dwóch toreb zabranych z samochodu, otworzył zamek błyskawiczny i popatrzył na zwinięte, obłe ciało o obwodzie w najgrubszym miejscu równym szerokości jego nadgarstka. Po dłuższej chwili z otworu wychynęła trójkątna głowa kobry[1].


