 |
Jens Lapidus
Vip room
Wyd. Marginesy
2015
496 stron |
cykl Emelie i Teddy, tom 1
Następcy Henninga Mankella, pisarze na miarę Stiega Larssona czy konkurenci Jo Nesbø zjawiają się na księgarnianych półkach jak grzyby po deszczu. Wystarczy być skandynawskim pisarzem kryminałów płci męskiej, by dorobić się podobnej etykiety. Kariery pisarek kwitną natomiast w cieniu sławy Camilli Läckberg.
Na okładce Vip Roomu (upiornej i niepokojącej od frontu i zdecydowanie sympatyczniejszej z tylu), Jens Lapidus widnieje jako ten, który wymieniany jest zaraz po autorze trylogii Millenium (tak, dla mnie mimo niedawno wydanej kontynuacji pióra Davida Lagercrantza, jest to trylogia i nic tego nie zmieni, choćby spadkobiercy Larssona chcieli uczynić z niej cykl na podobieństwo Sagi o ludziach lodu, liczący 47 tomów).
Czy Jens Lapidus jest wymieniany pierwszy, drugi, czy szesnasty, czy wymieniany przez krytyków, dziennikarzy, wydawców, czytelników, czy nie wiem jeszcze kogo - nie ważne. Ważne, że jego Vip room to dobra książka i nie potrzebuje porównań do innych.