poniedziałek, 16 listopada 2015

Jens Lapidus "Vip room"
Bogaci mogą wszystko

Jens Lapidus
Vip room
Wyd. Marginesy
2015
496 stron
cykl Emilie i Teddy, tom 1

Następcy Henninga Mankella, pisarze na miarę Stiega Larssona czy konkurenci Jo Nesbø zjawiają się na księgarnianych półkach jak grzyby po deszczu. Wystarczy być skandynawskim pisarzem kryminałów płci męskiej, by dorobić się podobnej etykiety. Kariery pisarek kwitną natomiast w cieniu sławy Camilli Läckberg.

Na okładce Vip Roomu (upiornej i niepokojącej od frontu i zdecydowanie sympatyczniejszej z  tylu), Jens Lapidus widnieje jako ten, który wymieniany jest zaraz po autorze trylogii Millenium (tak, dla mnie mimo niedawno wydanej kontynuacji pióra Davida Lagercrantza, jest to trylogia i nic tego nie zmieni, choćby spadkobiercy Larssona chcieli uczynić z niej cykl na podobieństwo Sagi o ludziach lodu, liczący 47 tomów). 

Czy Jens Lapidus jest wymieniany pierwszy, drugi, czy szesnasty, czy wymieniany przez krytyków, dziennikarzy, wydawców, czytelników, czy nie wiem jeszcze kogo - nie ważne. Ważne, że jego Vip room to dobra książka i nie potrzebuje porównań do innych.

Nietuzinkowy duet śledczych


To jest jest jedna z tych powieści, w której niby dzieje się sporo, ale akcję trudno określić mianem wartkiej. Autor buduje rzeczywistość starannie, łącząc kryminał z powieścią obyczajową, duży nacisk kładąc na malowanie panoramy społecznej. W swojej powieści nie potrzebuje umieszczać postaci zmęczonego życiem detektywa z nałogami, ciętym językiem, demonami z przeszłości i kontrowersyjnymi metodami śledczymi, by móc przeprowadzić intrygujące dochodzenie. Przestępcze środowisko inwigiluje... były przestępca, a towarzyszy mu... prawniczka. Młoda pracoholiczka z niedużym doświadczeniem, ale i kobieta z gatunku tych, których nie warto lekceważyć. Teddy i Emelie nie dogadują się najlepiej, ale współpracować muszą. Tego wymaga ich zleceniodawca, który na co dzień jest szefem Emelie, a Teddy'emu, który właśnie wyszedł z więzienia, ma do zaoferowania coś, co sprawia, że mimo oporów, mężczyzna w końcu przyjmuje zlecenie. Zaufanie jakim szef Emelie, Magnus Hassel, obdarzył kryminalistę jest zdumiewające, ale zapewne niebezpodstawne. Co nim kierowało? Na razie wiadomo.

Nie wzywajcie policji!


Sprawa, w którą angażują się Emelie i Teddy jest delikatna. Porwano młodego biznesmena, Philipa Shale. Jego samozwańczy opiekunowie żądają od porwanego okupu kosmicznej wysokości i liczą na to, że bogaty mężczyzna bez oporów zrobi przelew. Właściwie się nie mylą, ale nie przewidzieli jednego: blokad uniemożliwiających łatwego dokonania transakcji. Philip nie może zrealizować przelewu bez pomocy swojego doradcy finansowego i bez robienia hałasu wokół sprawy, zapłacić i odzyskać wolność. Sprawa się komplikuje, porywacze niecierpliwią i robią coraz bardziej agresywni, a zniknięcie mężczyzny przestaje być tajemnicą dla jego bliskich. Rodzice Philipa nie zamierzają zgłaszać sprawy na policję, oddając ją w ręce Hassela. Na scenę wkraczają więc Emelie i Teddy, duet dość oryginalny. Prawniczka i przestępca. Każde ma atuty pomagające rozwikłać sprawę, ale też żadne z nich nigdy podobnego zadania się nie podejmowało. On ma znajomości, które może wykorzystać, jej nie brak odwagi. On zna środowisko, ona jest bystra i zależy jej na karierze, a wykonanie zadania może mieć duży wpływ na dalszy jej przebieg.

Tylko czy to, z czym ostatecznie przyjdzie im się zmierzyć, nie przerośnie ich obojga?

Bogaci i bezkarni


Jens Lapidus zgodnie z tym, co sugeruje tytuł, zagląda do bywalców vip roomów, na tapet bierze szwedzką elitę finansową, ludzi bogatych, wpływowych, często żyjących w poczuciu bezkarności. Mają swoje tajemnice i trupy w szafach. Chronią ich pieniądze i znajomości. Wygląda na to, że i Philip nie ma czystego sumienia, ale kim są jego wrogowie? Czy porywaczom zależy wyłącznie na pieniądzach, a może mężczyzna wpadł w większe tarapaty niż mu się wydaje?

Nic nie zapowiada tego, w jaki świat przyjdzie nam wkroczyć. Autor stara się, by wyprawa w te najmroczniejsze zakamarki była trudna, ale pozbawiona mocnych, bolesnych scen. Niełatwo taką fabułę zbudować bez scen przemocy, lecz nie ma w nich drastycznych szczegółów. I całe szczęście, bo to, co kręci część bohaterów jest wystarczająco przerażające z samej nazwy i nie trzeba tu obrazków cierpienia i przemocy wobec ofiar, by zrozumieć skalę problemu. 

W świecie wielkich pieniędzy i możliwości, absurdalnie drogich zegarków, luksusowych samochodów, poczucia nieograniczonej władzy, wyższości i bezkarności może zdarzyć się wszystko. W Vip roomie spotkamy bezwzględnych przestępców, młodych kryminalistów, bogatych ludzi sukcesu i takich, którzy za wszelką cenę chcą ukryć swoje porażki, karierowiczów, imigrantów, zboczeńców. Co ważne, Jens Lapidus nie tylko pisze o przestępstwach, ale także stara się przyjrzeć drodze, jaką zwykły człowiek przechodzi, nim przestępcą się stanie. Co sprawia, że któregoś dnia robi coś, co podchodzi pod któryś z paragrafów?


Niezły początek nowego cyklu


Vip room to pierwszy tom kryminalnego cyklu, w którym Emelie i Teddy będą ze sobą współpracować. Fabuła najnowszej książki Jensa Lapidusa rozkręca się stopniowo. Nie powoduje palpitacji serca, ale z każdą stroną wciąga w paskudną otchłań patologii. Nie wykrzywia twarzy obrzydliwością scen, ale uchyla drzwi do mrocznej części opisywanego świata na tyle, że wiemy, że nie chcemy zaglądać dalej, bo to, co możemy zobaczyć jest zbyt ohydne. Zamiast dynamicznej akcji, mamy tu portrety społeczne i nieustannie miałam wrażenie, że po to właśnie ta książka powstała, po to autor pozwolił, by Philip Shale został porwany, by opowiedzieć o problemach zamiatanych pod dywan, o trupach skrywanych w luksusowych szafach, o tym jak niełatwo kontrolować zło, które stoi u władzy i śpi na pieniądzach. 

Sztokholm Jensa Lapidusa nie jest miastem przyjaznym, bo za jego elegancką, nowoczesną fasadą widać rysy i brud. Elegancja kołnierzyków niekoniecznie idzie w parze z elegancją manier, a tajemnice często nie są niewinne. Tu przestępca nie zawsze jest człowiekiem złym do szpiku kości, a sympatyczny biznesmen godnym podziwu członkiem elit. 

Jens Lapidus zaprasza na wycieczkę, która nie każdemu się spodoba. Ale to jest vip room. Tutaj odrywamy się od rzeczywistości. To nie dla wszystkich.*






fiński zwiastun książki


***

Książkę polecam
miłośnikom kryminałów skandynawskich
wielbicielom klimatycznych kryminałów
ciekawym kim jest człowiek w masce z okładki
poszukującym kryminałów poruszających tematykę społeczną
chcącym poznać mroczną stronę Sztokholmu

***

* Jens Lapidus, Vip room, przeł. Paulina Jankowska, Wyd. Marginesy, 2015, s. 336.

***


10 komentarzy:

  1. Może, może, nie mówię nie, chociaż jak widzę te hasła reklamowe, że nowy Larsson czy coś to od razu mam ochotę rzucić książkę w kąt :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie nowy Larsson. To drugi po nim. ;)

      Usuń
  2. Kryminał z wątkami społecznymi bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Czasami te wątki są fajniejsze niż sama intryga kryminalna. :D

      Usuń
  3. Baaardzo wielką ochotę mam na tę książkę! Koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, muszę w końcu poznać coś skandynawskiego. Lackberg zerka na mnie już od dawna, Mankell też zachęcająco mruga, a ja tak ich przepycham z półki na półkę. Ciekawa jestem, czy jest jakaś książka, od której powinno się zaczynać kryminalną skandynawską przygodę (tak, żeby poczuć klimat, a nie walnąć głową w ścianę [śniegu :P])? Próbowałam z Ninni Shulman i "Dziewczyną ze śniegiem we włosach", ale to było zdecydowanie niezachęcające, bo poległam na braku samogłosek w imionach (a postaci tam było od fiksa!). ;)
    Opisana przez Ciebie lektura wydaje się być kuszącym skandynawskim kąskiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi baaardzo ciekawie. Musze przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...