niedziela, 23 listopada 2014

Haruki Murakami
"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"
*
"I żeby cię nie złapały złe krasnale"

Haruki Murakami
Bezbarwny Tsukuru Tazaki
i lata jego pielgrzymstwa
Wyd. Muza
2013
352 strony
Powieść Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa Harukiego Murakamiego, trafiła do mnie dzięki wygranej w konkursie. Zadanie polegało na opisaniu swoich pierwszych skojarzeń po przeczytaniu tytułu książki. Napisałam wówczas tak:

Hmm… Na początku pomyślałam sobie: ot cały Murakami. Tytuły jego książek są równie intrygujące, co… nic nie mówiące. Bo z czym może się kojarzyć Sputnik Sweetheart czy Kronika ptaka nakręcacza? Jedynie tytuł Po zmierzchu dawał jakieś pozory normalności, brzmiał tak swojsko i łudząco zwyczajnie.

Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa nie brzmi ani swojsko, ani normalnie, ani zwyczajnie. Kojarzy mi się z historią człowieka, który może być każdym i nikim. Wtapiającym się w tło, niczym się niewyróżniającym, takim, który trąci cię w ramię, a ty odwrócisz się, spojrzysz za siebie i nawet nie zarejestrujesz jego obecności. To tylko wiatr – pomyślisz. Albo gałąź drzewa.
Tazaki może wędrować bez przeszkód. Inni go nie widzą, on widzi wszystko. To sprawia, że jego pielgrzymka jest niesamowicie ciekawa. Jako bystry obserwator staje się świadkiem wielu interesujących zdarzeń, pewnie jak to u Murakamiego – z pograniczy jawy i snu.

Nie czytałam żadnej recenzji, nawet nie spojrzałam na notę z okładki. Nie wiem o czym jest ta książka. Wiem za to, że moje skojarzenie można przyrównać do przysłowiowego trafienia kulą w płot.

To przecież Murakami, gdybym sugerując się tytułem umiała przewidzieć zawartość książki, nie byłby jednym z moich najukochańszych autorów, jego książek nie czytałabym z wypiekami na twarzy i nie dawałabym się tak zaskakiwać na każdym kroku.

Tsukuru Tazaki faktycznie nie jest osobą, która skupia na sobie uwagę, choć w liceum miał grupę przyjaciół. Cała piątka poznała się przy wykonywaniu prac społecznych. Tworzyli zgraną ekipę, zaczęli więc się spotykać także w wolne dni. Chodzili na piesze wycieczki, grali w tenisa, jeździli popływać na półwysep Chita, czasem zbierali się u kogoś w domu i razem kuli do klasówek. Albo (i tak się najczęściej zdarzało) nie wybierali się w żadne konkretne miejsce, ale po prostu się gdzieś spotykali i w piątkę w nieskończoność gadali. Nie prowadzili rozmów na żadne określone z góry tematy, lecz nigdy im ich nie brakowało[1].

Haruki Murakami i kot-prawie-jak-Mysza
[źródło]
Dwie dziewczyny, trzech chłopców. Wszyscy, oprócz Tazakiego, noszący nazwiska zawierające skojarzenia kolorystyczne. Byli więc Czarna i Biała, Czerwony i Niebieski. Tylko Tsukuru się w tej palecie barw nie mieścił, jego nazwisko nie miało kolorystycznych konotacji. Czy to ważne? Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak, że w pewnym sensie spotęgowało to poczucie osamotnienia chłopca, który uważał się za bezbarwnego, przeciętnego do bólu, z wyglądu, charakteru, zachowania. Jego nazwisko jest znakiem, sugeruje, że choć noszący je chłopiec jest częścią grupy, jest jednocześnie inny, gorszy. 

Nie było w życiu naszego bohatera miejsca na szaleństwo. Nie widział w sobie cech wyróżniających, czy to w dobrym, czy negatywnym znaczeniu. Sensu życia nadawała mu przynależność do paczki ciekawych, w jego oczach oryginalnych, młodych ludzi i pasja, która z upływem czasu stała się jego życiem zawodowym. Tsukuru fascynowały... dworce kolejowe (dla mnie raczej nieprzeciętne zainteresowania). Na makietach nie podziwiał precyzyjnie wykonanych pociągów czy skomplikowanych układów torów, a budynki dworców. W przyszłości miał zostać ich budowniczym (dworców, nie makiet).

Życie Tazakiego opierało się więc na stałych elementach: wmawianej sobie przeciętności, grupie przyjaciół i dworcach kolejowych jako przedmiocie zainteresowań. Gdy przyszedł czas studiów, jako jedyny z paczki postanowił podjąć naukę poza rodzinną Nagoją. I niby nie wpłynęło to na rozluźnienie przyjacielskich stosunków, ale w końcu nadszedł dzień, w którym Niebieski oznajmił mu przez telefon Nie gniewaj się, ale nie chcemy, żebyś więcej do nas dzwonił[2].

Tsukuru nie poznał przyczyny tego telefonu, a mijające lata wcale nie zagoiły ran spowodowanych odrzuceniem przez tych, którzy nadawali jego życiu sens. Tak jak zaplanował, został budowniczym dworców, a samotność stała się jedyną wierną mu przyjaciółką. Inni pojawiali się w jego życiu na chwilę, tak jakby nie zasługiwał na nic więcej. Bohatera poznajemy w chwili, gdy przytłoczony negatywnymi myślami, rozważa samobójstwo.

Haruki Murakami po raz kolejny uczynił bohaterem swojej powieści samotnego mężczyznę w średnim wieku, który wikła się w przelotne relacje z kobietami, a przygnieciony ciężarem zdarzeń z przeszłości, nie potrafi odnaleźć szczęścia. Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa to powieść o samotności, odrzuceniu, niskim poczuciu własnej wartości i wyprawie w przeszłość, która ma pomóc w znalezieniu odpowiedzi na pytania, które mimo upływu czasu, nie przestają uporczywie go dręczyć. 

Niemożność wejścia w przyszłość z powodu nierozliczenia się z przeszłością to temat poruszany wielokrotnie i jakże bliski nie tylko bohaterom powieści, ale przede wszystkim bohaterom otaczającej nas rzeczywistości. Tytułowa pielgrzymka to wyprawa w przestrzeni i czasie. Tsukuru, który nigdy nie był poza Japonią, dociera do Finladii, a za sprawą opowieści licealnych znajomych, poznaje przeszłość i przyczyny, dla których został niegdyś przez nich odrzucony.



Nie pomyliłam się więc tak bardzo snując przypuszczenia, co też może kryć się za oryginalnym tytułem powieści - samotność jest weń wpisana.

Podobnie jak Norwegian Wood, tak i Bezbarwny Tsukuru Tazaki..., choć łączy w sobie realizm z elementami onirycznymi, zdecydowanie bardziej zadowoli czytelników mocniej stojących na ziemi. Mimo iż Japończyk nie unika wątków z pogranicza jawy i snu, są one w tej powieści zaledwie delikatnie zaznaczone. Nie ma tu "dziwności" i "szaleństw", do jakich autor przyzwyczaił czytelników Kroniki ptaka nakręczacza czy Przygody z owcą. Jednakże, co dla autora charakterystyczne, nie wszystkie pytania pojawiające się w trakcie lektury powieści, doczekają się jasnych odpowiedzi, nie zabraknie też scen, które trudno zinterpretować jednoznacznie.

Polskie wydanie powieści Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa jest jej pierwszym europejskim przekładem. Twórczość pisarza od lat cieszy się wielkim zainteresowaniem polskich czytelników. I trudno się temu dziwić, gdyż Haruki Murakami potrafi o zwykłych ludziach i powszechnych zjawiskach pisać w sposób tak nietuzinkowy, że opowiadane przez niego historie przenoszą czytelników w niesamowity świat. Czaruje słowem, uwodzi wplataną w tekst muzyką, pozwala przenieść się tam, gdzie wszystko jest możliwe i niczemu nie należy się dziwić. I choć pozycja Kroniki ptaka nakręcacza, jako najlepszej jego książki, wciąż pozostaje niezachwiana, to i pielgrzymka Tsukuru w poszukiwaniu siebie i odpowiedzi na dręczące pytania, warta jest uwagi.


Franz Liszt - Le mal du pays (wyk. Lazar Berman)

***

Książkę polecam
miłośnikom mniej zakręconej twórczości Harukiego Murakamiego
wielbicielom niezwykłych opowieści o zupełnie zwyczajnych ludziach
poszukującym powieści poruszających temat samotności
ceniącym historie z pogranicza jawy i snu

***

[1] Haruki Murakami, Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa, przeł. Anna Zielińska-Elliott, Wyd. Muza, 2013, s. 9.
[2] Tamże, s. 36.

34 komentarze:

  1. Ta książka jest naprawdę dobra, jednak kilka innych tytułów Murakamiego bardziej mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam lepsze, ale i gorsze także. Ta wypada całkiem nieźle.

      Usuń
  2. Twórczość Murakamiego cały czas przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się jakoś przekonać do twórczości pisarza, nie odnajduję się w historiach z pogranicza jawy i snu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo specyficzna literatura. Nic więc dziwnego, że nie każdemu się podoba.

      Usuń
  4. Ja chyba wolę autora w tej bardziej fantastycznej odsłonie, bo Bezbarwny Tsukuru nie powalił mnie na kolana. To dobra książka, jednak czytałam lepsze powieści Murakamiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę te bardziej fantastyczne, niezwykłe fabuły. :)

      Usuń
  5. Lubię tych jego bohaterów - zawsze podobni, a jednak wyróżniający się. Zgadzam się, że to trochę bardziej odmienna pozycja od pozostałych, ale równie wspaniała. Myślę, że jak już raz człowiek zaczyta się w Murakamim, przepadnie w miłości i fascynacji na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, coś w tym jest.
      W każdym razie mnie taka fascynacja dopadła od pierwszej przeczytanej książki. :)

      Usuń
  6. Tej książki jeszcze nie czytałam. Pewnie nadrobię, bo Murakamiego bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Różne rzeczy o tej książce czytałam i słyszałam. jedni polecają, inni odradzają. PO tej recenzji chyba jednak sięgnę...;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, ale to bardzo, chcę sięgnąć po te autora. Niestety, wciąż nie jest mi to dane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie podobnie, jak Tobie książka ta bardzo sie spodobała, chociaż dla mnie na pierwszym miejscu nadal jest "Kafka nad morzem" :) No, ale może jak przeczytam "Kronikę ptaka nakręcacza" to zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na pierwszym miejscu był właśnie "Kafka...". A później przeczytałam "Kronikę..." i Kafka musiał oddać złoty medal. ;)

      Usuń
  10. Nie miałam okazji poznać jeszcze twórczości autora, ale nie wiem też do końca czy sięgnęłabym po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie czytam "Kronikę", jestem po 100 stronach i na razie same zachwyty :) Oby tak dalej! O tej książce z kolei słyszałam, e jest taka sobie, więc chyba nie będę jakoś specjalnie po nią stała w kolejce w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Kronice..." wszystkie są takie sobie. :P

      Usuń
  12. Próbowałam... Dwa podejścia do książek tego pana robiłam... Nie zaiskrzyło... Sorry Murakami...

    OdpowiedzUsuń
  13. Och... Murakami! Jak ja kocham jego twórczość! Choć czytałam jedynie "Norwegian wood", jestem nim oczarowana! Nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejne powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj kolejne koniecznie! Tym bardziej, że akurat "Norwegian..." jest jedną z bardziej zwyczajnych książek Murakamiego.

      Usuń
  14. Uwielbiam Murakamiego, muszę tą pozycję mieć na półce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czas w końcu sięgnąć po jakąś książkę autora i nawet jedna czeka na swoją kolej, tylko ciągle coś ją wyprzedza w tej kolejce...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam twórczości Murakamiego i trochę obawiam się po nią sięgnąć, gdyż mam takie nieodparte wrażenie, że ciężko będzie mi pojąć jego ''wyjątkowość''. Niemniej może kiedyś z czystej ciekawości zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety do tej pory czytałam jedną książkę autora, zbiór opowiadań "Wszystkie boże dzieci tańczą". Podobała mi się ta książka, zrobiła na mnie duże wrażenie. Niestety jakoś do innych tytułów autora nie udało mi sie przysiąść, choć mam pierwszy tom 1Q84, więc muszę się w końcu zabrać zarówno za ten tytuł jak i inne autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat "Wszystkie..." są jedyną książką Murakamiego, która mi się nie podobała. :D
      Jak masz pierwszy tom, to zadbaj o to, żeby mieć pod ręką dwa pozostałe. ;)

      Usuń
  18. Jeden z naszych nielicznych wspólnych tematów. Co prawda dawno już nie czytałam jego książek, ale to nadal jeden z moich ulubionych pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... To faktycznie rzadko się zdarza. Coś nam się te literackie ścieżki rozmywają. :D

      Usuń
  19. Pewnie Ci podpadnę, ale nie ciągnie mnie do prozy Murakamiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. O tym autorze oczywiście słyszałam, ale nie czytałam jeszcze jego książek. Może kiedyś ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. pokochałam tego autora, więc i tę jego powieść na pewno przeczytam, a wstawki na pograniczy jawy i snu w jego wykonaniu bardzo lubię;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat jest ich nieco mniej, ale i tak warto przeczytać. W końcu to Murakami. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...