środa, 26 listopada 2014

Anya Lipska "Toń"
Szesnaste zwłoki w tym roku

Anya Lipska
Toń
Wyd. Czwarta Strona
2014
396 stron
Londyn współczesny. Ten sam, w którym tłumy Polaków zarabiają na lepsze domy, lepsze samochody, lepsze życia. Nietrudno w stolicy Wielkiej Brytanii usłyszeć polską mowę. Nietrudno natknąć się na rodaka. Akcję debiutanckiego kryminału Toń, Alison Turner, ukrywająca się pod pseudonimem Anya Lipska, osadziła w środowisku londyńskiej Polonii. Nie skupiła się jednak na opowieściach znad zmywaka i anegdotach o budowlańcach, choć wśród wykreowanych przez nią postaci nie zabraknie zwykłych ludzi i ich zwykłych historii.

Głównych bohaterów jest dwóch. Dla każdego z nich ta historia zaczyna się inaczej.



Na odsłoniętym odpływem brzegu Tamizy, znaleziono nagie kobiece ciało. Tatuaż, znaczący ciało u podstawy kręgosłupa denatki, sugeruje polskie pochodzenie dziewczyny. Kim jest martwa kobieta? Jak doszło do tego, że tak młoda osoba skończyła jako pokarm dla węgorzy i bohaterka trudnej zagadki? Na scenę wkracza detektyw Natalie Kershaw.

Polska kelnerka, zatrudniona w jednej z londyńskich restauracji znika bez śladu. Właścicielka lokalu skłonna jest wiele zapłacić w zamian za odnalezienie Weroniki. Sprawa jest delikatna, a policja niemile widziana. Najlepiej by poprowadzenia śledztwa podjął się ktoś, kto ma sporo znajomości, dobrze zna środowisko emigrantów i jest... wielozadaniowy. Oto rola dla Janusza Kiszki, Polaka, co to żadnej pracy się nie boi.


Anya Lipska
[źródło]

Mamy więc przedstawicielkę prawa i pana, który w pewnym momencie znajdzie się nawet na liście podejrzanych o popełnienie morderstwa. Trudno powiedzieć, że jest to zgodny duet, zresztą działają raczej osobno, wbrew zapowiedziom nie walcząc z przestępczością ramię w ramię. Ich drogi od czasu do czasu się jednak przecinają, zwykle nie bez zgrzytu. Oficjalna sprawa i nieoficjalne dochodzenie mają oczywiście punkty wspólne. Chcąc nie chcąc, Kiszka i Kershaw muszą ze sobą współpracować, choć od czasu do czasu wymieniając się informacjami. Na jednym trupie i jednym zaginięciu ich problemy się nie skończą. Już teraz czyjeś życie jest w niebezpieczeństwie, a wśród poszlak i domysłów wcale nie będzie łatwo wybrać te, które mają znaczenie i pomogą dopaść przestępców nim oni zrealizują kolejne punkty planu.




Na fabułę Toni składa się kilka wątków. Jeden z nich okaże się wyprawą w mroczną polską przeszłość. Mąż autorki jest Polakiem i to od niego Anya Lipska usłyszała o Solidarności, SB, czarnym rynku, przemycie, demoludach czy ówczesnych demonstracjach. Brytyjka osadziła akcję nie tylko w dobrze jej znanym Londynie, ale także na ziemiach Polskich. Czytelników czeka podróż na Pomorze współczesne i z czasów minionych. To właśnie tu znajdą się odpowiedzi na wiele pytań. Na wierzch wypłyną niewygodne kwestie i bolesne wspomnienia.




Toń wciąga, ale nie każe gryźć paznokci i w szaleńczym tempie pędzić wzrokiem po tekście, by jak najszybciej dotrzeć do finału. Dzieje się jednak sporo, pojawiają się dodatkowe wątki i postaci, a wszystko zmierza ku niezłemu zakończeniu. Nietrudno dostrzec, że książki tej nie napisała Polka dla Polaków. Anya Lipska pisze o SB i Solidarności ze świadomością, że dla wielu jej czytelników, będą to tematy nieco egzotyczne i wymagające pewnych wyjaśnień. Jak na zawodową dokumentalistkę przystało, dobrze przygotowała się od strony faktograficznej. Ciekawi mnie jednak to, jak opis Polonii brytyjskiej odebraliby Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii i czy autorce udało się uniknąć stereotypowego spojrzenia na to zjawisko. Pisarka sportretowała tu wieloletnich emigrantów, co to doskonale potrafią się poruszać po obczyźnie, młodych Polaków raczkujących w roli elementu napływowego, czy też dewotki-patriotki, które wierzą, że zbliżające się w Polsce wybory przyniosą coś dobrego i młodzi będą mogli wrócić do kraju, nim przebywając na obczyźnie nabiorą strasznych angielskich zwyczajów[1].




Kilka użytych w Toni sformułowań wydało mi się niezbyt trafnych, jak choćby: pomysł, że Polak może mieć coś wspólnego z Rosjanami, zważywszy na to, że Rosja raz po raz najeżdżała Polskę, był śmiechu warty[2]. Owszem, różowo nie jest, ale przytoczone zdanie wydaje mi się mocno posuniętym uproszczeniem. Pojawiły się też drobne nieścisłości, np. na jednej stronie dziekan wyglądał świeżo i mógł być nieco po trzydziestce[3], na kolejnej zaś nie potrafi skojarzyć dziewczyny ze zdjęcia z żadną ze swoich studentek tłumacząc: wiek, rozumie pani[4]. Nie do końca potrafię też uwierzyć w realizm niektórych scen, jak choćby tej, w której Janusz przypomina sobie, że w wodzie po goleniu jednego ze znajomych wyczuł nutę kopru włoskiego. Jean-Babtiste Grenouille mógłby się od niego uczyć.

Są to jednak drobiazgi, które nie zmieniają faktu, że Toń jest kryminałem opartym na dobrym pomyśle, osadzonym w interesujących polsko-londyńskich realiach, że zgrabnie łączy w sobie wątki przestępcze z odrobiną historii i nie takich małych ludzkich dramatów. Autorka pisze trzecią część cyklu, druga dostępna jest już w anglojęzycznej wersji i ciekawa jestem, w jakim kierunku pójdzie znajomość głównych bohaterów i co sprawi, że ich drogi ponownie się przetną.



***

[1] Anya Lipska, Toń, przeł. Krzysztof Mazurek, Wyd. Czwarta Strona, 2014, s. 23.
[2] Tamże, s. 113.
[3] Tamże, s. 201.
[4] Tamże, s. 202.

***

Zobacz też:
książki i filmy o Londynie

***

egzemplarz recenzencki

23 komentarze:

  1. Raczej nie w moim guście, choć oprawa graficzna bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne wydanie! Uwielbiam takie. :)

      Usuń
  2. Bardzo byłam ciekawa recenzji tej książki, gdyż zaciekawiła mnie jej fabuła i zastanawiałam się nad kupnem, lecz ciągle miałam jakieś obawy, które na szczęście Ty, swoją recenzją skutecznie rozwiałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że taki polsko-angielski miks wątków może mnie zaciekawić, zwłaszcza że fabuła kręci się wokół morderstwa i poszukiwania zabójcy. Jestem ciekawa jak autorka sportretowała Polaków na emigracji oraz jak opisała naszą ojczyznę, więc na pewno sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Planuję w niedalekiej przyszłości przeczytać. Coraz rzadziej można spotkać książkę, przy której chce się gryźć paznokcie, co mnie bardzo smuci:D Choć moje paznokcie raczej się cieszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też się cieszą, ale mam nadzieję, że w końcu trafię na lekturę, która je zje. :P

      Usuń
  5. Coś zdecydowanie dla mnie! Jestem jak najbardziej na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jak wypadli Polacy w oczach angielskiej autorki. To może być ciekawe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka to dobry średniak. Czyta się sympatycznie, chociaż faktycznie sporo niedociągnięć. Ćwiczenia czynia mistrza, więc autorka z pewnością będzie pisała całkiem dobre powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w ogóle, to bardzo się cieszę, że Angielka sięgnęła po polską tematykę.

      Usuń
  8. Książkę od dawna mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytam z pewnością jak tylko wpadnie w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kryminału w polsko-londyńskim realiach jeszcze nie czytałam więc książka mnie zainteresowała.
    A wiesz, może dziekan miał zaniki pamięci, albo był po jakiejś imprezie lub coś ukrywał, stąd nie kojarzył, ale fakt dziwne, że zwalał na wiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: miał powód, żeby nie pamiętać, ale ten był akurat mało sensowny. ;)

      Usuń
  11. Czuję się wyjątkowo skuszona Twoją opinią o tej książce i na pewno po nią sięgnę, jeśli tylko uda mi się ją gdzieś kupić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. To książka zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czuję klimatu tej książki. Pomysł ciekawy na połączenie kryminału z historią, ale jak dla mnie obecnie niestety odpada. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka stworzona dla mnie. Z pewnością się z nią zapoznam.

    P.S. Świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ochotę sięgnąć po tą książkę - mimo, że gatunek nie do końca "mój" to wątek polski mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo ciekawa jest oprawa graficzna powieści;) a co do samej fabuły to w jakimś stopniu mnie intryguje, więc nie mówię nie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawnictwo się stara. Bardzo mi się to podoba. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...