wtorek, 17 grudnia 2013

Mój przyjaciel Lutek
(Wiesław Rychlicki "Od obwodu elektrycznego do pierwszego robota")


wszystkie rysunki są autorstwa mojego Taty :)
Nie pamiętam kiedy pierwszy raz spotkałam Lutka. Być może pomagał mi przetrwać jedno z tych rodzinnych spotkań, na których zgromadzeni wokół stołu dorośli, rozmawiali o nieciekawych, dorosłych sprawach, a dzieci kręcąc się niespokojnie usiłowały jednocześnie być grzeczne i nie paść przy tym z nudów. Kartka papieru i kredki skutecznie zajmowały mnie na jakiś czas. Powstawały sielskie, wiejskie obrazki, mroczne malunki, w których szkielety wydostawały się z grobów lub prawie zachowujące proporcje wizerunki piesków, kotków, koników i innych im podobnych stworzeń. Wtedy też pojawił się Lutek, nieco pulchny, sympatyczny ludzik, obowiązkowo z czapką z daszkiem na głowie. Czasami towarzyszyły mu inne lutki, niekiedy pojawiał się w towarzystwie kaczek, świnek czy innych piesków. Zawsze tak samo mnie bawił i niejednokrotnie czekałam, aż tata weźmie leżący na stole ołówek, a Lutek pojawi się na niezapełnionej dotąd kartce.


Teraz Lutek robi karierę. Przybrał artystyczny pseudonim i stał się Elektrolutkiem. Ma teraz gatki w kratkę oraz czapkę zdobioną tym samym wzorem. I nową pasję.

Zapraszamy razem do wędrówki przez krainę elektrotechniki i do krótkiej wizyty w świecie robotów[1].



Gdybym była chłopcem, pewnie zasypałabym Was teraz całą masą specjalistycznego słownictwa. "Stety" lub niestety, chłopcem nie jestem, więc z dzieciństwa pamiętam przede wszystkim oporniki z kolorowymi paskami, zapach cyny topionej podczas lutowania i obwody drukowane przywołujące na myśl tajemnicze labirynty. W kącie pokoju zagospodarowanym przez mojego tatę aż roiło się od różnych dziwnych przedmiotów Elektroniczna pasja nie minęła i dzięki niej powstała książka Od obwodu elektrycznego do pierwszego robota.

Książka jest skierowana do uczniów, nauczycieli, opiekunów kół zainteresowań w świetlicy osiedlowej lub domu kultury, rodziców lub dziadków. Każdy niezależnie od wieku, znajdzie tu coś, co powinno go zainteresować. Zdobytą wiedzę możesz zachować dla siebie, podzielić się nią z młodszym rodzeństwem lub swoimi uczniami. Warto wspólnie majsterkować[2].



Ta publikacja przeznaczona jest dla tych, którzy chcą o prądzie elektrycznym wiedzieć nieco więcej niż to, że jego brak sprawia iż w telewizji nie można obejrzeć ostatniego odcinka M jak miłość, a tosty da się zrobić jedynie na patelni (o ile macie kuchenkę na gaz). Na początek pojawi się nieco definicji, później oprócz teorii będzie możliwość spróbowania swych sił w wykonywaniu pomiaru natężenia prądu i napięcia elektrycznego, budowaniu niezbyt skomplikowanych obwodów elektrycznych, a w miarę zdobywania wiedzy - skonstruowaniu prostych robotów. Widzieliście kiedyś szczotkowca w akcji? No cóż, moje szczoteczki do zębów do tej pory też nie śmigały po stołach, a teraz... Cóż... Jak byłam mała, na podwórku urządzaliśmy wyścigi ślimaków. W XXI wieku stawiamy na nowoczesność. Ślimaki są passé. Teraz montuje się silniki do szczoteczek, robi elektrotechniczne czary-mary i voilà! Można się ścigać.


Roboty mogą uczestniczyć w różnych zawodach sportowych lub artystycznych[3].

Jakich? W książce znajdziecie kilka ciekawych propozycji i jestem pewna, że sami też wpadniecie na niejeden pomysł.

Książka zawiera mnóstwo zdjęć, schematów oraz oczywiście podobizny wszędobylskiego Lutka, który zawsze ma coś do dodania. Wykaz materiałów i narzędzi potrzebnych do wykonania kolejnych ćwiczeń, również znajdziecie bez trudu. Wszystko to po to, by lektura książki była przyjemniejsza, teoria bardziej zrozumiała, a przygotowanie do doświadczeń nie sprawiało problemu.


Lutek mieszka w krainie naszej wyobraźni. Jest stworzeniem podobnym do jajka, a jajko bywa mądrzejsze od kury. Lutek ma specyficzne poczucie humoru (niektórzy powiedzieliby "typ z jajem") i lubi przy każdej okazji wtrącić swoje trzy grosze. Darujmy mu to i potraktujmy go z uśmiechem[4].

Zaprzyjaźniłam się z Lutkiem już dawno, a Wy? Dacie mu szansę?

***

Wiesław Rychlicki
Od obwodu elektrycznego
do pierwszego robota

Wyd. Helion
2013
168 stron
***

Nic prostszego. Od obwodu elektrycznego do pierwszego robota [Wiesław Rychlicki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


***


[1] Wiesław Rychlicki, Od obwodu elektrycznego do pierwszego robota, Wyd. Helion, 2013, s. 7.
[2] Tamże, s. 5.
[3] Tamże, s. 109.
[4] Tamże, s. 7.

51 komentarzy:

  1. Nigdy nie rozumiałam, o co chodzi z obwodami otwartymi, zamkniętymi; prądem stałym i zmiennym, co nie zmienia faktu, że zawsze fascynowało mnie wszystko, co ma jakikolwiek związek z fizyką. Uwielbiam wszelkie książki dla majsterkowiczów, więc i po tę kiedyś na pewno sięgnę. Lutek jest wspaniały! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na zdjęcia pierwszego robota. :D

      Usuń
  2. Na temat obwodów elektrycznych nie mam żadnej wiedzy, więc czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dam szanse Lutkowi, gdyż przez jakiś czas pracowałam, jako monter sprzętu oświetleniowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kuczaki! To mnie teraz zaskoczyłaś. :D

      Usuń
  4. A jednak recenzja powstała :) Ładnie napisałaś o tej książce, tak zachęcająco, i gdyby nie moja awersja do fizyki, to może bym ją nawet przeczytała. A tak pooglądam tylko obrazki z Lutkiem ;)

    Żałuje, że nie mam takich Lutkowych wspomnień z dzieciństwa. Pamiętam za to, jak mój tata, notabene imiennik Twojego, narysował mi na plastykę "Słoneczniki" Van Gogha kredkami świecowymi. Szkoda, że nauczycielka je zabrała do swojej kolekcji prac. Byłaby piękna pamiątka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzowania bym się nie podjęła, ot taka notka o Lutku i jego pasji. ;)

      Ładnie to tak? Tata odwalał robotę za Wiki? :P

      Usuń
    2. Trzeba sobie radzić. Nie za każdym razem, ale zdarzało się :P

      Usuń
    3. Ciekawe, kto namalował słoneczniki za Van Gogha. :D

      Usuń
  5. Fantastyczny pomysł na oswojenie trudnego (przynajmniej dla mnie) tematu :)) Lutkowi mówię "tak" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę, jak Lutek potupuje nóżkami z radości. :D

      Usuń
  6. No proszę, nawet ja, antytalencie, jeśli chodzi o cokolwiek związanego z przedmiotami ścisłymi, nabrałam ochoty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Jak się rozkręcisz, to zostaniesz mistrzem budowania szczotkowców. :D

      Usuń
  7. Wszystko o czym piszesz nierozerwalnie kojarzy mi się z najgorszym przedmiotem na studiach z jakim przyszło się zmierzyć mojemu bratu, studentowi Elektroniki i Telekomunikacji. Teoria obwodów powaliła niejednego studenta, a co wytrwalszym wielokrotnie spędzała sen z powiek... :) Tak sobie myślę, że w chwilach zwątpienia przydałby im się taki właśnie rozweselacz - Lutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Lutek prowadził wykłady, zgłębianie teorii obwodów byłoby przyjemnością. :D

      Usuń
    2. Nie mam nic przeciwko przygotowywaniu przez niego zestawów egzaminacyjnych :D

      Usuń
    3. Myślisz, że tak łatwo z nim pójdzie? :P

      Usuń
  8. Jej, ale fajne! :) Poczekam jeszcze trochę, aż mój siostrzeniec podrośnie i pewnie kiedyś sprezentuję mu taką książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. czy mnie się wydaje, czy Ty "Miasteczko Twin Peaks" zaczęłaś oglądać od... prequelu "Ogniu, krocz ze mną"? :D W takim razie nie dziwię się, jeśli Ci się nie spodobało. :P

      Usuń
    2. Te, siostrzeniec, pospiesz się! :D

      Dobrze Ci się wydaje. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że jak brałam się za serial, to już filmu nie pamiętałam. Oprócz tego, kto zabił. :P

      Usuń
    3. Podejrzewałam, że po kimś odziedziczyłaś poczucie humoru, ale nie wiedziałam po kim. :D

      Moja gratulacje. :D Co za pamięć, żeby zapamiętać tak mało istotny szczegół... :D

      Usuń
    4. Po Lutku? :P

      Pamięć mam równie wielką jak poczucie humoru. :P

      Usuń
  9. Za stara już jestem i za dużo wiem (chyba), żeby mnie to specjalnie bawiło, ale jeżeli kiedyś trafię, to przynajmniej przejrzę. Bo po pierwsze to fizyka, a ja fizykę kocham <3, a po drugie może się w kontaktach z dzieciakami przydać.

    Swoją drogą, ciekawostka. Prąd w gniazdku ma częstotliwość 50Hz, co daje długość fali 6Mm - tyle co promień Ziemi. Jest tam w środku trochę takich teoretyczniejszych rzeczy? Nie tylko jak zbudować robota, ale co tam fajnego się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość do Lutka jestem w stanie zrozumieć, ale miłość do fizyki? Niepojęte. :D

      Jest trochę teorii, ale ciężko mi powiedzieć, na ile mogłyby Cię zainteresować. Ja jestem totalnym laikiem, Ciebie takie rzeczy interesując, więc z mojego niższego poziomu trudno powiedzieć coś więcej. ;)
      Ale tak na moje oko - wszystko jest wytłumaczone. Nie tylko jak zrobić, ale także jak to działa i dlaczego.

      Usuń
  10. u mnie w domu kiedyś dziadek też rysował swoje Ludki - bardzo je lubiłam i mile wspominam do tej pory :) rysunki fajne szkoda że książka nie dla mnie. Mam nadzieje że jednak twój tata będzie miał wiernych czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne takie wspomnienia. :)

      Dzięki!

      Usuń
  11. Nie mam na ten temat pojęcia, więc dobrze byłoby choć trochę się orientować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później możemy zrobić wyścigi szczotkowców. :P

      Usuń
  12. Gratulacje dla Twojego taty! Lutek jest mega :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka ciekawa książka! :)
    Ja również gratuluję Twojemu tacie! Rysunki są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      Takich nawet Beata Pawlikowska nie robi. :P

      Usuń
  14. Zwłaszcza dla młodszych to super sprawa, te rysunki nie pozwalają się nudzić, a tylko ułatwiają zdobywanie wiedzy własnie młodszym :) Chociaż...jeśli chodzi o takie sprawy, to wcale nie jestem mądrzejsza od dzieci mimo oglądania Discovery i Galileo kiedyś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama pamiętam, że jak byłam mała, to uwielbiałam właśnie książki tego typu - przekazujące wiedzę, ale z takimi zabawnymi obrazkami. Jak przez mglę kojarzę coś takiego z matematyki.

      Usuń
  15. Ale rewelacja! Gratuluję utalentowanego taty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulacje dla taty :) Nie dość, że sam utalentowany, to jeszcze przyczynia się do edukacji i rozbudzania pasji w innych! ;) Oby Lutkowi dobrze się wiodło, zwłaszcza, że to imiennik mojego dziadka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      A dziadek Lutek nie pasjonuje się przypadkiem elektroniką? :D

      Usuń
    2. Dziadek pasjonował się na pewno naprawianiem różnych rzeczy i takim majsterkowaniem trochę też, ale nie podciągnęłabym tego pod elektronikę ;D

      Usuń
    3. Ale zawsze to coś zbliżonego tematycznie. W dzisiejszych czasach się raczej wyrzuca, a nie naprawia. ;)

      Usuń
    4. To prawda. Co powinno dziwić, skoro wszyscy chcą być tacy eko ;)

      Usuń
    5. Może wyrzucają do właściwego pojemnika? :P

      Usuń
    6. Spróbowaliby chociaż tego nie robić :P

      Usuń
    7. Zabrzmiało groźnie. :D

      Usuń
    8. I tak też miało brzmieć :D a na marginesie, obejrzałam wczoraj wreszcie "Nędzników" i bardzo mi się film podobał :)

      Usuń
    9. Jupi! :))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  17. Ale super Lutek :D tata utalentowany niezmiernie.. i te rysunki !! :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...