![]() |
| [źródło] |
Pamiętacie post Podróż z... literaturą podróżniczą? Wspominałam w nim o kilkunastu podróżniczych tytułach, które moim zdaniem warto przeczytać. Wśród nich znalazła się publikacja Mongolia: wyprawy w tajgę i step, w której Bolesław A. Uryn opowiada o swojej wieloletniej fascynacji tym krajem, licznych wyprawach do państwa jurt, nomadów i wielkich stad bydła. Do kraju gdzie koń jest wciąż głównym środkiem transportu, a sfermentowane kobyle mleko największym przysmakiem.
Dawno już czytałam tę książkę. Jak przez mgłę przypominam sobie piękne zdjęcia. I tylko pamięć o tym, że to była naprawdę wspaniała podróż do niezwykłego kraju, jest wciąż żywa. Okazuje się, że oprócz pamięci o przeczytaniu przed sześciu laty wspomnianej książki, zostało coś jeszcze. Recenzja.
