Gdzieś między Bożym Narodzeniem a sylwestrem uznałam, że przerwa w czytaniu kryminałów dobrze mi zrobi i ruszyłam na poszukiwanie szczęścia. A może raczej sprawdziłam jak szczęście definiuje się w różnych krajach. Od Niemiec przez Brazylię po Nową Zelandę. A wszystko to dzięki Atlasowi szczęścia Helen Russell.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russell Helen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russell Helen. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 stycznia 2020
niedziela, 16 kwietnia 2017
Helen Russell "Życie po duńsku"
[RECENZJA]
Sięgam po książkę i robię to, co z książką robić należy. Najpierw wdycham zapach papieru, a następnie otwieram i zaczynam czytać. Słowa z prologu są mi tak bliskie! Czytam, czytam, zerkam na okładkę. Czytam, czytam, spoglądam na nazwisko autorki.
Nie, to jednak nie ja to napisałam. Napisała ją Helen Russell, brytyjska dziennikarka z Londynu, a nie Polka nieokreślonej profesji mieszkająca w Poznaniu. I tak sobie czytam o kobiecie po trzydziestce, zmęczonej aurą, szukającą równowagi między pracą a życiem osobistym, żyjącą według listy rzeczy do zrobienia, która nigdy nie ma końca. Listy tego co chce, musi, powinna zrobić. I tak sobie czytam dalej o tej kobiecie, która próbuje robić kilka rzeczy na raz, ale czuje, że energia ją opuszcza, a życie rozbija na kawałki nijak niedające się skleić.
I już wiem, że cokolwiek będzie dalej, ja się w książce Helen Russell odnajdę. Nawet jeśli ja zostanę w Poznaniu, a ona przeniesie się do Danii.
Autor:
AnnRK
o
09:00
24 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2017,
5.5/6,
angielska,
blog recenzencki,
Dania,
literatura,
o Danii,
podróżnicza,
recenzje,
Russell Helen,
wspomnienia,
Wydawnictwo Uniwersytetu JagiellońSkiego
Lokalizacja:
Dania
Subskrybuj:
Posty (Atom)

