poniedziałek, 2 listopada 2015

Irena Matuszkiewicz "Zjazd rodzinny"
Musimy się kochać i szanować

Irena Matuszkiewicz
Zjazd rodzinny
Wyd. Prószyński i S-ka
2015
376 stron
Irenę Matuszkiewicz znałam do tej pory z jednej książki i jednej strony - jako autorkę lekkiej komedii kryminalnej. Po lekturze Nie zabijać pająków taką właśnie etykietkę przykleiłam pisarce, a teraz musiałam zdjąć ją ostrożnie, zwinąć w rulonik i posłać płynnym ruchem do kosza. Wszystko to za sprawą lektury Zjazd rodzinny, pierwszego tomu sagi, która zainteresowała mnie najpierw zdjęciem z okładki, później zawartym na niej cytatem, a w końcu samą fabułą.

Pochodzimy z jednego pnia, musimy się kochać, szanować i wspierać[1].

Z utrzymywaniem więzi rodzinnych bywa teraz różnie. Świat stał się bardziej dostępny, możliwości większe, drogi rozchodzą się coraz łatwiej, o powroty zaś trudniej, bo przecież każdy żyje własnym życiem i nie zawsze ma czas i chęci, by uczestniczyć w cudzym.

Umierają ci, którzy mieli do opowiedzenia historie. Ważne, ciekawe, interesujące, poruszające, mądre. Kiedyś nie chciało się ich słuchać. Teraz często jest już za późno.

Rodzina, której nie znamy


Jest 2014 rok. W Wenecji umiera starsza kobieta. Polski Czerwony Krzyż szuka jej krewnych w kraju nad Wisłą. Dzwonią najpierw do Kuby Korzeńskiego, następnie do jego stryjecznej siostry - Ewy Parelskiej. Twierdzą, że staruszka była ich krewną, rodzoną siostrą Leontyny Korzeńskiej, babki Ewy. Parelska jest jednak pewna, że babka siostry nie miała. Gdy rozmawia o tym z córką, Helenka wpada na pomysł zorganizowania zjazdu rodzinnego. Tak mało wiedzą o swoich krewnych, tak rzadko się widują, niektórych nie znają wcale.

Wywodzimy się z jednego pnia, więc dobrze byłoby poznać inne gałęzie i liście[2].

Jeśli spodziewacie się, że w następnych scenach zasiądziemy przy wielkim stole, wokół tłoczyć się będą przedstawiciele kilku pokoleń żywiołowo dyskutując i dzieląc się ploteczkami oraz historiami swego życia, to jesteście w błędzie.

Międzywojnie


Irena Matuszkiewicz przenosi nas w czasie. Jest rok 1918, gdy syn Elwiry Korzeńskiej, wraca z wojny. Jest chudy, wymizerowany, zawszony, ale żywy. Jego starszy brat nie miał tyle szczęścia. W domu Jan nabiera ciała i sił. Żeni się z Leontyną, kobietą, którą "podsuwa" mu ojciec chrzestny i tak zaczyna się historia rodziny Korzeńskich opisana w Zjeździe rodzinnym

Autorka stworzyła galerię ciekawych postaci, przekonywająco oddała łączące ich relacje i co bardzo ważne - zadbała o tło zdarzeń. Historia, która snuje się od roku zakończenia I wojny światowej, jest bowiem historią tak burzliwą, tak pełną zmian mocno odciskających się na życiu ludzi, że nie sposób nie wpisać jej w fabułę, nawet jeśli owa fabuła osadzona jest we Włocławku, a nie na dużo mniej spokojnym terenie Warszawy. Bohaterowie żywo dyskutują o przemianach politycznych, a autorka przemyca w tekście informacje, które pomogą zrozumieć rzeczywistość nawet tym, którzy lekcje historii wspominają z niechęcią. Na tym burzliwym tle obserwujemy życie rodziny Korzeńskich. Jan w dzień prowadzi luksusowy sklep kolonialny i utrzymuje familię. Nocą dokłada wszelkich starań, by rodzina się powiększała. Jedno i drugie wychodzi mu znakomicie. Sklep świetnie prosperuje mimo zawirowań gospodarczych, a na świecie pojawiają się kolejni potomkowie. Licznik zatrzymuje się na siódemce: dwóch chłopcach, pięciu dziewczynkach, w sumie siedmiu różnych charakterach, które niełatwo poskromić.

W wychowywaniu dzieci, Leontynie pomagają Elwira oraz Bunia, gospodyni jakiej ze świecą szukać, a gdzie stadko pociech, tam i nie brak anegdot do opowiadania. Bywa więc ciepło, zabawnie i wzruszająco. Dzieciaki dokazują, wykazują się pomysłowością, knują po kątach i rozbrajają to minką, to tekstem. Czyta się te historie z przyjemnością, mimowolnie przy okazji powracając pamięcią do własnego dzieciństwa i podobnych psot.

Dopracowane szczegóły


Znakomicie się udał Irenie Matuszkiewicz portret ludzi z tamtych czasów. Dyskusje polityczne toczą się żywo, w rozmowach pojawiają się to Dmowski, to Piłsudski, to Narutowicz. Mówi się o kryzysie i inflacji, wspomina wojnę, z niepokojem spogląda w przyszłość. Ale nie samą polityką żyje człowiek, a na pierwszy plan szybko wysuwają się problemy rodzinne. Z siódemką dzieci nie ma co liczyć na nudę, zwłaszcza gdy prezentują one cały wachlarz umiejętności i paletę różnorodnych charakterów. Uśmiech wzbudza domowy teatrzyk, rozczula rysunek Baranka Bożego przypominającego wychudzonego prosiaczka. Gwar nie cichnie. W świąteczne w powietrzu unosi się zapach świeżo mielonej kawy, a do listy rzeczy, którymi można straszyć niegrzeczne dzieci, należy dopisać bigosik cioci Kazi. To są jeszcze te czasy, w których rodzina trzyma się razem, choć lada moment drogi zaczną się rozchodzić. Oczywiście Korzeńscy to nie jedyne postaci, które pojawiają się w Zjeździe rodzinnym. Ich losy łączą się z losami innych mieszkańców Włocławka, co rozbudowuje fabułę o dodatkowe, równie interesujące wątki.

Pierwszy tom sagi kończy się w roku 1939, roku przełomowym. Do tego czasu poznamy zagadkę kobiety zmarłej w Wenecji, ale i wzrośnie nasz niepokój o dalsze losy poznanych w czasie lektury bohaterów. Liczę na to, że autorka nie każe nam długo czekać na ponowne spotkanie z rodziną Korzeńskich. Czekają ich bowiem nieciekawe lata, które bez wątpienia będą pełne emocji i sprawią, że jeszcze mocniej przywiążemy się do ulubionych postaci. Mam nadzieję, że ciężki czas wojny przetrwamy w komplecie.

***

Książkę polecam
miłośnikom sag rodzinnych
wielbicielom powieści obyczajowych
poszukujących powieści z mocno zarysowanym tłem historycznym
miłośnikom okresu międzywojennego

***

[1] Irena Matuszkiewicz, Zjazd rodzinny, Wyd. Prószyński i S-ka, 2015, tekst z okładki.
[2] Tamże, s. 11.

***

Zobacz też:


23 komentarze:

  1. Lubię sagi rodzinne, a chyba dawno już żadnej nie czytałam hmm. Zatem tym chętniej sięgnę po ,,Zjazd rodzinny", dodatkowo tło historyczne mnie przekonuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi obiecująco, być może sięgnę i zapoznam się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam :) I też czekam na dalszy ciąg...
    Chociaż z rozmów w części współczesnej coś tam sobie wydedukowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja troszkę też, ale szczerze mówiąc bardziej skupiłam się na opisywanych wydarzeniach niż zastanawianiu nad przyszłością. :)

      Usuń
  4. Muszę się zastanowić nad tą książką, gdyż nie jestem zbyt wielką miłośniczką sag rodzinnych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam sagi rodzinne, więc na pewno sięgnę po tę pozycję! Obowiązkowo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brakuje mi tylko "Przerwanej podróży" i tej, o której piszesz, żebym mogła powiedzieć, że przeczytałam wszystkie powieści Matuszkiewicz. Lubię jej pióro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Twoja ulubiona to...?

      Usuń
    2. Hm, trudne pytanie. Nie wiem, czy nie "Przeklęte, zaklęte". A nie powaliły mnie jakoś specjalnie tylko "Szepty".

      Usuń
    3. Dzięki. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się lepiej poznać twórczość tej autorki.

      Usuń
  7. Lubię takie książki i mam zamiar ją przeczytać jak tylko wpadnie mi w ręce:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zupełnie nie dla mnie- raz przeczytałam kiedyś sagę rodzinną i strasznie się męczyłam niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saga sadze nierówna. Może źle trafiłaś?

      Usuń
  9. Chyba nie mam teraz ochoty na sagę rodzinną.

    OdpowiedzUsuń
  10. Żałuję, że nie mam tej książki (a mogłam mieć):]

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam :3
    Czytasz mój blog i nigdy mi nie zostawiłaś linku do swojego no wiesz! :P
    Książka no nie w moim typie, ale na pewno dużo warta.
    Te postacie historyczne bardzo przypominają mi język polski gdzie często są w powieściach.
    Historia książki dość ciekawa. :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również bardzo lubię sagi rodzinne, szczególnie te z tłem historycznym, dlatego też poczytam więcej o tej książce i mam nadzieję, że mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak. Warunki spełnia. ;)

      Usuń
  13. Nie jestem miłośniczką sag rodzinnych, ale uwielbiam Matuszkiewicz. Pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...