poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Moc pozytywnej energii,
czyli wspomnień czar
(Roman Czejarek "Kochane Lato z Radiem")

Roman Czejarek
Kochane Lato z Radiem
Wyd. Marginesy
2014
384 strony
Lato z Radiem jest częścią mojego dzieciństwa. Podobnie jak niedzielne spacery z rodzicami, Teleranek czy wielokrotnie czytane Dzieci z Bullerbyn. Bez Lata z Radiem wakacje byłyby niepełne. Uwielbiałam przysłuchiwać się konkursom i ciekawostkom, a przede wszystkim granym hitom: rytmicznym, dynamicznym, wpadającym w ucho. Nuciłam i śpiewałam utwory, które nie zestarzały się do dziś, przetrwały lata i nie zginęły w eterze w przeciwieństwie do wielu obecnie lansowanych przebojów jednego sezonu. Z bólem witałam pierwsze dźwięki Hejnału Mariackiego, stan wody w rzekach i kursy giełdowe. To oznaczało, że na kolejny program musiałam czekać do następnego dnia.

Pierwsza audycja Lata z Radiem została nadana 1 lipca 1971 roku. Jej pomysłodawcą był Aleksander Tarnawski, twórca również Sygnałów Dnia oraz Czterech Pór Roku. Ten pierwszy program był bardzo krótki i w niczym nie przypominał późniejszych wydań Lata z Radiem[1]

O tym, co wydarzyło się od tego momentu i jak zmieniała się audycja, która gromadzi wielu słuchaczy przy radioodbiornikach i tłumy na wakacyjnych trasach koncertowych, pisze Roman Czejarek w Kochanym Lecie z Radiem, książce pełnej wspomnień, zdjęć i anegdot.

Roman Czejarek z tegoroczną maskotką Lata z Radiem
oraz swoją najnowszą książką
[źródło]

Do audycji Roman Czejarek trafił jako młody dziennikarz. Był 1991 rok, kiedy ówczesny dyrektor Programu Pierwszego Polskiego Radia zaproponował mu kierowanie redakcją. Dla Lata z Radiem był to ciężki okres. Słuchacze ochoczo przerzucali się na komercyjne stacje, a kojarząca się z PRL-em audycja musiała zmienić swą formę lub... zniknąć. Czejarek nie nastawiał się na długie dyrektorowanie. Pomyślałem, że to funkcja na rok, no może dwa, trzy lata[2] - zdradza. Pomylił się. Nie licząc krótkiej przerwy, z Latem z Radiem związany jest do dziś.



Na potrzeby książki, rozsypuje wór z anegdotami, składa je w krótkie rozdziały, ilustruje fotografiami i tak starannie złożoną całość przedstawia czytelnikom. Na starcie: same gwiazdy. Od Maryli Rodowicz i Krzysztofa Krawczyka, przez Czerwone Gitary i Perfect, po Ich Troje i Dodę. Jest tu miejsce dla weteranów sceny oraz tych, którzy właśnie na koncertach Lata z Radiem stawiali swoje pierwsze sceniczne kroki. Niektórzy chętnie związali się z audycją, namówienie innych do zagrania choć jednego koncertu graniczyło z cudem. O każdym Roman Czejarek ma do powiedzenia coś interesującego. Nie szczędzi ciepłych słów, choć wspomina także o słabościach, dziwactwach czy wpadkach. Organizacja tak ogromnej trasy koncertowej to spore wyzwanie. Mimo planu, nie zawsze wszystko wychodzi jak należy. 



Przygód nie brakuje, o czym mógłby opowiedzieć choćby Stachursky, który na jeden z koncertów miał dotrzeć... pontonem. Niezapomniana to była podróż. Noc, zepsuty silnik, kołysanie morskich fal malowało twarze na zielono. Podobnych organizacyjnych problemów nie brakowało i podczas innych koncertów. Jak zareagować, gdy Krzysztof Krawczyk nagle oznajmia, że pod koniec występu chce zaśpiewać Barkę i Abba Ojcze? Tu Lato z Radiem, wybory Miss, Najdłuższy Jamnik, Ptak Roku i nagle pieśni kościelne[3]. Da się to pogodzić? Jak przekonać Olka Klepacza, by ugryzł się w wulgarny język? Czym zająć publikę, gdy gwiazda wieczoru już ponad godzinę spóźnia się na koncert? I jak zgotować olbrzymi gar zupy?

Lato z Radiem to nie tylko radiowa audycja i trasy koncertowe, ale także wybory miss, poszukiwanie najdłuższego jamnika, a także wspomniany największy garnek świata. Gdyby ktoś chciał podjąć wyzwanie, szef audycji zamieszcza przepis na zupę rybną. Uzbrójcie się tylko w cierpliwość, bo do ponad pięciu tysięcy litrów wody, trzeba wrzucić osiem tysięcy kostek rosołowych, a że każda jest osobno owinięta sreberkiem...



Gdzie gwiazdy, tam i fani. Zarówno Lato z Radiem, jak i jego bohaterowie mają swoich wielbicieli. Są wśród nich tacy, dla których warto moknąć w najgorszym deszczu. Koniec sierpnia. Świeradów-Zdrój. Oberwanie chmury. Maryla Rodowicz odmawia zejścia ze sceny. Skoro państwo nie odeszli, tylko zostaliście ze mną i mokniecie, to ja też zostanę, też będę mokła i śpiewała dalej![4] Cztery utwory później wysiadły bezpieczniki. Od takich wiernych fanów, dla których warto się starać, przychodzą ciepłe listy. to oni niecierpliwie czekają na kolejne audycje, konkursy i koncerty. Przysyłają zdjęcia najbardziej łaciatej krowy, wypatrują na niebie radiowego helikoptera, zgłaszają się jako posiadający najdłuższe włosy czy dysponujący werwą godną najsilniejszego Polaka. Bywają jednak słuchacze, którzy obrażeni przegraną w konkursie doszukują się przekrętów, z kulturą osobistą są na bakier, a do domu żonatego idola są w stanie przyjechać z walizką i tekstem Oto jestem, kochanie[5].



Kochane Lato z Radiem to cienie i blaski, historie znane z gazet i te, które znane są tylko nielicznym. Roman Czejarek jest świetnym gawędziarzem. Czytając książkę miałam wrażenie, że siedzę z autorem przy piwie, ze sceny kabaret OT.TO śpiewa To już lato, a dziennikarz snuje opowieści o specjalnym miejscu pod sceną dla członków fanklubu Dody, dowcipach jakie sobie nawzajem zrobili Andrzej Piaseczny i Maryla Rodowicz, czy o tym, dlaczego Tadeusz Sznuk, niegdyś radiowa gwiazda, nie ma już nic wspólnego z Polskim Radiem. 

Gawędziarski ton, ogrom pozytywnej energii, humor, ciepło, a przy tym niepomijanie także tych mniej pozytywnych stron z życia radiowca i organizatora rozmaitych akcji, składają się na przesympatyczną opowieść o audycji-legendzie i współtworzących ją ludziach. Na półmetku wakacji Kochane Lato z Radiem pomoże przeżyć i upały, i letnie ulewy.





OT.TO - To już lato

Polka Dziadek (fragment)

***

Książkę polecam
miłośnikom Lata z Radiem
interesującym się kulisami pracy w radiu
zainteresowanymi ciekawostkami o gwiazdach estrady
bywającym na koncertach
ciekawym historii Polskiego Radia

***

[1] Roman Czejarek, Kochane Lato z Radiem, Wyd. Marginesy, 2014, s. 15.
[2] Tamże, s. 10.
[3] Tamże, s. 43.
[4] Tamże, s. 33.
[5] Tamże, s. 77.

***

Zajrzyj też tutaj

***

egzemplarz recenzencki

29 komentarzy:

  1. Ale fajna propozycja, już dawno nie czytałam nic z takiej tematyki, faktycznie na lato w sam raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej nie jest pozycja, która by mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lekkie, łatwe i przyjemne! Letnie po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. do wyzwania :)
    "Zestaw urodzinowy. Kacperiada. Kacper z szuflady" - Grzegorz Kasdepke
    http://magicznyswiatksiazki.pl/zestaw-urodzinowy-grzegorz-kasdepke-recenzja-522/

    OdpowiedzUsuń
  5. Lato z radiem, to impreza, która towarzyszyła mi od najmłodszych lat. To już symbol, kojarzony przez pokolenie 20+. To hasło, na którego dźwięk wraca się myślami do przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lato z radiem. Tyle dobrych wspomnień. Może i książka okaże się strzałem w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie - jest strzałem w dziesiątkę.

      Usuń
  7. Moje dzieciństwo to też ,,Lato z radiem,,:) Niezapomniane chwile:)

    OdpowiedzUsuń
  8. To wielce sentymentalna podróż, w którecj chciałabym wziąć udział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja gorąco Cię do niej zachęcam.

      Usuń
  9. Tym razem to pozycja nie dla mnie, zupełnie nie interesuje mnie Lato z Radiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozycja niekoniecznie dla mnie, no niestety, ale widać, że jest ładnie wydana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I teraz będę podśpiewywać pod nosem "To już lato";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze. :D
      Do mnie też się ta piosenka przyczepiła. ;)

      Usuń
  12. Raczej nie moje gusta, jednak uważam, że moim rodzicom z pewnością by się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio widziałam "Kochane lato..." na półce w księgarni! Zazdroszczę! Będę musiała sama po nią sięgnąć. :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Co za cudowność! Dałaś mi świetny pomył na prezent na imieniny dla mojego taty :) On uwielbia Lato z Radiem, i radio w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To musi być strasznie sentymentalna książka! Sama pamiętam przeboje Rodowicz, byłam nawet na jej koncercie, a Ich Troje, oj słuchało się, a teksty znam do dzisiaj :D Z chęcią bym przygarnęła tę książkę do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teksty Ich Troje też pamiętam. :P

      Usuń
  17. Ciekawa wycieczka w przeszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Lato z Radiem, więc taka podróż w przeszłość to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja mama do tej pory słucha "Lata z radiem" - ja też lubię tę audycję ;) Chyba jej sprezentuję tę książkę, a potem podkradnę i też przeczytam :)
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...