czwartek, 23 maja 2013

Diane Setterfield "Trzynasta opowieść"
Każdy ma jakąś historię

Diane Setterfield
Trzynasta opowieść
Wyd. Amber
2006
344 strony
Historie umierają z chwilą, gdy ostatni z jej uczestników pożegna się ze światem. By tak się nie stało, ludzie przez lata ustnie przekazywali sobie opowieści, utrwalali je obrazem, symbolem, w końcu zaś słowem. Są historie bezpowrotnie zabierane do grobu, już nikt ich nie przekaże dalej. Nie wskrzesi. Nie odkopie. Nie nada im drugiego życia. Bywa jednak i tak, że zbliżający się koniec motywuje do zdobycia się na szczerość, podzielenia historią, którą przez lata ukrywaliśmy przed światem. Ze strachu. Ze wstydu. Z sobie tylko znanych powodów.

Życiorys Vidy Winter skrywa w sobie wiele tajemnic. Ta ogromnie popularna pisarka, wytworami swojej fantazji przez wiele lat karmiła nie tylko czytelników, ale i dziennikarzy oraz zwykłych ciekawskich. To, że tamci zadają ciągle takie same pytania, nie znaczy przecież, że musimy udzielać stale takich samych wyświechtanych odpowiedzi.[1] Trudno stwierdzić, czy w którejś z licznych biografii kryje się choć ziarno prawdy. Owiana legendą postać panny Winter, żyje na uboczu w wielkim domu otoczonym tajemniczym i ogromnym ogrodem. Już sama jego wielkość przytłaczała. (...) W żywopłotach, które wyglądały na zwarte, kiedy patrzyło się na nie wprost, z boku odsłaniały się skośne przejścia. Łatwo można było wejść w krzewiaste zarośla, ale z trudem udawało się z nich wydostać.[2] 


Do tej samotni panna Winter zaprasza Margaret Lea, córkę antykwariusza z Cambridge, biografa amatora. Antykwariat był jednocześnie moim domem i miejscem pracy. Był dla mnie lepszą szkołą niż jakakolwiek inna, a później moim własnym uniwersytetem. Był moim życiem.[3] Margaret od najmłodszych lat bardziej ceniła towarzystwo książek niż ludzi. Pochłaniała kolejne tomy, z czasem coraz częściej sięgając po literaturę dziewiętnastowieczną, biografie, autobiografie, wspomnienia, pamiętniki i listy.[4] Odgrzebywanie cudzych historii, odkurzanie życiorysów, stało się prawdziwą pasją kobiety. Nic więc dziwnego, że to właśnie do niej Vida Winter wysłała zaproszenie, to z nią postanowiła podzielić się swoją tajemnicą, przy niej po raz pierwszy zmierzyć się z prawdą, z rzeczywistą historią, której niczym nie ubarwi, niczego w niej nie zmieni. Powiem pani prawdę[5] - oświadcza pisarka. Niepewnie, nie bez wahania. Może chcąc, ale nie bardzo wierząc w to, że potrafi zdobyć się na szczerość. Czuje jednak w kościach przeżyte lata, na karku zaś - oddech śmiertelnej choroby. Co takiego zdarzyło się w jej życiu, że zmierzenie się z tym wymaga tak wielkiego wysiłku?

Niemal codziennie kobiety spotykają się w bibliotece. W długim, wysokim pokoju z kominkiem, pełnym schludnie ułożonych książek. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy z czytających ten tekst, chciałby mieć takie pomieszczenie u siebie w domu. Vida Winter snuje swą historię, Margaret Lea wieczorem spisuje ją ołówkiem, napięcie rośnie, a i emocji nie brak. Opowieść pisarki jest ich pełna. Winter zabiera nas do czasów swego dzieciństwa, a nawet jeszcze wcześniej. Narodziny nie są prawdziwym początkiem. Nasze życie nie jest od razu nasze własne, ale stanowi ciąg dalszy czyjejś historii.[6] Zanim więc poznamy losy Vidy, dowiemy się czegoś o jej pochodzeniu, o rodzinie, w tym tej najbliższej, której zawdzięcza pojawienie się na świecie. Część tej historii pisarka zna z opowieści Gosposi, która przez wiele lat prowadziła dom, w którym wychowała się panna Winter, część stanowią podsłuchane rozmowy, sporo to interpretacja wzmianek, spojrzeń i przemilczeń[7]. Całość stanowi opowieść o ludzkich dramatach, namiętnościach, szokujących niekiedy zachowaniach i preferencjach, niedających się okiełznać uczuciach, pragnieniach, których niezaspokojenie przyprawić może o szaleństwo, a nade wszystko o tajemnicach, zaskakujących, niekiedy nie do uwierzenia.

Emocje, uczucia, pasja, namiętności. W tym czworoboku zamknąć można całą tę historię, z więziami silniejszymi niż rozsądek, z miłościami zakazanymi, z uzależnieniami od innych tak mocnymi, że nie mieć tej drugiej osoby przy sobie, znaczy tyle co znikać, rozpływać się, umierać.

Historia Winter to nie tylko opowieść jej samej, ale też dialogi z innymi. Przypadkowe, świadome, ważne. Tu wszystko ma sens i cel. Kolejne przewijające się przez powieść postaci można lubić lub nie, ale nie sposób pominąć ich obecność milczeniem. Mają swój zdecydowany charakter, ich pojawienie się nie pozostaje bez echa. Każdy dokłada swą cegiełkę do opowieści, budując emocjonalnie rozedrganą konstrukcję, która w końcu ukazuje się w całej swej postaci. W jednych wzbudzi złość, w innych zdumienie, wzruszenie, a może niesmak. I znów, można tę historię lubić lub nie, ale nie sposób podejść do niej obojętnie. Zbyt wiele w niej emocji, zbyt wiele wątków przyspieszających bicie serca. Raz chce się potrząsnąć bohatera ze wzburzeniem, innym razem przytulić jak najmocniej, jak choćby Aureliusa, który wpatrując się w skrawek wyrwanego skądś papieru z wyblakłą plamą atramentu, która kiedyś mogła być jakimś słowem[8], szuka wskazówek co do swojego pochodzenia, co do zamazanego wyrazu, które może być jego imieniem, nadanym mu przez matkę, której nie znał, przez ojca, którego nigdy nie widział. Jest taki bezradny w swych poszukiwaniach, taki rozczulający w swej nadziei.

wydanie z 2008 roku
Trzynasta opowieść Diane Setterfield to nie tylko pasjonująca historia, ale i przejmująca próba zmierzenia się z własną przeszłością, z czymś czego nie da się zmienić, czego nie da się odwrócić. Można tę przeszłość akceptować lub nie, nie da się jej wymazać, udać, że nie miała miejsca. Milczenie nie jest naturalnym środowiskiem dla ludzkich historii. One potrzebują słów. Bez nich blakną, chorują i umierają. A potem straszą po nocach.[9] Nic dziwnego, że Vida postanowiła się swoją historią podzielić, bo dzieje się w niej tak wiele, że noce z duchami tej opowieści do lekkich z pewnością nie należą.

W tej powieści wszystko jest ogromne. Przestrzeń i czas. Dom i ogród. I biblioteka. I problemy. Namiętności. Otchłanie. Trochę to przytłacza, ale gdy wciągniemy się w wir wydarzeń, przepastne żywopłoty, monumentalne budowle, czy rozbuchane emocje przestaną zawadzać, budując całą misterną konstrukcję. Finał nie wbija w fotel, gdyż Setterfield stworzyła historię, która sama w sobie jest szokująca i gdy wraz z Margaret poznajemy kolejne jej niuanse, szybko dochodzimy do wniosku, że zakończenie będzie na podobnym poziomie. Niemniej jednak zakończenie zaskakuje i bardzo ładnie spina wszystkie wątki. Konstrukcja Trzynastej opowieści jest przemyślana, bohaterowie dopracowani. Całość ma nieco gotycki charakter, tajemniczy, z emocjami graniczącymi z szaleństwem, cieniem zbrodni, antynomicznymi bohaterami.

Każdy ma jakąś historię. To jest tak jak z rodziną. Możesz nie wiedzieć, kim jesteś, mogłaś ją stracić, ale ona mimo to istnieje. Możesz ją porzucić, możesz się od niej odwrócić, ale nie możesz powiedzieć, że jej nie masz.[10]

Debiutancka, a zarazem jedyna powieść Diane Setterfield, trzyma w napięciu, wciąga. Spodoba się miłośnikom rodzinnych tajemnic, przeszłości, która wiele w sobie skrywa, emocjonalnych wątków, nietuzinkowych postaci uwikłanych w nie zawsze zwyczajne sytuacje. Duży plus, to czytelnicza pasja Margaret. Pięknie o niej mówi, czaruje słowem. Każdy ma jakąś historię, każdy ma jakąś opowieść. Wiele z nich warto poznać. Także i tę trzynastą, niezwykłą historię życia Vidy Winter.



***

[1] Diane Setterfield, Trzynasta opowieść, przeł. Barbara Przybyłowska, Wyd. Amber, 2006, s. 11.
[2] Tamże, s. 72.
[3] Tamże, s. 19.
[4] Tamże, s. 20.
[5] Tamże, s. 47.
[6] Tamże, s. 55.
[7] Tamże, s. 56.
[8] Tamże, s. 198.
[9] Tamże, s. 252.
[10] Tamże.

66 komentarzy:

  1. Czegoś mi tutaj brakuje... Ciekawa okładka jest, interesujący tytuł jest, autorka z przedziwnym imieniem i nazwiskiem jest (chociaż to zaliczę do wad ;p), fabuła... no właśnie ta nieszczęsna fabuła :D.

    "Zbyt wiele emocji" mówisz? No cóż ja nie mogę sobie poradzić jak autor wprowadzi przynajmniej malutki wątek miłosny, a co dopiero z tym :P. Mój mózg potrzebuje do zaspokojenia (jak już zapewne wiesz) rozpierdzielca, żeby nim porządnie wstrząchło i poobijało o wnętrze czaszki, a nie takie emooocje... wybacz i mnie nie bij :D.

    Miłego wieczoru!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się ostatnio nie mogę wstrzelić w Twój gust książkowy i jak tak patrzę na kolejne tytuły, to dochodzę do wniosku, że będziesz miał jeszcze kilka okazji, żeby pomarudzić. :P

      Usuń
    2. No wiesz co :D!? Żeby mnie tak specjalnie dołować ;P.

      O Boziu... zapomniałem pozdrowić Myszę ;)! Mam nadzieję, że mnie nie zapomniała, bo już tak długo o niej nie pisałem :p.

      Usuń
    3. Oj tam, od razu specjalnie. Przypadkiem mi się wymknęło. :P

      Zwinęła się w kłębek i z rozpaczy poszła spać na fotel. Głupio Ci? :P

      Usuń
    4. Hahaha :D. Normalnie chyba zamknę się w sobie do końca życia ;P. No żeby taka kicia nie szanowała pozdrowień tylko szła spać... Ach to dzisiejsze bezstresowe wychowanie pupilków ;D.

      Usuń
    5. Tia. Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. :P

      To przecież baba jest. Ignorowana wścieka się na cały męski ród, albo udaje obojętność. :P

      Usuń
  2. Uwielbiam czytać książki, których akcja ma jakikolwiek związek z biblioteką, antykwariatem itp. więc bardzo chętnie zabiorę się i za tę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ogromnie duży plus. Jak znasz jakieś powieści tego typu, to chętnie skorzystam z podpowiedzi. :)

      Usuń
  3. Czytałam "Trzynastą opowieść" kilka lat temu i bardzo miło ją wspominam. BBC ma podobno nakręcić na jej podstawie serial. Nie mogę się doczekać! Na listopad planowana jest druga powieść autorki, mam nadzieję, że u nas będzie w miarę szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na listopad? To wspaniała wiadomość! Czytałam, że od kilku lat pracuje nad powieścią, cieszę się ogromnie, że pojawi się już niedługo i mam taką samą nadzieję, że szybko ją przetłumaczą. :)

      O serialu też nie wiedziałam. Z serialami u mnie, wiadomo... ;) Ale ten na pewno bym obejrzała. :)

      Usuń
    2. Serial może być ciekawy. Co prawda nie jestem maniaczką seriali, ale ten z chęcią bym obejrzała :) Bardziej się cieszę na nową powieść.

      Z Twoją recenzją jak najbardziej się zgadzam, wciągająca i klimatyczna książka, również polecam :)

      Usuń
    3. Zdecydowanie maniaczką też nie jestem. W ciągu ostatnich trzech tygodni udało mi się obejrzeć ze dwa albo trzy odcinki "Hannibala". Nawet króciutki "Big Bang" mi się w grafiku nie mieści. :P

      A na powieść też się cieszę. Ciekawe o czym będzie i czy znów będzie równie klimatycznie i "książkowo".

      Usuń
  4. Rany, ależ mi narobiłaś ochoty na tę książkę! Miałam pożyczyć ją od koleżanki wieki temu, ale tyle innych lektur miałam na głowie... Przypomniałaś mi, dlaczego tak zależało mi na tej powieści i chcę ją teraz, zaraz!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, zaraz to bardzo dobry termin! :P

      Usuń
  5. Zachęciłaś mnie, na pewno zwrócę na nią uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fenomenalna recenzja! Nie wiem czy książka tak naprawdę trafi w moj gust ale jestem skłonna zaryzykować :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      To zależy co Cię interesuje. Jeśli lubisz rodzinne tajemnice, wielowątkowe powieści i nieco mroczny klimat, to Ci się spodoba. :)

      Usuń
  7. Bardzo,bardzo mi się ta książka podobała. Zwłaszcza jej klimat. Nietuzinkowa powieść.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, klimat był świetny. Uwielbiam takie powieści. :)

      Usuń
  8. a mnie książka zaintrygowała, bohaterka mnie zaciekawiła już po garści informacji, jaką o niej napisałaś z pewnością będę ją miała na uwadze i zapraszam do mnie na konkurs
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/2013/05/konkurs.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wrażeniem tego, jakie ciekawe i intrygujące książki potrafisz wyszukać. Z chęcią ją przeczytam, jak tylko znajdę tudzież kupię.

    P.S. Zachęcam do wspomożenia mnie komentarzem w konkursie: http://miqaisonfire.wordpress.com/2013/05/23/330-konkurs-fabryki-slow-zgadnij-co-to-za-okladka-2/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę odkryłam dzięki Leanice. :)

      Istne szlaeństwo z tym konkursem. :P

      Usuń
  10. Biblioteka, niezwykła opowieść, piękna okładka...już te trzy szczegóły zachęcają mnie do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainteresowałaś mnie na tyle, że rozejrzę się za nią:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co? Obejrzyj sobie "Fahrenheit 451". :-) Koniecznie! Co prawda ludzie tam mają kompletnie inne historie do przekazania, ale... o tym dowiesz się, jak obejrzysz. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw bym chciała przeczytać powieść, tylko w bibliotece jej nie ma. =/

      Usuń
  13. To jedna z książek, o której dość często słyszę i którą widuję w księgarniach, ale jakoś nigdy nie miałam ochoty jej przeczytać. Swoją recenzją nieco zmieniłaś moje nastawienie, zaczęłam być ciekawa jakie życie miała Vida Winter.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam odkrywać rodzinne tajemnice, dlatego ,,Jezioro cierni', które niedawno czytałam okazało się dla mnie fenomenalną lekturą. Powyższa proza również wydaje się szalenie intrygująca, dlatego muszę ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym "Jeziorem..." jestem ogromnie zaintrygowana. Takie historie są po prostu świetne, im bardziej tajemnicze i poplątane, tym lepiej. ;)

      Usuń
  15. Przeszłosc, tajemnic- te słowa kluczowe najbardziej zapamientalam z twojej recenzji, a zarazem najbardziej mnie one zacheciły do przeczytania ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, na te same hałsa reaguję podobnie. ;)

      Usuń
  16. Jeszcze jedna recenzja do wyzwania:

    "BezSennik. Czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Kłopotliwe ognisko" - Liliana Fabisińska

    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/05/232-bezsennik-kopotliwe-ognisko-liliana.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Gorliwie przejrzałam swoje zeszyciki, w których zapisuję przeczytane książki i wychodzi na to, że czytałam. Ba, podobno nawet mi się podobała (według liczby plusików, jakie przy niej postawiłam). Tylko, cholerka, za diabła jej nie pamiętam;) Chyba muszę sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zawsze irytuje. Pół biedy jak nie pamiętam słabej książki, ale jak mam wysoko ocenioną, a tytuł mi nic nie mówi, to się wściekam na krótką pamięć. No, ale wszystkiego pamiętać się nie da.
      Zdarza Ci się czytać drui raz tę samą książkę? Bo mnie tak rzadko, że prawie nigdy. ;)

      Usuń
    2. No właśnie też bardzo rzadko czytam drugi raz to samo (nie mówię tu o ulubionych, bo to inna kategoria, ale do nich wracam). Ale pocieszyłaś mnie, że nie tylko moja pamięć szwankuje:P

      Usuń
    3. Cieszę się, że mogłam się do czegoś przydać. :P

      Usuń
  18. Świetna recenzja! Widzę, że książka naprawdę zrobiła na Tobie wrażenie. Mam ją na oku już dłuższy czas:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Ano zrobiła, ale po prostu mam słabość do takich historii. ;)

      Usuń
  19. Wiesz, z czym mi się skojarzyło to o rodzinie? Z 4 odcinkiem Hannibala, który oglądałam wczoraj. Chyba 4... - o tych mordujących dzieciach i przemowie tej pani przy jedzeniu. Kojarzysz?
    A książka znów nie dla mnie. Zbyt ambitna. I nie mówię tego wcale złośliwie ;) Po prostu sama wiesz, co ja lubię. Prostactwo i krew, a tu mogłabym się wzruszyć. Nie chcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tu się w serial wciągnął. :P
      Kojarzę. To był dobry odcinek. Hm. Właściwie wszystkie są dobre. :P

      Aj tam, od razu ambitna. Myślę, że by Ci się spodobała. Wcisnęłabym Ci ją siłą, ale niestety egzemplarz jest biblioteczny. ;)

      Usuń
    2. Ano, wciągnęłam się. Batesa nie ruszam, chociaż..! Właśnie zaczęłam czytać "Nieznaną historię Psychozy". I tak: już na wstępie się zablokowałam, bo nie oglądałam "Hitchcocka". Zatem dzisiaj, zanim przejdę do dalszej części książki, obejrzę ten film. Szczęśliwie pierwszy rozdział książki jest o Edzie Geinie, drugi o "Psychozie" Blocha - obie sprawy znam, więc czułam się tak: http://ntx.cz/zdroje/74/meme-like-a-boss.jpg
      I teraz tak sobie myślę, że i Bates motel można by obejrzeć. Tak wiesz, dla kompleksowości obrazu, reporterskiego ducha, zajebistości szeroko pojmowanej. Ale nie. Nie dam się wciągnąć!!!
      Uf, dobrze, że biblioteczny. Ale mam nadzieję, że nie zamierzasz mi wciskać żadnego wybitnie ambitnego dzieła w Poznaniu? :) Ja dla Ciebie mam już "Zimowego mordercę", jeszcze coś dla Binoli wezmę i wsio, będę miała baaaardzo dużo bagażu (prosto z Poznania jadę nad morze do pracy na 2 miesiące) więc myśl kobieto, co byś chciała ode mnie, co bym dała radę udźwignąć :) A ja z góry mówię aby się nie fatygować i mi nic nie wciskać, bo nawet nie będę miała gdzie cokolwiek upchnąć, o! ;)

      Usuń
    3. A ten "Hitchcock" do oglądania nie jest na podstawie książki do przeczytania? Bo może warto zacząć jednak od książki?

      U szefie, szacun. Faktycznie jak boss. :P

      Tak sobie myślę, że dobrze sobie myślisz. Z wrażenia zahaczyłam sobie "Bates..." na Filmwebie, co by nie zapomnieć.

      Nie ukrywam, że chętnie bym Ci coś wcisnęła, więc pytanie brzmi: nie planujesz przypadkiem wracać znad morza przez Poznań? I w ogóle czy ta praca oznacza, że porzucisz mnie na te dwa miesiące i będę tu usychać za Twoimi krwistymi notkami? He?

      Usuń
    4. Książka chyba wyszła równolegle z filmem. Tzn to zabawna historia, bo Rebello napisał ją w 1990, ale nikt nie chciał jej wydać. Dopiero na ileś-tam lecie twórczości/ śmierci czy czegoś tam Hitcha wyszło zapotrzebowanie. I owszem, twórcy filmu korzystali ze zgromadzonych przez Rebello danych. Zwykle czytam najpierw książkę, potem oglądam film. Dlaczego teraz inaczej? Bo książka to literatura faktu. Sporo w niej nazwisk - aktorów, scenarzystów, twórców itd, których nie znam. Obejrzałam film, który - skoro paradokumentalny (można rzec) czy biograficzny - niczego mi nie popsuje, a ułatwi zrozumienie książki i dopasowanie licznych nazwisk do twarzy. Artystów z oryginalnej Psychozy kojarzę, ale że Rebello opisuje też nowy film, łatwiej mi będzie ogarnąć. Kumasz? :P Jeju, jak ja się dzisiaj rozpisuję u Ciebie :)

      Na pewno będę wracać przez Poznań, bo tak jedzie pociąg :) I tak, ta praca oznacza, że mnie nie będzie. Co jeszcze nie jest tak całkiem pewne, bo być może - ale tylko być może - będzie tam internet. Z tym że z tego co wiem, nie ma. Więc mnie nie będzie. Odcięta od świata. Oszaleję chyba;) Ale mogłabym np. pożyczyć od Ciebie jakąś książkę w drodze nad morze i zwrócić Ci ją wracając :) Z tym, że chyba raczej nie będę się w Poznaniu zatrzymywać. Eh, ja już tęsknię :(

      Usuń
    5. Kumam. I już poszukuję filmu. :P

      Nie bardzo mi się podoba to, co zawiera drugi akapit. Wcale mi się nie podoba. :(
      Och, a chciałabyś coś konkretnego, czy mam Ci coś wcisnąć? :P
      Jeju, żebym miała Cię jak przenocować, to wymusiłabym na Tobie powrotny postój w Poznaniu. Nie, no. Do kitu, do kitu!

      Usuń
    6. Eh, spanko mam w Poznaniu, więc to nie problem, ale chyba będę wracała na złamanie karku - na stawiennictwo w urzędzie pracy :) Więc tak wiesz... rzutem na taśmę. W środę będzie stawiennictwo, więc we wtorek wrócę. Czy jakoś tak :) Ale nic to, ważne, że się spotkamy choć raz! A kto wie, może po tym jednym razie będziemy miały siebie dość? ;)

      Usuń
    7. Aaaa... Tzw. siła wyższa. No dobra, jakoś to przeżyję. Zwłaszcza, że faktycznie, po pierwszym spotkaniu może się okazać, że wywalimy swoje blogi z obserwowanych i ani słowa więcej ze sobą nie zamienimy. :P

      Usuń
  20. Ja na pewno chciałabym mieć taką bibliotekę w swoim domu :P Dzięki niej miałabym gotycki klimat niezależnie od tego, co aktualnie bym czytała ;)
    a w kominku mogłabym palić tajne dokumenty...
    choć może to lepiej, że nie mam kominka, bo tajnych dokumentów też żadnych nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro są tajne, to może nawet nie wiesz, że je masz? :P

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że nie, bo już się gubię w tej konspiracji :P

      Usuń
    3. A ja mam nadzieję, że tak, bo to by uzasadniało budowę kominka. A kominek dobra rzecz. (O ile są chętni do noszenia drewna, pilnowania ognia i sprzątania bałaganu). :)

      Usuń
  21. Bardzo się cieszę, że książka ci się spodobała! Czekam z niecierpliwością na drugą powieść tej autorki. Obyśmy się tylko nie rozczarowały...
    A tak z ciekawości, wpadłaś na rozwiązanie zagadki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być i tak, ale nie musi. W końcu tyle lat nad nią pracowała, że miała czas stworzyć coś dobrego.

      Nie wpadłam. Rozpracowywanie współczesnych kryminałów przychodzi mi nieco łatwiej. :P

      Usuń
    2. Niby tak, ale z drugiej strony wolę się nie nastawiać na nic specjalnego, co by się nie zawieść. Szkoda by było, gdyby tyle lat pracy dało mierny efekt, zwłaszcza po tak wspaniałym debiucie.

      To dobrze. Nie czuję się głupia, dzięki temu, bo też na to nie wpadłam :P

      Usuń
    3. Co racja, to racja. :)

      Oj tam, nie my jesteśmy głupie, tylko książka bardzo dobra. :P

      Usuń
  22. Musi mi się spodobać, po prostu musi. Nie mogę przejść obojętnie wobec takiej fabuły i kwestii, które porusza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! A mówiłam, że oprócz "Lalek z getta" znajdzie się coś jeszcze dla Ciebie na tych moich stosikach? :P

      Usuń

  23. Aniu, jak zwykle recenzja świetna:) Wczytuję się w nie za każdym razem z wielką przyjemnością. Bardzo zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki:)
    Zresztą to nic nowego. Opisujesz każdą przeczytaną książkę w tak zachęcający, przepiękny sposób, że jakbym miała ją na półce, to pewnie zaraz zaczęłabym czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Taki miłe opinie dodają skrzydeł. :)
      Do tej zachęcam podwójnie. ;)

      Zniechęcać też czasami próbuję. ;)

      Usuń

    2. Ale rzadko:)
      Jedynie pamiętam, że "Jezioro krwi i łez" dostało surową ocenę i niepochlebną napisałaś o niej recenzję, po której stwierdziłam, że nie przeczytam tej książki:)

      Usuń
    3. Częściej bym chyba nie chciała. Na szczęście zwykle trafiam dobrze, albo i bardzo dobrze. I niech tak zostanie. ;)

      Ale kilka zdecydowanie negatywnych się trafiło. ;)
      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2012/12/w-plataninie-metafor.html
      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2012/11/wilki-w-bieszczadach-odsona-druga.html
      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/03/wszystko-i-nic-magorzata-kalicinska.html
      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/01/morderstwa-na-wyspie-bergmana.html
      http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2012/10/tanczaca-z-wilkami.html

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...