środa, 27 marca 2013

Penisistka (Sam Garbarski "Irina Palm")

Sam Garbarski
"Irina Palm"
Belgia, Francja, Luksemburg,
Niemcy, Wielka Brytania
dramat
2007
103 minuty
Jak wiele potrafilibyście zrobić dla kogoś bliskiego? Do jakich poświęceń bylibyście zdolni, by pomóc komuś, kto sam sobie pomóc nie potrafi? Czy dalibyście radę odwiesić na bok honor, zakasać rękawy i zabrać się za zajęcia, których w innych warunkach nigdy nie bralibyście pod uwagę, mając świadomość, że być może to jedyny sposób, by uratować czyjeś życie?

Wnuczek Maggie (Marianne Faithfull) jest ciężko chory. Słabnie z dnia na dzień. Pomóc może mu kosztowna operacja w jednym z australijskich szpitali. Skąd jednak wziąć potrzebną na leczenie kwotę, przyprawiającą o zawrót głowy zarówno rodziców jak i babcię? Czasu jest niewiele. Osłabiony chłopiec już niedługo nie będzie się nadawał do podróży. Rodzice są bezradni, ale Maggie się nie poddaje. Mimo iż nie ma w sobie energii zdolnej przenosić góry, brak jej pewności siebie, wsparcia ze strony bliskich (jest wdową, a jedyna synowa nie patrzy na nią przychylnie), nie ma prawdziwych przyjaciół, powalającego cv ani wyglądu kobiety sukcesu, za wszelką cenę chce uratować ukochanego wnuka.
Wędrując ulicami miasta znajduje ogłoszenie w związku z pracą w charakterze hostessy. Nieświadoma przekracza próg lokalu, trafiając w świat seks-biznesu. Nietrudno zgadnąć, że właściciel lokalu nie szuka kobiety do roznoszenia drinków i parzenia herbaty. Wolny etat dotyczy stanowiska polegającego na hmm... ręcznej obsłudze mężczyzn. Od klienta dzieli pracownicę ściana z okrągłą dziurką. Reszty musicie domyślić się sami. Maggie ma opory. Maggie jest wstyd. Maggie wychodzi oburzona propozycją.

Sam Garbarski
źr. golem.es
Wychodzi, by powrócić. Bo może ta całkiem nieźle płatna praca jest jedyną szansą na to, by uratować wnuczka? Początki nie są łatwe. Okazuje się jednak, że ta starsza, nienajpiękniejsza kobieta ma wspaniałe wyczucie i delikatne dłonie. Po jakimś czasie przybiera pseudonim Irina Palm, klientów przybywa, pensja rośnie i tylko "łokieć penisistki" niekiedy doskwiera. Tylko jak wytłumaczyć wścibskim koleżankom ciągłą nieobecność w domu? Co powiedzieć synowi wypytującemu o źródło pochodzenia pieniędzy? I najważniejsze pytanie: jak zareagują inni, gdy sprawa wyjdzie na jaw?

prawie jak panienka z okienka
źr. filmweb.pl
"Irina Palm" Sama Garbarskiego to dramat oparty na ciekawym pomyśle, a przy tym świetnie zagrany i zmuszający do refleksji. Marianne Faithfull spisała się znakomicie. Jej rozterki są mocno wyczuwalne. Jej determinacja godna podziwu. Zestawienie wyuzdanego świata seksu z prostą, przeciętną kobietą daje piorunujący efekt. Gdy młode, nagie kobiety wiją się w rytm muzyki, Maggie w roboczym fartuszku przypominającym te używane przez gospodynie domowe, przemyka do swojego pokoju, by wyrobić przewidzianą normę. W tym trudnym świecie znajdzie się nawet miejsce na uczucia. Nieśmiałe, kiełkujące powoli, ale wyczuwalne. Może nierealne, ale mimo wszystko mające szansę na przetrwanie, nawet w tak niesprzyjającym środowisku.

nie tylko Irena Kwiatkowska żadnej pracy się nie boi
źr. sbs.com.eu
Dramat Garbarskiego toczy się niespiesznie, a jednak wciąga. Wzrusza opowiadaną historią, wzbudza emocje, szokuje pomysłem i daje do myślenia. Mimo tematyki, film zrobiony jest bardzo subtelnie, raczej każe się domyślać niż epatuje erotyką. Choć to dramat, "Irina Palm" mieści w sobie kilka scen wywołujących uśmiech. I z taki lekki uśmiech towarzyszył mi przez cały seans.

"Irinę Palm" można było zobaczyć na Berlinale 2007. Choć Sam Garbarski nie otrzymał Złotego Niedźwiedzia, został wyróżniony jedną z nagród specjalnych.

zwiastun filmu

46 komentarzy:

  1. Dwa razy sprawdzałam czy dobrze przeczytałam tytuł Twojej recenzji. ;) Penisistka... :)O filmie jakoś nie słyszałam, ale chętnie bym go obejrzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co? :P
      Ten tytuł sam mi się nasunął, jako że filmowe hasło "łokieć penisisty" (analogiczne do łokcia tenisisty) podbił moje serce od razu. ;)

      Usuń
  2. Film jest dobry. Zaskakujący, ale jednocześnie ustrzegł się przerysowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się w zupełności. Dobry film, ciekawa historia i kompletny brak przejaskrawienia postaci czy sytuacji.

      Usuń
  3. Nie slyszałam nigdy o tym filmie, ale z checia sie z nim zapoznam. Obserwujemy? daj znac na moim blogu ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam.
      A co do obserwacji... Hmmm... Obserwacja za obserwację? U mnie to tak nie działa.

      Usuń
  4. Bo część facetów ma błędne pojęcie o kobietach. Wg schematu przedstawionego przez filmy porno, są zawszę chętne, gotowe na każde zachciewajki i są nieskazitelne. Potrafią mnóstwo rzeczy, na najlepiej jak jest więcej niż jedna osoba :) Można obejrzeć raz czy dwa, bo wszystko jest dla ludzi, ale nie należy przesadzać i czerpać wzorców z takich filmów.
    A ten film rozprawia się z mitem kobiety, która robi to dla przyjemności i chce więcej. Tutaj jest biznes i to ten smutny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, takiego poglądu, że kobieta jest zawsze chętna i gotowa kompletnie nie rozumiem. Może się mylę, ale wydaje mi się, że jednak więcej kobiet działa w tego typu biznesach z przymusu. A opieranie swojej wizji kobiecości i seksualności na filmach porno, to już w ogóle dla mnie oznaka ograniczonego myślenia.

      Usuń
  5. Tego filmu nie widziałam. I nie wiem, czy to się zmieni...
    Tak przy okazji, oglądałaś "Pęknięcia" http://www.filmweb.pl/film/P%C4%99kni%C4%99cia-2009-475975 ?
    Oglądałam ten film niedawno i myślę, że jest bardzo dobry. Może się zainteresujesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie obejrzę, jak go gdzieś znajdę. Tym bardziej, że pierwszy raz o nim słyszę, a zapowiada się nieźle. Przynajmniej tak mi się wydaje po pobieżnym spojrzeniu na opis i przejrzeniu zdjęć.

      Usuń
  6. Zaczynam podejrzewać, że łączy nas jakaś niewidzialna nić i czytasz mi w myślach. Właśnie przed chwilą skończyłam pisać recenzję filmu "Irina Palm". Twojej nie czytam, żeby niczego nie poprawić w mojej. Jutro mam zamiar ją wrzucić do siebie i dopiero przeczytam Twoją. Ale film za mną chodzi od kilku tygodni, niesamowite wrażenie zostawił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że po prostu TVP Kultura puszcza filmy stworzone dla nas. ;)

      W takim razie ja jutro czytam o "Wyznaję", a Ty o "Irinie Palm". ;)

      Usuń
    2. Przeczytałam Twoją recenzję. Mamy takie same odczucia.Ten film w TVP Kultura chyba był już ze 2 tygodnie temu, a ja ciągle o nim myślę, dlatego musiałam też u siebie o nim napisać. Niezły pomysł miał reżyser. Pokazał problem nie nowy przecież (poświęcenie dla dziecka), ale jakże inaczej. Podobał mi się bardzo. Przy tym w ogóle nie ma w nim wulgarności, a chyba trudno mówić o seksie tym z nocnych klubów bez totalnej dosłowności na wizji. :)

      Usuń
    3. Mam dokładnie tak samo, tyle czasu minęło, kilka filmów już obejrzałam w międzyczasie, ale jakoś tak nie mogłam o nim zapomnieć. Aż prosił się o notkę.

      Termosik stał w odpowiednim miejscu. :P

      Usuń
    4. I kanapeczki, i obrazek na ścianie... ,: Cudo :)

      Usuń
    5. Obrazek mnie rozbroił. A termosik ładnie zasłaniał widzowi dziurkę w ścianie. :P

      Usuń
  7. Niestety nie słyszałam o tym filmie, ale jak będzie okazja to chętnie obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tytuł mnie nieco zaskoczył :-) Nie znam tego filmu, ale muszę przyznać, że wzbudził on moją niekłamaną ciekawość. Mam nadzieję, ze wart będzie on swego czasu i uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie rewelacja i myślę, że Tobie też się spodoba. Pomijając to, że to dokładnie taki typ kina jaki lubię (oszczędny, o zwykłych ludziach w niezwykłych sytuacjach, łamiący schematy), to jest to pop prostu dobry film.

      Usuń
  9. Słyszałam o tym filmie wiele razy, ale nigdy nie wiedziałam, o czym on właściwie jest. Przyznam ze wstydem, że sądziłam, iż o polityce :/ Irina Palm - jejciu, przecież drugi człon oznacza "dłoń", a ja stawiałam ją na równi z Margaret Thatcher :P Obciach. No ale chętnie obejrzę. Tak jak Ciastek napisał wyżej, zwykle w filmach ukazany jest seks biznes jakby z perspektywy faceta, gdzie kobiety są wiecznie chętne - ale podejrzewam, że to też chwyt mający skłonić mężczyzn do wyciągania pieniędzy z portfela i życia niejako w iluzji, wszak nikt nie chce oglądać pornosa, w którym kobieta jest niechętna, nieszczęśliwa (choć są i tacy, ale to już perwersja). I podobnie z takimi lokalami - sądzę, że klient takiego przybytku nie chciałby wiedzieć, że kobieta "po drugiej stronie lustra" robi to tylko dlatego, że musi zbierać kasę. Woli mamić się wyobrażeniem seksbomby, która całe życie marzyła o takiej profesji... Nie krytykuję tego, wszak taki jest biznes i taka jest reklama, dobrze jednak, że w filmie ukazano to, co zwykle zbywa się milczeniem.
    Ach, i kwestia tego, co by człowiek zrobił dla ukochanej osoby skojarzyła mi się z filmem "Tańcząc w ciemnościach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, przed seansem w ogóle nie znałam tego filmu, więc nawet takich skojarzeń nie miałam. ;)

      A co do męskiego podejścia do tematu...
      Hm. Jak idę do biblioteki, to chcę żeby bibliotekarka podzielała moją pasję i z uśmiechem podsuwała mi kolejne tytuły. W restauracji chcę czuć się ważnym klientem, który nie jest obsługiwany z przymusu. Itp. Itd. Więc trochę to podejście rozumiem. Z drugiej strony jednak nie ma co się łudzić, każdy czasami ma dość nawet ukochanej pracy i nie zawsze pracownik myśli o tym jak zadowolić klienta. Częściej jednak zerka na zegarek i myśli o tym co będzie robić, jak skończy dniówkę. No i nie każdy swoją pracę lubi. Biorąc pod uwagę pensje bibliotekarki - cóż... Z pewnością nie każdy wybiera sobie zawód ze względu na kasę. A porno biznes to jednak inny pułap finansowy, więc śmiem zaryzykować stwierdzenie, że więcej tam pracujących dla kasy a nie z poczucia misji czy pasji. :P

      Nadal nie widziałam "Tańcząc w ciemnościach. Hm. Why?

      Usuń
    2. Się naprawi niedopatrzenie. Kiedyś. :P

      Usuń
    3. Tylko przygotuj sobie dużą czekoladę i trzy miliony chusteczek. Z mężem nie oglądaj. Jak Cię zobaczy taką zapłakaną, od razu się wzdrygnie ;)

      Usuń
    4. Eee... Od seansu "Człowieka słonia" nic go już nie zdziwi. W życiu nie ryczałam na żadnym filmie tak, jak na tamtym.

      Usuń
  10. Zazwyczaj wieczorkiem siadam sobie i czytam zaległe recenzje, które mi się nazbierały, ale tytuł tego wpisu skłonił mnie, do natychmiastowego przeczytania. Cztery razy się upewniałam, czy na pewno tak jest zatytułowane. Potem rozważałam nad tym, czy faktycznie to nawiązanie do męskiego narządu rozrodczego, czy też jestem już tak spaczona, że mi się wszystko kojarzy :P
    Później nareszcie się wzięłam do lektury i odetchnęłam z ulgą, że jednak jestem normalna.
    Wiesz, że nie oglądam zbyt dużej ilości filmów, ale ten pomysł na fabułę jest wyjątkowo... zaskakujący. Podoba mi się to, że jest zwyczajnie prawdziwe. Ciągle widzimy jakie (ponoć) chętne są kobiety, w tym biznesie. Zawsze zachowują się, jakby robiły to dla przyjemności, a nie dlatego, że muszą. Przekłamania, które faceci zbyt często przyjmują za rzeczywistość i potem zachowują się jak skończone matoły.
    No! Tak, czy owak, obejrzałoby się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładny tytuł, prawda? I skojarzenia słuszne. :P

      Zwyczajnie prawdziwe - otóż to. Uwielbiam takie historie. :)

      Obejrzyj koniecznie. Ciekawe, czy Ci się spodoba.

      Usuń
    2. Ale jakiego stracha mi kobieto napędziłaś! Myślałam, że coś ze mną nie tak jest, już tak porządnie :P

      Się Ciastka namówi i będzie dobrze. Powoli wdrażam swój plan dotyczący zakupu książki :)

      Usuń
    3. To nawet nie chcę wiedzieć, ile takich skojarzeń masz na co dzień. :P

      Nie ma to jak babskie podchody. Panowie są bez szans. ;)

      Usuń
  11. Nie słyszałam wcześniej i właściwie nie wiem, co myśleć. Tematyka jest ciężka, myślę, że kluczem do tego filmu jest to , aby udało się przedstawić go nieobdzierając go z delikatności. zawsze siadam niepewnie przed takimi pozycjami ale może się zdecyduje. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jest to, że mimo tego całego twardego biznesu, jest też miejsce na uczucia. I to jest ta delikatność, której ten film nie stracił.

      Usuń
  12. Przeczytałam Twoją recenzję, obejrzała zwiastun i już wiem, że muszę koniecznie obejrzeć ten film! Zapowiada się rewelacyjnie. Tytuł obił mi się o uszy, ale nie sądziłam, że to film o takiej tematyce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jeden z ciekawszych filmów. Zaskoczył mnie podejściem do tematu. Mam nadzieję, że spodoba Ci się równie mocno.

      Usuń
  13. widzę, że to już chyba trzecia recenzja tego filmu na blogach w ost kilku tygodniach, cieszy to, że nie przechodzi on bez echa, bo jest wart zauważenia! mi też się podobał!
    pozdrawiam
    Robert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej sporo tu wielbicieli TVP Kultura. ;)

      Usuń
  14. Bardzo duże wrażenie niegdyś na mnie ten film zrobił, długo w głowie siedzi i zaczyna żyć własnym życiem. Bardzo lubię takie pozycje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym, że długo siedzi w głowie. W ogóle nie planowałam o nim pisać, w międzyczasie obejrzałam już sporo innych filmów, ale po prostu musiałam poświęcić mu osobną notkę.

      Usuń
  15. Nie słyszałam o tym filmie nigdy wcześniej. Fabuła wydaje się być interesująca, może obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprawdę niezły film. Szczególnie lubię scenę herbatki z przyjaciółkami i ten rozkoszny wyraz zaskoczenia na ich twarzach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, te ich próby wyciągnięcia czegoś z Maggie były świetne, a gdy w końcu dowiedziały się w czym rzecz... Cóż... Wyrazy pyszczków miały bezcenne. ;)

      Usuń
  17. Obejrzałam go kiedyś późną nocą, przypadkiem, na Ale Kino. Taka nocna cisza sprzyja refleksji, bardzo do mnie ten film trafił. Potem jeszcze raz go obejrzałam i jeszcze bardziej mi się spodobał, świetny. Wielka sztuka zrobić ten temat tak, zeby nie budził wstrętu i chęci ominięcia, wyłączenia, za to z każdym kadrem rośnie zainteresowania, a kończymy kibicując Irinie i podziwiając ją bardzo. Będe na pewno do niego wracać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafna myśl. Biorąc pod uwagę to, czym zajmowała się Maggie, faktycznie trudno nie skrzywić się z obrzydzenia. A jednak ten film takich emocji nie wywołuje. To tylko świadczy o klasie reżysera.

      Usuń
  18. Może w końcu uda mi się obejrzeć jakiś film, z tych polecanych przez Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...