niedziela, 17 marca 2013

Antonina Kozłowska "Czerwony rower"
Blizny

Antonina Kozłowska
Czerwony rower

Wyd. Otwarte
2009

240 stron
Niektórzy twierdzą, że błędy z czasów szkolnych po jakimś czasie stają się źródłem zabawnych anegdot i dzięki nim przeszłość nabiera rumieńców. Zależy to pewnie w dużej mierze od kalibru takiego błędu, od tego czy jest drobną wstydliwą wpadką czy katastrofą rzucającą nieprzyjemny cień na resztę życia. O ile przyłapanie na wagarach czy pierwszym nieśmiałym pocałunku w końcu przestaje być drobiazgiem wywołującym lekkie rumieńce wstydu, o tyle krzywda wyrządzona innym jest tym, do czego niekoniecznie przyznajemy się po latach. Zwłaszcza, gdy pozornie niewinny wygłup doprowadza do tragedii.  

Karolina, Beata i Gośka, bohaterki powieści Czerwony rower Antoniny Kozłowskiej, znają się od czwartej klasy podstawówki. Mieszkają w Leśnym, warszawskiej dzielnicy pełnej błotnistych uliczek,  nieciekawych szeregowych budynków oraz domów z drewna i cegły. Choć dziewczynki różnią się od siebie charakterem, wychowaniem, pochodzeniem i wysokością kieszonkowego, znajdują wspólny język. Kto powiedział, że przybyła z Berlina Wschodniego córka ubeka, nieznająca swego ojca, spragniona dorosłości  wnuczka bogatych dziadków i córka badylarza nie mogą się przyjaźnić? Razem więc chodzą do szkoły i na lody. Razem pędzą przed siebie na rowerach i wymyślają kolejne zabawy. Razem dorastają. 

Ich dzieciństwo to czas niełatwy, szaro-bury PRL, kartki na żywność i magia luksusowych towarów z Pewexu. Równie niełatwa jest ich przyjaźń, pełna zazdrości i rywalizacji. Mimo to trzymają się razem. W pewnym momencie dołącza do nich czwarta dziewczynka, Aneta Wrona. Wydawać by się mogło, że stworzą paczkę idealna, dwie pary dziewcząt, które mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Tak się jednak nie stało.  Pewnego dnia matka Anety zgłasza zaginięcie córki, a jakiś czas później dziewczyna zostaje znaleziona jako napuchnięte zwłoki wyłowione w miejscu, gdzie (...) osiedlowy kanałek uchodzi do Wisły, dobre kilka kilometrów od pegeerowskich pól, przy których znaleziono jej porzucony rower z żółtym węgierskim sznurowadłem okręconym wokół kierownicy[1]. Czy Wrona popełniła samobójstwo? A jeśli tak, to co ją do tego skłoniło i jaki ma to związek z jej przyjaciółkami?

Po kilkunastu latach do Beaty przychodzi list. Módl się, żeby twoje dzieci miały lepszy los niż moja siostra, żeby nie trafiły na taką podłą dziwkę jak ty.[2] Przyjaciółki spotykają się, by raz jeszcze rozgrzebać przeszłość. Uśpione wspomnienia budzą się i nie dają spokoju. Pytań jest więcej niż odpowiedzi, a kolejne, stopniowo ujawniane fakty, odsłaniają przerażającą prawdę. 

Miałam piętnaście lat, w tym wieku się nie myśli...[3] - mówi jedna z bohaterek. O prawdziwości tych słów można przekonać się coraz częściej. Głupie żarty, niewinne zabawy często mają tragiczne zakończenia. Prześladowania w szkole, przemoc fizyczna czy psychiczna - głośno tym w mediach, ale jak do tej pory nie znaleziono sposobu na to, by temu zjawisku przeciwdziałać. Zwykła plotka puszczona w obieg może mieć nieprzewidziane konsekwencje. Czasami tak niewiele trzeb, by odebrać komuś nadzieję, marzenia, a nawet życie. Szczeniackie wygłupy śmieszą zwykle tylko pomysłodawców, czasem osoby postronne, nigdy ich ofiary. Brak wyobraźni i empatii, znieczulica i egoizm, niekiedy zwykła głupota są przerażająco powszechnym zjawiskiem. Mądrość przychodzi zwykle wtedy, gdy jest już za późno.

okładka drugiego wydania
Wszyscy mamy blizny, zbieramy je przez całe życie. Blizny po dziecinnych upadkach i szkolnych bójkach, po wyciętym wyrostku i po dziecku wyjętym z brzucha w chwili, kiedy jego serce już przestawało bić. Blizny po chwilach, gdy ciała nas zawodziły, nie spełniają naszych oczekiwań. I blizny wewnątrz, niewidoczne - od ostrych odłamków pijackiego krzyku rozpryskującego się po domu jak szkło ze szkolnego okna, od wyzwisk rzucanych w twarz na podwórku. Tych blizn nie pokazujemy nikomu, bo gdy je pokazujemy, ludzie odwracają głowy i zmieniają temat, a w najlepszym wypadku rozpoczynają licytację[4]. One nie znikają nigdy. Nosimy je jak piętno. Przypominają nam o tym, czego pamiętać nie chcemy. Błędy, grzechy, wpadki i pomyłki. Prywatne katastrofy, wstydliwe sytuacje i dramaty. Sytuacje z przeszłości, które nie nadają się na rodzinne anegdoty czy pijackie historyjki.

Powieść Kozłowskiej to nie tylko tajemnica z przeszłości, ale także interesując podróż do polskich realiów lat osiemdziesiątych, gdzie nastoletnimi sercami i umysłami rządziła Lista Przebojów Trójki, a pirackie kopie utworów nagrywało się w kompletnej ciszy na kasecie włożonej do szpulowego magnetofonu, modląc się przy tym, by nikt w tym czasie nie zakłócił tego procesu. Choć w tamtych latach dopiero wybierałam się na ten świat, to i ja pamiętam tę rozpacz, gdy ukochaną piosenkę przerywał nagle głos prowadzącego audycję lub któregoś z domowników. I znów rozpoczynało się "polowanie" na przebój z nadzieją, że tym razem uda się go nagrać w całości i bez zakłóceń. Tytuły rozdziałów powieści dotyczące przeszłości to jednocześnie tytuły utworów z tamtych lat, piosenek, które nigdy się nie starzeją i wciąż puszczane są w radiu.

Czerwony rower trzyma w napięciu jak dobry kryminał. Antonina Kozłowska przeplata teraźniejszość z przeszłością, stopniowo przybliżając czytelnikowi całą historię, prowadzi go krętymi drogami nastoletniego umysłu aż do smutnego finału. Nie tylko czytelnik będzie zaskoczony zakończeniem, również bohaterki powieści znajdą odpowiedzi na wiele nurtujących je pytań. I choć "Czerwony rower" nie wstrząsnął mną tak mocno jak rewelacyjna Kukułka ani nie poruszył jak Trzy połówki jabłka to wciąż jest wartą polecenia powieścią, po którą powinien sięgnąć każdy, komu wydaje się, że można bawić się cudzym życiem nie ponosząc za to konsekwencji.



Crowded House Don't Dream It's Over

***

[1] Antonina Kozłowska, Czerwony rower, Wyd. Otwarte, 2009, s. 87.
[2] Tamże, s. 13.
[3] Tamże, s. 120.
[4] Tamże, s. 34.

***

Recenzje pozostałych powieści Antoniny Kozłowskiej:

64 komentarze:

  1. Uwielbiam ten kawałek.. Piszę sobie ten komentarz słuchając, i będę pisała tak długo, jak trwa piosenka :) Cud!!
    A książka... Ty wiesz, że mam chęć na nią? Może to nie jest kryminał, jak piszesz, ale intryguje mnie ta tajemnica. Też nagrywałam piosenki z radia na kasety, choć to już były lata 90. I to późne lata 90 :) Nagrywałam też teledyski na VHS. Lat 80 nie pamiętam, ponieważ w 85 się urodziłam, a w 87 już wyjechałam, więc nie mam żadnych wspomnień dotyczących realiów życia w Polsce w tamtym okresie. Jednak chętnie przeczytam. Merci, za tytuł i za piosenkę :) Kłaniam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie wrócić do takich kawałków. Pozostałe też muszę sobie przesłuchać. W sumie jest kilkanaście tytułów.

      Cóż, w latach 80. najpierw mnie nie było, a później raczej ganiałam z misiem i smoczkiem po mieszkaniu, ale coś tam z tego wszystkiego zdążyłam jeszcze wchłonąć. Miło się wspomina.

      Usuń
    2. Czuję się przy was taki młody :P

      Usuń
    3. Cicho, gówniarzu! :P

      Usuń
    4. Mnie nie ma, myszy harcują :) Ładnie, ładnie.

      Usuń
    5. Buziak dla Paulinki :* Mam ich jeszcze dużo jakby co :P

      Usuń
    6. Hojny człowiek z Ciebie. =)
      A tymczasem zabraliśmy Paulinie jej wątek. :P

      Usuń
    7. Łukaszu, dzięki, ale co mnie tam po jednym buziaku... ;)
      Aniu, się nie gniewam. Ciekawe tylko, co na to wszystko pan któremu zawdzięczasz "K" przy nicku ;)

      Usuń
    8. W latach 80. miałem jakieś... -10 lat ;), ale to taki szczegół...

      Błagam nie bijcie! To nie moja wina, że jestem jeszcze gnojkiem ;D.

      Ej, uzmysłowiłem sobie od czego pochodzi słowo "gnojek"... Chociaż "gówniarz" też nie lepsze :DD.

      Usuń
    9. Paula, to ja odstąpię Ci mojego buziaka i wszyscy będą zadowoleni. Oprócz Melona, bo on żadnego nie dostał. :P

      Melon, do łóżka, spać! Już dawno powinieneś śnić o Teletubisiach i Smerfiątkach. :P

      Usuń
    10. Oj tam, zachłanna nie jestem :) Zatrzymaj sobie :)
      Melon, ja też dopiero teraz sobie to uzmysłowiłam. Ha, ha :)

      Usuń
    11. No nie wiem, nie wiem. Mężatce chyba nie wypada. ;)

      Usuń
  2. Jak to się stało, że jeszcze nie słyszałam o tej autorce? Opis fabuły baardzo mi się spodobał, lubię zagadki z przeszłości, tym bardziej kiedy dzieją się na naszym rodzimym podwórku.
    Z pewnością przeczytam Czerwony rower, ale dopiero kiedy przeczytam poprzednie książki tejże autorki, już nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to autorka niezbyt popularna, niestety. Zupełnie tego nie rozumiem. "Kukułka" była dla mnie odkryciem ubiegłego roku. Żal mi ogromnie, że autorka napisała tylko te trzy książki.

      Usuń
  3. Mimo całego mojego sceptycyzmu... :P Brzmi ciekawie! :) A tak z innej beczki: uwielbiam wszystkie moje szkolne i uczelniane wpadki i uwielbiam je opowiadać. :P Założę się, że nawet podzieliłam się częścią z Tobą. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zaskoczyłaś. :P

      Wpadki są fajne. Zwłaszcza cudze. :P Choć swoje też miło wspominam. Miałam w recenzji nawiązać np. do urwanej szkolnej rynny, ale stwierdziłam, że lepiej się nie ujawniać (choć pewnie sprawa uległa przedawnieniu). :P

      Usuń
    2. Cudze też pamiętam. :P I wypominam do dziś. :P
      Ja tylko hula-hop wyrzuciłam na dach. :/

      Usuń
    3. Wierzę. =)

      O, a po co? :P

      Usuń
    4. Po co urwałaś rynnę? :>

      Usuń
    5. Sama się. Głupie, niestabilne badziewie!

      Usuń
  4. Myślę, że ta książka (a właściwie ta recenzja bo książki jeszcze nie czytałam) jest doskonałym argumentem, optującym za tym, że warto sięgać po polską literaturę. Arcyciekawa fabuła, piękne okładki, przyciągający uwagę tytuł. Chyba zdecyduję się kupić jedną za książek Kozłowskiej. Tylko którą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto. Spójrz tylko ile osób bierze udział w wyzwaniu "Polacy nie gęsi". Liczba chętnych i liczba przeczytanych tytułów bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

      Którą? Moim zdaniem "Kukułkę".

      Usuń
    2. Chyba odłożę ten dylemat i przeczytam obie:). A liczba osób (i recenzji) biorących udział w wyzwaniu ,,Polacy nie gęsi" akurat mnie nie zaskakuje. Fantastyczny pomysł:)

      Usuń
    3. Mnie zaskoczyła już w pierwszym tygodniu. A ciągle dopisują się nowe osoby. Cieszę się przeogromnie, tym bardziej, że polska literatura ma się czym pochwalić.

      Usuń
  5. Jestem zaskoczona tym faktem, ale książka naprawdę mnie zaciekawiła. Nie wiem czy to ona ma coś w sobie, czy może po prostu Ty tak ładnie o niej napisałaś, najpewniej i jedno drugie. Czasy PRL-u to nie moje wspomnienia, ale myślę, że to nie odbierze uroku przyszłej lekturze. Tytuł zapamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się.. Jak zwykle oprócz tytułu pamiętaj też, że co złego to nie ja. ;)

      PRL to też nie bardzo mój świat, ale jakieś strzępki zdarzeń mi się w pamięci tłuką, a resztę uzupełnia książka. :)

      Usuń
    2. To również zapamiętam ;)

      Usuń
  6. Bardzo chcę tę książkę przeczytać. Zarówno ze względu na fabułę jak i umiejscowienie akcji w latach 80., których nie miałam okazji poznać. Będę rozglądać się w księgarniach za "Czerwonym rowerem", na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak będziesz się rozglądać za "Czerwonym rowerem" to nie zapomnij też o książkach podróżniczych. Niektórzy czekają na recenzje. :P

      Usuń
    2. Nie zapomnę na pewno :) Tylko czekający muszę uzbroić się w cierpliwość, bo następne zakupy niestety gdzieś dopiero za dwa miesiące :(

      Usuń
    3. Niektórzy czekający nie grzeszą cierpliwością, ale wiedzą jak z zakupami jest, więc nie marudzą. ;)

      Usuń
  7. Niestety nie czytałam nic tej autorki,nad czym ubolewam.Mam nadzieję,że kiedyś trafi do mojej biblioteki jakaś jej powieść.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczęście, że u mnie są wszystkie trzy tytuły. Każdy gorąco polecam. Zwłaszcza "Kukułkę".

      Usuń
  8. zapowiada się ciekawe, ale na razie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować za jakiś czas. :)

      Usuń
  9. Czyli udało Ci się ją wreszcie dopaść:P Książka bardzo mi się podobała, dlatego też mam zamiar sięgnąć po pozostałe książki autorki, szczególnie po wychwalaną przez Ciebie "Kukułkę":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekała na mnie na półce, nie mogłam tego tak olać. ;)

      A "Kukułka" to bardzo dobry pomysł. :)

      Usuń
  10. autorki jeszcze nie znam, ale ta właśnie książka stoi na mojej półce od kilku miesięcy i czeka na swoją kolej :) recenzja mnie zaciekawiła, więc pewnie rower podjedzie o kilka oczek do góry na liście czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. A później zachęcam do przeczytania "Kukułki". :)

      Usuń
  11. A ja jeszcze nie znam tej autorki:/ Widzę, że muszę przeczytać którąś z jej ksiązek, bo lubię takie życiowe historie. A w tym, że w wieku gimnazjalnym się nie myśli jest dużo prawdy, ja to w ogóle rąbnięta wtedy byłam - udawałam dorosłą :P A teraz żałuję, że nie jestem już dzieckiem i nie mam większych problemów od tego, jaką bajkę dziś obejrzeć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynudzam pewnie tą "Kukułką" tak jak Zawrociem, ale najbardziej polceałabym ten tytuł.

      Nie miałam szczęścia uczęszczania do gimnazjum. I tak sobie myślę, że w sumie całkiem grzeczna byłam. My ze starej ośmioletniej podstawówki tak mamy. =)

      Usuń
  12. "Czerwony rower" to pierwsza książka autorki którą przeczytałam - świetna, potem szukałam innych jej książek, znalazłam - przeczytałam, podoba mi się jej styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że to tylko trzy książki. Ciekawe czy autorka planuje więcej.

      Usuń
  13. Czytałam. Podobało mi się, ale umiarkowanie. Chyba powinnam sięgnąć po "Kukułkę", skoro jest o wiele lepsza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ta książka ma 4, a "Kukułka" to dla mnie bez dwóch zdań 6. Więc niesmiało zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł. :)

      Usuń
  14. "Czerwony rower" mnie rozczarował dość mocno. Może to błąd, ale nie mam ochoty sięgać po kolejne tytuły autorki. Już teraz nie pamiętam co mi się w książce nie podobało, bo czytałam dość dawno. Pisałam o książce u siebie. Stanowczo bliższa mi, a nieco podobna jest mi książka Plebanek "Dziewczyny z Portofino". Też Ci się pewnie spodoba. Klimat PRL, przyjaźń babska i nie rozwiązane sprawy z przeszłości. Jeśli jeszcze nie czytałaś polecam i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcałabym jednak do przeczytania "Kukułki". ;)
      Zaraz poszukam Twojej recenzji "Czerwonego roweru".

      "Dziewczyny z Portofino" uwielbiam! Zdecydowanie najlepsza książka Plebanek, jaką czytałam.

      Usuń
  15. Troche nie pasuje mi tytuł do kryminału. Z natury kocham czytać kryminały, jest to mój ulubiony gatunek książki. Chetnie przeczytam i tą.
    Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie jest kryminał. Trzyma w napięciu jak kryminał, ale to raczej obyczajówka z dramatem i tajemnicą z przeszłości. :)

      Usuń
  16. No i teraz dylemat... Czy brać się za rower i jechać hen, hen za łąki i za górskie lasy... O_o Czy brać się za "Czerwony rower" i pojechać w swojej wyobraźni?! Hmm... Trudny wybór, ale jednak poczekam do wiosny (kuźwa, kiedy w końcu przyjdziesz stara kutwo?!!!!) i wezmę swój bicykl na wspaniałą podróż ;p.

    Spokojnej nocy!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak u Ciebie, u mnie nie ma ani górskich lasów, ani - chwilowo - łąk. Białe badziewie znów atakuje. Nie cierpię zimy w marcu. Nawet w lutym już mam jej dość, a co dopiero w drugiej połowie marca, kiedy to wszelkie marzanny i inne kukły już się szykują do samobójczych skoków z mostów.

      Usuń
  17. Już coś słyszłam na temat tej książki, ale jakoś usunełam ją z pamięci. Dziękuję za przypomnienie :) poszukam w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę. Udanych poszukiwań życzę. :)

      Usuń
  18. Mam nadzieję, że mają ją w bibliotece! I że można ją stamtąd dostać. Natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdech, wydech. Spokojnie, bo dziś ślisko na drodze. ;)
      A jak już będziesz pędzić do bliboteki, to weź też "Kukułkę". ;)

      Usuń
  19. Dawno już nie czytałam historii z ukrytą tajemnicą. Chętnie sięgnę po tę książkę, zwłaszcza, że lata PRL-u znam wyłącznie z opowieści i zajęć akademickich. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pewno przeczytam:) Liczę, że ,,Czerwony rower" spodoba mi się bardziej niż ,,Trzy połówki jabłka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do znudzenia będę powtarzać, że i tak najlepsza jest "Kukułka". :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...